człowiek
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2013-05-27
Tęczowy grzech

Platon widział w niej najszlachetniejszą z odmian miłości; Oscar Wilde uczucie, które wstydzi się własnej nazwy. Dzieje homoseksualizmu – „praktyki zbyt szpetnej, by o niej rozprawiać” – pokazują, jak wielki wpływ na nasz stosunek do seksualności ma kultura.

28 czerwca 1969 r. do gejowskiego pubu Stonewall Inn przy Christopher Street w Nowym Jorku wtargnęli uzbrojeni policjanci. Doszło do starcia między przedstawicielami mniejszości seksualnych a nowojorskimi stróżami prawa. Zdarzenie to na stałe zapisało się w historii. Rok później w rocznicę zamieszek odbył się pierwszy marsz „dumy gejowskiej”, którego uczestnicy protestowali przeciw dyskryminacji. Na pamiątkę wydarzeń w pubie Stonewall Inn pod koniec czerwca w różnych miastach świata odbywają się parady gejowskie. Często to właśnie z tymi kolorowymi pochodami, tańczącymi na platformach półnagimi gejami i lesbijkami kojarzony jest homoseksualizm. Niektórzy ze znakiem tęczy dumnie się obnoszą, inni palą go, uważając za symbol deprawacji i zboczenia. Podczas gdy większość kultur próbowała jakoś wytłumaczyć i zaakceptować ludzi o odmiennych potrzebach seksualnych i znaleźć dla nich miejsce w społeczeństwie, kultura judeochrześcijańska jednoznacznie ich potępiła.

Tymczasem homoerotyczne wątki pojawiały się już w mitologiach i starożytnych eposach. Czasami jednoznacznie, jak w przypadku Zeusa i porwanego przez niego Ganimedesa, czasami w kontekście męskiej przyjaźni aż po grób, jak w sumeryjskim eposie o Gilgameszu, kochającym „niczym małżonkę” dzikiego człowieka Enkidu, czy w miłości Achillesa i Patroklesa z „Iliady”. Dopiero biblijna Sodoma i Gomora sprawiły, że odmienne skłonności seksualne zaczęto traktować jako grzech. Od tego czasu ścierają się ze sobą dwa poglądy: akceptacji i odrzucenia. Ponad 200 lat temu świetnie wyraził to Johann Wolfgang Goethe, pisząc, że miłość grecka zakorzeniona jest w naturze człowieka, choć jednocześnie pozostaje z nią sprzeczna.

Pederastia na legalu

Sztandarowym i często przytaczanym przykładem kultury tolerującej pederastię jest starożytna Grecja. I rzeczywiście miłość do chłopców traktowano tam jako normalne zjawisko – ale nie zawsze, nie wszyscy i nie pod każdym względem. W Grecji wszystkie państwa-miasta (polis) miały własne prawo i obyczaje, podczas gdy większość z nas obecnie postrzega zjawisko pederastii przez pryzmat Aten między VI a IV w. p.n.e., skąd zachowało się najwięcej przekazów (choć wiadomo, że uprawiano ją również w Sparcie, Koryncie, na Samos, w Megarze i Tebach). Utrzymywanie stosunków z chłopcami było popularne, gdyż kobiety siedziały zamknięte w domu, a Grecy spędzali większość czasu poza nim w towarzystwie innych mężczyzn. Wspólne dyskusje, zabawy, uprawianie sportu i polityki sprzyjały nawiązywaniu bliskich relacji. W Sparcie homoseksualizm wiązał się z tradycją militaryzmu i mieszkaniem w koszarach (po grecku „kochać się po spartańsku” oznaczało stosunki homoseksualne). Kochanków uważano za najlepszych wojowników gotowych umrzeć za swoich ukochanych na polu walki. Tak było ze słynnym Świętym Zastępem z Teb, składającym się ze 150 par kochanków, których wybito do nogi w bitwie pod Cheroneą w 338 r. p.n.e.

Grecy i Rzymianie nie rozróżniali hetero i homoerotyki, a seksu nie wiązali tylko z małżeństwem i płodzeniem dzieci. O wiele ważniejsze były role odgrywane w seksie – mężczyzna powinien być stroną aktywną, kobieta lub młodzieniec – bierną i podległą. Dorosły erastes musiał dominować nad eromenosem, a odwrócenie ról uważano za nieprzyzwoite. Niektórzy widzą w tym stosunek nauczyciel-uczeń, ale doszukiwanie się w pederastii funkcji pedagogicznej jest nadużyciem, bo mężczyźnie chodziło o seks, a młodzieniec mógł liczyć na wprowadzenie do towarzystwa. Malarstwo wazowe pokazuje, że chłopcom dawano prezenty, najczęściej symbolizujące polowania koguty i króliki, a czasami pieniądze, co zacierało granice między eromenosem a męską prostytutką (sakiewki znikły, gdy około 450 p.n.e. w obawie przed korupcją zakazano obejmowania stanowisk przez osoby oferujące płatny seks).

Poza pederastią w Grecji kwitł też klasyczny homoseksualizm. Filozoficzne wytłumaczenie tolerancji homoerotyki pojawia się w „Uczcie” Platona. Według niego miłość między kobietą a mężczyzną, w wyniku której płodzone są dzieci, jest bardziej przyziemna niż miłość między mężczyznami rodząca cnoty duchowe, nowe myśli, idee. W ten sposób powstało przeświadczenie, że homoseksualiści są bardziej twórczy.

Rzymianie uważali praktykowaną u nich pederastię za grecką naleciałość. Ponieważ prawdziwy mężczyzna powinien dominować, uważali fellatio czy cullinigus za coś obrzydliwego, a pederastię uprawiano zazwyczaj z niewolnikami (kochanek cesarza Hadriana Antinous pochodził z Bitynii). Wraz z uznaniem chrześcijaństwa za religię państwową rozpoczął się stopniowy proces wdrażania penalizacji homoseksualizmu – najpierw w 345 r. zaczęto karać (kastracją, a z czasem paląc na stosie) męskie prostytutki, w 439 r. biernych gejów, a za Justyniana (527–565) wprowadzono karę śmierci dla wszystkich homoseksualistów.

Bracia umiłowani

Kościół zdefiniował homoseksualizm jako grzech przeciw naturze – wg niego akt płciowy miał służyć jedynie prokreacji. Sodomitami nazywano zatem nie tylko gejów, ale też wielbicieli fellatio czy osoby stosujące antykoncepcję. Zdaniem Tomasza z Akwinu homoseksualizm był gorszy niż cudzołóstwo i kazirodztwo. Mimo to w literaturze średniowiecznej obecne były wątki homoerotyczne. Braterskie przywiązanie i czułość między rycerzami czy filozofami opiewali poeci na dworze Karola Wielkiego czy uczeni z kręgu Erazma z Rotterdamu. W średniowieczu doszło do wyraźnej dychotomii – z jednej strony potępiano sodomitów z nizin, ale wysławiano męskie przyjaźnie elit, w których często pojawiał się również aspekt fizyczny. W klasztorach i na dworach biskupów także kwitła miłość jednopłciowa. W 1179 r. III sobór laterański nakazał zamykać w klasztorach księży sodomitów, podczas gdy świeckich za to samo przewinienie wykluczał ze społeczności wiernych. Zapoczątkowało to nierówne traktowanie sodomitów.

W tropienie i sądzenie sodomitów zaangażowała się inkwizycja, która od 1252 r. mogła nawet stosować tortury, by wymusić przyznanie się do winy. Zainteresowanie inkwizytorów wiązało się zapewne z faktem, że o sodomię podejrzewano heretyków, szczególnie katarów odrzucających małżeństwo i seks. O sodomię oskarżano też tych, których chciano zniesławić lub zniszczyć. Filip IV Piękny aż trzy razy użył tego argumentu do celów politycznych. Aby uzyskać fundusze na wojnę z Anglią, oskarżył o sodomię templariuszy. Potem wysunął ten argument, by zdyskredytować papieża Bonifacego VIII. Z kolei skłonności homoseksualne Edwarda II, za którego wydał swoją córkę Izabelę, postanowił wykorzystać do zdobycia Anglii (zakładał bowiem, że z tego związku nie narodzi się następca tronu). Donoszącym władzom lub inkwizycji denuncjatorom płacono za informacje o miejscach schadzek sodomitów, którzy spotykali się na ulubionych ulicach, w łaźniach, aptekach, szynkach, tajnych komnatach i prywatnych domach. Nie było jednak jakiejś ogólnej zasady dotyczącej karania gejów w całej Europie. Najgorliwiej ścigano ich we Włoszech, gdzie pojmanych poddawano torturom, kastrowano, okaleczano, a recydywistów zabijano. Choć w Europie homoseksualizm uważano za „włoską przywarę”, na północy też sądzono za sodomię. Przykładanie się do walki z nią niekiedy zależało od czasowej mody i zaangażowania urzędników.

Greckie wzorce

Renesans na nowo odkrył antyk, a co za tym idzie – również ciało i seksualność. Ale choć w sztuce pojawiły się zmysłowe sylwetki Dawida czy Herkulesa oraz homoerotyczne epizody mitologiczne, czy wręcz narodziła się sztuka pornograficzna, nie należy podejrzewać nastania w tym czasie wolności obyczajowej. W renesansie panowało bowiem przekonanie, że homoseksualiści zostaną potępieni na Sądzie Ostatecznym.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 06/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2020
04/2020
Kalendarium
Maj
25
W 1842 r. Christian Andreas Doppler zaprezentował w Pradze swoją pracę, w której opisał zjawisko nazwane później efektem Dopplera.
Warto przeczytać
Ta książka to praktyczny poradnik jak mniej marnować. Możesz wyrzucać aż o 80 procent mniej rzeczy, wydawać mniej pieniędzy - i pełniej żyć! To także refleksja nad tym, w jaki sposób można zacząć działać na rzecz środowiska

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2013-05-27
Tęczowy grzech

Platon widział w niej najszlachetniejszą z odmian miłości; Oscar Wilde uczucie, które wstydzi się własnej nazwy. Dzieje homoseksualizmu – „praktyki zbyt szpetnej, by o niej rozprawiać” – pokazują, jak wielki wpływ na nasz stosunek do seksualności ma kultura.

28 czerwca 1969 r. do gejowskiego pubu Stonewall Inn przy Christopher Street w Nowym Jorku wtargnęli uzbrojeni policjanci. Doszło do starcia między przedstawicielami mniejszości seksualnych a nowojorskimi stróżami prawa. Zdarzenie to na stałe zapisało się w historii. Rok później w rocznicę zamieszek odbył się pierwszy marsz „dumy gejowskiej”, którego uczestnicy protestowali przeciw dyskryminacji. Na pamiątkę wydarzeń w pubie Stonewall Inn pod koniec czerwca w różnych miastach świata odbywają się parady gejowskie. Często to właśnie z tymi kolorowymi pochodami, tańczącymi na platformach półnagimi gejami i lesbijkami kojarzony jest homoseksualizm. Niektórzy ze znakiem tęczy dumnie się obnoszą, inni palą go, uważając za symbol deprawacji i zboczenia. Podczas gdy większość kultur próbowała jakoś wytłumaczyć i zaakceptować ludzi o odmiennych potrzebach seksualnych i znaleźć dla nich miejsce w społeczeństwie, kultura judeochrześcijańska jednoznacznie ich potępiła.

Tymczasem homoerotyczne wątki pojawiały się już w mitologiach i starożytnych eposach. Czasami jednoznacznie, jak w przypadku Zeusa i porwanego przez niego Ganimedesa, czasami w kontekście męskiej przyjaźni aż po grób, jak w sumeryjskim eposie o Gilgameszu, kochającym „niczym małżonkę” dzikiego człowieka Enkidu, czy w miłości Achillesa i Patroklesa z „Iliady”. Dopiero biblijna Sodoma i Gomora sprawiły, że odmienne skłonności seksualne zaczęto traktować jako grzech. Od tego czasu ścierają się ze sobą dwa poglądy: akceptacji i odrzucenia. Ponad 200 lat temu świetnie wyraził to Johann Wolfgang Goethe, pisząc, że miłość grecka zakorzeniona jest w naturze człowieka, choć jednocześnie pozostaje z nią sprzeczna.

Pederastia na legalu

Sztandarowym i często przytaczanym przykładem kultury tolerującej pederastię jest starożytna Grecja. I rzeczywiście miłość do chłopców traktowano tam jako normalne zjawisko – ale nie zawsze, nie wszyscy i nie pod każdym względem. W Grecji wszystkie państwa-miasta (polis) miały własne prawo i obyczaje, podczas gdy większość z nas obecnie postrzega zjawisko pederastii przez pryzmat Aten między VI a IV w. p.n.e., skąd zachowało się najwięcej przekazów (choć wiadomo, że uprawiano ją również w Sparcie, Koryncie, na Samos, w Megarze i Tebach). Utrzymywanie stosunków z chłopcami było popularne, gdyż kobiety siedziały zamknięte w domu, a Grecy spędzali większość czasu poza nim w towarzystwie innych mężczyzn. Wspólne dyskusje, zabawy, uprawianie sportu i polityki sprzyjały nawiązywaniu bliskich relacji. W Sparcie homoseksualizm wiązał się z tradycją militaryzmu i mieszkaniem w koszarach (po grecku „kochać się po spartańsku” oznaczało stosunki homoseksualne). Kochanków uważano za najlepszych wojowników gotowych umrzeć za swoich ukochanych na polu walki. Tak było ze słynnym Świętym Zastępem z Teb, składającym się ze 150 par kochanków, których wybito do nogi w bitwie pod Cheroneą w 338 r. p.n.e.

Grecy i Rzymianie nie rozróżniali hetero i homoerotyki, a seksu nie wiązali tylko z małżeństwem i płodzeniem dzieci. O wiele ważniejsze były role odgrywane w seksie – mężczyzna powinien być stroną aktywną, kobieta lub młodzieniec – bierną i podległą. Dorosły erastes musiał dominować nad eromenosem, a odwrócenie ról uważano za nieprzyzwoite. Niektórzy widzą w tym stosunek nauczyciel-uczeń, ale doszukiwanie się w pederastii funkcji pedagogicznej jest nadużyciem, bo mężczyźnie chodziło o seks, a młodzieniec mógł liczyć na wprowadzenie do towarzystwa. Malarstwo wazowe pokazuje, że chłopcom dawano prezenty, najczęściej symbolizujące polowania koguty i króliki, a czasami pieniądze, co zacierało granice między eromenosem a męską prostytutką (sakiewki znikły, gdy około 450 p.n.e. w obawie przed korupcją zakazano obejmowania stanowisk przez osoby oferujące płatny seks).

Poza pederastią w Grecji kwitł też klasyczny homoseksualizm. Filozoficzne wytłumaczenie tolerancji homoerotyki pojawia się w „Uczcie” Platona. Według niego miłość między kobietą a mężczyzną, w wyniku której płodzone są dzieci, jest bardziej przyziemna niż miłość między mężczyznami rodząca cnoty duchowe, nowe myśli, idee. W ten sposób powstało przeświadczenie, że homoseksualiści są bardziej twórczy.

Rzymianie uważali praktykowaną u nich pederastię za grecką naleciałość. Ponieważ prawdziwy mężczyzna powinien dominować, uważali fellatio czy cullinigus za coś obrzydliwego, a pederastię uprawiano zazwyczaj z niewolnikami (kochanek cesarza Hadriana Antinous pochodził z Bitynii). Wraz z uznaniem chrześcijaństwa za religię państwową rozpoczął się stopniowy proces wdrażania penalizacji homoseksualizmu – najpierw w 345 r. zaczęto karać (kastracją, a z czasem paląc na stosie) męskie prostytutki, w 439 r. biernych gejów, a za Justyniana (527–565) wprowadzono karę śmierci dla wszystkich homoseksualistów.

Bracia umiłowani

Kościół zdefiniował homoseksualizm jako grzech przeciw naturze – wg niego akt płciowy miał służyć jedynie prokreacji. Sodomitami nazywano zatem nie tylko gejów, ale też wielbicieli fellatio czy osoby stosujące antykoncepcję. Zdaniem Tomasza z Akwinu homoseksualizm był gorszy niż cudzołóstwo i kazirodztwo. Mimo to w literaturze średniowiecznej obecne były wątki homoerotyczne. Braterskie przywiązanie i czułość między rycerzami czy filozofami opiewali poeci na dworze Karola Wielkiego czy uczeni z kręgu Erazma z Rotterdamu. W średniowieczu doszło do wyraźnej dychotomii – z jednej strony potępiano sodomitów z nizin, ale wysławiano męskie przyjaźnie elit, w których często pojawiał się również aspekt fizyczny. W klasztorach i na dworach biskupów także kwitła miłość jednopłciowa. W 1179 r. III sobór laterański nakazał zamykać w klasztorach księży sodomitów, podczas gdy świeckich za to samo przewinienie wykluczał ze społeczności wiernych. Zapoczątkowało to nierówne traktowanie sodomitów.

W tropienie i sądzenie sodomitów zaangażowała się inkwizycja, która od 1252 r. mogła nawet stosować tortury, by wymusić przyznanie się do winy. Zainteresowanie inkwizytorów wiązało się zapewne z faktem, że o sodomię podejrzewano heretyków, szczególnie katarów odrzucających małżeństwo i seks. O sodomię oskarżano też tych, których chciano zniesławić lub zniszczyć. Filip IV Piękny aż trzy razy użył tego argumentu do celów politycznych. Aby uzyskać fundusze na wojnę z Anglią, oskarżył o sodomię templariuszy. Potem wysunął ten argument, by zdyskredytować papieża Bonifacego VIII. Z kolei skłonności homoseksualne Edwarda II, za którego wydał swoją córkę Izabelę, postanowił wykorzystać do zdobycia Anglii (zakładał bowiem, że z tego związku nie narodzi się następca tronu). Donoszącym władzom lub inkwizycji denuncjatorom płacono za informacje o miejscach schadzek sodomitów, którzy spotykali się na ulubionych ulicach, w łaźniach, aptekach, szynkach, tajnych komnatach i prywatnych domach. Nie było jednak jakiejś ogólnej zasady dotyczącej karania gejów w całej Europie. Najgorliwiej ścigano ich we Włoszech, gdzie pojmanych poddawano torturom, kastrowano, okaleczano, a recydywistów zabijano. Choć w Europie homoseksualizm uważano za „włoską przywarę”, na północy też sądzono za sodomię. Przykładanie się do walki z nią niekiedy zależało od czasowej mody i zaangażowania urzędników.

Greckie wzorce

Renesans na nowo odkrył antyk, a co za tym idzie – również ciało i seksualność. Ale choć w sztuce pojawiły się zmysłowe sylwetki Dawida czy Herkulesa oraz homoerotyczne epizody mitologiczne, czy wręcz narodziła się sztuka pornograficzna, nie należy podejrzewać nastania w tym czasie wolności obyczajowej. W renesansie panowało bowiem przekonanie, że homoseksualiści zostaną potępieni na Sądzie Ostatecznym.