ziemia
Autor: Izabela Dziekańska, Marcin Sielezniew | dodano: 2013-05-27
Na skrzydłach miłości

Motyle dzienne słusznie uważa się za symbole piękna i wdzięku. Jednak pewne aspekty ich rozmnażania naprawdę trudno nazwać romantycznymi…

Nim samiec motyla uderzy w konkury, najpierw musi odnaleźć przedstawicielkę swojego gatunku. Najbardziej rzucającą się w oczy strategią poszukiwań jest patrolowanie. Szukając partnerki, motyl oblatuje miejsca, w których mogłaby odpoczywać lub się posilać. Postępuje tak np. uważany za zwiastuna wiosny listkowiec cytrynek (Gonepteryx rhamni). Ponieważ zimuje w postaci dorosłej, łatwo spotkać go na przedwiośniu – samce, w poszukiwaniu swojej drugiej połówki, jak szalone przeczesują wtedy lasy, parki i ogrody. Podczas patrolu nietrudno o miłosną pomyłkę – nie wszystko, co na pierwszy rzut oka wygląda na wybrankę, okazuje się nią w rzeczywistości. Samce z rodziny bielinków, w tym wspomniane cytrynki, opadają nawet na blade liście czy skrawki papieru. Zdarza im się też ścigać osobniki tej samej płci oraz przedstawicieli innych gatunków. Niekiedy są tak zdeterminowane, że mija trochę czasu, zanim spostrzegą, że zaszło nieporozumienie.

Charakter lotów patrolujących zależy od struktury populacji. U gatunków ruchliwych są one niemal nieograniczone, podczas gdy u osiadłych często polegają na regularnym oblatywaniu płatu siedliska. Samce mogą również stosować inną taktykę polegającą na wyczekiwaniu.

Waleczne serca

 W przypadku osadnika egerii (Pararge aegeria), spotykanego na terenach zadrzewionych, przedmiotem zainteresowania samców są niewielkie prześwity, w których można się wygrzewać w słońcu. Właściciel takiego terytorium ma większe szanse na znalezienie samicy, doceniającej wdzięk takiego posiadacza ziemskiego. „Bezdomne” samce rozglądają się oczywiście za możliwościami podniesienia swojego statusu majątkowego. Nie jest to jednak łatwe, gdyż próba przejęcia terytorium oznacza potyczkę z jego właścicielem. Polega ona na wspólnym spiralnym locie, który trwa tak długo, aż przegrany się wycofa, czyli nawet kilka minut. Czasami sprawdza się zasada: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. W trakcie walki dwóch samców nadlatuje inny osobnik, który wykorzystuje dogodny moment, by zażyć kąpieli słonecznej na cudzym terytorium. Wartość prześwitów stopniowo zmniejsza się w sezonie – w gorące letnie dni, kiedy problemem może być przegrzanie, są one mniej atrakcyjne.

Predyspozycje do określonych zachowań mają podłoże genetyczne. Osobniki preferujące aktywne poszukiwanie samic są nieco ciemniej ubarwione, dzięki czemu łatwiej się nagrzewają i w związku z tym mogą wykonać dłuższy przelot. Ułatwia to im również relatywnie większa – w porównaniu z motylami stosującymi strategię „stacjonarną” – powierzchnia skrzydeł. Z kolei samce terytorialne mają mocniejsze mięśnie tułowiowe umożliwiające im „rakietowy” start istotny w bojach. Obiektem ataków takich osobników bywają także inne owady.

Rusałki często odbywają spiralne loty z gwałtownym wznoszeniem się ku górze. U pawików (Aglais io) ten samiec, który zdoła osiągnąć najwyższą pozycję w spirali w dwóch kolejnych walkach, zdobywa terytorium. Przegrany taktownie się wycofuje. Wartość „miejscówki” polega na tym, że jest ona usytuowana na prawdopodobnej linii lotu samicy. Z kolei u rusałki pokrzywnika (Aglais urticae) samiec czatuje w pobliżu grządki pokrzywy będącej jedyną rośliną żywicielską jego gąsienic. Przedstawiciele obu tych gatunków opuszczają swoje terytorium, by podążać za samicą, która je odwiedziła. Adorują wybrankę, wyczekując tuż za nią oraz przypominając o swojej obecności i zamiarach subtelnym pukaniem buławkami czułków po rozłożonych tylnych skrzydełkach.

Jeśli nadleci inny samiec, strażnik stara się, aby potencjalny rywal nie zauważył samicy. Zrywa się więc do szybkiego lotu i odciąga intruza na odległość przynajmniej 100 m. Następnie nagle „daje nogę” i szybko wraca do partnerki. Ta z kolei miewa „humory”. O zmierzchu znienacka chowa się w pokrzywy, a wtedy adorator musi wykazać się bystrością, aby jej nie zgubić. Jeśli samiec się nie zagapi, po zdaniu kilkugodzinnych testów konsumuje związek.

Tokowiska

Nie wszyscy adoratorzy starają się trzymać konkurencję z dala od siebie. U gatunków szeroko rozprzestrzenionych, ale występujących w niewielkim zagęszczeniu, bywa wręcz odwrotnie. Populacje pazika brzozowca (Thecla betulae) mają swoje drzewa alfa, na których wierzchołkach zbierają się samce. Wkrótce po wylęgu przylatują tam dziewicze samice. Zwykle funkcję takich biur matrymonialnych pełnią okazałe jesiony dominujące nad lasem, często to samo drzewo służy motylom latami. Samce spędzają na nim większość czasu, odżywiając się rosą miodową mszyc. Tylko gdy jej brakuje, okazyjnie zlatują niżej na kwiaty. Zaplemnione i najedzone samice opuszczają tokowisko w poszukiwaniu krzewów tarninowych, na których składają jaja. Wbrew nazwie gatunek ten nie ma nic wspólnego z brzozą.

Bardziej „spójny” pod względem zachowania jest ogończyk dębowiec (Neozephyrus quercus). Gąsienice żerują na dębach, a dorosłe motyle gromadzą się na jednym szczególnym starym drzewie tego gatunku. W ciągu dnia osobniki obu płci odżywiają się spadzią mszyc, wygrzewają się i spacerują po gałązkach oraz liściach, nie wchodząc ze sobą w interakcje. Dopiero pod wieczór samce ustanawiają niewielkie sąsiadujące ze sobą terytoria. Wtedy rozpoczyna się spektakl polegający na ściganiu przelatujących samic oraz krótkich powietrznych potyczkach z sąsiadami. Ubarwienie spodu skrzydeł sprawia, że motyle wyglądają jak podrzucone do góry srebrne monety.

Wybór ulubionego miejsca randkowania może zależeć od topografii terenu. W przypadku pazia królowej (Papilio machaon) samce zwykle wybierają na terytoria wzniesienia otoczone płaskimi terenami.

Z kolei tokowiska strzępotka ruczajnika (Coenonympha pamphilus) odbywają się w niskiej roślinności sąsiadującej z drzewami lub krzewami. Samce wyczekują na ziemi na niewielkich terytoriach, a ponieważ liczba takich strategicznych miejsc jest niewystarczająca, często dochodzi do powietrznych bitew. Z potyczek na ogół zwycięsko wychodzą osobniki z większymi skrzydłami. Jak wynika ze szwedzkich badań, nawet 90% aktów kopulacji dotyczy posiadaczy terytoriów. Reguła ta nie działa jedynie w upały, kiedy preferowaną strategią staje się patrolowanie.

Nie dzisiaj, kochanie

Terytoria samców strzępotka ruczajnika rzadko pokrywają się z miejscami rozrodu, które znajdują się na bardziej otwartym terenie. Wylęgające się tam dziewicze samice udają się prosto w kierunku tokowisk, gdzie starają się zwrócić uwagę samców, latając wyzywająco w tę i z powrotem. Po kopulacji i straceniu dziewictwa porzucają zachowanie Lolity, a nawet starają się unikać „pożądliwych” oczu, nie przelatując przez terytoria samców. Mało się przemieszczają, raczej na niewielkie odległości, a do tego nisko nad ziemią, co pozwala im spokojnie złożyć jaja.

Podobnie zachowują się samice przestrojnika trawnika (Aphantopus hyperanthus). Dziewica wlatuje na teren, na którym może się spodziewać samców i przyjmuje rzucającą się w oczy pozycję z rozłożonymi skrzydłami. Gdy mija ją samiec, podrywa się do lotu, aby przypadkiem jej nie przeoczył. Niedziewice zachowują się zupełnie odwrotnie – siedzą spokojnie, a skrzydła trzymają zamknięte.

Brak zainteresowania godami może się objawiać także w inny sposób. Modraszki wprawiają swoje skrzydła w drżenie, a większość bielinków i wiele rusałek stosuje charakterystyczną pozycję zwaną „nie dzisiaj, kochanie”. Samica rozkłada skrzydła i podnosi odwłok prawie pionowo. Zapobiega to złapaniu przez samca specjalnymi narządami umiejscowionymi na końcu odwłoka i udaremnia wszelkie próby „gwałtu”. Gest ten rzadko jednak automatycznie odstrasza samca, a wręcz przeciwnie: zwykle rozpala zalotnika jeszcze bardziej. Niekiedy dopina on swego, chociaż częściej albo rezygnuje, albo samica mu ucieka.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 06/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2020
04/2020
Kalendarium
Maj
25
W 1842 r. Christian Andreas Doppler zaprezentował w Pradze swoją pracę, w której opisał zjawisko nazwane później efektem Dopplera.
Warto przeczytać
Co by było, gdyby twój poziom inteligencji okazał się wyższy, niż ci się wydaje? Czy w twojej głowie kryje się geniusz, który tylko czeka, żeby się ujawnić? A może chciałbyś zażyć pigułkę, która zwiększy twój potencjał intelektualny?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Izabela Dziekańska, Marcin Sielezniew | dodano: 2013-05-27
Na skrzydłach miłości

Motyle dzienne słusznie uważa się za symbole piękna i wdzięku. Jednak pewne aspekty ich rozmnażania naprawdę trudno nazwać romantycznymi…

Nim samiec motyla uderzy w konkury, najpierw musi odnaleźć przedstawicielkę swojego gatunku. Najbardziej rzucającą się w oczy strategią poszukiwań jest patrolowanie. Szukając partnerki, motyl oblatuje miejsca, w których mogłaby odpoczywać lub się posilać. Postępuje tak np. uważany za zwiastuna wiosny listkowiec cytrynek (Gonepteryx rhamni). Ponieważ zimuje w postaci dorosłej, łatwo spotkać go na przedwiośniu – samce, w poszukiwaniu swojej drugiej połówki, jak szalone przeczesują wtedy lasy, parki i ogrody. Podczas patrolu nietrudno o miłosną pomyłkę – nie wszystko, co na pierwszy rzut oka wygląda na wybrankę, okazuje się nią w rzeczywistości. Samce z rodziny bielinków, w tym wspomniane cytrynki, opadają nawet na blade liście czy skrawki papieru. Zdarza im się też ścigać osobniki tej samej płci oraz przedstawicieli innych gatunków. Niekiedy są tak zdeterminowane, że mija trochę czasu, zanim spostrzegą, że zaszło nieporozumienie.

Charakter lotów patrolujących zależy od struktury populacji. U gatunków ruchliwych są one niemal nieograniczone, podczas gdy u osiadłych często polegają na regularnym oblatywaniu płatu siedliska. Samce mogą również stosować inną taktykę polegającą na wyczekiwaniu.

Waleczne serca

 W przypadku osadnika egerii (Pararge aegeria), spotykanego na terenach zadrzewionych, przedmiotem zainteresowania samców są niewielkie prześwity, w których można się wygrzewać w słońcu. Właściciel takiego terytorium ma większe szanse na znalezienie samicy, doceniającej wdzięk takiego posiadacza ziemskiego. „Bezdomne” samce rozglądają się oczywiście za możliwościami podniesienia swojego statusu majątkowego. Nie jest to jednak łatwe, gdyż próba przejęcia terytorium oznacza potyczkę z jego właścicielem. Polega ona na wspólnym spiralnym locie, który trwa tak długo, aż przegrany się wycofa, czyli nawet kilka minut. Czasami sprawdza się zasada: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. W trakcie walki dwóch samców nadlatuje inny osobnik, który wykorzystuje dogodny moment, by zażyć kąpieli słonecznej na cudzym terytorium. Wartość prześwitów stopniowo zmniejsza się w sezonie – w gorące letnie dni, kiedy problemem może być przegrzanie, są one mniej atrakcyjne.

Predyspozycje do określonych zachowań mają podłoże genetyczne. Osobniki preferujące aktywne poszukiwanie samic są nieco ciemniej ubarwione, dzięki czemu łatwiej się nagrzewają i w związku z tym mogą wykonać dłuższy przelot. Ułatwia to im również relatywnie większa – w porównaniu z motylami stosującymi strategię „stacjonarną” – powierzchnia skrzydeł. Z kolei samce terytorialne mają mocniejsze mięśnie tułowiowe umożliwiające im „rakietowy” start istotny w bojach. Obiektem ataków takich osobników bywają także inne owady.

Rusałki często odbywają spiralne loty z gwałtownym wznoszeniem się ku górze. U pawików (Aglais io) ten samiec, który zdoła osiągnąć najwyższą pozycję w spirali w dwóch kolejnych walkach, zdobywa terytorium. Przegrany taktownie się wycofuje. Wartość „miejscówki” polega na tym, że jest ona usytuowana na prawdopodobnej linii lotu samicy. Z kolei u rusałki pokrzywnika (Aglais urticae) samiec czatuje w pobliżu grządki pokrzywy będącej jedyną rośliną żywicielską jego gąsienic. Przedstawiciele obu tych gatunków opuszczają swoje terytorium, by podążać za samicą, która je odwiedziła. Adorują wybrankę, wyczekując tuż za nią oraz przypominając o swojej obecności i zamiarach subtelnym pukaniem buławkami czułków po rozłożonych tylnych skrzydełkach.

Jeśli nadleci inny samiec, strażnik stara się, aby potencjalny rywal nie zauważył samicy. Zrywa się więc do szybkiego lotu i odciąga intruza na odległość przynajmniej 100 m. Następnie nagle „daje nogę” i szybko wraca do partnerki. Ta z kolei miewa „humory”. O zmierzchu znienacka chowa się w pokrzywy, a wtedy adorator musi wykazać się bystrością, aby jej nie zgubić. Jeśli samiec się nie zagapi, po zdaniu kilkugodzinnych testów konsumuje związek.

Tokowiska

Nie wszyscy adoratorzy starają się trzymać konkurencję z dala od siebie. U gatunków szeroko rozprzestrzenionych, ale występujących w niewielkim zagęszczeniu, bywa wręcz odwrotnie. Populacje pazika brzozowca (Thecla betulae) mają swoje drzewa alfa, na których wierzchołkach zbierają się samce. Wkrótce po wylęgu przylatują tam dziewicze samice. Zwykle funkcję takich biur matrymonialnych pełnią okazałe jesiony dominujące nad lasem, często to samo drzewo służy motylom latami. Samce spędzają na nim większość czasu, odżywiając się rosą miodową mszyc. Tylko gdy jej brakuje, okazyjnie zlatują niżej na kwiaty. Zaplemnione i najedzone samice opuszczają tokowisko w poszukiwaniu krzewów tarninowych, na których składają jaja. Wbrew nazwie gatunek ten nie ma nic wspólnego z brzozą.

Bardziej „spójny” pod względem zachowania jest ogończyk dębowiec (Neozephyrus quercus). Gąsienice żerują na dębach, a dorosłe motyle gromadzą się na jednym szczególnym starym drzewie tego gatunku. W ciągu dnia osobniki obu płci odżywiają się spadzią mszyc, wygrzewają się i spacerują po gałązkach oraz liściach, nie wchodząc ze sobą w interakcje. Dopiero pod wieczór samce ustanawiają niewielkie sąsiadujące ze sobą terytoria. Wtedy rozpoczyna się spektakl polegający na ściganiu przelatujących samic oraz krótkich powietrznych potyczkach z sąsiadami. Ubarwienie spodu skrzydeł sprawia, że motyle wyglądają jak podrzucone do góry srebrne monety.

Wybór ulubionego miejsca randkowania może zależeć od topografii terenu. W przypadku pazia królowej (Papilio machaon) samce zwykle wybierają na terytoria wzniesienia otoczone płaskimi terenami.

Z kolei tokowiska strzępotka ruczajnika (Coenonympha pamphilus) odbywają się w niskiej roślinności sąsiadującej z drzewami lub krzewami. Samce wyczekują na ziemi na niewielkich terytoriach, a ponieważ liczba takich strategicznych miejsc jest niewystarczająca, często dochodzi do powietrznych bitew. Z potyczek na ogół zwycięsko wychodzą osobniki z większymi skrzydłami. Jak wynika ze szwedzkich badań, nawet 90% aktów kopulacji dotyczy posiadaczy terytoriów. Reguła ta nie działa jedynie w upały, kiedy preferowaną strategią staje się patrolowanie.

Nie dzisiaj, kochanie

Terytoria samców strzępotka ruczajnika rzadko pokrywają się z miejscami rozrodu, które znajdują się na bardziej otwartym terenie. Wylęgające się tam dziewicze samice udają się prosto w kierunku tokowisk, gdzie starają się zwrócić uwagę samców, latając wyzywająco w tę i z powrotem. Po kopulacji i straceniu dziewictwa porzucają zachowanie Lolity, a nawet starają się unikać „pożądliwych” oczu, nie przelatując przez terytoria samców. Mało się przemieszczają, raczej na niewielkie odległości, a do tego nisko nad ziemią, co pozwala im spokojnie złożyć jaja.

Podobnie zachowują się samice przestrojnika trawnika (Aphantopus hyperanthus). Dziewica wlatuje na teren, na którym może się spodziewać samców i przyjmuje rzucającą się w oczy pozycję z rozłożonymi skrzydłami. Gdy mija ją samiec, podrywa się do lotu, aby przypadkiem jej nie przeoczył. Niedziewice zachowują się zupełnie odwrotnie – siedzą spokojnie, a skrzydła trzymają zamknięte.

Brak zainteresowania godami może się objawiać także w inny sposób. Modraszki wprawiają swoje skrzydła w drżenie, a większość bielinków i wiele rusałek stosuje charakterystyczną pozycję zwaną „nie dzisiaj, kochanie”. Samica rozkłada skrzydła i podnosi odwłok prawie pionowo. Zapobiega to złapaniu przez samca specjalnymi narządami umiejscowionymi na końcu odwłoka i udaremnia wszelkie próby „gwałtu”. Gest ten rzadko jednak automatycznie odstrasza samca, a wręcz przeciwnie: zwykle rozpala zalotnika jeszcze bardziej. Niekiedy dopina on swego, chociaż częściej albo rezygnuje, albo samica mu ucieka.