Strona główna

Zapachy zamrożone w lodowcu

Numer 10/2020
Elbrus, mimo swoich olbrzymich rozmiarów, jest górą dość łatwo dostępną. Elbrus, mimo swoich olbrzymich rozmiarów, jest górą dość łatwo dostępną. Pixabay
Na Elbrusie – najwyższym szczycie Kaukazu, a także Europy – natrafiono na niezwykłe archiwum aromatów.

Elbrus jest olbrzymim (wys. 5642 m n.p.m.) drzemiącym wulkanem, z którego zboczy spływa ponad 20 lodowców. W jednym z nich wykonano odwiert i pobrano do analiz chemicznych rdzeń lodowy. Okazało się, że zachowały się w nim substancje zapachowe pochodzące z odległych o tysiące kilometrów zakładów produkujących mydło i rozmaite środki czystości. Aromaty unosiły się w powietrze, a potem były porywane przez wiatr i zanoszone aż na stoki Kaukazu. Te z nich, które spadły wraz ze śniegiem na lodowce, zostały w nich zamrożone i uwięzione.

Do tego niezwykłego naturalnego repozytorium dotarli badacze z Università Ca’ Foscari w Wenecji. Wonie pochodziły z lat 1934–2005, a przybyły z terenów Rosji (wcześniej Związku Radzieckiego). Na ich podstawie można zrekonstruować okresy wzlotu i upadku najpierw radzieckiej, a potem rosyjskiej gospodarki. – Ogólnie rzecz biorąc, w latach 30. XX w. docierało na Elbrus dziesięć razy mniej takich związków niż w pierwszej dekadzie XXI w. Mówi się, że żyjemy w epoce stali. Ja bym dodał, że jest to również epoka mydła i środków czystości – mówi szef zespołu Marco Vecchiato.

W rdzeniu lodowym zidentyfikowano 17 związków zapachowych oraz 17 wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Te drugie mają złą opinię, powstają podczas spalania paliw kopalnych i wiele z nich działa rakotwórczo. – Wszystko, czego używamy w domu i przemyśle, finalnie trafia do środowiska – zauważa Vecchiato.

01.10.2020 Numer 10/2020

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną