człowiek
dodano: 2016-08-26
Piłkarze w dołku

Fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta


Sportowcy ogólnie postrzegani są jako osoby niemal doskonałe fizycznie, szczęśliwe, niemające powodów do odczuwania smutku. Skutkiem tego są ogromne oczekiwania wielbicieli i mediów. A to z kolei prowadzi do stworzenia silnej presji, którą zawodnicy znoszą różnie.

 

Wiktoria Jaciubek

 

Dwa lata temu mistrzyni biegów narciarskich Justyna Kowalczyk udzieliła poruszającego osobistego wywiadu. Opowiedziała o swoich sukcesach sportowych, ale również o trudnych doświadczeniach: zdiagnozowanych stanach depresyjnych, niepożądanych efektach zażywania leków psychotropowych, regularnej pracy z psychoterapeutą. Wywiad ten wywołał dyskusję na temat depresji sportowców zawodowych. Ale wyznania Kowalczyk są wyjątkiem – w Polsce zawodnicy niechętnie opowiadają o swoich kłopotach czy niepowodzeniach, a tym bardziej o trudnych momentach związanych ze zdrowiem psychicznym.

 

Futbol obnażony

 

W niedawnym wywiadzie dla magazynu „Newsweek” Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN, na pytanie, czy z piłkarzami kadry współpracuje psycholog, odpowiedział: „Najlepszym psychologiem jest trener Nawałka. Zgłaszają się do nas do PZPN różne osoby, proponując treningi mentalne, ale my niczego takiego nie organizujemy. Jeśli jakiś piłkarz ma taką potrzebę, może sobie to załatwić we własnym zakresie. Trener Nawałka bardzo dużo rozmawia z zawodnikami, z każdym indywidualnie, i myślę, że to jest mocna strona trenera, że on mocno słucha piłkarzy, wsłuchuje się w rytm drużyny i doskonale ją czuje”. Wypowiedź ta wydaje się świetną ilustracją podejścia do pomocy psychologicznej w polskim światku piłkarskim: psycholog jest niepotrzebny, ponieważ zawodnicy i trener doskonale radzą sobie sami. Dobitniej ujął to były selekcjoner kadry Franciszek Smuda, który kilka miesięcy przed mistrzostwami Europy w 2012 r. na pytanie, czy planuje zatrudnić psychologa, stwierdził: „Żadnych innych nowych etatów nie będzie. Psychologa też nie, bo nie mamy w drużynie wariatów”. Później jednak zmienił zdanie: „Na pewno kadrowicze skorzystają na tym, jeśli podejmiemy jakieś działania, a jak widzę, jest zapotrzebowanie na moją osobę. To, co mogę zrobić, to przede wszystkim wykorzystać doświadczenie piłkarzy”. To słowa Pawła Habrata, psychologa sportu, który został wtedy tymczasowo zatrudniony.

Trudno znaleźć rzetelne wyniki badań na temat kondycji psychicznej polskich piłkarzy. Kwestia ta zdaje się poza zakresem zainteresowania działaczy i samych zawodników. Niewielkim wyjątkiem jest wspomniany już Habrat, który zajął się zagadnieniem odczuwania presji. W wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” powiedział: „Przeprowadziłem badania na temat presji u piłkarzy i wyszło na to, że największym problemem jest presja własnych oczekiwań. Zawodnicy sami sobie stwarzają problem i często wychodzą na boisko nie po to, aby zagrać dobry mecz i wygrać, ale po to, by uniknąć kompromitacji i nie przegrać. Efekt jest taki, że każde nieudane zagranie na boisku przeradza się w głowie w duży problem zawodnika”. Ale brak wyników badań z prawdziwego zdarzenia nie oznacza, że polscy piłkarze nie mają problemów z depresją, lękiem czy uzależnieniami. Prawdopodobnie problemy te pojawiają się często i nie różnią się od tych, których doświadczają ich koledzy w innych krajach.

Na przykład w Anglii w 2012 r. ukazała się książka „I Am The Secret Footballer: Lifting The Lid On The Beautiful Game”, napisana przez anonimowego piłkarza ligi angielskiej (polski tytuł książki to „Futbol obnażony. Szpieg w szatni Premier League”). The Secret Footballer opowiada w niej o swoich doświadczeniach jako zawodnika klubów Premier League. Porusza temat szalonych imprez, picia alkoholu, egocentryzmu piłkarzy, hazardu. Opowiada, jak ważny jest dla zawodnika wygrany mecz i jakim ciosem jest przegrana. Wspomina o depresji, przyznając, że duża część jego kariery naznaczona była kłopotami natury psychologicznej. W wywiadzie dla CNN Tajemniczy Piłkarz mówi: „Po jednej z ciężkich porażek stałem się tak wycofany, że gdy wracałem z treningów, po prostu siadałem i gapiłem się w ścianę. Telewizor był wyłączony, a zasłony zaciągnięte. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, czy myślałem wtedy o czymkolwiek. Była tylko pustka, beznadziejna próżnia, przerywana jedynie uprawianiem sportu, którego zacząłem nienawidzić”. Te wyznania odbiły się na Wyspach szerokim echem, zaczęła się publiczna rozmowa na temat tego, jak radzą sobie piłkarze ze sławą, oczekiwaniami społecznymi i presją mediów.

 

Depresja i samobójstwa

 

W 2013 r., miesiąc po zakończeniu kariery, głos zabrał były obrońca Clarke Carlisle. Powodem jego wystąpienia w filmie nagranym dla BBC była samobójcza śmierć piłkarza Gary’ego Speeda. Carlisle opowiedział o swoich trudnych doświadczeniach na początku kariery. Jako młody piłkarz nabawił się kontuzji, która mogła uniemożliwić mu dalsze występy. Załamany, próbował odebrać sobie życie, zażywając mieszankę leków i alkoholu. Carlisle został uratowany, lecz depresja i problemy z piciem towarzyszyły mu podczas całej kariery. „Chcę powiedzieć z całą stanowczością, że problem depresji i myśli samobójczych dotyka setek piłkarzy. Największym problemem dla tych postrzeganych jako macho chłopaków jest niechęć do przyznania się i do rozmów na ten temat”, stwierdził w filmie były piłkarz. „Depresja to zaburzenie równowagi hormonalnej w mózgu, które wymaga leczenia. Twoje pieniądze, praca czy inteligencja nie sprawią, że ta choroba cię nie dotknie. Jest tak samo namacalna jak wrzody żołądka. Trzeba ją zdiagnozować i leczyć”.

Inny zawodnik angielski, który poruszył problem depresji, to Stan Collymore. Występował w Premier League oraz w kadrze Anglii, w 2001 r. zakończył karierę zawodową. Wcześniej, będąc u szczytu popularności, publicznie oświadczył, że zmaga się z epizodami ciężkiej depresji. W wywiadzie z 2014 r. Collymore przyznał, że po ówczesnym wyznaniu został napiętnowany w światku piłkarskim. Jego wypowiedź potraktowano jako hańbiącą dla sportowca: „Ludzie nie mogli zrozumieć, o co mi chodzi – przecież wyglądało na to, że mam cudowne życie. Od tamtej pory mówienie o chorobach psychicznych stało się trochę mniej wstydliwe, ale wciąż przed nami długa droga do tego, żebyśmy trudności natury psychicznej traktowali na równi z dolegliwościami fizycznymi”.

Otwarcie o zmaganiach z zaburzeniami depresyjnymi opowiedział też czołowy włoski zawodnik Gianluigi Buffon. „Nie byłem zadowolony z mojego życia prywatnego i zawodowego, nic mnie nie cieszyło. Depresja to był dla mnie bardzo ciężki okres” – wyznaje bramkarz Juventusu Turyn w swojej biografii „Numer 1”. „Powodów do wpadnięcia w szpony depresji są tysiące, nawet gdy jesteś sławny i bogaty. W moim przypadku chodziło o to, że nie mogłem znaleźć odpowiedniej partnerki, czułem się samotny. Poza tym gra Juventusu nie wyglądała tak, jak bym sobie życzył. Problemy się skumulowały, no i zacząłem mieć wszystkiego dość”. Buffon przeszedł ciężki epizod depresyjny, który trwał ponad pół roku. Pomogła mu intensywna terapia psychologiczna.

Sporo o depresji wśród piłkarzy mówi się również w Niemczech. Temat stał się szczególnie ważny po samobójczej śmierci bramkarza Roberta Enkego w 2009 r., która spowodowana była w dużej mierze właśnie zaburzeniami depresyjnymi. Swoje doświadczenia związane z trudnościami psychicznymi w książkach autobiograficznych opisują m.in. były pomocnik Bayernu Monachium Sebastian Deisler czy były sędzia Bundesligi Babak Rafati.

Wśród znanych piłkarzy zawodowych nierzadko zdarzają się również przypadki ciężkiej depresji, które kończą się samobójstwem. Przykładem są wspomniani już Enke i Walijczyk Gary Speed, Hiszpan Sergi López Segú, Włoch Agostino Di Bartolomei czy pochodzący z Hongkongu Cheung Sai Ho. Śmierć samobójcza zdarzała się również wśród polskich piłkarzy zawodowych (grających i emerytowanych). W 2009 r. odebrali sobie życie Sławomir Rutka i Mirosław Staniek, rok wcześniej – Adam Ledwoń. W tle tych tragedii za każdym razem odnaleźć można nadmiar alkoholu, depresję, hazard, zawiedzione oczekiwania.

Angielski internetowy magazyn piłkarski „FourFourTwo” przeprowadził w 2013 r. ankietę wśród zawodników lig angielskiej i szkockiej. Na pytania dotyczące m.in. rasizmu, homoseksualizmu i depresji zgodziło się odpowiedzieć 100 piłkarzy. Jedno z nich brzmiało: „Czy depresja jest problemem wśród piłkarzy?”. Odpowiedź „zdecydowanie tak” wybrały 23 osoby, a odpowiedź „tak” – 55 osób. Większość ankietowanych przyznała więc, że problem istnieje. Kilka miesięcy później podobną ankietę wśród włoskich piłkarzy przeprowadziła „La Gazzetta Dello Sport”. Z 50 zawodników pierwszej ligi na to samo pytanie „tak” odpowiedziało 34% piłkarzy, a 24% z nich uznało, że jest to problem poważny. Podobnie więc jak w lidze angielskiej ponad połowa zawodników przyznała, że depresji nie można lekceważyć.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 09/2016 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2017
10/2017
Kalendarium
Wrzesień
26
W 1911 r. podczas Międzynarodowego Kongresu Balneologicznego w niemieckim Bad Nauheim po raz pierwszy przyjęto definicję wody mineralnej.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2016-08-26
Piłkarze w dołku

Fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta


Sportowcy ogólnie postrzegani są jako osoby niemal doskonałe fizycznie, szczęśliwe, niemające powodów do odczuwania smutku. Skutkiem tego są ogromne oczekiwania wielbicieli i mediów. A to z kolei prowadzi do stworzenia silnej presji, którą zawodnicy znoszą różnie.

 

Wiktoria Jaciubek

 

Dwa lata temu mistrzyni biegów narciarskich Justyna Kowalczyk udzieliła poruszającego osobistego wywiadu. Opowiedziała o swoich sukcesach sportowych, ale również o trudnych doświadczeniach: zdiagnozowanych stanach depresyjnych, niepożądanych efektach zażywania leków psychotropowych, regularnej pracy z psychoterapeutą. Wywiad ten wywołał dyskusję na temat depresji sportowców zawodowych. Ale wyznania Kowalczyk są wyjątkiem – w Polsce zawodnicy niechętnie opowiadają o swoich kłopotach czy niepowodzeniach, a tym bardziej o trudnych momentach związanych ze zdrowiem psychicznym.

 

Futbol obnażony

 

W niedawnym wywiadzie dla magazynu „Newsweek” Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN, na pytanie, czy z piłkarzami kadry współpracuje psycholog, odpowiedział: „Najlepszym psychologiem jest trener Nawałka. Zgłaszają się do nas do PZPN różne osoby, proponując treningi mentalne, ale my niczego takiego nie organizujemy. Jeśli jakiś piłkarz ma taką potrzebę, może sobie to załatwić we własnym zakresie. Trener Nawałka bardzo dużo rozmawia z zawodnikami, z każdym indywidualnie, i myślę, że to jest mocna strona trenera, że on mocno słucha piłkarzy, wsłuchuje się w rytm drużyny i doskonale ją czuje”. Wypowiedź ta wydaje się świetną ilustracją podejścia do pomocy psychologicznej w polskim światku piłkarskim: psycholog jest niepotrzebny, ponieważ zawodnicy i trener doskonale radzą sobie sami. Dobitniej ujął to były selekcjoner kadry Franciszek Smuda, który kilka miesięcy przed mistrzostwami Europy w 2012 r. na pytanie, czy planuje zatrudnić psychologa, stwierdził: „Żadnych innych nowych etatów nie będzie. Psychologa też nie, bo nie mamy w drużynie wariatów”. Później jednak zmienił zdanie: „Na pewno kadrowicze skorzystają na tym, jeśli podejmiemy jakieś działania, a jak widzę, jest zapotrzebowanie na moją osobę. To, co mogę zrobić, to przede wszystkim wykorzystać doświadczenie piłkarzy”. To słowa Pawła Habrata, psychologa sportu, który został wtedy tymczasowo zatrudniony.

Trudno znaleźć rzetelne wyniki badań na temat kondycji psychicznej polskich piłkarzy. Kwestia ta zdaje się poza zakresem zainteresowania działaczy i samych zawodników. Niewielkim wyjątkiem jest wspomniany już Habrat, który zajął się zagadnieniem odczuwania presji. W wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” powiedział: „Przeprowadziłem badania na temat presji u piłkarzy i wyszło na to, że największym problemem jest presja własnych oczekiwań. Zawodnicy sami sobie stwarzają problem i często wychodzą na boisko nie po to, aby zagrać dobry mecz i wygrać, ale po to, by uniknąć kompromitacji i nie przegrać. Efekt jest taki, że każde nieudane zagranie na boisku przeradza się w głowie w duży problem zawodnika”. Ale brak wyników badań z prawdziwego zdarzenia nie oznacza, że polscy piłkarze nie mają problemów z depresją, lękiem czy uzależnieniami. Prawdopodobnie problemy te pojawiają się często i nie różnią się od tych, których doświadczają ich koledzy w innych krajach.

Na przykład w Anglii w 2012 r. ukazała się książka „I Am The Secret Footballer: Lifting The Lid On The Beautiful Game”, napisana przez anonimowego piłkarza ligi angielskiej (polski tytuł książki to „Futbol obnażony. Szpieg w szatni Premier League”). The Secret Footballer opowiada w niej o swoich doświadczeniach jako zawodnika klubów Premier League. Porusza temat szalonych imprez, picia alkoholu, egocentryzmu piłkarzy, hazardu. Opowiada, jak ważny jest dla zawodnika wygrany mecz i jakim ciosem jest przegrana. Wspomina o depresji, przyznając, że duża część jego kariery naznaczona była kłopotami natury psychologicznej. W wywiadzie dla CNN Tajemniczy Piłkarz mówi: „Po jednej z ciężkich porażek stałem się tak wycofany, że gdy wracałem z treningów, po prostu siadałem i gapiłem się w ścianę. Telewizor był wyłączony, a zasłony zaciągnięte. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, czy myślałem wtedy o czymkolwiek. Była tylko pustka, beznadziejna próżnia, przerywana jedynie uprawianiem sportu, którego zacząłem nienawidzić”. Te wyznania odbiły się na Wyspach szerokim echem, zaczęła się publiczna rozmowa na temat tego, jak radzą sobie piłkarze ze sławą, oczekiwaniami społecznymi i presją mediów.

 

Depresja i samobójstwa

 

W 2013 r., miesiąc po zakończeniu kariery, głos zabrał były obrońca Clarke Carlisle. Powodem jego wystąpienia w filmie nagranym dla BBC była samobójcza śmierć piłkarza Gary’ego Speeda. Carlisle opowiedział o swoich trudnych doświadczeniach na początku kariery. Jako młody piłkarz nabawił się kontuzji, która mogła uniemożliwić mu dalsze występy. Załamany, próbował odebrać sobie życie, zażywając mieszankę leków i alkoholu. Carlisle został uratowany, lecz depresja i problemy z piciem towarzyszyły mu podczas całej kariery. „Chcę powiedzieć z całą stanowczością, że problem depresji i myśli samobójczych dotyka setek piłkarzy. Największym problemem dla tych postrzeganych jako macho chłopaków jest niechęć do przyznania się i do rozmów na ten temat”, stwierdził w filmie były piłkarz. „Depresja to zaburzenie równowagi hormonalnej w mózgu, które wymaga leczenia. Twoje pieniądze, praca czy inteligencja nie sprawią, że ta choroba cię nie dotknie. Jest tak samo namacalna jak wrzody żołądka. Trzeba ją zdiagnozować i leczyć”.

Inny zawodnik angielski, który poruszył problem depresji, to Stan Collymore. Występował w Premier League oraz w kadrze Anglii, w 2001 r. zakończył karierę zawodową. Wcześniej, będąc u szczytu popularności, publicznie oświadczył, że zmaga się z epizodami ciężkiej depresji. W wywiadzie z 2014 r. Collymore przyznał, że po ówczesnym wyznaniu został napiętnowany w światku piłkarskim. Jego wypowiedź potraktowano jako hańbiącą dla sportowca: „Ludzie nie mogli zrozumieć, o co mi chodzi – przecież wyglądało na to, że mam cudowne życie. Od tamtej pory mówienie o chorobach psychicznych stało się trochę mniej wstydliwe, ale wciąż przed nami długa droga do tego, żebyśmy trudności natury psychicznej traktowali na równi z dolegliwościami fizycznymi”.

Otwarcie o zmaganiach z zaburzeniami depresyjnymi opowiedział też czołowy włoski zawodnik Gianluigi Buffon. „Nie byłem zadowolony z mojego życia prywatnego i zawodowego, nic mnie nie cieszyło. Depresja to był dla mnie bardzo ciężki okres” – wyznaje bramkarz Juventusu Turyn w swojej biografii „Numer 1”. „Powodów do wpadnięcia w szpony depresji są tysiące, nawet gdy jesteś sławny i bogaty. W moim przypadku chodziło o to, że nie mogłem znaleźć odpowiedniej partnerki, czułem się samotny. Poza tym gra Juventusu nie wyglądała tak, jak bym sobie życzył. Problemy się skumulowały, no i zacząłem mieć wszystkiego dość”. Buffon przeszedł ciężki epizod depresyjny, który trwał ponad pół roku. Pomogła mu intensywna terapia psychologiczna.

Sporo o depresji wśród piłkarzy mówi się również w Niemczech. Temat stał się szczególnie ważny po samobójczej śmierci bramkarza Roberta Enkego w 2009 r., która spowodowana była w dużej mierze właśnie zaburzeniami depresyjnymi. Swoje doświadczenia związane z trudnościami psychicznymi w książkach autobiograficznych opisują m.in. były pomocnik Bayernu Monachium Sebastian Deisler czy były sędzia Bundesligi Babak Rafati.

Wśród znanych piłkarzy zawodowych nierzadko zdarzają się również przypadki ciężkiej depresji, które kończą się samobójstwem. Przykładem są wspomniani już Enke i Walijczyk Gary Speed, Hiszpan Sergi López Segú, Włoch Agostino Di Bartolomei czy pochodzący z Hongkongu Cheung Sai Ho. Śmierć samobójcza zdarzała się również wśród polskich piłkarzy zawodowych (grających i emerytowanych). W 2009 r. odebrali sobie życie Sławomir Rutka i Mirosław Staniek, rok wcześniej – Adam Ledwoń. W tle tych tragedii za każdym razem odnaleźć można nadmiar alkoholu, depresję, hazard, zawiedzione oczekiwania.

Angielski internetowy magazyn piłkarski „FourFourTwo” przeprowadził w 2013 r. ankietę wśród zawodników lig angielskiej i szkockiej. Na pytania dotyczące m.in. rasizmu, homoseksualizmu i depresji zgodziło się odpowiedzieć 100 piłkarzy. Jedno z nich brzmiało: „Czy depresja jest problemem wśród piłkarzy?”. Odpowiedź „zdecydowanie tak” wybrały 23 osoby, a odpowiedź „tak” – 55 osób. Większość ankietowanych przyznała więc, że problem istnieje. Kilka miesięcy później podobną ankietę wśród włoskich piłkarzy przeprowadziła „La Gazzetta Dello Sport”. Z 50 zawodników pierwszej ligi na to samo pytanie „tak” odpowiedziało 34% piłkarzy, a 24% z nich uznało, że jest to problem poważny. Podobnie więc jak w lidze angielskiej ponad połowa zawodników przyznała, że depresji nie można lekceważyć.