Strona główna

Doświadczenie nieprawdy

Numer 1/2020
Nawet odrobina nadmanganianu potasu mocno barwi roztwory wodne. Nawet odrobina nadmanganianu potasu mocno barwi roztwory wodne. Dafinka / Shutterstock
Jak powszechnie wiadomo, wszędzie pełno jest trującej chemii, niszczącej nasze zdrowie i będącej przyczyną chorób cywilizacyjnych. Tylko skąd to wiadomo? Jeśli sięgniemy po badania naukowe, to wcale nie będzie to już takie oczywiste.
Im więcej soli mineralnych w wodzie, tym szybciej i bardziej żółty stanie się roztwór po przepuszczeniu przezeń prądu.Infografika Paweł Jedynak Im więcej soli mineralnych w wodzie, tym szybciej i bardziej żółty stanie się roztwór po przepuszczeniu przezeń prądu.

Doświadczenie 1

Wykonaj trzy identyczne zestawy złożone z baterii płaskiej 3R12 (lub 3LR12), dwóch dużych spinaczy (ważne, by ich powierzchnia była metaliczna, nie nadają się te pokryte kolorową powłoką) i pojemnika na mocz. Spinacze rozwiń i podłącz każdy z nich do blaszek baterii. Do pojemników na mocz wlej: wodę mineralną (A), wodę z kranu (B) lub wodę przefiltrowaną (dzbanek filtrujący/filtr osmotyczny; C). Na każdy pojemnik nasadź baterię tak, by tylko zwisające z blaszek druty były zanurzone w wodzie, przy czym nie mogą się stykać ze sobą. Zanurzenie drutów powinno być identyczne we wszystkich zestawach. Zanotuj, na których elektrodach pojawiają się bąbelki i w którym pojemniku jest ich najwięcej. Odczekaj godzinę i porównaj barwę roztworów. Odstaw pojemniki na jakieś 10 godz. i porównaj zawartość osadów. Przyjrzyj się też drutom. Czy zmiana barwy wody to dowód na obecne w kranówce szkodliwe zanieczyszczenia?

Wyjaśnienie: By zachęcić ludzi do zakupu drogich urządzeń filtrujących, sprzedawcy wykorzystują elektrolizer – przepuszczają prąd elektryczny przez próbki wody. Po kilku chwilach woda z kranu szybko i spektakularnie zabarwia się na żółtobrunatno, a filtrowana pozostaje niemal bezbarwna. Kranówka (oraz woda mineralna) zawierają sole mineralne (część z nich wytrąca się podczas gotowania jako kamień kotłowy), więc im jest ich więcej, tym łatwiej taki roztwór przewodzi prąd elektryczny, którego źródłem może być bateria. Zanurzenie elektrod (żelaznych drutów) w wodzie zamyka obwód, umożliwiając zachodzenie na obu elektrodach reakcji elektrochemicznych. Na elektrodzie dodatniej żelazo oddaje elektrony i zostaje uwolnione do roztworu w postaci słabo rozpuszczalnych związków – m.in. FeO(OH) o intensywnej brunatnożółtej barwie. Sama elektroda niszczeje – jej powierzchnia przestaje być gładka i lśniąca. Na elektrodzie ujemnej wydziela się natomiast wodór. Zatem im więcej soli mineralnych, tym szybciej i bardziej żółty stanie się roztwór po przepuszczeniu przezeń prądu. Najmocniej zabarwi się zatem woda mineralna, najsłabiej – przefiltrowana, gorzej przewodząca prąd. Nie ma to wiele wspólnego z wykrywaniem toksyn, metali ciężkich czy pestycydów – to żelazo z elektrody barwi wodę. A inne zabarwienie (np. niebieskie lub zielone) można wywołać, stosując choćby elektrody miedziane.

Doświadczenie 2

Nieużywane wkładki do butów „oczyszczające organizm z toksyn” zalej szklanką wody. Pokrusz na proszek tabletkę nadmanganianu potasu (dostępny w aptece). Pędzelkiem nanieś odrobinę proszku na środek arkusza papierowego ręcznika, strzepnij jego nadmiar, a następnie nakryj jego zabrudzoną stronę drugim papierowym ręcznikiem. Obficie pokrop wodą i obserwuj zmianę zabarwienia.

Wyjaśnienie: Wiele substancji nadaje roztworom wodnym bardzo intensywną barwę i, co może zaskakiwać, do uzyskania spektakularnego efektu wystarczy nieraz ledwie widoczna odrobina sproszkowanej substancji. W taki sposób zachowują się np. bezwodny siarczan miedzi(II), błękit metylu, błękit bromofenolowy czy nadmanganian potasu. Jeśli zastosuje się odpowiedni barwnik, to wkładka pod wpływem potu efektownie się zaczerni – nie jest to jednak efekt działania toksyn, lecz tworzenia się uwodnionej formy związku chemicznego lub jego rozproszenia na dużej powierzchni lub w dużej objętości.

Doświadczenie 3

Przez 2 tyg. codziennie rano dokładnie smaruj jedną stopę antyperspirantem w kulce, a wieczorem oceniaj (np. porównując skarpetki) ilość potu wydzielanego przez obie stopy. Czy po pewnym czasie pojawiają się różnice?

Wyjaśnienie: Wkładki oczyszczające z toksyn są tak przekonującym gadżetem, ponieważ po pewnym czasie ich regularnego stosowania liczba ciemnych plam rzeczywiście się zmniejsza. Wkładki zawierają jednak sekretny składnik – środek zapobiegający poceniu się (może to być nawet zwykły antyperspirant), zatem regularne ich używanie zmniejsza pocenie, a bez wilgoci nie zajdzie barwna reakcja. Używając antyperspirantu na jednej stopie łatwo można to zauważyć – wyraźny efekt pojawia się już po upływie kilku dni regularnego stosowania.

dr hab. Renata Szymańska
Katedra Fizyki Medycznej i Biofizyki AGH

dr Paweł Jedynak
Zakład Fizjologii i Biochemii Roślin WBBiB UJ

***

Zestaw przyrządów i materiałów

pojemniki na mocz, baterie płaskie 3R12 (lub 3LR12), spinacze, nadmanganian potasu, papierowe ręczniki, antyperspirant w kulce, wkładki oczyszczające z toksyn, pędzelek

Czas przygotowania: 2 tyg.

Koszt: 75 zł

***

Wiedza w pigułce

Substancje wchodzące w kontakt z naszym ciałem lub żywnością są częstym przedmiotem badań, co pozwala wykrywać nawet mało oczywiste skutki uboczne ich stosowania. Fakt, iż nie zostały one wycofane z użycia, oznacza, że uznano je za bezpieczne. Wbrew obiegowym opiniom kurcząt nie tuczy się hormonem wzrostu czy estrogenami, a zawartość pestycydów w warzywach i owocach obecnych na sklepowych półkach jest śladowa, często na granicy czułości sprzętu pomiarowego. Pochopnie potępiamy nawozy sztuczne, choć to one pozwalają na niezwykle wydajne dokarmianie masowo uprawianych roślin, które w przeciwnym wypadku szybko wyjałowiłyby glebę. Bez plonów czekałaby nas klęska głodu, podobna do tych, które wyniszczyły niejedną (nie tylko) starożytną cywilizację. Boimy się także chloru w wodzie, choć właśnie dzięki niemu nawet w rurach nasza woda jest zabezpieczona przed rozwojem szkodliwych mikroorganizmów.

Skąd zatem bierze się taka nieufność? Okazuje się, że na podsycaniu strachu, obrzydzenia i tworzeniu obiegowych opinii opierają się techniki sprzedaży w sprytnie zaprojektowanych kampaniach reklamowych. Żerują one na naszych obawach i czynią świat czarno-białym. Znane slogany przyjmujemy za pewnik bez zadawania pytań. Dzięki temu potem łatwiej producentom przedstawić promowane produkty lub usługi w glorii chwały i skuteczności, a te konkurencyjne zepchnąć na mroczny margines naszego zainteresowania. Psycholodzy określają to efektem pozytywnego i negatywnego halo lub efektem aureoli. W ankietach konsumenci zawsze przypisują np. produktom ekologicznym wielokrotnie wyższą jakość czy zawartość witamin niż żywności wytworzonej innymi metodami. Tymczasem z badań naukowych wynika, że różnice te nie są spektakularne lub nie ma ich wcale. Wiele osób nie wie, że w uprawach ekologicznych można stosować niektóre pestycydy. Z kolei intensywne kampanie przeciw szczepieniom budują błędne skojarzenia i tworzą negatywne halo wokół tych produktów, przypisując im nadmierną wadliwość lub przeszacowując ryzyko skutków ubocznych. Strach przed pasożytami pozwala funkcjonować całym placówkom, których „diagnozy” i „kuracje” niewiele wspólnego mają z medycyną. Kiedy w grę wchodzi nasze zdrowie stajemy się podatni nawet na najbardziej irracjonalne i pozbawione jakiejkolwiek naukowej argumentacji opinie. W ten sposób sięgają do naszych portfeli producenci np. preparatów i kuracji oczyszczających organizm z toksyn. A przecież tym właśnie zajmują się bez dodatkowej pomocy nasze nerki i wątroba. Jak są one ważne, przekonują się ci, których organy te zawiodą – ratunkiem staje się dializa. Czasami sprzedawcy niczym iluzjoniści zwodzą klientów efektownymi sztuczkami, dodając sobie autorytetu, a swoim produktom – pozornej skuteczności.

***

Uwaga!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe wskutek doświadczeń.

01.01.2020 Numer 1/2020

Czytaj także

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną