Wiedza i Życie 01/2019
W numerze m.in.:
Neurobiologia
Czy uda nam się stworzyć sztuczny mózg?; Marcin Powęska

Astrofizyka
Komety w spódnicy baletnicy; Przemek Berg

Historia
Kanibalizm w Europie; Robert Kościelny

Zasoby naturalne
Wojna o piasek; Justyna Jońca

Chemia
Tajemnicza lista dodatków E; Mirosław Dworniczak


Krzysztof Pyzia rozmawia z agentem szkolonym przez najlepsze wywiady, „Brunonem Kowalskym”, który funkcjonował na różnych szpiegowskich frontach, prowadząc często podwójne życie, bez czego tajność i skuteczność operacji nie byłyby możliwe.
Morze jest niewyczerpanym źródłem opowieści. W swojej książce „Tajemnicze życie oceanów” Robert Hofrichter przedstawia te najbardziej ekscytujące.
W 1582 r. z kalendarza wykreślono 10 dni. Po czwartku 4 października nastąpił piątek 15 października.
Aktualne numery
04/2019
03/2019
Kalendarium
Marzec
26
W 1791 r. we Francji ogłoszono pierwszą definicję metra.
Warto przeczytać
To on odkrył adrenalinę, hormon strachu, walki i ucieczki – Napoleon Cybulski, jeden z największych fizjologów w dziejach medycyny. Gdyby zamiast na Uniwersytecie Jagiellońskim pracował na niemieckiej czy francuskiej uczelni...

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Bartosz Nowacki | dodano: 2012-07-04
Skarby dla wytrwałych

Co sezon dochodzą do nas z syryjskiej Katny informacje o kolejnych sensacyjnych odkryciach. W 2009 roku była to nieobrabowana krypta królewska. Marzenia archeologów czasami się spełniają.

Archeolodzy krok po kroku rekonstruują architekturę, życie, a nawet wierzenia mieszkańców starożytnej Katny - dziś Tell Miszrife w środkowej Syrii. W pierwszej połowie II tysiąclecia p.n.e. była ona stolicą jednego z ważniejszych królestw Syro-Palestyny. Dzięki położeniu na przecięciu głównych szlaków handlowych, które wiodły z Mezopotamii nad Morze Śródziemne i z Anatolii do Egiptu, miasto stało się ważną metropolią handlową. Mezopotamscy kupcy przewożący swoje towary na wybrzeże musieli zawitać do Katny, by po długiej podróży przez pustynię napoić swoje osły. Katna przestała być niezależna w XV wieku p.n.e., stając się wasalem państwa huryckiego, ale wciąż pozostawała bogatym ośrodkiem handlu.

W latach 20. XX wieku ruiny pałacu królewskiego w Katnie badali archeolodzy francuscy. Dlatego, kiedy w 1999 roku wykopaliska rozpoczęła niemiecko-syryjska misja archeologiczna, kierujący nią prof. Peter Pfälzner z Uniwersytetu w Tybindze nie robił sobie wielkich nadziei. Zamierzano jedynie uściślić plan pałacu i zapełnić kilka "białych plam". Gdy jednak na dnie wyschniętej, przypałacowej cysterny znaleziono 3 tys. fragmentów barwnie malowanych tynków, archeolodzy zrozumieli, że pałac może kryć jeszcze wiele niespodzianek. Po sklejeniu wielobarwnych puzzli konserwatorom zaczęły ukazywać się motywy minojskie. Charakterystyczny żółw, spirale czy rośliny w kolorze niebieskim nie pozostawiały wątpliwości - albo władcy Katny zatrudniali na swym dworze artystów z Krety, albo miejscowi malarze wzorowali się na dekoracji pałacu w Knossos.

Szczęśliwa passa w Katnie zaczęła się latem 2002 roku, gdy Niemcy zaczęli kopać w miejscu, w którym podczas wykopalisk francuskich biegły tory wagoników do wywożenia gruzu z wykopów. Natrafili tam na schody prowadzące z sali tronowej do niezwykłego, opadającego, a w dalszej części podziemnego korytarza. Gruba warstwa spalenizny świadczyła o pożarze, który strawił pałac. W warstwie gruzu i popiołu badacze znaleźli 73 zapisane pismem klinowym gliniane tabliczki, które właśnie dzięki pożarowi przetrwały tysiąclecia. Dotąd w Syrii nie odkryto podobnego zbioru dokumentów z połowy II tysiąclecia p.n.e. W tekstach były m.in. cenne informacje na temat sytuacji politycznej w przededniu i w czasie hetyckiego najazdu, w wyniku którego w 1340 roku p.n.e. wojska króla Suppiluliumy zdobyły i splądrowały Katnę.

Krypta nr 1
Największa sensacja czekała na badaczy na końcu 40-metrowego korytarza. Tam skręcał on nagle w prawo i kończył się stromym progiem skalnym. Robotnicy zaczęli oczyszczać wykute w skale zagłębienie. Gdy zeszli już na głębokość kilku metrów, zauważyli szczelinę w skale. Można było zajrzeć przez nią do głębokiej komory grobowej, w której narożniku stał kamienny sarkofag. Niżej zaś, po obu stronach wejścia do grobowca, z gruzu wyłoniły się dwa metrowe posągi ubranych w płaszcze postaci siedzących na tronie. Do krypty prowadziło bezpośrednie wejście z sali tronowej, po dwóch stronach wejścia stały posągi władców, a zatem wewnątrz powinny znajdować się groby królów Katny, domyślał się prof. Pfälzner. Wszystko wskazywało, że po spaleniu pałacu przez Hetytów dojście do krypty było zasypane i niedostępne. Jeśli grobowiec okazałby się nieobrabowany, byłoby to w Syrii znalezisko absolutnie wyjątkowe.

Archeolodzy nie mogli od razu zweryfikować swych przypuszczeń. By nie zatruć się toksycznymi zarodnikami grzybów, musieli zaczekać, aż laboratoryjne badania próbek wykluczą zagrożenie. Zdjęcia z wsuniętej do komory na wysięgniku kamery pokazały usłane odłamkami skalnymi i artefaktami pomieszczenie. Gruz blokujący wejście usunięto 23 listopada 2002 roku. Przed pożarem i zawaleniem się pałacu wejścia nie zamurowano i nie zabezpieczono, było dostępne dla każdego, także dla rabusiów. Archeolodzy obawiali się, że grobowce królewskie doszczętnie splądrowali żołnierze hetyccy po zdobyciu pałacu. Po wejściu Pfälzner i inni badacze zobaczyli jednak cenne przedmioty wyposażenia grobowego, których żądni łupów żołdacy na pewno by nie zostawili: okucie z masywnego złota ze sceną polowania, prawdopodobnie zdobiące kiedyś kołczan, rozetę z lapis-lazuli, karneolu i złota, plakietkę ozdobioną motywem kręgu gryfów, zdobiącą w II tysiącleciu p.n.e. królewską szatę. Przy ścianach krypty stały importowane z Egiptu cenne alabastrowe naczynia. W grobowcu znaleziono ponad 2 tys. obiektów. Nie można zatem wykluczyć, że w czasie oblężenia Katny kryptę pośpiesznie okradła z najłatwiejszych do wyniesienia kosztowności pałacowa służba, na pewno jednak po zdobyciu pałacu przez Hetytów i zburzeniu go nikt więcej do niej nie wchodził. (...)

Krypta nr 2
Mogłoby się wydawać, że badający Katnę archeolodzy mieli tyle szczęścia, że nie powinno im się już trafić żadne doniosłe odkrycie. Ale tak jak w życiu, tak i w pracy badawczej nie ma sprawiedliwości. Latem 2009 roku ekipa kierowana przez Heike Dohmann-Pfälzner z Uniwersytetu w Tybindze w podziemiach północno-zachodniego skrzydła pałacu odkopała kolejną, tym razem nienaruszoną kryptę królewską. Pod podłogą jednego z pomieszczeń natrafiono na komorę z zawalonym drewnianym stropem. Był to przedsionek, z którego wchodziło się do wydrążonego w skale grobowca, składającego się z dwóch komór.

Dostępną z wnętrza pałacu kryptę użytkowano prawdopodobnie do około 1400 roku p.n.e. W jej wnętrzu znaleziono mnóstwo ludzkich kości. Liczba czaszek świadczy, że pochowano tu co najmniej 30 osób. Kości nie były ułożone w porządku anatomicznym,     a znalezione przy nich resztki drewna sugerują, że mogły być złożone w drewnianych skrzynkach. Prawdopodobnie w większości przypadków mamy zatem do czynienia z pochówkami wtórnymi. Nie wiadomo, czy kości wkładano do skrzynek, by zrobić miejsce dla nowszych pochówków, czy przyniesiono je z innego miejsca.

Oprócz ceramiki w grobowcu leżały cenne naczynia z granitu i alabastru - importy z Egiptu wytwarzane tam w czasach Starego i Nowego Państwa. W jednym z nich znaleziono złotą biżuterię - pierścienie, rozety, fragmenty złotej blachy. W innym miejscu natrafiono na cienkie, dekorowane złote blaszki, które mogły zdobić szaty lub meble. Znaleziono też przedmioty z brązu - groty oszczepów i szpilę do szat. Do wyposażenia grobowego należały również pieczęć cylindryczna z lapis-lazuli oraz pieczęć w kształcie skarabeusza. Największą wartość artystyczną ma jednak mała, kamienna figurka małpki, trzymającej w łapkach naczynko na szminkę oraz ludzka figurka z kości słoniowej, z bardzo precyzyjnie opracowaną twarzą.