Polecamy
człowiek | 2019-04-24
Świat zachodni XXI w. nieodłącznie kojarzy obnażenie kobiecych genitaliów z seksem czy pornografią.
człowiek | 2019-02-25
Najistotniejszy w malarstwie jest oczywiście artysta i jego wizja.
ziemia | 2019-01-21
Okazuje się, że nie tylko ludzie są fanami dobrej zabawy. Rozrywki wszelakiego rodzaju występują też w świecie zwierząt. Choć z pozoru wydają się błahe, spełniają ważną ewolucyjną funkcję.
Aktualności
ziemia | 2017-10-23
Ludzie już raz, ponad pół wieku temu, próbowali uciszyć huragany. Bez skutku. Mimo to nie porzucili marzenia o uspokojeniu żywiołu, zanim wtargnie on na ląd.
technika | 2017-10-23
Pracują w przemyśle, ratują nam życie, podejmują się niebezpiecznych zadań, przydają się w kosmosie, dostarczają nam rozrywki, służą w wojsku… Roboty.
ziemia | 2017-09-20
Grzyby to nie tylko banalna nóżka zwieńczona kapeluszem, tworząca jadalną bądź niejadalną całość. Są wśród nich takie osobniki, które ważą setki ton, takie, które zmieniają inne organizmy w zombi albo żywią się radioaktywnością.
technika | 2017-08-29
Przez 140 lat istnienia okręty podwodne przeszły niesamowitą metamorfozę, chociaż podstawowe zasady ich działania pozostały niezmienione.
ziemia | 2018-02-21
Zimowa pokrywa śniegu w Europie kurczy się od dwóch dekad. Jedni naukowcy prognozują, że nie będzie lepiej. Inni zastanawiają się, jak uniezależnić ośrodki narciarskie od natury skąpiącej białych płatków.
człowiek | 2018-01-24
Nauka dostarcza coraz więcej dowodów na to, że obróbka termiczna żywności znacząco wpłynęła na rozwój naszego gatunku – doprowadziła do powstania dużego mózgu, pozwoliła zasiedlić całą planetę, a nawet zmodyfikowała relacje społeczne.
«3456
7
89101112»
Aktualne numery
07/2019
06/2019
Kalendarium
Lipiec
16
W 1969 r. z Przylądka Canaveral na Florydzie wystrzelono statek kosmiczny Apollo 11 z pierwszą misją załogową na Księżyc.
Warto przeczytać
Zmysł dotyku, tak często przez nas niedoceniany, to prawdziwy majstersztyk natury. Jego receptory znajdują się niemal wszędzie: nie tylko w skórze, lecz także w tkance łącznej, śluzówce, mięśniach, ścięgnach czy stawach.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Piotr Ślipiński | dodano: 2012-05-28
Żywe patyki

Straszyki to prawdziwi mistrzowie owadziego kamuflażu. Czasem jednak nie udaje im się uniknąć spotkania z napastnikiem. Wbrew pozorom wcale nie pozostają wtedy bezradne.


Jaszczurka czujnie omiata wzrokiem kolejne liście, wypatrując porannej zdobyczy. Gad z każdym krokiem zbliża się do znieruchomiałego straszyka. Wreszcie zatrzymuje się kilkanaście centymetrów od niego, łowiąc rozdwojonym językiem cząsteczki zapachu. Zguba owada wydaje się nieuchronna, kiedy nagły ruch skupia uwagę drapieżnika na sąsiedniej gałęzi. Jaszczurka odwraca głowę, błyskawicznie ocenia odległość do celu i atakuje. Motyl przez chwilę szamocze się w pysku gada, po czym nieruchomieje. Jaszczurka szybko połyka zdobycz, podrzucając do góry głowę i rytmicznie poruszając karminowym podgardlem. Niebezpieczeństwo minęło, straszyk po raz kolejny uniknął zjedzenia. Dlaczego nie podzielił losu motyla? Ponieważ pozostał nieruchomy.  Ta odpowiedź tylko z pozoru jest banalna.

Pozostań niewidoczny...

Pierwszym naukowcem, który opisał przedstawicieli rzędu Phasmida, był nie kto inny jak sam Karol Linneusz w 1758 r. Pochodzący z Papui-Nowej Gwinei, wielki - mierzący blisko 20 cm długości - patyczak Phasma gigas musiał przykuć wzrok skrupulatnego przyrodnika. Wspomniany patyczak nie jest jednak wcale największym ze znanych przedstawicieli tego liczącego blisko trzy tysiące gatunków rzędu. Okaz Phobaeticus serratipes, pochodzący z Malezji, z w pełni wyprostowanymi odnóżami może mierzyć nawet ponad pół metra! Najczęściej jednak owady z rzędu Phasmida mają rozmiary kilkucentymetrowe. Mimo różnic w wielkości budowa ciała tych przedziwnych zwierząt jest zwykle podporządkowana jednemu celowi: unikaniu zagrożenia. Temu samemu służą liczne przystosowania straszyków, mające - niekiedy paradoksalnie do ich imponującej wielkości - uczynić je niewidocznymi. Dlatego też większość tych owadów prowadzi nocny tryb życia, co w połączeniu z maskującymi barwami pozwala im uniknąć całej rzeszy polujących na nie drapieżników: płazów, gadów, ptaków i ssaków, a nawet pająków, mrówek i modliszek. Klasycznym zachowaniem straszyków jest wspomniane we wstępie zamieranie w bezruchu w momentach zagrożenia oraz w czasie dziennego spoczynku. To mądra strategia. Oczy wielu zwierząt - także drapieżników - są często w największym stopniu wyczulone właśnie na ruch. Poruszający się w polu widzenia przedmiot uznawany jest często przez mózg za priorytetową informację. Nawet ludzkie oko, mimo całej swej złożoności, ma w obwodowej części siatkówki obszar wrażliwy tylko i wyłącznie na ruch. Potrafimy stwierdzić, że „coś" przemieszcza się w zasięgu naszego wzroku na długo przed tym, zanim potrafimy to coś zidentyfikować.

...albo strasz

Patrząc na straszyki w ich naturalnym środowisku, od razu dostrzeżemy, że kształt ciała niezwykle ułatwia tym zwierzętom wtopienie się w otoczenie. Rozpłaszczone na korze drzewa, rozciągnięte pomiędzy gałązkami krzewu albo wzdłuż nerwu liścia są niezwykle trudne do wypatrzenia. To naśladownictwo określa się mianem mimetyzmu. Co się jednak dzieje, kiedy mimo wszystko kamuflaż zawiedzie? Owady wykryte przez drapieżnika stosują rozmaite triki pozwalające im oszukać przeciwnika. Najprostszym jest odpadnięcie z gałęzi i udawanie martwego (katalepsja). Wiele drapieżników poluje w sposób aktywny i jest wyczulona na poruszające się ofiary. Obiekt, który przestaje się poruszać, w wielu przypadkach przestaje je więc interesować. Poza tym ofiara, która „właśnie zdechła" lub jeszcze konwulsyjnie drga, symulując śmierć wskutek zatrucia czy ataku pasożytów, również staje się mniej atrakcyjnym pokarmem.  Swoją nazwę straszykowate zawdzięczają zapewne po części umiejętnościom aktywnego odstraszania napastników. Jedną z najciekawszych sztuczek jest upodabnianie się (mimikra) do zwierząt niebezpiecznych. Mistrzem tej techniki jest straszyk australijski Extatosoma tiaratum, w sytuacji zagrożenia naśladujący skorpiona: unosi przednie odnóża, jakby prezentował szczypce, i zagina odwłok, imitując kolec jadowy. Tak naprawdę jest to jednak prawie zupełnie niegroźny roślinożerca (jeśli nie liczyć ostrych i imponujących kolców obecnych na powierzchni jego ciała). Podobne kolce mają też straszyki z rodzaju Eurycantha pochodzące z regionu Papui-Nowej Gwinei. Zaatakowane samce tego gatunku kopią przeciwnika odnóżami i mogą go dotkliwie poranić. Jeszcze inne straszyki, np. samice Eurycnema goliath, w sytuacji zagrożenia stroszą gwałtownie  jaskrawe skrzydła, starając się odstraszyć napastnika. Natomiast niektórzy przedstawiciele rzędu Phasmida, a także pochodzący z północno-wschodniej Australii patyczak Megacrania batesii określany powszechnie „pieprzowym" mają w swoim arsenale broń chemiczną. Przedstawiciele tego gatunku, żyjący na powierzchni liści palm Pandanus, są dobrze chronieni przed wrogami naturalnymi. Kiedy jednak zostają odkryci, wydzielają drażniącą substancję przypominającą nieco w zapachu miętę pieprzową. Podobną wydzieliną, pochodzącą od zamieszkującego Madagaskar straszyka Parectatosoma mocquerysi, zainteresowali się ostatnio naukowcy. W jej składzie zidentyfikowano bowiem nieznany do tej pory monoterpen, nazwany parectadialem, o potencjalnych właściwościach przeciwnowotworowych.

On bez nogi żyć może

Jednym z najbardziej ryzykownych momentów w życiu straszyków jest linienie. Gatunki z rzędu Phasmida przechodzą bowiem przeobrażenie niezupełne (hemimetaboliczne). W tym procesie wykluwająca się z jaja larwa (zwana nimfą) jest właściwie miniaturową imitacją dorosłego osobnika. W rozwoju nie występuje stadium poczwarki. Nimfa, pochłaniając ogromne ilości pożywienia, zwiększa swoje rozmiary, aż do momentu kiedy nie może już więcej urosnąć. Wtedy wyszukuje sobie liść lub gałąź, na których zawisa głową w dół, i zaczyna proces zrzucania starego oskórka. Napiera głową od wewnątrz na odstającą od ciała wylinkę, która pęka w tym właśnie miejscu, a „powiększona" larwa wychodzi przez stopniowo rozszerzającą się szczelinę. Niekiedy proces ten przebiega z problemami: odnóże owada może beznadziejnie uwięznąć. Wtedy szamoczący się straszyk może celowo odrzucić nogę (autotomia). Ponieważ jednak owad przechodzi linienie kilkukrotnie, istnieje duża szansa, że z czasem zregeneruje tę stratę.  Finał procesu przeobrażenia odbywa się z reguły wczesnym rankiem lub wieczorem (kiedy mocno osłabiony owad jest najmniej narażony na atak) i może trwać od kilkudziesięciu minut do nawet dwóch godzin. Po jego zakończeniu straszyki często zjadają stary oskórek, odzyskując w ten sposób wiele cennych substancji odżywczych, które w innym wypadku wykorzystałby ktoś inny.  

Zaloty

Straszykowate są rozdzielnopłciowe, jednak niezapłodniona samica często może też składać jaja, z których (zazwyczaj) rozwijają się wyłącznie samice. Tego typu technika rozrodcza zapewnia utrzymanie się gatunku w środowisku w momencie, w którym wzajemne odnalezienie się przez obie płcie jest utrudnione. Samce niektórych gatunków (m.in. z rodzajów Timema, PinnispinusAnisomorpha) w okresie rozrodczym aktywnie poszukują samic. Ponieważ zwykle są od nich mniejsze, dalszy ciąg godów przebiega u nich dość ciekawie. Osobniki męskie, chcąc uzyskać pewność co do ojcostwa przyszłego potomstwa partnerki, wdrapują się na grzbiet samicy i pozostają na nim, zaciekle broniąc dostępu do ciała wybranki. Jednak, ze względu na repertuar bojowy oponentów, walki głównie ograniczają się do przepychanek i bardzo rzadko kończą się śmiercią któregoś z rywali. Zwykle samce napierają na siebie głowami, starając się zrzucić rywala z samicy. Zapamiętałe w boju samce czasem nie dostrzegają faktu, iż właśnie spadły z ciała wybranki i kontynuują walkę już na ziemi, podczas gdy (nie)zdegustowana samica odchodzi w inne miejsce, dostając się pod opiekę trzeciego, niezaangażowanego w bój samca. 

Są, a jakby ich nie było

Straszyki zwykle wymykają się uwadze ludzi, chyba że stają się dla nich przyczyną bezpośredniego zagrożenia, a to nie zdarza się często. Co prawda występujący na Florydzie Anisomorpha buprestoides wydziela substancję wywołującą u człowieka czasową ślepotę, jest to jednak przypadek jednostkowy. Niewykluczone, że większe kłopoty straszyki sprawiły ludziom tylko dwukrotnie. W 1963 r. masowy wylęg patyczaka Didymuria violescens doprowadził do zagłady ponad 1,5 tys. km² lasów eukaliptusowych w Nowej Południowej Walii i Wiktorii w Australii. Do dziś cyklicznie pojawiające się wylęgi owada stanowią zagrożenie dla cennych lasów. Podobny przypadek zdarzył się w 1800 r. na South Sea Isles, nieopodal tego samego kontynentu; tym razem jednak łupem owadów padły plantacje palmy kokosowej, co wywołało lokalny kryzys ekonomiczny i głód. Najczęściej jednak ludzie mają okazję zobaczyć straszyki na własne oczy jedynie w terrariach. Niezwykłe kształty i zachowania tych owadów zafascynowały już niejednego obserwatora, spragnionego odrobiny egzotyki. Warto też dodać, że hodowla straszyków nie jest skomplikowana (choć są również „trudniejsze" gatunki). Naprawdę - nie ma się czego bać.