ziemia
Autor: Ewa Nieckuła | dodano: 2012-06-06
Ptasia lekcja ekologii


(fot. J.M.Garg/Wikipedia)

Jednej piątej ze stu najpospolitszych w Polsce gatunków ptaków grozi wymarcie. Takie niepokojące wyniki dał prowa- dzony od pięciu lat program monitoringu ptaków w naszym kraju.
- To dość krótki okres i wyniki powinny zostać potwierdzone dłuższymi obserwacjami, ale naszą misją jest krzyczeć i ostrzegać, zanim stanie się najgorsze - mówi opiekun naukowy monitoringu dr Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Warszawie.


Wśród zagrożonych gatunków są: dzierlatka, świergotek polny, sikora uboga, szczygieł, mazurek, czajka, rudzik. - Niestety, nasze dane są jak wskazanie termometru. Od stwierdzenia gorączki do określenia jej przyczyny droga daleka. Nie wiemy, co dokładnie szkodzi konkretnym gatunkom. Dzięki badaniom kolegów z innych ośrodków naukowych znamy jednak na przykład przyczyny sięgającego aż 30% spadku liczebności czajki- wyjaśnia dr Chylarecki.

Z pól do miast

Czajka to sztandarowy gatunek związany z łąkami. Populacja tego ptaka nie może mieć się dobrze, gdyż terenów otwartych porośniętych niską roślinnością jest coraz mniej. Co roku kolejne hektary są zaorywane pod pola uprawne. Tam, gdzie łąki jeszcze się ostały, gniazda czajki łupią drapieżniki. Nad Biebrzą - norka amerykańska, nad Narwią i Bugiem - lisy i wrony. Przeżywa zaledwie 7% lęgów, a żeby populacja miała szansę się utrzymać, powinno być sześć razy więcej! Sama wrona też staje się w Polsce gatunkiem rzadkim.

Zagraża czajce tylko w dolinach rzecznych, tam nadal jej nie brakuje. W Polsce zachodniej i północnej jej populacja skurczyła się jednak o połowę. Wrona z pól przeniosła się do miast.
W miastach także znajduje ostoję ginący w krajobrazie rolniczym szpak, prawdopodobnie w podobnej sytuacji jest również mazurek. Niestety, nie każdy polny gatunek, który jest w opałach, znajdzie bezpieczną przystań w metropolii. Populacja powszechnej w dwóch środowiskach - na polach i w miastach - dzierlatki zmniejszyła się o prawie 50%. W Warszawie nie ma już ani jednej pary, w Poznaniu, który jeszcze 20 lat temu był zagłębiem tego ptaka, żyją ostatnie osobniki. Podobne kłopoty ma dzierlatka w całej Europie, w Niemczech została już wpisana do czerwonej księgi, wyginęła w Szwecji i w Szwajcarii.
- W przypadku dzierlatki chyba sprawdza się powiedzenie - siła złego na jednego - żartuje dr Chylarecki. - Podejrzewam, że dzierlatka płaci wysoką cenę za swój naziemny tryb życia. Jej gniazdo może zniszczyć każdy kot czy pies. Ponadto tereny otwarte, z którymi jest związana, są w szybkim tempie zabudowywane.

Wyniki monitoringu to zimny prysznic dla tych, którzy tkwią w przekonaniu, że Polska jest przyrodniczą potęgą w Europie. Szczycimy się żubrem, wilkiem, rysiem i bogactwem ptaków. Nadal mamy 4-6 razy więcej trznadli i skowronków na kilometr kwadratowy niż kraje Europy Zachodniej, ale jeśli nie zaczniemy przeciwdziałać zaobserwowanej tendencji, nasza przewaga wkrótce stopnieje.

Zebrane dane są sygnałem alarmowym. Ptaki bowiem to wskaźnik tego, co dzieje się w środowisku. Zamieszkują wszystkie ekosystemy, są wszędobylskie i stanowią ostatnie ogniwa łańcucha pokarmowego. Rosnąca bądź malejąca populacja jakiegoś gatunku jest więc efektem kumulowania się zmian zachodzących na niższych poziomach tego łańcucha. Polne ptaki nie należą do wymagających. Potrafią przystosować się nawet do dużych zmian w otoczeniu. Jeśli liczebność pospolitych do tej pory, czyli mało wrażliwych, gatunków spada, oznacza to, że w środowisku dzieje się coś złego.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 11/2006 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
01/2020
12/2019
Kalendarium
Styczeń
19
W 1965 r. rozpoczęła się bezzałogowa amerykańska misja kosmiczna Gemini 2.
Warto przeczytać
Książka o jednej z największych tajemnic ludzkiego mózgu. Czy sny są zwierciadłem naszej duszy?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Ewa Nieckuła | dodano: 2012-06-06
Ptasia lekcja ekologii


(fot. J.M.Garg/Wikipedia)

Jednej piątej ze stu najpospolitszych w Polsce gatunków ptaków grozi wymarcie. Takie niepokojące wyniki dał prowa- dzony od pięciu lat program monitoringu ptaków w naszym kraju.
- To dość krótki okres i wyniki powinny zostać potwierdzone dłuższymi obserwacjami, ale naszą misją jest krzyczeć i ostrzegać, zanim stanie się najgorsze - mówi opiekun naukowy monitoringu dr Przemysław Chylarecki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Warszawie.


Wśród zagrożonych gatunków są: dzierlatka, świergotek polny, sikora uboga, szczygieł, mazurek, czajka, rudzik. - Niestety, nasze dane są jak wskazanie termometru. Od stwierdzenia gorączki do określenia jej przyczyny droga daleka. Nie wiemy, co dokładnie szkodzi konkretnym gatunkom. Dzięki badaniom kolegów z innych ośrodków naukowych znamy jednak na przykład przyczyny sięgającego aż 30% spadku liczebności czajki- wyjaśnia dr Chylarecki.

Z pól do miast

Czajka to sztandarowy gatunek związany z łąkami. Populacja tego ptaka nie może mieć się dobrze, gdyż terenów otwartych porośniętych niską roślinnością jest coraz mniej. Co roku kolejne hektary są zaorywane pod pola uprawne. Tam, gdzie łąki jeszcze się ostały, gniazda czajki łupią drapieżniki. Nad Biebrzą - norka amerykańska, nad Narwią i Bugiem - lisy i wrony. Przeżywa zaledwie 7% lęgów, a żeby populacja miała szansę się utrzymać, powinno być sześć razy więcej! Sama wrona też staje się w Polsce gatunkiem rzadkim.

Zagraża czajce tylko w dolinach rzecznych, tam nadal jej nie brakuje. W Polsce zachodniej i północnej jej populacja skurczyła się jednak o połowę. Wrona z pól przeniosła się do miast.
W miastach także znajduje ostoję ginący w krajobrazie rolniczym szpak, prawdopodobnie w podobnej sytuacji jest również mazurek. Niestety, nie każdy polny gatunek, który jest w opałach, znajdzie bezpieczną przystań w metropolii. Populacja powszechnej w dwóch środowiskach - na polach i w miastach - dzierlatki zmniejszyła się o prawie 50%. W Warszawie nie ma już ani jednej pary, w Poznaniu, który jeszcze 20 lat temu był zagłębiem tego ptaka, żyją ostatnie osobniki. Podobne kłopoty ma dzierlatka w całej Europie, w Niemczech została już wpisana do czerwonej księgi, wyginęła w Szwecji i w Szwajcarii.
- W przypadku dzierlatki chyba sprawdza się powiedzenie - siła złego na jednego - żartuje dr Chylarecki. - Podejrzewam, że dzierlatka płaci wysoką cenę za swój naziemny tryb życia. Jej gniazdo może zniszczyć każdy kot czy pies. Ponadto tereny otwarte, z którymi jest związana, są w szybkim tempie zabudowywane.

Wyniki monitoringu to zimny prysznic dla tych, którzy tkwią w przekonaniu, że Polska jest przyrodniczą potęgą w Europie. Szczycimy się żubrem, wilkiem, rysiem i bogactwem ptaków. Nadal mamy 4-6 razy więcej trznadli i skowronków na kilometr kwadratowy niż kraje Europy Zachodniej, ale jeśli nie zaczniemy przeciwdziałać zaobserwowanej tendencji, nasza przewaga wkrótce stopnieje.

Zebrane dane są sygnałem alarmowym. Ptaki bowiem to wskaźnik tego, co dzieje się w środowisku. Zamieszkują wszystkie ekosystemy, są wszędobylskie i stanowią ostatnie ogniwa łańcucha pokarmowego. Rosnąca bądź malejąca populacja jakiegoś gatunku jest więc efektem kumulowania się zmian zachodzących na niższych poziomach tego łańcucha. Polne ptaki nie należą do wymagających. Potrafią przystosować się nawet do dużych zmian w otoczeniu. Jeśli liczebność pospolitych do tej pory, czyli mało wrażliwych, gatunków spada, oznacza to, że w środowisku dzieje się coś złego.