człowiek
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-10-24
Długie życie kastrata

(Fot. Wikipedia)

Eunuchowie – nazywani czasem „trzecią płcią” – odgrywali niezwykle ważną rolę zarówno w kulturach Wschodu, jak i Zachodu. Pilnowali haremów, doradzali władcom, a czasem… sami rządzili imperiami.

Rozmiar penisa i jego sprawność to przyczyna męskiej dumy lub kompleksów. Mężczyźni od zawsze boją się o ten atrybut własnej męskości, a dla wielu z nich kłopoty z potencją to niemal koniec świata. Podwiązywanie nasieniowodów w celach antykoncepcyjnych czy usunięcie jąder (orchidektomia) w przypadkach różnych chorób stosuje się do dziś, ale panektomia – usunięcie jąder i penisa – zdaje się najgorszą z możliwych traum dla mężczyzny. Podobnie uważano w przeszłości, ponieważ utrata przyrodzenia oznaczała wtedy nie tylko wyrzeczenie się przyjemności ze współżycia czy możliwości przedłużenia rodu, lecz także pozbawienie nadziei na spokojną i dostatnią starość (przez wieki bezpieczeństwo socjalne zależało od posiadania potomstwa). Mimo to w niektórych częściach świata kastratów „produkowano” w wielkiej liczbie, czasami przemocą, a czasami za zgodą rodziny lub nawet samych zainteresowanych. I tak w Chinach, Turcji, Egipcie rzezańcy potrzebni byli do zajmowania się haremami, we Włoszech pozbawieni w dzieciństwie jąder chłopcy o pięknym głosie cieszyli swoim śpiewem uszy duchownych, a byli też i tacy, których pozbawiano męskości za karę, w ramach pokuty lub by przypodobać się bogom.

Okaleczeni dla bogów

Olivier de Marliave, autor wydanej przez Bellonę książki „Historia eunuchów”, twierdzi nawet, że kastracja najczęściej miała związek właśnie z religią i sferą sacrum. W końcu włoskich kastratów pozbawiano męskości, by mogli śpiewać pieśni religijne, a eunuchowie służący na dworach bizantyjskich władców, tureckich sułtanów czy chińskich cesarzy na starość często przenosili się do klasztorów i miejsc świętych, gdzie dokonywali żywota. Bezpośredni kontekst religijny miały kastracje ku czci bogiń płodności i wojny, takich jak Astarte czy Kybele. W kościele chrześcijańskim, szczególnie wschodnim, przez długi czas rzezanie uważano za dowód oddania Bogu, a okaleczone ciała, już pozbawione pokus, porównywano do bezpłciowych aniołów. Podobnie w islamie, gdzie eunuchowie od XIII w. strzegą grobowca Mahometa w Medynie i pilnują porządku w Mekce. Dawniej istniały także ekstremistyczne sekty praktykujące kastrację. Najbardziej znana to skopcy, przedstawiciele powstałego w XVIII w. w Rosji ruchu religijnego, w którym akt pozbawienia się męskości traktowano jako stopień wtajemniczenia i warunek zbawienia. Ponieważ uważano, że genitalia wyrosły na ciałach Adama i Ewy jako kara za grzechy, w trakcie obrzędu jednym obcinano jądra (tzw. mała pieczęć), co gwarantowało im po śmierci pozycję anioła, archaniołami zostawali zaś ci, którzy zdecydowali się na panektomię (wielka pieczęć).

Istnienie w Indiach hidźrów, czyli grupy dobrowolnych rzezańców, to wyraz społecznej akceptacji transseksualizmu (w 2005 r. zalegalizowano ich jako tzw. trzecią płeć), akceptacji uwarunkowanej religijnie. Hidźrowie poświęcają bowiem swoją męskość w trakcie obrzędów ku czci bogini Bahućara Mata. Co prawda utrzymują się głównie z prostytucji, ale pełnią też pewne religijne powinności (np. w trakcie zaślubin i narodzin dziecka). Podobnie jak u skopców, podczas zabiegu usuwania jąder u hidźrów ważne jest upuszczanie krwi, z tym że u nich jest to nie tylko konieczna ofiara, ale też symbol identyfikacji ze światem kobiet.

W wielu religiach świata pojawia się motyw kastracji, mający uświęcać i usprawiedliwiać obecność rzezańców w społeczeństwie, ale w rzeczywistości tylko nieliczni pozbawieni męskości mężczyźni mieli łatwe życie. Gdy udało im się już przeżyć ryzykowny zabieg, spotykali się z pogardą, a by zdobyć pozycję społeczną, musieli być bardziej bezwzględni niż inni, regularnie więc wykorzystywali spryt i podstęp. Bardzo często eunuchów zdobywających władzę uważano za intrygantów, okrutników i zboczeńców (w tym ostatnim wypadku było to poniekąd uzasadnione, bowiem rzeczywiście niektórzy pozbawieni normalnego pożycia mężczyźni oddawali się wyszukanym praktykom seksualnym).

Stosy penisów

Pierwotnie kastrowanie było sposobem na upokorzenie i pozbawienie wroga jego mocy. Starożytni Egipcjanie, odcinając penisy zabitym wrogom, symbolicznie odbierali im witalność w zaświatach (na polu bitwy zaś pomagało im to zliczyć poległych). Na reliefach zachowały się sceny przedstawiające stosy odciętych fallusów. Kastrację wykorzystywano do pozbycia się konkurentów do tronu, gdyż bezpłodny władca nie nadawał się do rządzenia. Według Galla Anonima w 1031 r. Czesi wykastrowali Mieszka II, mszcząc się za oślepienie ich księcia.

Masowo rzezano jednak wyłącznie niewolników. Obojętni na dwie główne siły napędowe kierujące życiem mężczyzn – chęć założenia rodziny i oddawania się przyjemnościom cielesnym – eunuchowie byli służącymi doskonałymi. Pełnili funkcje opiekunów w haremach i najbliższych doradców. Jedna z legend mówi, że pierwsze kastracje niewolników dworskich przeprowadziła legendarna Semiramida, która kazała pozbawiać męskości jeńców wojennych i swoich kochanków. Nawet jeśli ten motyw kobiety modliszki jest tu raczej nadinterpretacją, to rzeczywiście tłum wykastrowanych mężczyzn pilnujących domów kobiet w naszym kręgu kulturowym pojawił się najpierw w przekazach dotyczących Persów. To na dworze perskim eunuchowie pokazali swą groźną twarz, gdy za namową marszałka dworu Aspamitresa w 465 r. p.n.e. zamordowano Kserksesa, a Bagos zabił Artakserksesa III i jego synów oraz próbował otruć Dariusza III.

Pod nożem rzezaka

Od starożytności aż do czasów nowożytnych do Europy, a potem przede wszystkim do Turcji osmańskiej, płynął nieprzerwany strumień niewolników z Afryki. Ponieważ zajmujący się handlem ludźmi Arabowie nie mogli ze względów religijnych dokonywać kastracji, wyręczali ich Żydzi i chrześcijanie, a przede wszystkim Koptowie, którzy ukręcali niewolnikom jądra albo dokonywali panektomii. Zabieg był niezwykle bolesny i niebezpieczny – chłopców kładziono na stole, jednym ruchem obcinano im przyrodzenie, podwiązywano nasieniowody i przyżegano powstałą ranę, na końcu zaś umieszczano w cewce moczowej rurkę. By rana się zabliźniła, półprzytomnych chłopców wkładano na dwa lub trzy dni do wykopanego w piasku dołu. Klasztor Zawijet el-Deir w pobliżu Asjut słynął z tego, że pod brzytwami tamtejszych rzezaków umierali tylko nieliczni, podczas gdy w innych ośrodkach śmiertelność rzezanych chłopców sięgała 80%. Nic dziwnego, że pozbawiony jąder i prącia chłopiec był towarem deficytowym i w Kairze czy Stambule płacono za niego znacznie więcej niż za zwykłego niewolnika.

Podobny zabieg przechodzili chłopcy mający pracować na dworze chińskiego cesarza, z tym że w Chinach niektórzy z nich, licząc na karierę dworską, sami decydowali się na zabieg lub byli do niego nakłaniani przez rodzinę. Zabieg przeprowadzano w „domach eunuchów”. Chłopcu podawano uspokajającą herbatę i unieruchamiano go. Kastrator odcinał mu nożem jądra i penisa jak najbliżej ciała, wkładał w cewkę metalowy pręcik, przykładał do rany papier nasączony wodą i starannie ją bandażował. Bezpośrednio po zabiegu eunuch, podpierany przez dwóch pomocników, chodził przez dwie lub trzy godziny, zanim pozwolono mu się położyć. Przez kolejne trzy dni nie pił i nie oddawał moczu. Potem zdejmowano mu bandaże i wyciągano pręcik. Gdy eunuchowi udało się oddać mocz, zabieg uważano za udany. Jedynie 2% okaleczonych nie przeżywało kastracji z powodu zarośniętej cewki moczowej lub infekcji.

Rekonwalescencja eunuchów trwała od dwóch do trzech miesięcy, a kastracja miała poważne konsekwencje – jeśli byli wytrzebieni w dzieciństwie, często rośli ponad miarę, jeśli jednak pozbawiano ich męskości już po okresie dojrzewania, szybko tyli, stawali się ociężali i brakowało im sił. Po panektomii często występowały problemy z nietrzymaniem moczu (w Chinach mówiło się, że eunucha czuć z daleka). Chińscy eunuchowie amputowane narządy konserwowali i pokazywali przy każdym awansie, a po śmierci wkładano im je do trumny, by mogli cieszyć się swoją męskością w zaświatach.

W zakazanym mieście

Eunuchowie na dworach chińskich władców pojawili się prawdopodobnie już w VI w. p.n.e., ale prawdziwe wpływy zdobyli za rządów Wschodniej Dynastii Han (25–220 r.). Pełnili na dworze funkcje nauczycieli, doradców, ministrów, pisarzy, strażników haremów, służących i tragarzy. Ich niesłychanie ważna rola wynikała z tego, że żadnemu mężczyźnie nie wolno było wchodzić do „pałacu wewnętrznego”, w którym mieszkał cesarz z kobietami, co gwarantowało, że to cesarz jest ojcem wszystkich dzieci urodzonych w haremie. Eunuchowie bardzo pilnowali także, by cesarz zachował swój nadprzyrodzony status. Dbanie o etykietę i utrzymywanie go z dala od świata zewnętrznego sprawiało, że rzezańcy zdobywali niekiedy ogromny wpływ na politykę Państwa Środka. Trzebieńcy pałacowi konkurowali o dostęp do cesarskiego ucha z wojskowymi i mandarynami, a byli tak wpływowi, że zdarzało im się organizować zamachy stanu. Dlatego w Chinach uważano eunuchów za skorumpowanych i niemoralnych. Czasami domagano się ograniczenia ich władzy i zmniejszano ich liczbę (jak za czasów pierwszego cesarza z dynastii Ming – Hongwu), ale przez ponad 2 tys. lat nigdy nie pozbyto się ich z cesarskiego pałacu. Pod koniec dynastii Ming, w XVII w., na cesarskim dworze służyło ponad 70 tys. eunuchów, a w służbie państwa (m.in. jako szpiedzy) pracowało ich nawet 100 tys.

Wielu trzebieńców znacząco przyczyniło się do rozwoju cywilizacji chińskiej. I tak Sima Qian (II/I w. p.n.e.), autor monumentalnych „Zapisków wielkiego historyka”, obejmujących ponad 2 tys. lat historii Chin, był twórcą chińskiej historiografii. Wykastrowano go już jako dorosłego mężczyznę za zdradę. Zgodnie z tradycją powinien wtedy popełnić samobójstwo, jednak nie zrobił tego, bo chciał dokończyć swe dzieło. Inny eunuch, Cai Lun, około 105 r. wynalazł papier, a muzułmanin Zheng He (1371–1433) zasłynął jako żeglarz, odkrywca, dyplomata i admirał, któremu prawdopodobnie udało się nawet dopłynąć do Ameryki Środkowej.

Od wodza do opiekuna

Chiny były imperium eunuchów, ale równie dużo było ich w Europie, najpierw na dworach bizantyjskich, a potem arabskich i tureckich. Za czasów Bizancjum eunuchowie otrzymywali szlachectwo i dochodzili do najwyższych stanowisk państwowych i kościelnych, często gromadzili też olbrzymie fortuny. Głównym zadaniem eunuchów było doradzanie, dbanie o etykietę i chronienie władcy oraz jego żon. Jednak, podobnie jak w Chinach, niekiedy eunuchowie kierowali całym imperium, np. Eutropius, który na przełomie IV i V w. za cesarza Arkadiusza został konsulem i w sposób niezwykle okrutny rządził cesarstwem. Inaczej niż w Chinach, bizantyjscy eunuchowie zostawali też wodzami, a to dlatego, że jako rzezańcy nie stanowili dynastycznego zagrożenia jak „brodaci”, czyli nieokaleczeni mężczyźni. Najsłynniejszy z nich, Narses, szambelan żyjącego w VI w. Justyna I, odnosił wielkie sukcesy w walce z Ostrogotami w Italii. Przez kilka wieków w cesarstwie bizantyjskim możliwość zostania eunuchem zdawała się na tyle atrakcyjna, że nawet w najlepszych rodzinach decydowano się na ten zabieg, by zagwarantować synom karierę. „Brodaci” zazdrościli eunuchom pozycji, wytykali im bezwzględność, potworną chciwość oraz przekupność. W XI w. po serii klęsk wodzów-eunuchów na polach bitew ich pozycja zaczęła słabnąć, a powierzane obowiązki coraz częściej ograniczały się do zadań domowych.

Choć na dworach najpierw władców arabskich, a potem tureckich pracowali rzezańcy z Kaukazu, Bałkanów czy Węgier, zdecydowanie najliczniejsi byli czarni niewolnicy z Afryki, zwłaszcza Abisyńczycy. Eunuchowie osmańscy zajmowali się przede wszystkim pilnowaniem porządku na dworach sułtanów i bogaczy. Edukowano ich przez wiele lat, przygotowując do przyszłej pracy, a celem ich życia była pozycja wielkiego eunucha (agi) na dworze sułtana, który kierował domem, doradzał, pilnował haremu, zajmował się ślubami córek sułtana i doprowadzał pod jego sypialnię wybraną przez sułtana na noc odaliskę. Do ciemnych stron tej profesji należał też obowiązek eliminowania rywali władcy. W 1595 r. aga sułtana Mehmeda III nadzorował kaźń 19 synów konkurenta swego pana oraz kilkunastu ciężarnych kobiet haremowych.

Anielskie głosy 

Terminu kastrat (od łac. castrare – wycinać) najczęściej używa się w stosunku do mężczyzn, których pozbawiono jąder, by zachowali swój piękny młodzieńczy głos. Według legendy pierwszym sopranisti był chłopiec, któremu wycięto jądra w trakcie operacji przepukliny. Jego czysty głos wybijał się na tle kościelnego chóru. Moda na „produkcję” anielsko śpiewających chłopców zaczęła się w XVI w. Ich kariera wynikała z tego, że w państwie kościelnym zakazane były występy kobiet, które w chórach kościelnych i teatrach operowych zastąpili właśnie kastraci. Zostawali nimi utalentowani chłopcy z biednych rodzin, które za oddanie chłopca sowicie wynagradzano.

Głos nieprzechodzących mutacji kastratów z czasem się wzmacniał (klatka piersiowa i przepona rosły, ale struny głosowe nie), stawał się wysoki, czysty, bardzo mocny, umożliwiał wyjątkowe wykonywanie koloratur w niskich i wysokich rejestrach. Był czas, gdy wśród śpiewaków operowych ponad połowę stanowili właśnie kastraci. Niektórzy robili wielkie kariery i zarabiali fortuny. Jeden z ostatnich wielkich kastratów, słynny Farinelli (1705–1782), potrafił przez minutę wyśpiewać 100 nut w trzech oktawach – nic dziwnego, że zachwycał swym głosem całą Europę. Kastraci, w przeciwieństwie do eunuchów, mogli uprawiać seks. Co prawda ich genitalia nie były imponujące, nie mieli owłosienia ciała typowego dla mężczyzn, ale wysoki wzrost, często delikatne rysy twarzy oraz charyzma, sława i gwarancja bezpiecznego seksu sprawiały, że kastraci uchodzili za doskonałych kochanków.

Sposób na zdrowie?

Dziś już nikt nie kastruje mężczyzn, by wyleczyć ich z trądu, przepukliny, podagry czy priapizmu, nadal jednak nie brakuje takich, którzy dobrowolnie poddają się temu zabiegowi – w Indiach są to hidźrowie, w Europie i USA ekstremalni przedstawiciele ruchu BDSM (bondage, discipline, domination, submission – związanie, dyscyplina, dominacja, uległość). Tu i ówdzie są jeszcze ostatnie ofiary dawnych tradycji. W 1989 r. szef personelu Al-Kaaby (święte miejsce islamu) w Mekce, mówił, że służy u niego jeszcze 17 eunuchów, a w Medynie 19, ale średnia ich wieku wynosiła wówczas 40 lat. Ubrani w białe szaty mężczyźni noszą fezy otoczone różnobarwnymi wstążkami, świadczącymi o ich randze. Pielgrzymi uważają ich za świętych, choć ich rola ogranicza się do oddzielania kobiet od mężczyzn w trakcie uroczystości.

Mężczyźni pozbawieni męskości od zawsze fascynowali Europejczyków. Badali ich lekarze, antropolodzy i psycholodzy, zastanawiając się, skąd biorą się ich typowe cechy fizyczne oraz dlaczego przypisuje się im pewne wady i zalety. Wiadomo, że główną przyczyną braku zarostu, otyłości, krótszych kończyn czy wysokiego głosu jest brak hormonów męskich. Jeśli rzezańcowi udało się przeżyć zabieg i wiódł później w miarę komfortowe życie, miał szansę dożyć sędziwego wieku. Z badań koreańskich badaczy opublikowanych niedawno na łamach „Current Biology” wynika, że eunuchowie byli długowieczni. Kyung Jin Min z Uniwersytetu Inha w Incheon przeanalizował wraz z zespołem kroniki od XVI do początków XX w., w których pojawiły się historie 81 eunuchów pracujących na dworze cesarzy koreańskich. W przeciwieństwie do rzezańców chińskich mieli oni prawo żenić się i adoptować dzieci, zyskując w ten sposób szansę na spokojną starość. Okazało się, że średnia wieku eunuchów była o 17 lat wyższa niż innych mężczyzn. Badacze twierdzą, że przyczyną może być brak hormonów męskich, wpływających pośrednio na pracę układu odpornościowego. Wśród 81 odnotowanych w kronikach eunuchów aż trzech dożyło 100 lat, podczas gdy wśród Japończyków – bardzo długowiecznej nacji – zdarza się to jednemu mężczyźnie na 3500. Aby potwierdzić wnioski wyciągnięte na podstawie analizy źródeł historycznych, trzeba by było przebadać żyjących kastratów. Jednak gdyby nawet wyniki takiego badania potwierdziły opisany wyżej efekt, wątpliwe, by mężczyźni skłonni byli korzystać akurat z tego sposobu na długowieczność.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 11/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
11/2017
Kalendarium
Grudzień
16
W 1910 r. na lotnisku we francuskim Issy-les-Moulineaux swój pierwszy i jedyny lot odbył pierwszy na świecie samolot z silnikiem odrzutowym Coandă 1910.
Warto przeczytać
Mechanika kwantowa jest piękną, precyzyjną i logiczną konstrukcją matematyczną, doskonale opisująca Naturę. Z tym że właściwie nikt nie wie, jak należy ją rozumieć.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-10-24
Długie życie kastrata

(Fot. Wikipedia)

Eunuchowie – nazywani czasem „trzecią płcią” – odgrywali niezwykle ważną rolę zarówno w kulturach Wschodu, jak i Zachodu. Pilnowali haremów, doradzali władcom, a czasem… sami rządzili imperiami.

Rozmiar penisa i jego sprawność to przyczyna męskiej dumy lub kompleksów. Mężczyźni od zawsze boją się o ten atrybut własnej męskości, a dla wielu z nich kłopoty z potencją to niemal koniec świata. Podwiązywanie nasieniowodów w celach antykoncepcyjnych czy usunięcie jąder (orchidektomia) w przypadkach różnych chorób stosuje się do dziś, ale panektomia – usunięcie jąder i penisa – zdaje się najgorszą z możliwych traum dla mężczyzny. Podobnie uważano w przeszłości, ponieważ utrata przyrodzenia oznaczała wtedy nie tylko wyrzeczenie się przyjemności ze współżycia czy możliwości przedłużenia rodu, lecz także pozbawienie nadziei na spokojną i dostatnią starość (przez wieki bezpieczeństwo socjalne zależało od posiadania potomstwa). Mimo to w niektórych częściach świata kastratów „produkowano” w wielkiej liczbie, czasami przemocą, a czasami za zgodą rodziny lub nawet samych zainteresowanych. I tak w Chinach, Turcji, Egipcie rzezańcy potrzebni byli do zajmowania się haremami, we Włoszech pozbawieni w dzieciństwie jąder chłopcy o pięknym głosie cieszyli swoim śpiewem uszy duchownych, a byli też i tacy, których pozbawiano męskości za karę, w ramach pokuty lub by przypodobać się bogom.

Okaleczeni dla bogów

Olivier de Marliave, autor wydanej przez Bellonę książki „Historia eunuchów”, twierdzi nawet, że kastracja najczęściej miała związek właśnie z religią i sferą sacrum. W końcu włoskich kastratów pozbawiano męskości, by mogli śpiewać pieśni religijne, a eunuchowie służący na dworach bizantyjskich władców, tureckich sułtanów czy chińskich cesarzy na starość często przenosili się do klasztorów i miejsc świętych, gdzie dokonywali żywota. Bezpośredni kontekst religijny miały kastracje ku czci bogiń płodności i wojny, takich jak Astarte czy Kybele. W kościele chrześcijańskim, szczególnie wschodnim, przez długi czas rzezanie uważano za dowód oddania Bogu, a okaleczone ciała, już pozbawione pokus, porównywano do bezpłciowych aniołów. Podobnie w islamie, gdzie eunuchowie od XIII w. strzegą grobowca Mahometa w Medynie i pilnują porządku w Mekce. Dawniej istniały także ekstremistyczne sekty praktykujące kastrację. Najbardziej znana to skopcy, przedstawiciele powstałego w XVIII w. w Rosji ruchu religijnego, w którym akt pozbawienia się męskości traktowano jako stopień wtajemniczenia i warunek zbawienia. Ponieważ uważano, że genitalia wyrosły na ciałach Adama i Ewy jako kara za grzechy, w trakcie obrzędu jednym obcinano jądra (tzw. mała pieczęć), co gwarantowało im po śmierci pozycję anioła, archaniołami zostawali zaś ci, którzy zdecydowali się na panektomię (wielka pieczęć).

Istnienie w Indiach hidźrów, czyli grupy dobrowolnych rzezańców, to wyraz społecznej akceptacji transseksualizmu (w 2005 r. zalegalizowano ich jako tzw. trzecią płeć), akceptacji uwarunkowanej religijnie. Hidźrowie poświęcają bowiem swoją męskość w trakcie obrzędów ku czci bogini Bahućara Mata. Co prawda utrzymują się głównie z prostytucji, ale pełnią też pewne religijne powinności (np. w trakcie zaślubin i narodzin dziecka). Podobnie jak u skopców, podczas zabiegu usuwania jąder u hidźrów ważne jest upuszczanie krwi, z tym że u nich jest to nie tylko konieczna ofiara, ale też symbol identyfikacji ze światem kobiet.

W wielu religiach świata pojawia się motyw kastracji, mający uświęcać i usprawiedliwiać obecność rzezańców w społeczeństwie, ale w rzeczywistości tylko nieliczni pozbawieni męskości mężczyźni mieli łatwe życie. Gdy udało im się już przeżyć ryzykowny zabieg, spotykali się z pogardą, a by zdobyć pozycję społeczną, musieli być bardziej bezwzględni niż inni, regularnie więc wykorzystywali spryt i podstęp. Bardzo często eunuchów zdobywających władzę uważano za intrygantów, okrutników i zboczeńców (w tym ostatnim wypadku było to poniekąd uzasadnione, bowiem rzeczywiście niektórzy pozbawieni normalnego pożycia mężczyźni oddawali się wyszukanym praktykom seksualnym).

Stosy penisów

Pierwotnie kastrowanie było sposobem na upokorzenie i pozbawienie wroga jego mocy. Starożytni Egipcjanie, odcinając penisy zabitym wrogom, symbolicznie odbierali im witalność w zaświatach (na polu bitwy zaś pomagało im to zliczyć poległych). Na reliefach zachowały się sceny przedstawiające stosy odciętych fallusów. Kastrację wykorzystywano do pozbycia się konkurentów do tronu, gdyż bezpłodny władca nie nadawał się do rządzenia. Według Galla Anonima w 1031 r. Czesi wykastrowali Mieszka II, mszcząc się za oślepienie ich księcia.

Masowo rzezano jednak wyłącznie niewolników. Obojętni na dwie główne siły napędowe kierujące życiem mężczyzn – chęć założenia rodziny i oddawania się przyjemnościom cielesnym – eunuchowie byli służącymi doskonałymi. Pełnili funkcje opiekunów w haremach i najbliższych doradców. Jedna z legend mówi, że pierwsze kastracje niewolników dworskich przeprowadziła legendarna Semiramida, która kazała pozbawiać męskości jeńców wojennych i swoich kochanków. Nawet jeśli ten motyw kobiety modliszki jest tu raczej nadinterpretacją, to rzeczywiście tłum wykastrowanych mężczyzn pilnujących domów kobiet w naszym kręgu kulturowym pojawił się najpierw w przekazach dotyczących Persów. To na dworze perskim eunuchowie pokazali swą groźną twarz, gdy za namową marszałka dworu Aspamitresa w 465 r. p.n.e. zamordowano Kserksesa, a Bagos zabił Artakserksesa III i jego synów oraz próbował otruć Dariusza III.

Pod nożem rzezaka

Od starożytności aż do czasów nowożytnych do Europy, a potem przede wszystkim do Turcji osmańskiej, płynął nieprzerwany strumień niewolników z Afryki. Ponieważ zajmujący się handlem ludźmi Arabowie nie mogli ze względów religijnych dokonywać kastracji, wyręczali ich Żydzi i chrześcijanie, a przede wszystkim Koptowie, którzy ukręcali niewolnikom jądra albo dokonywali panektomii. Zabieg był niezwykle bolesny i niebezpieczny – chłopców kładziono na stole, jednym ruchem obcinano im przyrodzenie, podwiązywano nasieniowody i przyżegano powstałą ranę, na końcu zaś umieszczano w cewce moczowej rurkę. By rana się zabliźniła, półprzytomnych chłopców wkładano na dwa lub trzy dni do wykopanego w piasku dołu. Klasztor Zawijet el-Deir w pobliżu Asjut słynął z tego, że pod brzytwami tamtejszych rzezaków umierali tylko nieliczni, podczas gdy w innych ośrodkach śmiertelność rzezanych chłopców sięgała 80%. Nic dziwnego, że pozbawiony jąder i prącia chłopiec był towarem deficytowym i w Kairze czy Stambule płacono za niego znacznie więcej niż za zwykłego niewolnika.

Podobny zabieg przechodzili chłopcy mający pracować na dworze chińskiego cesarza, z tym że w Chinach niektórzy z nich, licząc na karierę dworską, sami decydowali się na zabieg lub byli do niego nakłaniani przez rodzinę. Zabieg przeprowadzano w „domach eunuchów”. Chłopcu podawano uspokajającą herbatę i unieruchamiano go. Kastrator odcinał mu nożem jądra i penisa jak najbliżej ciała, wkładał w cewkę metalowy pręcik, przykładał do rany papier nasączony wodą i starannie ją bandażował. Bezpośrednio po zabiegu eunuch, podpierany przez dwóch pomocników, chodził przez dwie lub trzy godziny, zanim pozwolono mu się położyć. Przez kolejne trzy dni nie pił i nie oddawał moczu. Potem zdejmowano mu bandaże i wyciągano pręcik. Gdy eunuchowi udało się oddać mocz, zabieg uważano za udany. Jedynie 2% okaleczonych nie przeżywało kastracji z powodu zarośniętej cewki moczowej lub infekcji.

Rekonwalescencja eunuchów trwała od dwóch do trzech miesięcy, a kastracja miała poważne konsekwencje – jeśli byli wytrzebieni w dzieciństwie, często rośli ponad miarę, jeśli jednak pozbawiano ich męskości już po okresie dojrzewania, szybko tyli, stawali się ociężali i brakowało im sił. Po panektomii często występowały problemy z nietrzymaniem moczu (w Chinach mówiło się, że eunucha czuć z daleka). Chińscy eunuchowie amputowane narządy konserwowali i pokazywali przy każdym awansie, a po śmierci wkładano im je do trumny, by mogli cieszyć się swoją męskością w zaświatach.

W zakazanym mieście

Eunuchowie na dworach chińskich władców pojawili się prawdopodobnie już w VI w. p.n.e., ale prawdziwe wpływy zdobyli za rządów Wschodniej Dynastii Han (25–220 r.). Pełnili na dworze funkcje nauczycieli, doradców, ministrów, pisarzy, strażników haremów, służących i tragarzy. Ich niesłychanie ważna rola wynikała z tego, że żadnemu mężczyźnie nie wolno było wchodzić do „pałacu wewnętrznego”, w którym mieszkał cesarz z kobietami, co gwarantowało, że to cesarz jest ojcem wszystkich dzieci urodzonych w haremie. Eunuchowie bardzo pilnowali także, by cesarz zachował swój nadprzyrodzony status. Dbanie o etykietę i utrzymywanie go z dala od świata zewnętrznego sprawiało, że rzezańcy zdobywali niekiedy ogromny wpływ na politykę Państwa Środka. Trzebieńcy pałacowi konkurowali o dostęp do cesarskiego ucha z wojskowymi i mandarynami, a byli tak wpływowi, że zdarzało im się organizować zamachy stanu. Dlatego w Chinach uważano eunuchów za skorumpowanych i niemoralnych. Czasami domagano się ograniczenia ich władzy i zmniejszano ich liczbę (jak za czasów pierwszego cesarza z dynastii Ming – Hongwu), ale przez ponad 2 tys. lat nigdy nie pozbyto się ich z cesarskiego pałacu. Pod koniec dynastii Ming, w XVII w., na cesarskim dworze służyło ponad 70 tys. eunuchów, a w służbie państwa (m.in. jako szpiedzy) pracowało ich nawet 100 tys.

Wielu trzebieńców znacząco przyczyniło się do rozwoju cywilizacji chińskiej. I tak Sima Qian (II/I w. p.n.e.), autor monumentalnych „Zapisków wielkiego historyka”, obejmujących ponad 2 tys. lat historii Chin, był twórcą chińskiej historiografii. Wykastrowano go już jako dorosłego mężczyznę za zdradę. Zgodnie z tradycją powinien wtedy popełnić samobójstwo, jednak nie zrobił tego, bo chciał dokończyć swe dzieło. Inny eunuch, Cai Lun, około 105 r. wynalazł papier, a muzułmanin Zheng He (1371–1433) zasłynął jako żeglarz, odkrywca, dyplomata i admirał, któremu prawdopodobnie udało się nawet dopłynąć do Ameryki Środkowej.

Od wodza do opiekuna

Chiny były imperium eunuchów, ale równie dużo było ich w Europie, najpierw na dworach bizantyjskich, a potem arabskich i tureckich. Za czasów Bizancjum eunuchowie otrzymywali szlachectwo i dochodzili do najwyższych stanowisk państwowych i kościelnych, często gromadzili też olbrzymie fortuny. Głównym zadaniem eunuchów było doradzanie, dbanie o etykietę i chronienie władcy oraz jego żon. Jednak, podobnie jak w Chinach, niekiedy eunuchowie kierowali całym imperium, np. Eutropius, który na przełomie IV i V w. za cesarza Arkadiusza został konsulem i w sposób niezwykle okrutny rządził cesarstwem. Inaczej niż w Chinach, bizantyjscy eunuchowie zostawali też wodzami, a to dlatego, że jako rzezańcy nie stanowili dynastycznego zagrożenia jak „brodaci”, czyli nieokaleczeni mężczyźni. Najsłynniejszy z nich, Narses, szambelan żyjącego w VI w. Justyna I, odnosił wielkie sukcesy w walce z Ostrogotami w Italii. Przez kilka wieków w cesarstwie bizantyjskim możliwość zostania eunuchem zdawała się na tyle atrakcyjna, że nawet w najlepszych rodzinach decydowano się na ten zabieg, by zagwarantować synom karierę. „Brodaci” zazdrościli eunuchom pozycji, wytykali im bezwzględność, potworną chciwość oraz przekupność. W XI w. po serii klęsk wodzów-eunuchów na polach bitew ich pozycja zaczęła słabnąć, a powierzane obowiązki coraz częściej ograniczały się do zadań domowych.

Choć na dworach najpierw władców arabskich, a potem tureckich pracowali rzezańcy z Kaukazu, Bałkanów czy Węgier, zdecydowanie najliczniejsi byli czarni niewolnicy z Afryki, zwłaszcza Abisyńczycy. Eunuchowie osmańscy zajmowali się przede wszystkim pilnowaniem porządku na dworach sułtanów i bogaczy. Edukowano ich przez wiele lat, przygotowując do przyszłej pracy, a celem ich życia była pozycja wielkiego eunucha (agi) na dworze sułtana, który kierował domem, doradzał, pilnował haremu, zajmował się ślubami córek sułtana i doprowadzał pod jego sypialnię wybraną przez sułtana na noc odaliskę. Do ciemnych stron tej profesji należał też obowiązek eliminowania rywali władcy. W 1595 r. aga sułtana Mehmeda III nadzorował kaźń 19 synów konkurenta swego pana oraz kilkunastu ciężarnych kobiet haremowych.

Anielskie głosy 

Terminu kastrat (od łac. castrare – wycinać) najczęściej używa się w stosunku do mężczyzn, których pozbawiono jąder, by zachowali swój piękny młodzieńczy głos. Według legendy pierwszym sopranisti był chłopiec, któremu wycięto jądra w trakcie operacji przepukliny. Jego czysty głos wybijał się na tle kościelnego chóru. Moda na „produkcję” anielsko śpiewających chłopców zaczęła się w XVI w. Ich kariera wynikała z tego, że w państwie kościelnym zakazane były występy kobiet, które w chórach kościelnych i teatrach operowych zastąpili właśnie kastraci. Zostawali nimi utalentowani chłopcy z biednych rodzin, które za oddanie chłopca sowicie wynagradzano.

Głos nieprzechodzących mutacji kastratów z czasem się wzmacniał (klatka piersiowa i przepona rosły, ale struny głosowe nie), stawał się wysoki, czysty, bardzo mocny, umożliwiał wyjątkowe wykonywanie koloratur w niskich i wysokich rejestrach. Był czas, gdy wśród śpiewaków operowych ponad połowę stanowili właśnie kastraci. Niektórzy robili wielkie kariery i zarabiali fortuny. Jeden z ostatnich wielkich kastratów, słynny Farinelli (1705–1782), potrafił przez minutę wyśpiewać 100 nut w trzech oktawach – nic dziwnego, że zachwycał swym głosem całą Europę. Kastraci, w przeciwieństwie do eunuchów, mogli uprawiać seks. Co prawda ich genitalia nie były imponujące, nie mieli owłosienia ciała typowego dla mężczyzn, ale wysoki wzrost, często delikatne rysy twarzy oraz charyzma, sława i gwarancja bezpiecznego seksu sprawiały, że kastraci uchodzili za doskonałych kochanków.

Sposób na zdrowie?

Dziś już nikt nie kastruje mężczyzn, by wyleczyć ich z trądu, przepukliny, podagry czy priapizmu, nadal jednak nie brakuje takich, którzy dobrowolnie poddają się temu zabiegowi – w Indiach są to hidźrowie, w Europie i USA ekstremalni przedstawiciele ruchu BDSM (bondage, discipline, domination, submission – związanie, dyscyplina, dominacja, uległość). Tu i ówdzie są jeszcze ostatnie ofiary dawnych tradycji. W 1989 r. szef personelu Al-Kaaby (święte miejsce islamu) w Mekce, mówił, że służy u niego jeszcze 17 eunuchów, a w Medynie 19, ale średnia ich wieku wynosiła wówczas 40 lat. Ubrani w białe szaty mężczyźni noszą fezy otoczone różnobarwnymi wstążkami, świadczącymi o ich randze. Pielgrzymi uważają ich za świętych, choć ich rola ogranicza się do oddzielania kobiet od mężczyzn w trakcie uroczystości.

Mężczyźni pozbawieni męskości od zawsze fascynowali Europejczyków. Badali ich lekarze, antropolodzy i psycholodzy, zastanawiając się, skąd biorą się ich typowe cechy fizyczne oraz dlaczego przypisuje się im pewne wady i zalety. Wiadomo, że główną przyczyną braku zarostu, otyłości, krótszych kończyn czy wysokiego głosu jest brak hormonów męskich. Jeśli rzezańcowi udało się przeżyć zabieg i wiódł później w miarę komfortowe życie, miał szansę dożyć sędziwego wieku. Z badań koreańskich badaczy opublikowanych niedawno na łamach „Current Biology” wynika, że eunuchowie byli długowieczni. Kyung Jin Min z Uniwersytetu Inha w Incheon przeanalizował wraz z zespołem kroniki od XVI do początków XX w., w których pojawiły się historie 81 eunuchów pracujących na dworze cesarzy koreańskich. W przeciwieństwie do rzezańców chińskich mieli oni prawo żenić się i adoptować dzieci, zyskując w ten sposób szansę na spokojną starość. Okazało się, że średnia wieku eunuchów była o 17 lat wyższa niż innych mężczyzn. Badacze twierdzą, że przyczyną może być brak hormonów męskich, wpływających pośrednio na pracę układu odpornościowego. Wśród 81 odnotowanych w kronikach eunuchów aż trzech dożyło 100 lat, podczas gdy wśród Japończyków – bardzo długowiecznej nacji – zdarza się to jednemu mężczyźnie na 3500. Aby potwierdzić wnioski wyciągnięte na podstawie analizy źródeł historycznych, trzeba by było przebadać żyjących kastratów. Jednak gdyby nawet wyniki takiego badania potwierdziły opisany wyżej efekt, wątpliwe, by mężczyźni skłonni byli korzystać akurat z tego sposobu na długowieczność.