Wiedza i Życie 01/2013
W numerze m.in.:
Motoryzacja
Bezpieczny samochód; Dariusz Dobosz
Klimat
Lodowa nierównowaga; Andrzej Hołdys
Entomologia
Ostateczny superorganizm; Piotr Ślipiński
Biologia
Oazy w świecie lodu; Krzysztof Zawierucha, Joanna Cytan
Socjologia
Moda na memy; Magdalena Nowicka
Ornitologia

Świat ptasich zmysłów; Olga Orzyłowska-Śliwińska
Budziła podziw i lęk. „Żaden Niemiec nie może już więcej znaleźć oparcia u tej gniewliwej królowej”, pisał podkanclerzy Królestwa Czech Jerzy von Logschau do króla Ferdynanda Habsburga w 1540 r.
Z jakiej broni strzelał Brudny Harry? A skoczkowie z polskiego serialu „Czas honoru”? Czy pistoletem Jamesa Bonda, Waltherem PKK, rzeczywiście można by uratować świat?
Na dnie mórz powstają pierwsze podwodne elektrownie. Na razie niewielkie, ale chętnych do ustawiania turbin napędzanych pływami morskimi przybywa. Trudno sobie wyobrazić lepsze źródło energii – niewyczerpane, niezawodne i ...
Patrząc na maleńkie główki z „ptasimi móżdżkami”, odnosimy mylne wrażenie, że nie dzieje się w nich zbyt wiele. Ptaki mają jednak lepiej rozwinięte od nas zmysły, np. „słyszą” znajdujące się przed nimi przeszkody, „widzą” pole ...
Aktualne numery
09/2017
10/2017
Kalendarium
Wrzesień
26

W 1889 r. urodził się Martin Heidegger, niemiecki filozof, autor dzieła Bycie i czas (Sein und Zeit).
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michał Cetnarowski | dodano: 2012-06-13
Czerwone stosy, czarna legenda

"Tajna policja Kościoła", "źródło ideologicznego terroru"... Stereotypowe "definicje" Świętego Oficjum można by mnożyć. Czy rzeczywiście oddają one obraz średniowiecznej inkwizycji?

Początek czarnej legendy inkwizycji datuje się na XVI-XVII wiek, kiedy do walki z Kościołem ruszyła propaganda protestancka. Ponieważ kontrowersji było sporo, ówcześni specjaliści od "czarnego pijaru" nie mieli większych kłopotów z pokierowaniem sympatiami i antypatiami tłumów. Proces, który historyk Edward Peters celnie nazwał "wymyślaniem inkwizycji", dobiegł końca dopiero kilkaset lat później, kiedy światło dzienne ujrzały już "rewelacje" historyków oświecenia, a także m.in. "Bracia Karamazow" Fiodora Dostojewskiego czy "Imię róży" Umberta Eco. Czy podobne dzieła - najwyższej próby od strony literackiej - mają wiele wspólnego z obrazem wyłaniającym się ze źródeł historycznych?

Od Pawła do Augustyna

Problem herezji i odstępstw od nauk głoszonych przez apostołów mieli już pierwsi chrześcijanie. Za podstawę podczas rozwiązywania podobnych konfliktów brano wtedy zalecenia św. Pawła z Listu do Tytusa (Tt 3, 10-11) i nauki Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza (Mt 18, 15-17). Dość dokładnie przedstawiono tam "procedurę" napominania "błądzącego brata": najpierw w pojedynkę, później w towarzystwie kilku świadków, a następnie, jeśli i to nie skutkowało, publicznie, "przed całym Kościołem". Wobec osób, które mimo napomnień trwały w uporze i nie dawały się przekonać, stosowano następnie wykluczenie ze wspólnoty (excommunicatio). Do podobnych przypadków dochodziło jednak rzadko, gdyż traktowano to jako bardzo surową karę, w której stosowaniu zalecano szczególną ostrożność i szczegółowe rozpatrzenie każdej zagrożonej nią sprawy.

Podobne braterskie pouczenie (persuasio fraternalis) przestało wystarczać, kiedy chrześcijaństwo z sekty przemieniło się w oficjalną religię państwową Cesarstwa. Od 380 roku i edyktu Teodozjusza I Wielkiego herezja zaczęła być traktowana jako zbrodnia nie tylko przeciw społeczności kościelnej, ale także przeciwko państwu.

Nastąpił zwrot o 180 stopni. Jeszcze w 212 roku Tertulian w liście do konsula Afryki pisał: "Przymus nie leży w naturze religii, dlatego powinno się ją przyjmować spontanicznie, nie siłą, ponieważ miłe są tylko ofiary dobrowolne", a już w 346 roku Juliusz Firmicus Maternus w piśmie do Konstancjusza II i Konstansa I domagał się narzucania wiary chrześcijańskiej siłą i zakazania innych religii. Kropkę nad i postawiono w 397 roku, kiedy herezję zaklasyfikowano jako przestępstwo przeciwko majestatowi władcy (crimen laesae maiestatis), ścigane z urzędu i podlegające najsurowszemu wymiarowi kary.

Od strony Kościoła podobne decyzje wspierały nauki św. Augustyna. Manichejczyk w młodości, w latach dojrzałych Augustyn stał się najbardziej wpływowym myślicielem chrześcijańskim tamtego okresu. Początkowo występował z pozycji zwolennika zasady braterskiego pouczenia, dyskusji, dzięki której można przekonać odstępcę do powrotu w szeregi Kościoła. Widząc jednak zakres i brutalność ataków donatystów (sekty chrześcijańskiej w Afryce Północnej, nieuznającej religijnych ustaleń biskupów ortodoksyjnych), powoli zaczął skłaniać się w stronę korzystania z - umiarkowanej - pomocy władz państwowych w walce z herezjami. "Dlaczego zatem donatyści uważają za słuszne stosowanie surowości prawa przeciw trucicielom, a za niesłuszne surowe obchodzenie się z herezjami i bezbożnymi waśniami, chociaż te ostatnie występki zaliczane są przez Apostoła do szeregu owoców niesprawiedliwości? Czyżby przypadkiem było zabronione władzom ludzkim zajmowanie się tymi występkami?" - pytał w jednym ze swoich pism.

Wykluczenie ze wspólnoty powoli zaczęło być wypierane przez postawę "zmuszaj do wejścia" (Łk 14, 23). Podobne działania były możliwe właśnie dzięki pomocy władz państwowych, dysponujących odpowiednim aparatem wykonawczym. Jednak choć za herezję przewidziano karę najwyższą, podobne wyroki nie zapadały w zasadzie nigdy. Kiedy w 385 (albo 386) roku pretendent do tronu cesarskiego Maksymus doprowadził do wykonania wyroku śmierci na Pryscylianie z Ávila, oskarżonym o głoszenie herezji w duchu gnostyckim, z oburzenia zatrząsł się cały chrześcijański świat, z papieżem Syrycjuszem, św. Marcinem z Tours i św. Ambrożym na czele. Po ponad sześciu wiekach względnego spokoju, kiedy w Europie znów dawały o sobie znać tendencje heretyckie, takie głosy sprzeciwu były już dużo słabsze.

Narodziny inkwizycji

Średniowieczny problem z inkwizycją dotyczył sytuacji po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Rozbita na nowe państwa Europa była zjednoczona na płaszczyźnie duchowej, czego wyraz stanowiła przynależność do Kościoła. Jeśli zatem ktoś występował przeciwko feudalnemu porządkowi w jednym z państw, występował jednocześnie przeciwko całej Christianitas. Dlatego, kiedy starożytne idee dualistyczne zaczęły odradzać się na zachodzie Europy w początkach nowego tysiąclecia, reagowały nie tylko władze państwowe, ale też przedstawiciele Kościoła.

Początkowo rozwiązywanie problemów z herezją leżało w gestii władz lokalnych, czasem wydających wyrok nawet mimo protestów miejscowych władz kościelnych (jak to miało miejsce w Monteforte w 1028 roku). Jednak kiedy w XII wieku na południu Francji odkryto doskonale zorganizowaną sektę heretycką katarów (grec. katharoi - czyści), oficjalne sposoby walki z ruchami odśrodkowymi zaczął wypracowywać także Kościół. Zwieńczeniem poszczególnych postanowień był synod w Weronie w 1184 roku, na którym papież Lucjusz III i cesarz Fryderyk Barbarossa uzgodnili wspólny front postępowania. O jego szczegółach mówi bulla "Ad abolendam". Herezje zostały uznane za wystąpienia przeciw istniejącemu porządkowi społecznemu, a ich ściganiem mieli zająć się lokalni biskupi, zobligowani do regularnych wizytacji w swoich diecezjach. Uznanego za winnego przekazywano by władzy świeckiej w celu wykonania wyroku.

Podobnie jak za czasów starożytnych, herezję zakwalifikowano do przestępstw przeciwko majestatowi, a za nie groził najwyższy wymiar kary. Jednak w nowej sytuacji sankcja, w antyku pozostająca martwym przepisem, stała się podstawą rzeczywistych wyroków. (...)

Prawdziwe oblicze Wielkiego Inkwizytora?

Obok Tomasa Torquemady, hiszpańskiego inkwizytora pełniącego swój urząd w latach 1483-1498, drugim najbardziej znanym dzięki popkulturze inkwizytorem jest Bernard Gui. Jako przeciwnik prawego Wilhelma z Baskerville w "Imieniu róży", został nakreślony przez Eco dość grubą kreską, stereotypowo, co wynikło z przyjętej przez autora konwencji "dobry bohater - zły bohater". (...)

Dla współczesnych był on jednak przede wszystkim znany nie jako inkwizytor, ale autor kilkunastu wielotomowych opracowań historycznych, które w średniowiecznej Francji miały status bestsellerów. Oprócz historii zakonu dominikanów, napisał m.in. historię powszechną od narodzin Chrystusa do czasów sobie współczesnych, spis cesarzy i papieży od starożytności, kronikę królów francuskich czy wykaz francuskich świętych, ze szczególnym uwzględnieniem świętych z własnej prowincji. Gui jest także autorem jednego z najbardziej znanych podręczników dla inkwizytorów "Practica inquisitionis haereticae pravitatis".

Obraz inkwizytora, wyłaniający się z "Practica inquisitionis..." i dokumentów z Tuluzy, wydaje się różnić od tego, jaki przedstawia Eco. Gui nie tylko zaleca traktowanie oskarżonych jako błądzących współbraci, których sędzia - "lekarz dusz" - ma przez spowiedź i pokutę przywieść znów na łono prawdziwego Kościoła, ale także odradza na przykład stosowanie tortur (dopuszczonych do procedur procesu inkwizycyjnego w 1252 roku bullą "Ad extripanda"), mało "efektywnych", jeśli chodzi o wyrażenie szczerej skruchy i dobrowolne poddanie się pokucie. Z około 950 wyroków, które wydał inkwizytor przez niepełne 16 lat sprawowania urzędu, niecałe 50 to wyroki stosu (oddania "ramieniu świeckiemu"); około 300 osób otrzymało wyroki więzienia; na resztę w większości nałożono pokutę (obowiązek pielgrzymki albo noszenia na ubraniu przez określony okres "znaków hańby", np. żółtych krzyży, wyróżniających byłych heretyków).