Wiedza i Życie 03/2019
W numerze m.in.:
Astrofizyka
Symbiozy, kataklizmy i… mgławice; Przemek Berg
Biologia
Współcześni matuzalemowie; Katarzyna Kornicka
Technika
Świat na autopilocie; Marek Matacz
Epidemie
Naj(nie)bezpieczniejszy zawód świata; Maciej Bachorski
Metale
Wszechstronne srebro; Radosław Kożuszek
Chociaż medycyna dysponuje dzisiaj całym arsenałem badań do weryfikacji stanu zdrowia płodu, niewiele może zrobić, by w razie choroby wyleczyć go jeszcze przed narodzinami
Najistotniejszy w malarstwie jest oczywiście artysta i jego wizja.
Aktualne numery
09/2019
08/2019
Kalendarium
Wrzesień
15
W 1857 r. niemiecki astronom Karl Theodor Robert Luther odkrył planetoidę (47) Aglaja.
Warto przeczytać
Podobnie jak setki tysięcy turystów przyjeżdżasz w 1938 roku do Niemiec. Na parkingu we Frankfurcie podchodzi do ciebie Żydówka i prosi, byś zabrał stąd jej nastoletnią córkę, bo tu nie przeżyje. Co robisz?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Karolina Sylwester | dodano: 2012-07-04
Niebezpieczny dobór płciowy

Widok atrakcyjnych kobiet aktywuje ośrodek nagrody w męskich mózgach i sprawia, ze są oni bardziej skłonni ryzykować.

Zapiszesz się na kurs angielskiego czy paralotniarstwa? Odłożysz pieniądze w banku czy zagrasz na giełdzie? Kupisz bilet na tramwaj czy pojedziesz "na gapę"? Zachowasz kontrowersyjne poglądy dla siebie czy wygłosisz je na forum publicznym? Jeśli jesteś mężczyzną, prawdopodobieństwo, że wybierzesz ryzykowną opcję, jest duże.

I tym większe, im bliżej ci do wieku młodzieńczego. Dlaczego męska skłonność do podejmowania ryzyka, wiążąca się z zagrożeniem dla zdrowia, pozycji społecznej lub zasobów finansowych, nie została jeszcze wyeliminowana w procesie ewolucji?

Opcja ryzykowna daje zwykle krótkotrwały zysk lub przyjemność, może jednak skutkować dużymi stratami. Mimo to ludzie, a w szczególności mężczyźni, angażują się w ryzykowne sytuacje nadspodziewanie często. Z licznych badań wynika, że zachowują się bardziej ryzykownie niż kobiety praktycznie we wszystkich dziedzinach życia.
Panowie mniej ostrożnie niż panie prowadzą samochód, chętniej stosują psychoaktywne substancje, uprawiają sporty ekstremalne, nie stronią od kasyn, a w razie konfliktu agresywniej reagują. Różnice są widoczne nawet w przypadku trywialnych czynności - mężczyźni częściej przechodzą przez ulicę w niebezpiecznym miejscu i zjawiają się na przystanku później w stosunku do odjazdu autobusu niż kobiety (obserwacji tych dokonał prof. Bogusław Pawłowski wraz z angielskimi współpracownikami). Mniejsza skłonność kobiet do podejmowania ryzyka znajduje odzwierciedlenie w różnym postrzeganiu ryzyka przez obydwie płcie. Kobiety oceniają przedstawiony im ryzykowny scenariusz jako bardziej niebezpieczny niż mężczyźni i są mniej chętne do wzięcia udziału w hipotetycznej ryzykownej sytuacji.

Oprócz płci, decydującą rolę w częstości podejmowania ryzyka odgrywa wiek - im jesteśmy starsi, tym mniej skłonni do igrania z losem. Znajduje to praktyczne odzwierciedlenie w koszcie ubezpieczenia samochodu. Prawdopodobieństwo spowodowania wypadku przez osoby poniżej 25 roku życia jest większe niż przez osoby starsze, dlatego młodzi muszą zapłacić 130% podstawowego ubezpieczenia. Paradoksalnie, chociaż większość ludzi jest zdrowsza fizycznie i psychicznie w okresie młodzieńczym niż w każdym innym okresie życia, ze względu na podejmowanie ryzyka prawdopodobieństwo śmierci u młodzieży (15-25 lat) jest znacznie wyższe niż u dzieci (5-15 lat).

Badania za pomocą rezonansu magnetycznego wykazały, że w obliczu podjęcia ryzykownej decyzji u młodych i starszych osób aktywują się różne struktury mózgowe. Nastolatki zapytane, czy zaangażowałyby się w ryzykowną sytuację, potrzebowały na udzielenie odpowiedzi więcej czasu niż dorośli, podczas gdy same odpowiedzi były zbliżone u obydwu grup wiekowych. Sugeruje to, że młode osoby nie mają gotowej automatycznej odpowiedzi. Muszą rozważyć wszystkie "za" i "przeciw", podczas gdy dorośli bez wahania, jakby instynktownie, wybierają bezpieczniejszą opcję. Można przypuszczać, że w młodym wieku instynkt kusi: "Zaryzykuj!", ale w końcu to rozum bierze górę i nastolatek zakreśla w ankiecie mniej ryzykowny scenariusz. Gdyby jednak sytuacja rozgrywała się naprawdę, prawdopodobnie zabrakłoby czasu na zaangażowanie logicznego myślenia i w konsekwencji zachowaniem nastolatka pokierowałby "lubiący" ryzyko instynkt.

Ryzykowne zachowania podejmowane przez młodych mężczyzn wydają się mało zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę negatywne skutki znajdujące wyraz w statystykach śmiertelności. Dane z Kanady z 1999 roku pokazują, że przed osiągnięciem wieku 45 lat ryzykowne zachowania były w przypadku mężczyzn przyczyną większej liczby zgonów niż choroby układu krążenia. W 2000 roku w USA odnotowano blisko trzy razy większą ogólną śmiertelność u mężczyzn niż u kobiet w wieku 20-24 lat. Gdy uwzględniono śmiertelność spowodowaną przyczynami zewnętrznymi, a więc będącą konsekwencją angażowania się w ryzykowne sytuacje, okazało się, że mężczyźni umierali ponad czterokrotnie częściej niż kobiety.

Wniosek jest prosty - ryzykowne zachowania zwiększają prawdopodobieństwo śmierci i nieprzekazania dalej swoich genów, a zatem mogą doprowadzić do zabrnięcia w ewolucyjną cul-de-sac. Jak zatem wyjaśnić tę charakterystyczną dla młodych mężczyzn skłonność do podejmowania ryzyka?

Nie ryzykujesz, nie zyskujesz
Już Darwin zauważył, że dobór płciowy działa silniej na samce niż na samice, co u tych pierwszych powoduje występowanie wyraźnie rozwiniętych cech płciowych, walki i pokazy godowe. Przyczyną, dla której w świecie zwierząt z reguły to samice wybierają partnera, podczas gdy samce starają się jak najlepiej zaprezentować, jest nierówna dystrybucja inwestycji rodzicielskich. Praktycznie na każdym etapie produkowania potomstwa inwestycja energetyczna samicy przerasta inwestycję samca. Z tej przyczyny w ciągu całego życia samiec może wyprodukować znacznie więcej potomstwa niż samica. Przy wyborze partnera samica musi przyjąć taką taktykę, aby dobrą jakością otrzymanych od partnera genów i jego opieką zrekompensować niższy poziom reprodukcji. Próg zdolności reprodukcyjnych samicy określają liczba i wielkość komórek jajowych, wydatek energetyczny związany z ciążą i karmieniem oraz długie wychowanie dzieci. Samce natomiast dysponują ogromną liczbą stosunkowo "tanich" plemników i często znikają po zapłodnieniu, nie poczuwając się do ojcowskich obowiązków. Jeśli samice popełnią błąd przy wyborze partnera, to albo ich potomstwo będzie gorsze pod względem jakości genetycznej, albo zabraknie mu ojcowskiej opieki i zasobów. Nie dziwi zatem fakt, że samice, także w przypadku ludzi, rzadko zgadzają się na seks bez uprzedniej oceny walorów fizycznych partnera, wysondowania jego zamożności bądź otrzymania godowego prezentu.

Produkowanie potomstwa u większości samców nie pochłania dużych nakładów energetycznych, stąd często opłacalną strategią jest zapłodnienie jak największej liczby samic, a nie inwestowanie wszystkich środków w jedną partnerkę. Wydawałoby się, że samce są bardzo uprzywilejowane pod względem reprodukcji, jednak, jeśliby uwzględnić wysiłek włożony w reklamę, zachowania godowe i sygnały wysyłane do przeciwnej płci, bilans inwestycji samic i samców wyszedłby prawdopodobnie na zero. Zasada handicapu Zahaviego przewiduje, że aby sygnały jakości genetycznej były uczciwe, muszą sporo kosztować. Tylko silny i zdrowy samiec o dużych zdolnościach pozyskiwania zasobów materialnych może sobie pozwolić na ekstrawagancki wygląd lub potencjalnie szkodliwe zachowanie. Zasada handicapu odnosi się właśnie do takich upośledzających funkcjonowanie cech, które dzięki obniżaniu przeżywalności osobnika stanowią rzetelny sygnał jakości genetycznej.

Ryzykowna reklama
Czy podejmowanie ryzyka, traktowane jako sygnał biologiczny, dostarcza wiarygodnej informacji o "dobrych genach" i przyczynia się do sukcesu reprodukcyjnego? Jeśli tylko osobniki o wysokiej jakości genetycznej mogą pozwolić sobie na niebezpieczne zachowania, to w myśl zasady handicapu Zahaviego podejmowanie ryzyka stanowi uczciwą reklamę. Zawiera ona przekaz: "Jestem tak dobry genetycznie, że stać mnie na wystawianie mojego zdrowia, pieniędzy czy pozycji społecznej na ryzyko".

Antropologiczne obserwacje zdają się potwierdzać takie wyjaśnienie różnic płciowych w podejmowaniu ryzyka. Mężczyźni z plemienia Meriam w Australii często wybierają się na ryzykowne polowania, które nie przynoszą większych zysków energetycznych niż łatwiejsze sposoby pozyskiwania pożywienia stosowane przez kobiety. Połowy żółwi i polowania z włócznią narażają mężczyzn na niebezpieczeństwo, a zysk kaloryczny jest niewielki w porównaniu z zyskiem ze zbierania skorupiaków. Ale członkowie plemienia potrafią bez wahania wskazać najlepszych łowców. Ryzykowne połowy reklamują ich fizyczną sprawność, zdolności kognitywne, talent przywódczy oraz hojność. (...)

Innym przykładem jest plemię Masajów z południowej Kenii, gdzie młodzi mężczyźni zgadzają się pełnić funkcję "przynęty" podczas polowań na lwy. Śmiałkowie zbliżają się do zwierzęcia, odwracając jego uwagę i pozwalając mu na atak, tak aby inni łowcy bez problemu ujęli ofiarę. Ryzykanci są uważani przez kobiety Masajów za szczególnie atrakcyjne partie. Powyższe badania sugerują, że u tych nieskalanych cywilizacją plemion podejmowanie ryzyka może być interpretowane w kontekście doboru płciowego.

Jak sytuacja wygląda w krajach rozwiniętych? Czy pasy bezpieczeństwa, kaski ochronne, rękawiczki, alarmy i ergonomia otaczających nas urządzeń w zindustrializowanym świecie sprawiła, że podejmowanie ryzyka straciło na znaczeniu jako sygnał "dobrych genów"?