Wiedza i Życie 05/2012
W numerze m.in.:

Medycyna
Częste mycie skraca życie?; Maciej Chałubiński 
Wywiad
Zmora współczesnych czasów; Z alergologiem, dr Ewą Willak-Janc z Akademii Medycznej we Wrocławiu, rozmawia Olga Orzyłowska-Śliwińska
Astronomia
Kosmiczna ruletka; Wiesław B. Pietrzak
Biologia
W kleszczach strachu; Renata Welc-Falęciak
Pustynie
Wielki zielony mur; Andrzej Hołdys

Pełny spis treści

Pytania czytelników

Z archiwum „Wiedzy i Życia”

Inne spojrzenie
Bujać w obłokach; Elżbieta Wieteska

Sygnały

Extrema

Na końcu języka
Kłopotliwa nadwrażliwość; Jerzy Bralczyk

Temat miesiąca
Medycyna

Częste mycie skraca życie?; Maciej Chałubiński

Wywiad
Zmora współczesnych czasów; Z alergologiem, dr Ewą Willak-Janc z Akademii Medycznej we Wrocławiu, rozmawia Olga Orzyłowska-Śliwińska

Astronomia
Kosmiczna ruletka; Wiesław B. Pietrzak

Biologia
W kleszczach strachu; Renata Welc-Falęciak

Zdjęcie miesiąca
Kolorowy raj na pustyni

Pustynie
Wielki zielony mur; Andrzej Hołdys

Językoznawstwo
Joyce’a teoria wszystkiego; Dominika Oramus

Historia
Snopek na kolumnie; Jerzy Besala

Fragment książki
Tunele i napędy czasoprzestrzenne; Günter Nimtz, Astrid Haibel

Uczeni w anegdocie
Nie dla Salka Nobel; Andrzej Kajetan Wróblewski

Recenzje książek

Rzeczy do rzeczy

Laboratorium
Badamy Ziemię; Hanna Męczyńska

Głowa do góry
Ostatnie takie przejście; Weronika Śliwa

Chichot zza wielkiej wody
Przyjaźń międzygatunkowa; Krzysztof Szymborski

Listy czytelników

Aktualne numery
06/2020
05/2020
Kalendarium
Czerwiec
5
W 1866 r. według obliczeń Pluton osiągnął aphelium swojej orbity. Następne takie zdarzenie będzie miało miejsce w sierpniu 2113 roku.
Warto przeczytać
Sądzisz, że świadomie kierujesz swoim życiem, podejmujesz racjonalne decyzje i z rozwagą kształtujesz swoje relacje z innymi? Jeśli tak, jesteś w błędzie. Słynny naukowiec, Leonard Mlodinow odkrywa przed czytelnikami zaskakujące i egzotyczne siły działające pod powierzchnią naszych umysłów

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Tomasz Jagielski | dodano: 2012-06-01
Zbyt doskonały zabójca


Pojawia się znikąd. Uderza niespodziewanie i równie szybko znika, pozostawiając za sobą setki zabitych. Biologiczna broń nowego typu zbiera śmiertelne żniwo od 40 lat, ale dopiero teraz naukowcom udało się wynaleźć przeciw niej skuteczną tarczę.


W połowie ubiegłego wieku, dzięki antybiotykom i powszechnym szczepieniom ochronnym zaczęto odnosić znaczące sukcesy w walce z zarazkami. W związku z tym zrodziło się złudzenie, że dzięki takim metodom człowiek wkrótce zapanuje nad wszystkimi chorobami.

Kolejne lata pokazały, w jak wielkim byliśmy błędzie. Drobnoustroje nie tylko nie odstąpiły człowieka, lecz w "wyścigu zbrojeń" zaczęły zyskiwać nad nim coraz większą przewagę. Po II wojnie światowej nastąpił prawdziwy wysyp nowych, groźnych infekcji. Szczególnie licznie objawiły się one na obszarach tropikalnych lasów i sawann Ameryki Południowej, Azji i Afryki.



Czarny Kontynent stał się kolebką najbardziej zabójczych dla człowieka chorób - wirusowych gorączek krwotocznych. Najbardziej znaną jest niewątpliwie gorączka Ebola, której pierwsze epidemie opisano w 1976 roku w Su- danie i Zairze. Jednak już dziewięć lat wcześniej, latem 1967 roku w niemiec- kim mieście Marburg pojawił się inny, równie niebezpieczny wirus.

Wśród pracowników jednego z tamtejszych laboratoriów odnotowano przy- padki ciężkiej gorączki krwotocznej. Niemal w tym samym czasie identyczne objawy pojawiły się u chorych we Frankfurcie i Belgradzie. Łącznie zachoro- wały 32 osoby, a siedem zmarło. Winnym okazał się nieznany dotąd wirus, który dotarł do Europy z transportem zielonych koczkodanów (Cercopi- thecus aethiops) z Ugandy. Małpy przeznaczone do eksperymentów medy- cznych okrutnie zemściły się na badaczach.

Od tamtego czasu wirus, nazwany od miejsca pierwszej epidemii - Marburg, to pojawiał się, to znikał. Przedostatnia epidemia w Republice Konga do końca 2000 roku pochłonęła życie 128 osób. Po pięciu latach milczenia mikroskopijny najeźdźca ponownie dał o sobie znać.

Jak oceniają eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), epidemia, która wybuchła w marcu 2005 roku, jest najtragiczniejsza w historii. Mimo natychmiastowej reakcji świata, obejmującej organizowanie służb medycznych, rozbudowę infrastruktury sanitarnej, aprowizacyjnej, łączności i informacji, Marburg zebrał krwawe żniwo. Według angolskiego ministerstwa zdrowia i WHO do września 2005 roku odnotowano co najmniej 374 przypadki zachorowań i 329 zgonów. Śmiertelność w epicentrum epidemii - prowincji Uige - sięgała 90%. To więcej niż podczas najgroź- niejszych epidemii Eboli. Nic dziwnego, do niedawna nikt nie dysponował skutecznymi metodami leczenia. Można było jedynie próbować łagodzić objawy choroby (gorączkę, zaburzenia krzepnięcia, niewydolność krążenia i oddychania), a jedynym sposobem zapobiegania kolejnym zakażeniom była izolacja chorych i zachowanie rygorystycznego reżimu sanitarnego. Teraz jest szansa, że to się wreszcie zmieni.