Wiedza i Życie 04/2012
W numerze m.in.:

Geologia
I dokąd tak płyną; Andrzej Hołdys
Wywiad
GMO. Korzyści bez zagrożeń; Z prof. Karolem Duczmalem rozmawia Krystyna Matuszewska
Astronomia
Podbój Marsa; Michał Gabruk
Paleontologia
Od zawsze razem; Wojciech Pastuszka
Matematyka
Za, a nawet przeciw; Krzysztof Wiercioch
Biologia
Życie In Spe; Olga Orzyłowska-Śliwińska

Jajko wydaje się nam takie zwyczajne. Składa się przecież „tylko" z żółtka, białka i skorupki. Warto jednak przyjrzeć się mu dokładniej. Na masową skalę wykorzystuje się tylko jaja kurze, chociaż smak i skład jaj innych gatunków...
Sto lat temu Alfred Wegener ogłosił, że kontynenty wędrują i niegdyś tworzyły jeden ląd. Zaczął się kopernikański przełom w naukach o Ziemi. Dziś już nikt nie wątpi w to, że lądy się poruszają. Co jednak każe im płynąć w tę, a nie inną stronę?
Przodków psów doszukiwano się wśród wilków, szakali, a nawet hien i kojotów. Sprawę rozstrzygnął dopiero rozwój genetyki - dzięki badaniom przeprowadzonym w ostatnich latach XX w. naukowcy ostatecznie ustalili...
Rozmowa z prezesem Polskiej Izby Nasiennej, doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego - prof. Karolem Duczmalem.
Aktualne numery
09/2017
10/2017
Kalendarium
Wrzesień
24
W 1960 r. zwodowano USS Enterprise (CVN-65), pierwszy amerykański lotniskowiec o napędzie atomowym.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Małgorzata Minta | dodano: 2012-06-01
Spiskowa teoria spisku

Prawda czy fałsz? Knowania tajnych bractw czy manipulacje specjalistów od marketingu? Spiskowe teorie dziejów właśnie przeżywają swój renesans.

Niespodziewane trzęsienie ziemi w Indonezji, wyniki półfinałów Mundialu i ceny białej kapusty na podwarszawskiej giełdzie ogrodniczej - ot, kilka niezwiązanych ze sobą wydarzeń odnotowanych w wieczornych wiadomościach. Jednak tam, gdzie większość z nas nie dostrzega nic prócz przypadku, zwolennicy teorii spiskowych bez trudu doszukują się intryg tajnych organizacji. I choć takie przypuszczenia graniczą często z absurdem, z dnia na dzień zyskują coraz większe grono zwolenników.

Czyżby rosnąca popularność teorii spiskowych miała dowodzić ich słuszności? Spory o to, ile prawdy kryje się w poszczególnych hipotezach, chyba nigdy nie znajdą swojego finału. Jedyne, co wydaje się pewne w kwestii teorii spiskowych, to fakt, że ludzie nie tylko je lubią, ale czasem nawet bardzo ich potrzebują.


Jeszcze do niedawna spiskowa literatura kojarzyła się z tanimi czytadłami. Wszystko zmieniło się wraz z wydaniem powieści Dana Browna i zapoczątkowanej przez niego inwazji książek o tajnych bractwach, skarbach i sekretnych księgach. Nietrudno było przewidzieć, że nawet literackie klony "Kodu Leonarda da Vinci" będą zdobywać wysokie miejsca na listach bestsellerów - ludzie niemal od początków cywilizacji tworzą teorie spiskowe. Dzisiaj jednak, za sprawą mediów, kultury i polityki, święcą one swój niekwestionowany triumf.

Śmierć JFK

Jeszcze do połowy ubiegłego wieku spiskowe teorie zaprzątały niemal wyłącznie umysły ich twórców i gorliwych wyznawców; czasem zainteresował się nimi jakiś historyk, poszukujący niekonwencjonalnych wyjaśnień wydarzeń politycznych. Samo pojęcie teorii spiskowej jest w gruncie rzeczy neutralne i oznacza charakter hipotezy. W węższym rozumieniu jest to pogląd, jakoby władzę nad światem sprawowały tajne grupy bądź organizacje, działające na szkodę reszty społeczeństwa. Znaczenie to upowszechniło się w latach 60. ubiegłego wieku, w szczytowym okresie zimnej wojny i politycznych rozgrywek z zabójstwem Johna F. Kennedy'ego jako ich kulminacją. W obliczu licznych spekulacji oraz powszechnej paniki i konsternacji naturą spiskowych teorii zainteresowali się wreszcie naukowcy - psycholodzy społeczni i socjolodzy. Intrygowała ich nie sama treść niesamowitych scenariuszy, ale drzemiąca w ludziach potrzeba ich tworzenia i wykorzystywania.

Z potrzeby wypełniania poznawczych białych plam oraz nadawania sensu wydarzeniom zrodziły się systemy religijne, filozofie i wszelkie dyscypliny naukowe. Z początku większość zjawisk byliśmy skłonni przypisywać nadnaturalnym siłom lub boskiej ingerencji. Zawsze było to jakieś wyjaśnienie, a jakieś jest o wiele bardziej satysfakcjonujące niż żadne. Z czasem coraz więcej procesów potrafiliśmy wytłumaczyć, wykorzystując pojęcia atomów, ładunków i reakcji chemicznych. Najlepszym tego przykładem są choroby i błyskawice - dzisiaj wiemy, że nie stoją za nimi rozgniewani bogowie. Dzięki mikroskopom i sondom kosmicznym rozwiązywanie zagadek przyrody stało się łatwiejsze, a odnajdowane odpowiedzi - jednoznaczne i przekonujące. Nowoczesne urządzenia okazały się jednak bezradne wobec rzeczywistości kreowanej przez człowieka. I właśnie tutaj twórcy teorii spiskowych znaleźli pole do popisu.

Spiskująca psychika

Badacze ludzkiej natury mówią o indywidualnych i społecznych powodach pojawiania się teorii spiskowych, będących swoistą odpowiedzią na niezrozumiałe i wzbudzające silne emocje wydarzenia. Na poziomie jednostki teorie rodzą się z konieczności "domykania" własnych zasobów poznawczych. W sytuacji poznawczego deficytu mamy w zwyczaju uzupełniać na własną rękę braki w wiedzy lub na siłę dopasowywać zebrane elementy. Dopiero gdy lepiej lub gorzej uspójnimy nasze osobiste teorie (psycholodzy nazywają je teoriami naiwnymi), potrafimy z nich korzystać w codziennym życiu.

Na poziomie grupowym lub społecznym teorie spiskowe umożliwiają manipulowanie uznanymi faktami historycznymi, np. po to, aby przedstawić wydarzenie w korzystniejszym dla własnej grupy świetle. Jak słusznie zauważył niemiecki historyk i politolog Holger Herwig, wydarzenia, które są dla nas najważniejsze, są jednocześnie najtrudniejsze do zrozumienia, ponieważ to właśnie one ściągają największą uwagę szarlatanów i mitomanów. Nic więc dziwnego, że spiskowe teorie nie dotyczą zdarzeń banalnych. Jak dowiedli psycholodzy, osoba skłonna uwierzyć w jedną teorię spiskową, skwapliwie przystanie na kolejne tajemnicze hipotezy - taki sposób myślenia nazywa się konspiracjonizmem.

Uważa się, że głównym powodem ulegania takim teoriom jest pragnienie znalezienia i nadania znaczenia zastanym wydarzeniom czy sytuacjom. W skrajnych przypadkach pragnienie to może być tak silne, że osoba będzie naginać wyjściowe informacje w celu ujednolicenia obrazu rzeczywistości. Motywacją do takich manipulacji może być też nieprzyjemne uczucie wiążące się z dysonansem poznawczym. Choć od dziecka uczymy się, że świat nie zawsze jest taki, jakim go sobie wyobrażaliśmy, to z wiedzą tą możemy sobie różnie radzić. Dysonans poznawczy pojawia się wówczas, gdy zastana sytuacja jest niezgodna z naszymi przypuszczeniami. W takich momentach nasz umysł często posuwa się do małych oszustw, np. wmawiając, że przecież od początku spodziewaliśmy się właśnie tego, co się stało. Ten sam mechanizm psychologiczny powoduje, że jesteśmy skłonni przytakiwać większości osób z naszego otoczenia - nawet jeśli snują irracjonalne hipotezy o globalnym spisku cyklistów.

W nieco inny sposób przyczyny powstawania teorii spiskowych tłumaczą psycholodzy ewolucyjni. Zachowania paranoidalne związane ze spiskową wizją świata mogły w przeszłości pomagać naszym przodkom w unikaniu niebezpieczeństwa . W miarę jak nauczyliśmy się odróżniać raczej niegroźnych rywali od czyhających na nasze życie drapieżników, pozyskaliśmy jednocześnie umiejętności trafnego dopasowania reakcji do okoliczności. Właśnie tego dopasowania i wyważenia brakuje - zdaniem specjalistów - osobom skłonnym do paranoi, dopatrującym się na każdym kroku śmiertelnego zagrożenia. W znacznym uproszczeniu uleganie teoriom spiskowym dowodziłoby szwankowania jednego z ważniejszych i starego ewolucyjnie procesu psychicznego. Zdarza się, że bezwarunkowa wiara w globalne spiski i knowania to objaw poważnego zaburzenia psychicznego: paranoi, schizofrenii lub tzw. syndromu złego świata.

Wyziewy demokracji

Teorii spiskowych nie sposób rozdzielić od polityki, mediów i wolności słowa. W dzisiejszych czasach praktycznie każdy może mówić, co myśli, a problemem jest jedynie, ile osób zechce go wysłuchać. To niemal idealne warunki dla twórców teorii spiskowych i konspiracyjnych idei. Mówi się wręcz, że są one "wyziewami demokracji", rodzącymi się w informacyjnym szumie, który towarzyszy nam każdego dnia.

Jak zauważają psycholodzy społeczni oraz socjolodzy, wiara w teorie spiskowe pomaga ludziom w radzeniu sobie z trudnymi emocjonalnie sytuacjami i katalizuje powstałe napięcia. Zwykle grupom propagującym alternatywne wersje wydarzeń przyświeca cel wyjawienia skrywanej prawdy dotyczącej tragicznego wydarzenia, np. katastrofy lotniczej lub epidemii. Obietnica taka może być bardzo nęcąca dla osób pokrzywdzonych, np. rodzin ofiar - poszukiwanie mitycznej prawdy może stać się sensem ich życia i głównym motorem działania.

W taki właśnie sposób powstał m.in. Ruch Prawdy 9/11, który dąży do wyjawienia wszystkich szczegółów tragedii wież WTC. Jak wiemy z historii, teorie spiskowe funkcjonują zwykle w kręgach zamkniętych, izolowanych społeczności. W takich grupach spiskowe teorie oraz zbiorowa panika stają się silnym narzędziem manipulacji społecznych oraz władzy nad grupą. Mogą też służyć dowartościowaniu pokrzywdzonej grupy. Podobną funkcję pełnił na początku XX wieku antysemityzm w kręgach europejskiej arystokracji, tracącej pozycję na rzecz burżuazji, coraz zamożniejszej i liczniejszej. Częstą manipulacją jest wykorzystywanie krążących od dawna teorii w kontekście nowych wydarzeń do wzmocnienia własnej pozycji i stanowiska (np. przedstawiciele antyizraelskich organizacji mogliby rozgłaszać, że katastrofa WTC została spowodowana przez Żydów).

O stereotypach

Jak się okazuje, spiskowe teorie dziejów ściśle wiążą się z narzędziami, z których na co dzień korzysta nasza psychika, a mianowicie ze stereotypami. Wbrew pozorom nie wszystkie stereotypy są negatywne. Jak przeczytamy w większości podręczników psychologii społecznej, stereotyp to po prostu schemat lub prototyp danej kategorii obiektów, osób lub wydarzeń. Dzięki posługiwaniu się stereotypami nasz umysł nie analizuje za każdym razem sytuacji, ale korzysta z wypracowanych wcześniej schematów. Oczywiście zbytnie lenistwo poznawcze i posługiwanie się wyłącznie stereotypami nie jest niczym dobrym, zwłaszcza gdy stereotyp wzbudza w nas negatywne uczucia, a więc de facto jest uprzedzeniem.

Zgodnie z hipotezą psychologa prof. Mirosława Kofty, u podstaw niektórych stereotypów i uprzedzeń leżą teorie spiskowe, czego najlepszym przykładem jest, niestety, dość rozpowszechniony w Polsce stereotyp Żyda. Żydzi (przedmiot stereotypu) są postrzegani nie jako grupa wielu ludzi, ale jako jeden spójny organizm, działający na szkodę "naszych". W podobny sposób, zwłaszcza w czasie negocjacji przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, przedstawiano "złych Niemców" szykujących się do wykupienia polskiej ziemi. W stereotypowy obraz "tamtych" wpisuje się zwykle wszystko, co złe, tragiczne i niebezpieczne, przez co scharakteryzowaną w stereotypie grupą można się z powodzeniem posługiwać do wyjaśniania przyczyn wszelkich niepomyślnych wydarzeń, począwszy od bezrobocia, na pladze stonki ziemniaczanej skończywszy. Pomimo nielicznych aspektów pozytywnych (chwilowe pobudzenie do solidarnej walki o wspólne dobro) rozpowszechnianie podszytych spiskiem stereotypów przynosi szkody i prowadzi nie tylko do ogólnego zakłamania społecznego, ale też rozleniwienia karmionych gotowymi informacjami umysłów.

Spisek staje się prawdą

Ku uciesze specjalistów promujących kolejne powieści Dana Browna, niektóre teorie spiskowe okazują się prawdą. Tak było w przypadku sfabrykowanych "Protokołów Mędrców Syjonu" (ramka) czy sprawy francuskiego oficera żydowskiego pochodzenia Alfreda Dreyfusa, niesłusznie oskarżonego i skazanego za zdradę. Do rangi "prawdopodobnych" pretendują też liczne spekulacje na temat zaangażowania CIA w zagraniczne zamachy stanu, operacja Northwood czy sprawa zaniechania leczenia epidemii syfilisu w Negro Male i wreszcie kwestia ataku na Pearl Harbor. Zanim jednak puścimy wodze fantazji i zaakceptujemy wszystkie proponowane nam hipotezy, pokuśmy się o mały intelektualny wysiłek, sięgnijmy choćby po encyklopedię. Telefon do przyjaciela jest raczej niewskazany - znajomego na pewno już zwerbowały wrogie siły, a aparat nafaszerowano pluskwami.