ziemia
Autor: Krzysztof Spalik | dodano: 2012-06-11
Smutna i pouczającza opowieść o silphium

(Fot. Dehaan/Wikipedia)

Już w I wieku mieszkańcy Cyrenajki przekonali się, że nadmierna eksploatacja zasobów przyrody prowadzi do ich zniszczenia, a w konsekwencji - do utraty zysków.

W 49 roku p.n.e. w rzymskim skarbcu zdeponowano prawie 700 kg aromatycznej żywicy, uzyskanej z korzeni silphium - niezwykle cenionej rośliny przyprawowej i leczniczej. Wiek później, jak pisał rzymski przyrodnik Pliniusz, przesłano Neronowi ostatni znaleziony w naturze okaz tego ziela. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na coś cennego. Ot, zasuszony, zbrązowiały pęd przypominający wielki koper, o silnym, przenikliwym zapachu. Jednak w owym czasie był on tak cenny jak złoto. I mimo to nikomu więcej nie udało się go odszukać, a próby uprawy zakończyły się niepo-wodzeniem. Silphium zniknęło bezpowrotnie i był to pierwszy udokumentowany przypadek wytępienia rośliny przez człowieka.

Skoro silphium wyginęło prawie 2 tys. lat temu, skąd wiemy, jak wyglądało? Właśnie z powodu jego niezwykłych właś- ciwości zachwały się liczne opisy tej rośliny, w tym dokonany przez ojca botaniki - Teofrasta. Wizerunek ziela pojawiał się także na monetach bitych w Cyrene - stolicy Cyrenajki (dzisiejsza Libia) - mieście, które swój dobrobyt zawdzię- czało eksportowi silphium. Na jednych przedstawiano roślinę o kulistych kwiatostanach i pokroju charakterystycznym dla rodziny baldaszkowatych, na innych - owoc silphium, o charakterystycznym sercowatym kształcie. Z opisów wiemy, że był on płaski, jakby papierowaty. Takie spłaszczone owoce opatrzone delikatnymi skrzydełkami ułatwia- jącymi rozsiewanie występują u wielu przedstawicieli baldaszkowatych.

Kłopoty z tożsamością

Starożytni cenili wszystkie części rośliny: korzenie, łodygę, liście i owoce, ale najdroższy i najbardziej ceniony był stężały sok - gumożywica - uzyskiwany z korzeni. Określano go jako lasserpitium i był dosłownie na wagę złota. Ponieważ podobne żywice otrzymuje się z korzeni innych roślin tej rodziny, przede wszystkim z rodzaju zapaliczka (Ferula), niektórzy botanicy twierdzą, że silphium wcale nie wyginęło, a jest nim Ferula tingitana, do dzisiaj wystę- pująca w Afryce Północnej i dostarczająca gumożywicy określanej jako afrykańskie ammoniacum.

Niestety, złudne to nadzieje. Wspomniany gatunek występuje na całym obszarze śródziemnomorskim, w tym również we Włoszech i Grecji, natomiast silphium znane było tylko z niewielkiego pasa wybrzeża Libii. Trudno przypuszczać, aby starożytni Grecy i Rzymianie płacili złotem za roślinę, która rosła niemalże pod ich oknami. Co więcej, sercowate owoce silphium sugerują, że gatunek ten nie należy do zapaliczek, te bowiem mają owoce eliptyczne. Sercowato powiększone skrzydełka na owocach występują za to w rodzaju okrzyn, noszącym łacińską nazwę Laserpitium, czyli taką jak gumożywica silphium! Okrzyny (w tym okrzyn jeleni, którego możemy oglądać także w Polsce, choć tylko na Babiej Górze) dorównują wielkością zapaliczkom i również wydzielają gumożywicę, a niektóre gatunki są lecznicze. Nie można też zapomnieć o przedstawicielach rodzajów Dorema i Opopanax, które dostarczają cennej gumożywicy, a pokrojem pasują do roślinnego "złota starożytnych". Niestety, żaden ze współcześnie występujących w Cyrenajce gatunków nie może być zidentyfikowany jako silphium.

Na śródziemnomorskim wybrzeżu Libii występuje wiele gatunków endemicznych, czyli ograniczonych jedynie do tego obszaru. Prawdopodobnie silphium było jednym z takich endemitów. Być może jego los podzieliło wiele innych roślin, ale ponieważ nie miały ekonomicznego znaczenia, nikt tego nawet nie zauważył. Jak pisał Stanisław Jerzy Lec: "Nic nie mija bez echa, chyba że nic ma pecha".

Złoto Cyrenajki

Sok silphium miał usuwać brodawki i kurzajki, leczyć trąd i pomagać na porost włosów. Żywicę uważano za istne panaceum, stosowano przy kaszlu, bólu gardła, a także migrenie i bólach reumatycznych. Wierzono również, że jest skuteczną odtrutką. Używano lasserpitium także jako przyprawy.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 03/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
06/2020
05/2020
Kalendarium
Czerwiec
5
W 1981 r. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób doniosło, że 5 homoseksualistów zapadło na rzadką odmianę zapalenia płuc. Był to pierwszy opis choroby, rok później nazwanej AIDS.
Warto przeczytać
Co by było, gdyby twój poziom inteligencji okazał się wyższy, niż ci się wydaje? Czy w twojej głowie kryje się geniusz, który tylko czeka, żeby się ujawnić? A może chciałbyś zażyć pigułkę, która zwiększy twój potencjał intelektualny?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Krzysztof Spalik | dodano: 2012-06-11
Smutna i pouczającza opowieść o silphium

(Fot. Dehaan/Wikipedia)

Już w I wieku mieszkańcy Cyrenajki przekonali się, że nadmierna eksploatacja zasobów przyrody prowadzi do ich zniszczenia, a w konsekwencji - do utraty zysków.

W 49 roku p.n.e. w rzymskim skarbcu zdeponowano prawie 700 kg aromatycznej żywicy, uzyskanej z korzeni silphium - niezwykle cenionej rośliny przyprawowej i leczniczej. Wiek później, jak pisał rzymski przyrodnik Pliniusz, przesłano Neronowi ostatni znaleziony w naturze okaz tego ziela. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na coś cennego. Ot, zasuszony, zbrązowiały pęd przypominający wielki koper, o silnym, przenikliwym zapachu. Jednak w owym czasie był on tak cenny jak złoto. I mimo to nikomu więcej nie udało się go odszukać, a próby uprawy zakończyły się niepo-wodzeniem. Silphium zniknęło bezpowrotnie i był to pierwszy udokumentowany przypadek wytępienia rośliny przez człowieka.

Skoro silphium wyginęło prawie 2 tys. lat temu, skąd wiemy, jak wyglądało? Właśnie z powodu jego niezwykłych właś- ciwości zachwały się liczne opisy tej rośliny, w tym dokonany przez ojca botaniki - Teofrasta. Wizerunek ziela pojawiał się także na monetach bitych w Cyrene - stolicy Cyrenajki (dzisiejsza Libia) - mieście, które swój dobrobyt zawdzię- czało eksportowi silphium. Na jednych przedstawiano roślinę o kulistych kwiatostanach i pokroju charakterystycznym dla rodziny baldaszkowatych, na innych - owoc silphium, o charakterystycznym sercowatym kształcie. Z opisów wiemy, że był on płaski, jakby papierowaty. Takie spłaszczone owoce opatrzone delikatnymi skrzydełkami ułatwia- jącymi rozsiewanie występują u wielu przedstawicieli baldaszkowatych.

Kłopoty z tożsamością

Starożytni cenili wszystkie części rośliny: korzenie, łodygę, liście i owoce, ale najdroższy i najbardziej ceniony był stężały sok - gumożywica - uzyskiwany z korzeni. Określano go jako lasserpitium i był dosłownie na wagę złota. Ponieważ podobne żywice otrzymuje się z korzeni innych roślin tej rodziny, przede wszystkim z rodzaju zapaliczka (Ferula), niektórzy botanicy twierdzą, że silphium wcale nie wyginęło, a jest nim Ferula tingitana, do dzisiaj wystę- pująca w Afryce Północnej i dostarczająca gumożywicy określanej jako afrykańskie ammoniacum.

Niestety, złudne to nadzieje. Wspomniany gatunek występuje na całym obszarze śródziemnomorskim, w tym również we Włoszech i Grecji, natomiast silphium znane było tylko z niewielkiego pasa wybrzeża Libii. Trudno przypuszczać, aby starożytni Grecy i Rzymianie płacili złotem za roślinę, która rosła niemalże pod ich oknami. Co więcej, sercowate owoce silphium sugerują, że gatunek ten nie należy do zapaliczek, te bowiem mają owoce eliptyczne. Sercowato powiększone skrzydełka na owocach występują za to w rodzaju okrzyn, noszącym łacińską nazwę Laserpitium, czyli taką jak gumożywica silphium! Okrzyny (w tym okrzyn jeleni, którego możemy oglądać także w Polsce, choć tylko na Babiej Górze) dorównują wielkością zapaliczkom i również wydzielają gumożywicę, a niektóre gatunki są lecznicze. Nie można też zapomnieć o przedstawicielach rodzajów Dorema i Opopanax, które dostarczają cennej gumożywicy, a pokrojem pasują do roślinnego "złota starożytnych". Niestety, żaden ze współcześnie występujących w Cyrenajce gatunków nie może być zidentyfikowany jako silphium.

Na śródziemnomorskim wybrzeżu Libii występuje wiele gatunków endemicznych, czyli ograniczonych jedynie do tego obszaru. Prawdopodobnie silphium było jednym z takich endemitów. Być może jego los podzieliło wiele innych roślin, ale ponieważ nie miały ekonomicznego znaczenia, nikt tego nawet nie zauważył. Jak pisał Stanisław Jerzy Lec: "Nic nie mija bez echa, chyba że nic ma pecha".

Złoto Cyrenajki

Sok silphium miał usuwać brodawki i kurzajki, leczyć trąd i pomagać na porost włosów. Żywicę uważano za istne panaceum, stosowano przy kaszlu, bólu gardła, a także migrenie i bólach reumatycznych. Wierzono również, że jest skuteczną odtrutką. Używano lasserpitium także jako przyprawy.