Strona główna

Sadza zabiła dinozaury

Numer 12/2020
Shutterstock
Meteoryt, który 66 mln lat temu uderzył w Ziemię, spowodował uniesienie się do atmosfery miliardów ton czarnego pyłu.

W 1991 r. na półwyspie Jukatan w Meksyku odnaleziono pod grubą warstwą skał pozostałości wielkiego krateru meteorytowego. Od tego czasu trwają próby zrekonstruowania przebiegu dramatycznych zdarzeń sprzed 66 mln lat, które doprowadziły do wymarcia 75% gatunków roślin i zwierząt. Część zwierząt żyjących w odległości do kilku tysięcy kilometrów od impaktu zginęła niemal od razu – w wyniku tsunami, fal ognia, pożarów, trzęsień ziemi, bombardowania drobnymi odłamkami. Ten pogrom nie objął jednak całego globu. Dinozaury z Afryki, Eurazji czy odległych krańców Ameryki Południowej znalazły się poza jego zasięgiem. Co zatem je zabiło? To, co zdarzyło się zaraz potem: gazy i aerozole (drobiny stałej materii), które zostały wyrzucone do atmosfery, zaciemniły ją i blokowały światłu słonecznemu dostęp do powierzchni globu.

Z najnowszych badań wynika, że wśród tych drobin były też olbrzymie ilości sadzy, której pojawienie się w atmosferze mogło w znaczącym stopniu przyczynić się do zagłady dinozaurów. Naukowcy z Pennsylvania State University oszacowali, że tej sadzy mogły być nawet 2 mld ton. Skąd się wzięła? Gdy kosmiczny obiekt o średnicy co najmniej 10 km wrył się w skorupę ziemską, znajdujące się w niej złoża surowców organicznych (zawierających duże ilości związków węgla) zostały w ułamku sekundy podgrzane i podpalone, stając się źródłem sadzy, która wraz z innymi pyłami okrążyła glob, sprowadzając ciemności i uśmiercając najpierw rośliny, które nie mogły prowadzić fotosyntezy, a następnie większość gatunków zwierząt, w tym wszystkie dinozaury (jeśli nie liczyć ptaków uznawanych za teropody, czyli krewnych T. rexa). Artykuł na ten temat ukazał się w „PNAS”.

01.12.2020 Numer 12/2020

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną