Wiedza i Życie 04/2013
W numerze m.in.:
Fotowoltaika
Słoneczne zasilanie; Andrzej Hołdys
Motoryzacja
Mały może więcej; Dariusz Dobosz
Ekologia
Wielki powrót; Sabina Nowak
Historia
Jak Kolumb zmienił świat; Bartosz Nowacki
Historia
Tajemnica kardynała; Jerzy Besala
Archeologia
Skarby na dnie morza; Kamil Nadolski
Współcześni poszukiwacze skarbów to marzyciele wierzący, że pewnego dnia znajdą w morskich odmętach zaginione bogactwa. Wsparci nowoczesną techniką, mają na to szanse większe niż kiedykolwiek.
Wszystko, co wokół – postrzegamy. Do tego potrzebne jest jednak światło – tymczasem w kosmosie znacznie więcej jest ciemności i pustki aniżeli światła i materii.
NASA zamierza zgrzeszyć. W jej laboratoriach właśnie rozpoczęto prace nad napędem do statków kosmicznych, który ma złamać „jedenaste przykazanie w dekalogu fizyki” brzmiące: „Nie będziesz podróżował z prędkością większą niż prędkość światła”.
Z dr. Andrzejem Kruszewiczem, dyrektorem warszawskiego zoo i założycielem Ptasiego Azylu, rozmawia Olga Orzyłowska-Śliwińska.
Aktualne numery
11/2017
10/2017
Kalendarium
Listopad
17
W 1970 r. na Księżycu wylądowała radziecka sonda kosmiczna Łuna 17 wraz ze sterowanym z Ziemi pojazdem księżycowym Łunochod 1.
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-06-13
Pekinu wojna ze smogiem

Na czas olimpiady w Pekinie zapanuje ekologiczny stan wyjątkowy. Trzeba było igrzysk, aby w Chinach zaczęto na poważnie walczyć z gigantycznym zanieczyszczeniem powietrza.

Na początku kwietnia tego roku, cztery miesiące przed rozpoczęciem olimpiady, Pekińskie Biuro Ochrony Środowiska ogłosiło kolejną, piątą już edycję ekologicznego konkursu dla mieszkańców chińskiej stolicy. Znów poproszono ich o nadsyłanie kaset, na których zarejestrowali przypadek złamania przez inne osoby surowych przepisów dotyczących ochrony środowiska w mieście. Każde takie doniesienie jest następnie weryfikowane przez podległe biuru służby i jeśli okaże się prawdziwe, jego autor może liczyć na nagrodę (zapłatę) w wysokości od 100 do 300 juanów.
Wicedyrektor biura, Du Shaozhong, z dumą informował, że cztery poprzednie edycje konkursu cieszyły się wielką popularnością. Nadesłano łącznie 19 143 filmy, dzięki czemu władze miasta wytropiły i ukarały sprawców ponad 3800 niecnych uczynków. Zwycięzcom wypłacono łącznie 312 900 juanów. Pan Shaozhong zachęcał mieszkańców stolicy, aby w roku olimpijskim wzięli masowy udział w jakże pożytecznym konkursie. "Biuro nie będzie oszczędzać na nagrodach" - obiecywał.

Chiny obiecują: będzie zielono

Pekin niezwykle poważnie potraktował swoją deklarację złożoną 7 lat temu Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu, że zamierza zorganizować "zielone igrzyska". W ciągu kilkunastu lat wykonano tytaniczną pracę, aby chińską stolicę, uznawaną za jedną z najbardziej zanieczyszczonych aglomeracji świata, zmienić w miasto choćby z grubsza spełniające standardy czystości środowiska. Czyszczenie Pekinu odbywa się w zawrotnym tempie i jakość powietrza, wody i gruntów szybko się podnosi. "To, co Europie zajęło ćwierć wieku, w Pekinie zrobiono w czasie trzy razy krótszym" - chwalił ostatnio organizatorów jeden z zachodnich naukowców.

Uczyniono to jednak, odwołując się do metod możliwych tylko w kraju rządzonym twardą ręką, takim jak komunistyczne Chiny. Już w połowie lat 90. chińskie władze centralne zdecydowały, że przekształcenie stolicy kraju w enklawę czystego środowiska jest sprawą wagi państwowej. Decyzję podjęto po tym, jak w 1993 roku Pekin przegrał wcześniejszą batalię o zorganizowanie igrzysk. Jednym z powodów porażki był fatalny stan środowiska w mieście. Tonęło ono w oparach sadzy i toksycznych związków produkowanych przez setki zakładów przemysłowych, tysiące osiedlowych kotłowni spalających niskiej jakości, zasiarczony węgiel oraz przez setki tysięcy przestarzałych ciężarówek kopcących czarnym dymem. Taka jest nadal większość dużych chińskich miast.

Pekin miał się stać wyjątkiem. Uchwalono, że zostanie zmieniony w zielone miasto z czystym powietrzem, którego sportowcy nie będą się bali zaczerpnąć do płuc. Następnie opracowano i zatwierdzono odpowiedni plan, którego realizacja rozpoczęła się w 1998 roku. Po czym ponownie zgłoszono kandydaturę chińskiej stolicy. Tym razem MKOl dał się przekonać i w 2001 roku podjął korzystną dla chińskiej stolicy decyzję.

Orograficzna pułapka

Ironią losu jest to, że wielki plan poprawy stanu środowiska w Pekinie, ogłoszony przez obecne pokolenie chińskich komunistów, ma zniwelować skutki poprzednich wielkich planów wprowadzanych, także z w wielkim rozmachem, przez ich poprzedników.

Celem tamtych była pośpieszna industrializacja stolicy. W Pekinie zbudowano setki dymiących kominami fabryk. W promieniu kilkunastu kilometrów od centrum stolicy wznoszono wielkie huty, stalownie, zakłady mechaniczne i chemiczne. Miasto nadal pochłania rocznie około 30 mln ton węgla, który jest głównym źródłem energii elektrycznej i ciepła dla domów. Związki uwalniające się w wyniku jego spalania zanieczyszczały powietrze. Do tego w ostatnim dziesięcioleciu doszły spaliny samochodowe. Miasto rozwijało się błyskawicznie, ale ceną była katastrofalna degradacja środowiska.

Gromadzeniu się zanieczyszczeń sprzyja położenie geograficzne Pekinu. Od północy i zachodu jest on otoczony przez góry sięgające 2000 m n.p.m. Zanieczyszczenia z trudem wydostają się z tej naturalnej kotliny. Najgorsza jest zima, kiedy z jednej strony rośnie zużycie węgla w kotłowniach i elektrowniach, a z drugiej nad miastem osiada wyżowe, kontynentalne powietrze, zamykając w orograficznej pułapce dymy i sadze. Stolica oczyszcza się po deszczach i silnych wiatrach. Pada głównie w miesiącach letnich - lipcu i sierpniu, wtedy bowiem do Pekinu dociera wilgotny monsun znad Pacyfiku. Jest parno i gorąco. Z kolei wiatry czasami pomagają, ale czasami pogarszają sytuację - dostarczają dodatkowej porcji zanieczyszczeń z sąsiednich prowincji, gdzie także pobudowano wiele zakładów emitujących toksyczne związki.

Szczególnie niebezpieczna mieszanka powstaje, gdy do Pekinu dociera pył z leżących w głębi lądu pustyń Gobi i Takla Makan. Sam w sobie bardzo nieprzyjemny, dodatkowo pomaga też w transporcie zanieczyszczeń przemysłowych. Takie pustynne burze zdarzają się najczęściej wiosną, więc ryzyko, że któraś z nich dotrze do miasta w porze igrzysk, jest małe. Niemniej jednak wizja Pekinu zanurzonego przez kilka dni w brązowej zupie pustynno-węglowych brudów to jeden z większych koszmarów, jakie śnią się po nocach organizatorom igrzysk. Kiedy pod koniec maja tego roku taki tuman spadł na miasto, zalecono mieszkańcom, aby pozamykali okna i pod żadnym pozorem nie wychodzili z budynków.

Rozkaz: przemysł opuszcza stolicę

Od momentu, gdy z najwyższych szczebli partyjnych padł rozkaz uczynienia z Pekinu zielonego miasta, do dziś ze stolicy zniknęło ponad dwieście fabryk najsilniej zatruwających środowisko. Część szczególnie przestarzałych po prostu zamknięto, wiele jednak przeniesiono do odległych o setki kilometrów miejsc. Ewakuowano na przykład gigantyczną koksownię przez dziesiątki lat dymiącą na wschodnich obrzeżach miasta, kilkadziesiąt kilometrów od centrum aglomeracji (pekiński obszar metropolitarny ma około 16 tys. km2 powierzchni; aby przejechać z jednego końca na drugi, trzeba pokonać ponad 100 km). Tam, gdzie jeszcze kilka lat temu stały piece połykające każdego dnia setki wagonów węgla, dziś rosną chwasty, a koksownia pracuje w sąsiedniej prowincji.

Aby ponad 10 tys. sportowców miało czym oddychać, Pekin musiała też opuścić wielka stalownia należąca do państwowej firmy Shougang. Założona na początku XX wieku była jednym z głównych trucicieli stolicy. Przenosiny zakładu położonego zaledwie 17 km od placu Tiananmen rozpoczęto 3 lata temu, a zakończono w tym roku. Teraz będzie zanieczyszczała, choć już nie tak bardzo, miasto Caofedian w prowincji Habei, położone 220 km na wschód od Pekinu.

Wszystkich pekińskich fabryk oczywiście nie można zamknąć - pozostaną pracujące dla potrzeb miasta elektrownie, elektrociepłownie i rafinerie. Spis trucicieli sporządzony kilka miesięcy temu nadal obejmuje ponad 200 dużych zakładów i kilka tysięcy mniejszych. Ich praca na czas igrzysk zostanie ograniczona, a niektóre zrobią sobie olimpijską przerwę.

Żegnajcie, kuchenki węglowe

Proekologiczne działania nie kończą się na wyprowadzeniu z Pekinu najbardziej uciążliwego przemysłu. Od 10 lat na potęgę rozbudowuje się sieć gazowniczą, aby wyeliminować powszechne kuchenki węglowe. W 1997 roku gaz ziemny, znacznie czystszy niż węgiel, docierał do zaledwie 100-150 tys. pekińskich mieszkań. Dziś ma go ponad 3 mln gospodarstw domowych. Nadal jednak wiele z nich korzysta z węgla. Dotyczy to także tysięcy osiedlowych kotłowni. Parę lat temu rozpoczęto instalowanie na nich filtrów wychwytujących pyły i związki siarki.