technika
Autor: Robert Czulda | dodano: 2017-07-24
Myśliwce przyszłości

Fot. Northrop Grumman


Niebiosa w coraz większym stopniu są przejmowane przez samoloty piątej generacji, takie jak amerykańskie F-22 i F-35 czy chiński J-20. Rosyjski Suchoj prowadzi prace nad dwusilnikowym myśliwcem piątej generacji PAK FA, Chińczycy – nad kolejną maszyną J-31, a Japończycy – nad projektem X-2, które zastąpią obecnych królów przestworzy, w tym znane jeszcze z zimnej wojny F-16, MiG-29 czy Su- 27. Samoloty te charakteryzują: wielozadaniowość, zastosowanie materiałów kompozytowych, komputeryzacja awioniki, niewielka wykrywalność przez radary, możliwość atakowania wielu celów daleko poza linią horyzontu (których bezpośrednio nie widzi pilot) oraz działanie w ramach sieci. Bo systemy pokładowe w nowych myśliwcach stają się ważniejsze niż takie parametry jak manewrowość czy prędkość.

Choć maszyny te mają przed sobą jeszcze długą służbę, to już inżynierzy coraz częściej mówią o samolotach szóstej generacji. W marcu 2017 r. firma Airbus Defense and Space ogłosiła, że prowadzi z Niemcami bardzo wstępne prace nad taką konstrukcją. Podobny kierunek obrało konsorcjum brytyjsko-francuskie złożone z firm: BAE Systems, Dassault Aviation, Thales France, Leonardo Airborne and Space System, Rolls- Royce oraz Safran. Demonstratory technologii bojowego bezzałogowca mają być gotowe do 2025 r., a ten etap prac pochłonie 1,5 mld funtów. Koszty zostaną podzielone po równo pomiędzy dwa państwa. Nowy samolot miałby osiągnąć gotowość operacyjną w ciągu kolejnej dekady.

Najbardziej rozwinięte prace nad myśliwcem szóstej generacji prowadzone są w Stanach Zjednoczonych, które na początku tego roku rozpoczęły tzw. analizę alternatyw. Efektem tej fazy, zaplanowanej na 18 miesięcy, ma być określenie ogólnej wizji nowego samolotu przewagi powietrznej dla US Air Force, a także ustalenie terminarza kolejnych etapów prac. Bardzo ambitny, ale raczej mało realny scenariusz (podobnie jak w wypadku Londynu i Paryża) zakłada, że nowy samolot osiągnie gotowość bojową w 2030 r. Amerykanie chcieliby, aby ich nowy odrzutowiec zastąpił F-22 i F-15C, a więc konstrukcje, które wówczas będą miały odpowiednio po 30 i 50 lat.

 

Zgadywanie przyszłości

Już teraz można wskazać ogólne cechy, które najprawdopodobniej będą wyróżniać samoloty szóstej generacji. Prace idą zdecydowanie w kierunku rozwoju zakresu działania i efektywności systemów pokładowych. Samolot szóstej generacji będzie musiał operować w nieprzyjaznym środowisku, a więc takim, w którym występuje zaawansowana obrona przeciwlotnicza nieprzyjaciela. Duży nacisk zostanie położony na wykorzystanie materiałów zapewniających jeszcze mniejszą efektywną powierzchnię odbicia radarowego (tzw. stealth), dzięki czemu samolot trudniej będzie wykryć na radarze. Działaniem pośrednim na drodze do zwiększenia parametru stealth będzie zapewne umieszczenie uzbrojenia raczej głównie w komorze wewnętrznej (jak w F-35 w trybie niewykrywalnym) niż pod skrzydłami – zmniejsza to ryzyko wykrycia, ale jednocześnie redukuje tonaż broni, jaką samolot będzie mógł przenieść.

Zwiększenie niewykrywalności to jednak wielkie wyzwanie – prace nad rozwojem obrony przeciwlotniczej nie stoją wszak w miejscu i nawet F-35 ma ograniczoną niewykrywalność przez radary (głównie w przedniej części samolotu). Trudno więc zakładać, że w tej dziedzinie szybko dojdzie do jakiegoś niezwykłego przełomu, i dlatego też naukowcy szukają innych elementów, które można będzie rozwinąć. Obecnie uznaje się, że jedną z cech samolotów szóstej generacji ma być efektywne pozbywanie się ciepła, chociażby pochodzącego z pokładowej broni laserowej dużej mocy. Amerykański koncern Northrop Grumman, który wygrał kontrakt na dostawę bombowca nowej generacji, pracuje obecnie nad silnikiem wykorzystującym ciepło z laserów do podgrzewania powietrza napędzającego silnik odrzutowy (zamiast paliwa).

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 08/2017 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017
Kalendarium
Listopad
19
W 1969 r. członkowie misji Apollo 12 stanęli na powierzchni Księżyca.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Robert Czulda | dodano: 2017-07-24
Myśliwce przyszłości

Fot. Northrop Grumman


Niebiosa w coraz większym stopniu są przejmowane przez samoloty piątej generacji, takie jak amerykańskie F-22 i F-35 czy chiński J-20. Rosyjski Suchoj prowadzi prace nad dwusilnikowym myśliwcem piątej generacji PAK FA, Chińczycy – nad kolejną maszyną J-31, a Japończycy – nad projektem X-2, które zastąpią obecnych królów przestworzy, w tym znane jeszcze z zimnej wojny F-16, MiG-29 czy Su- 27. Samoloty te charakteryzują: wielozadaniowość, zastosowanie materiałów kompozytowych, komputeryzacja awioniki, niewielka wykrywalność przez radary, możliwość atakowania wielu celów daleko poza linią horyzontu (których bezpośrednio nie widzi pilot) oraz działanie w ramach sieci. Bo systemy pokładowe w nowych myśliwcach stają się ważniejsze niż takie parametry jak manewrowość czy prędkość.

Choć maszyny te mają przed sobą jeszcze długą służbę, to już inżynierzy coraz częściej mówią o samolotach szóstej generacji. W marcu 2017 r. firma Airbus Defense and Space ogłosiła, że prowadzi z Niemcami bardzo wstępne prace nad taką konstrukcją. Podobny kierunek obrało konsorcjum brytyjsko-francuskie złożone z firm: BAE Systems, Dassault Aviation, Thales France, Leonardo Airborne and Space System, Rolls- Royce oraz Safran. Demonstratory technologii bojowego bezzałogowca mają być gotowe do 2025 r., a ten etap prac pochłonie 1,5 mld funtów. Koszty zostaną podzielone po równo pomiędzy dwa państwa. Nowy samolot miałby osiągnąć gotowość operacyjną w ciągu kolejnej dekady.

Najbardziej rozwinięte prace nad myśliwcem szóstej generacji prowadzone są w Stanach Zjednoczonych, które na początku tego roku rozpoczęły tzw. analizę alternatyw. Efektem tej fazy, zaplanowanej na 18 miesięcy, ma być określenie ogólnej wizji nowego samolotu przewagi powietrznej dla US Air Force, a także ustalenie terminarza kolejnych etapów prac. Bardzo ambitny, ale raczej mało realny scenariusz (podobnie jak w wypadku Londynu i Paryża) zakłada, że nowy samolot osiągnie gotowość bojową w 2030 r. Amerykanie chcieliby, aby ich nowy odrzutowiec zastąpił F-22 i F-15C, a więc konstrukcje, które wówczas będą miały odpowiednio po 30 i 50 lat.

 

Zgadywanie przyszłości

Już teraz można wskazać ogólne cechy, które najprawdopodobniej będą wyróżniać samoloty szóstej generacji. Prace idą zdecydowanie w kierunku rozwoju zakresu działania i efektywności systemów pokładowych. Samolot szóstej generacji będzie musiał operować w nieprzyjaznym środowisku, a więc takim, w którym występuje zaawansowana obrona przeciwlotnicza nieprzyjaciela. Duży nacisk zostanie położony na wykorzystanie materiałów zapewniających jeszcze mniejszą efektywną powierzchnię odbicia radarowego (tzw. stealth), dzięki czemu samolot trudniej będzie wykryć na radarze. Działaniem pośrednim na drodze do zwiększenia parametru stealth będzie zapewne umieszczenie uzbrojenia raczej głównie w komorze wewnętrznej (jak w F-35 w trybie niewykrywalnym) niż pod skrzydłami – zmniejsza to ryzyko wykrycia, ale jednocześnie redukuje tonaż broni, jaką samolot będzie mógł przenieść.

Zwiększenie niewykrywalności to jednak wielkie wyzwanie – prace nad rozwojem obrony przeciwlotniczej nie stoją wszak w miejscu i nawet F-35 ma ograniczoną niewykrywalność przez radary (głównie w przedniej części samolotu). Trudno więc zakładać, że w tej dziedzinie szybko dojdzie do jakiegoś niezwykłego przełomu, i dlatego też naukowcy szukają innych elementów, które można będzie rozwinąć. Obecnie uznaje się, że jedną z cech samolotów szóstej generacji ma być efektywne pozbywanie się ciepła, chociażby pochodzącego z pokładowej broni laserowej dużej mocy. Amerykański koncern Northrop Grumman, który wygrał kontrakt na dostawę bombowca nowej generacji, pracuje obecnie nad silnikiem wykorzystującym ciepło z laserów do podgrzewania powietrza napędzającego silnik odrzutowy (zamiast paliwa).