człowiek
Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2017-01-27
ADHD na cenzurowanym

Fot. franz12/Shutterstock.com

 

Nie wiemy, czy prof. Leon Eisenberg zdawał sobie sprawę, jaką burzę wywoła, mówiąc w 2009 r. dziennikarzowi niemieckiego „Der Spiegel”, że ADHD jest cudownym przykładem sfabrykowanej dolegliwości. Sceptyczne opinie w kwestii ADHD wśród lekarzy nie są niczym nowym, zaskakujące jednak było to, że stwierdzenie to padło z ust wybitnego amerykańskiego psychiatry dziecięcego, dzięki któremu ADHD zostało w 1968 r. sklasyfikowane przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jako zaburzenie i wpisane do słynnego podręcznika statystyczno-diagnostycznego DSM. Prof. Eisenberg nie tylko prowadził przez ponad 40 lat badania poświęcone dziecięcym zaburzeniom psychicznym, ale kierował pracami mającymi ocenić skuteczność i bezpieczeństwo leków, które mogłyby im pomóc. Na domiar złego nie dane mu było wytłumaczyć się z tego, co dokładnie miał na myśli i dlaczego powiedział to, co powiedział, bo trzy miesiące później zmarł, pozostawiając świat w sporej konsternacji.
Dla sceptyków jego słowa to wyłącznie potwierdzenie, że typowe objawy ADHD, takie jak nadmierna ruchliwość, impulsywność, problemy z koncentracją, nadwrażliwość emocjonalna czy brak wytrwałości w realizacji zadań, to cechy typowe dla większości dzieci, a ADHD to nic innego jak sztuczny twór. Ale  zdecydowana większość psychiatrów i psychologów dziecięcych na takie stwierdzenie załamuje ręce, a niedowiarków zaprasza na spotkanie, by na własne oczy zobaczyli, z jakimi problemami zmagają się dzieci z ADHD i ich rodziny.

Sukces wielu ojców

Dyskusja na temat ADHD budzi emocje nie tylko dlatego, że dotyczy zdrowia psychicznego dzieci, ale również z powodu kontrowersji, jakie towarzyszyły ADHD od początku jego zdefiniowania. Jednym ze sceptyków pozostaje choćby dr Richard Saul, amerykański psychiatra, członek American Academy of Neurology i autor książki „ADHD nie istnieje”, w której dowodzi, że ADHD to nic innego jak „zespół ponad 20 indywidualnych zaburzeń na tle biologicznym, które należy leczyć osobno”. Zdaniem doktora to zaburzenie wymyślone na potrzeby rynku farmaceutycznego, a przed pojawieniem się lekarstwa żaden lekarz nie widział problemu w charakterystycznych dla niego symptomach. Problem jednak polega na tym, że to nie do końca prawda.



Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 2/2016

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2017 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2017
10/2017
Kalendarium
Październik
24

W 1929 r. tzw. Czarny Czwartek - krach na giełdzie nowojorskiej - zapoczątkował wielki kryzys.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2017-01-27
ADHD na cenzurowanym

Fot. franz12/Shutterstock.com

 

Nie wiemy, czy prof. Leon Eisenberg zdawał sobie sprawę, jaką burzę wywoła, mówiąc w 2009 r. dziennikarzowi niemieckiego „Der Spiegel”, że ADHD jest cudownym przykładem sfabrykowanej dolegliwości. Sceptyczne opinie w kwestii ADHD wśród lekarzy nie są niczym nowym, zaskakujące jednak było to, że stwierdzenie to padło z ust wybitnego amerykańskiego psychiatry dziecięcego, dzięki któremu ADHD zostało w 1968 r. sklasyfikowane przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jako zaburzenie i wpisane do słynnego podręcznika statystyczno-diagnostycznego DSM. Prof. Eisenberg nie tylko prowadził przez ponad 40 lat badania poświęcone dziecięcym zaburzeniom psychicznym, ale kierował pracami mającymi ocenić skuteczność i bezpieczeństwo leków, które mogłyby im pomóc. Na domiar złego nie dane mu było wytłumaczyć się z tego, co dokładnie miał na myśli i dlaczego powiedział to, co powiedział, bo trzy miesiące później zmarł, pozostawiając świat w sporej konsternacji.
Dla sceptyków jego słowa to wyłącznie potwierdzenie, że typowe objawy ADHD, takie jak nadmierna ruchliwość, impulsywność, problemy z koncentracją, nadwrażliwość emocjonalna czy brak wytrwałości w realizacji zadań, to cechy typowe dla większości dzieci, a ADHD to nic innego jak sztuczny twór. Ale  zdecydowana większość psychiatrów i psychologów dziecięcych na takie stwierdzenie załamuje ręce, a niedowiarków zaprasza na spotkanie, by na własne oczy zobaczyli, z jakimi problemami zmagają się dzieci z ADHD i ich rodziny.

Sukces wielu ojców

Dyskusja na temat ADHD budzi emocje nie tylko dlatego, że dotyczy zdrowia psychicznego dzieci, ale również z powodu kontrowersji, jakie towarzyszyły ADHD od początku jego zdefiniowania. Jednym ze sceptyków pozostaje choćby dr Richard Saul, amerykański psychiatra, członek American Academy of Neurology i autor książki „ADHD nie istnieje”, w której dowodzi, że ADHD to nic innego jak „zespół ponad 20 indywidualnych zaburzeń na tle biologicznym, które należy leczyć osobno”. Zdaniem doktora to zaburzenie wymyślone na potrzeby rynku farmaceutycznego, a przed pojawieniem się lekarstwa żaden lekarz nie widział problemu w charakterystycznych dla niego symptomach. Problem jednak polega na tym, że to nie do końca prawda.



Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 2/2016