człowiek
Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-06-05
Z dziejów stereotypu polaka

(Fot. Darwinek/Wikipedia)

Antowie i Sklaweni mówią jednym językiem, niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe, ani płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci (Hunowie), i brudem są okryci stale jak i oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury lub skłonni do czynienia zła. (M. Plezia, Greckie i łacińskie źródła do najstarszych dziejów Słowian, Poznań-Kraków 1952, s. 69). Tak pisał w VI wieku o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz. Wskazywał też na zamiłowanie Słowian do wolności.

Na tę naszą cechę zwrócił również uwagę bizantyjski autor podręcznika sztuki wojennej, prawdopodobnie z VII wieku, zwany Pseudo-Maurycym, który podkreślał także cnotliwość słowiańskich niewiast (które śmierć męża za własny koniec uważają i dobrowolnie same się duszą [wieszają zapewne - JB], nie uważając wdowieństwa za życie), jak również pewną słabość Słowian: ponieważ mają oni wielu reges [królów, królików - JB] pozostających ze sobą w niezgodzie, dobrze jest pozyskać sobie niektórych namową lub darami. (M. Plezia, Greckie..., s. 91, 95).

Inne cechy Sklawinów, okrutnie nawiedzających ziemie trackie w Bizancjum, zauważył w VII wieku Teofylaktos Simokattes. Opisał idących z kitarami trzech Słowian, którzy schwytani oznajmili cesarzowi, że noszą kitary, ponieważ nie są przyzwyczajeni odziewać zbroje, bo ich ziemia nie zna żelaza i dlatego pozwala im żyć w spokoju i bez waśni. Cesarz zadziwił się i ugościł, a nadziwiwszy się ich wzrostowi i wspaniałej budowie, wyprawił ich do Herakles.
Ta podkoloryzowana relacja każe się zastanowić, czy przypadkiem Słowianie nie byli mistrzami kamuflażu...

Grunwald - zmiana wizerunku

W XIV-XV wieku Zachód postrzegał kraj nad Wisłą jako peryfe- ryjny, mroźny, z prymitywną ludnością słowiańską, kryjącą się w lasach albo orzącą mało urodzajne ziemie. Zauważano też "odwieczny" antagonizm polskoniemiecki i w ślad za relacjami krzyżackimi przypisywano Polakom prostactwo, skłonność do złodziejstwa, pijaństwo, obżarstwo, ale i "dziką" waleczność. (A. F. Grabski, Polska w opniach..., s. 449). Jednakże również wielu innym narodom przypisywano takie cechy.

Niektóre z nich, jak rzekome polskie zamiłowanie do złodziejstwa i prostactwo, uległy jednak stereotypizacji, podtrzymywane m.in. przez Krzyżaków. Inne nie przetrwały próby czasu: i tak niemieckiej czy krzyżackiej tezie o prostactwie przeczył choćby wysoki poziom powstałej wcześniej niż większość uniwersytetów niemieckich Akademii Krakowskiej, na której zresztą kształciło się wielu Niemców. Polacy nie kradli też powszechnie, a przyłapanych na kradzieży karano surowo i przykładnie.

Przełomem w pojmowaniu "charakteru Polaków" stała się bitwa pod Grunwaldem, kładąca kres panoszeniu się żywiołu niemieckiego nad południowym i wschodnim wybrzeżem Bałtyku. A wraz z pojawieniem się realnego zagrożenia tureckiego, tatarskiego i moskiewskiego Polacy z ludu peryferyjnego i "dzikiego" przeistoczyli się w świadomości krajów Europy w "przedmurze chrześcijaństwa". Polska prowadziła zwycięskie wojny, jej wojska zajmowały Moskwę, docierały za Wołgę i nad Ren (lisowczycy). Z biegiem lat doprowadziło to do megalomanii narodowej "potomków Sarmatów", za jakich uważali się Polacy. Co ciekawe, Europa wówczas wcale nie protestowała przeciw takim rojeniom Polaków, zadziwiona często nie tylko bojowością, ale i naszymi odrębnościami ustrojowymi i wolnościami: nie bez przyczyny - wielonarodowa szlachta stanowiła jak nigdzie aż 10% społeczeństwa, a wolność szlachecka rzeczywiście nie miała sobie równych w Europie.

Poczucie wolności wzmacniano pijackimi wyznaniami i rubasznym śmiechem nad szklanicą miodów pitnych. Zamiłowanie do trunków w XV-XVIII wieku nie oznaczało jednak, że już wtedy Polacy byli mistrzami w upijaniu się. Powiedzenie "pijany jak Polak" pojawiło się dopiero na emigracji we Francji, po przegranych powstaniach narodowych, gdy rzeczywiście było nad czym się rozczulać i koić ból utraty ojczyzny i ojcowizny gorzałką, absyntem i burgundem. W XV-XVIII wieku bardziej widoczny był alkoholizm Anglików i Niemców.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 09/2006 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
02/2020
01/2020
Kalendarium
Styczeń
27
W 1926 r. w Londynie John Logie Baird zaprezentował swój nowy wynalazek, nazwany telewizorem
Warto przeczytać
Lubimy myśleć o sobie jako o istotach wyjątkowych - ale czy naprawdę coś różni nas od zwierząt? Przecież nasza biologia jest taka sama. W oryginalnej i intrygującej podróży po świecie ziemskiego życia Adam Rutherford bada rozmaite cechy, które uznawano niegdyś za wyłącznie ludzkie, wykazując, że wcale takimi nie są.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-06-05
Z dziejów stereotypu polaka

(Fot. Darwinek/Wikipedia)

Antowie i Sklaweni mówią jednym językiem, niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe, ani płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci (Hunowie), i brudem są okryci stale jak i oni. A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury lub skłonni do czynienia zła. (M. Plezia, Greckie i łacińskie źródła do najstarszych dziejów Słowian, Poznań-Kraków 1952, s. 69). Tak pisał w VI wieku o Słowianach bizantyjski historyk Prokopiusz. Wskazywał też na zamiłowanie Słowian do wolności.

Na tę naszą cechę zwrócił również uwagę bizantyjski autor podręcznika sztuki wojennej, prawdopodobnie z VII wieku, zwany Pseudo-Maurycym, który podkreślał także cnotliwość słowiańskich niewiast (które śmierć męża za własny koniec uważają i dobrowolnie same się duszą [wieszają zapewne - JB], nie uważając wdowieństwa za życie), jak również pewną słabość Słowian: ponieważ mają oni wielu reges [królów, królików - JB] pozostających ze sobą w niezgodzie, dobrze jest pozyskać sobie niektórych namową lub darami. (M. Plezia, Greckie..., s. 91, 95).

Inne cechy Sklawinów, okrutnie nawiedzających ziemie trackie w Bizancjum, zauważył w VII wieku Teofylaktos Simokattes. Opisał idących z kitarami trzech Słowian, którzy schwytani oznajmili cesarzowi, że noszą kitary, ponieważ nie są przyzwyczajeni odziewać zbroje, bo ich ziemia nie zna żelaza i dlatego pozwala im żyć w spokoju i bez waśni. Cesarz zadziwił się i ugościł, a nadziwiwszy się ich wzrostowi i wspaniałej budowie, wyprawił ich do Herakles.
Ta podkoloryzowana relacja każe się zastanowić, czy przypadkiem Słowianie nie byli mistrzami kamuflażu...

Grunwald - zmiana wizerunku

W XIV-XV wieku Zachód postrzegał kraj nad Wisłą jako peryfe- ryjny, mroźny, z prymitywną ludnością słowiańską, kryjącą się w lasach albo orzącą mało urodzajne ziemie. Zauważano też "odwieczny" antagonizm polskoniemiecki i w ślad za relacjami krzyżackimi przypisywano Polakom prostactwo, skłonność do złodziejstwa, pijaństwo, obżarstwo, ale i "dziką" waleczność. (A. F. Grabski, Polska w opniach..., s. 449). Jednakże również wielu innym narodom przypisywano takie cechy.

Niektóre z nich, jak rzekome polskie zamiłowanie do złodziejstwa i prostactwo, uległy jednak stereotypizacji, podtrzymywane m.in. przez Krzyżaków. Inne nie przetrwały próby czasu: i tak niemieckiej czy krzyżackiej tezie o prostactwie przeczył choćby wysoki poziom powstałej wcześniej niż większość uniwersytetów niemieckich Akademii Krakowskiej, na której zresztą kształciło się wielu Niemców. Polacy nie kradli też powszechnie, a przyłapanych na kradzieży karano surowo i przykładnie.

Przełomem w pojmowaniu "charakteru Polaków" stała się bitwa pod Grunwaldem, kładąca kres panoszeniu się żywiołu niemieckiego nad południowym i wschodnim wybrzeżem Bałtyku. A wraz z pojawieniem się realnego zagrożenia tureckiego, tatarskiego i moskiewskiego Polacy z ludu peryferyjnego i "dzikiego" przeistoczyli się w świadomości krajów Europy w "przedmurze chrześcijaństwa". Polska prowadziła zwycięskie wojny, jej wojska zajmowały Moskwę, docierały za Wołgę i nad Ren (lisowczycy). Z biegiem lat doprowadziło to do megalomanii narodowej "potomków Sarmatów", za jakich uważali się Polacy. Co ciekawe, Europa wówczas wcale nie protestowała przeciw takim rojeniom Polaków, zadziwiona często nie tylko bojowością, ale i naszymi odrębnościami ustrojowymi i wolnościami: nie bez przyczyny - wielonarodowa szlachta stanowiła jak nigdzie aż 10% społeczeństwa, a wolność szlachecka rzeczywiście nie miała sobie równych w Europie.

Poczucie wolności wzmacniano pijackimi wyznaniami i rubasznym śmiechem nad szklanicą miodów pitnych. Zamiłowanie do trunków w XV-XVIII wieku nie oznaczało jednak, że już wtedy Polacy byli mistrzami w upijaniu się. Powiedzenie "pijany jak Polak" pojawiło się dopiero na emigracji we Francji, po przegranych powstaniach narodowych, gdy rzeczywiście było nad czym się rozczulać i koić ból utraty ojczyzny i ojcowizny gorzałką, absyntem i burgundem. W XV-XVIII wieku bardziej widoczny był alkoholizm Anglików i Niemców.