ziemia
Autor: Anna Pilarska | dodano: 2013-08-26
Najrzadsze orły Europy

Fot. Antoni Kasprzak

Gdzieś w biebrzańskim lesie młody orlik grubodzioby próbuje swoich sił przed pierwszą podróżą na zimowisko. Pomimo iż opuścił już gniazdo, wciąż dokarmiają go troskliwi rodzice. Pod koniec września rodzina się rozstanie i – już każdy oddzielnie – wyruszy na południe. Będzie to niebezpieczna i długa droga.

Rozlewiska Biebrzy są jedyną w Polsce ostoją ostatnich kilkunastu par orlików grubodziobych. To najmniej poznane orły w Polsce i Europie. Są niezwykle wymagające – nie przetrwają bez rozległych podmokłych łąk i niedostępnych lasów. Bagna, które są dla nich odpowiednie, można znaleźć w Polsce już jedynie w dolinie Biebrzy. Każdej wiosny orliki zjawiają się tutaj, aby zająć najlepsze rewiry, znaleźć partnera i wychować młode.

Ustalenie zwyczajów i wymagań siedliskowych orlików jest niezbędne do podjęcia skutecznych działań ochronnych, które mogłyby uratować zagrożony gatunek. To jeden z celów projektu Life ORLIK PTAK JAKICH MAŁO, który ma zabezpieczyć populację orlików grubodziobych w dolinie Biebrzy i zapewnić ptakom odpowiednie warunki do życia. Aby lepiej poznać wymagania i potrzeby orlików grubodziobych – a tym samym skuteczniej je chronić – ornitolodzy wykorzystują telemetrię satelitarną. Wprawdzie badania telemetryczne orlików znad Biebrzy prowadzono już w latach 1992–2001, wtedy jednak rozwój tej dziedziny ograniczały możliwości techniczne urządzeń.

SMS od ptaka

W porównaniu ze zwykłą obserwacją w terenie nadajnik satelitarny dostarcza o wiele dokładniejszych informacji o wielkości terytorium orlików, stosunkach sąsiedzkich czy porach przylotu nad Biebrzę. Zakłada się go jak plecak. Z reguły jego ciężar nie może przekroczyć 5% masy ciała zwierzęcia, chociaż biebrzańskie orliki latają z nieco lżejszym sprzętem, zamocowanym na dwóch „szelkach”, wykonanych z teflonowych lub neoprenowych tasiemek. Kilkadziesiąt lat badań dowiodło, że nie utrudniają one ptakom codziennego życia. Jeden z orlików, imieniem Kolumb, noszący nadajnik od 1999 r., w każdym sezonie lęgowym z powodzeniem odchowuje młode. Lipcowa kontrola gniazd orlików potwierdziła sukces lęgowy Kolumba również w tym roku.

Obecnie stosuje się dwa typy urządzeń: nadajnik GPS i dataloger GPS GSM. Ten pierwszy waży 30 g i jest wyposażony w kolektor słoneczny zasilający baterię. Ma też charakterystyczną antenkę wystającą ponad grzbiet ptaka. Urządzenie kilkakrotnie w ciągu dnia rejestruje położenie zwierzęcia i wysyła te dane do satelity Argos, skąd zostają one przekazane do centrali. Tam są sprawdzane i udostępniane użytkownikom. Używane jest też urządzenie typu data loger, które również określa swoje położenie za pomocą satelitarnego systemu GPS, ale dane przesyła już dzięki telefonii komórkowej. Zastosowane w projekcie logery polskiej firmy sprawdzają się na razie doskonale, a ich koszt jest znacznie niższy niż nadajników satelitarnych.

Nadajniki satelitarne i datalogery dokładnie pokazują, gdzie osiedliły się orliki grubodziobe potrzebujące więcej miejsca niż ich kuzyni – orliki krzykliwe. Jak wynika z badań prowadzonych w ramach projektu, wielkość terytoriów łowieckich wynosiła w przypadku orlików grubodziobych średnio 1760 ha (to około półtora raza więcej niż terytoria orlików krzykliwych). Okazało się także, że ptaki te są zgodnymi sąsiadami, respektującymi wyznaczone terytoria. Spory rozstrzygane są bezkrwawo, system komunikacji i lotów tokowych działa doskonale, a obserwacje potwierdzają, że orliki zaglądają na sąsiedzkie terytoria nie dalej niż na 100–200 m. Dotychczas w ramach wspomnianego wyżej projektu w nadajniki zaopatrzono 22 ptaki. Wśród „śledzonych” są również orliki krzykliwe, ponieważ konieczne jest porównanie biologii obu gatunków. Tereny lęgowe i żerowiska orlików z nadajnikami są obiektem szczególnej troski i uwagi ornitologów i pracowników Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Okrutna śmierć

Zazwyczaj w drugiej połowie września pierwsze dorosłe orliki grubodziobe opuszczają Biebrzę i ruszają na południe. Zimę spędzają w Afryce lub w krajach basenu Morza Śródziemnego. Ta niebezpieczna podróż trwa prawie miesiąc, a ptaki pokonują wówczas od 2,5 do ponad 6 tys. km, przelatując dziennie około 180–200 km. Znamy ich lokalizację właśnie dzięki nadajnikom. Trasę wędrówki można śledzić na stronie internetowej projektu www.orlikgrubodzioby.org.pl w zakładce Wędrówki.

W zeszłym roku w internecie „meldowały” się takie orliki jak Bruzda, Henryk, Kolumb, Nil, Witold i Hubal. Okazało się, że „wypoczywały” w Afryce, na Bałkanach i w Grecji. Ostatecznie, podobnie jak i w poprzednim sezonie, Henryk, Kolumb, Nil i Witold spędziły zimę na pograniczu Sudanu i Sudanu Południowego. Niestety, Bruzda i Hubal tej wiosny nie powróciły nad Biebrzę. Nadajnik Hubala przestał nadawać już w październiku 2012 r. w Turcji. Najprawdopodobniej samiec został zastrzelony. Tak często giną ptaki migrujące przez południową Europę i Bliski Wschód.

Spotkało to, niestety, Bruzdę, dorosłego samca, który latem 2012 r. zajmował najpiękniejszy i najdzikszy rewir w dolinie Biebrzy. Podczas jesiennej wędrówki, w listopadzie 2012 r. jego dataloger nagle zaczął nadawać z prywatnej posesji. Późniejsze odczyty wskazywały, iż ptak przemieszcza się ulicami miasteczka w Czarnogórze. Zaalarmowani tym dziwnym faktem ornitolodzy zwrócili się o pomoc do Czarnogórskiej organizacji Center for Protection and
Research of Birds of Montenegro, dzięki której udało się dotrzeć do właściciela posesji. Okazał się nim dyrektor Narodowego Parku Jezioro Szkoderskie. Badania ciała i znalezione w nim śruciny jednoznacznie potwierdziły zastrzelenie. Sprawcy nie ustalono, lecz wiadomość o śmierci Bruzdy obiegła całą Czarnogórę. W Podgoricy zorganizowano międzynarodowe seminarium poświęcone ochronie orlików grubodziobych i innych ptaków szponiastych. W przyszłości polscy i czarnogórscy ornitolodzy będą wspólnie chronić orliki i inne ptaki szponiaste na trasach ich migracji.

Włóczęgi młodzieży

Chociaż na początku sierpnia młody orlik wylatuje już z gniazda, wciąż jest pod opieką rodziców. Usamodzielnia się w połowie miesiąca, a już we wrześniu wyrusza w swoją pierwszą podróż. Na podstawie dotychczasowych obserwacji orlików grubodziobych doliny Biebrzy wiemy, że członkowie rodziny odlatują na zimowisko osobno. Rozpad więzów rodzinnych następuje w trakcie opuszczania terytorium jesienią. Podczas gdy młode łabędzie, gęsi czy żurawie podróżują w grupie z rodzicami i pozostałymi członkami stada, ptaki szponiaste lecą samotnie.

Ze względu na czyhające na nie niebezpieczeństwa każdej jesieni z obawą żegnamy młode orliki. Na pierwsze zimowisko najczęściej wybierają one bliżej nas położone kraje, np. Grecję, Hiszpanię, Cypr czy Izrael. Tak też postąpiły zeszłej zimy Inka i Hanka, spędzając ją odpowiednio w Izraelu i Grecji. Jedynie Rudy wybrał się aż do Ugandy! Nasze dotychczasowe badania z wykorzystaniem telemetrii satelitarnej wyraźnie pokazują, że młode ptaki, zanim osiądą w jednym miejscu i zbudują pierwsze gniazdo, „zwiedzają” świat.
Pasjonująca była obserwacja Zośki – samicy, która spędziła swoją pierwszą w życiu zimę na Krecie, a potem obleciała całą Europę. Po niepokojących odczytach z nadajnika znaleziono ją osłabioną na Mazurach. Udało się ją złapać, odkarmić, wykonać niezbędne badania, a gdy już zdjęto jej nadajnik na czas rekonwalescencji, wyswobodziła się z transportera i uciekła. Mamy nadzieję, że szczęście jej nie opuści.

To szczęście jest potrzebne wszystkim naszym biebrzańskim orlikom. Gatunek ten znika w miarę kurczenia się bagiennych terenów, wciąż uporczywie osuszanych. Ostatnie kilkanaście par tych bagiennych orłów w dolinie Biebrzy to już i tak ponad połowa całej europejskiej populacji. A chroniąc orlika grubodziobego i jego środowisko, dajemy szansę również innym ptakom podmokłych siedlisk, jak wodniczka, dubelt czy dzięcioł białogrzbiety.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 09/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2020
04/2020
Kalendarium
Maj
25
W 1965 r. został wystrzelony amerykański satelita Pegasus 2.
Warto przeczytać
Sądzisz, że świadomie kierujesz swoim życiem, podejmujesz racjonalne decyzje i z rozwagą kształtujesz swoje relacje z innymi? Jeśli tak, jesteś w błędzie. Słynny naukowiec, Leonard Mlodinow odkrywa przed czytelnikami zaskakujące i egzotyczne siły działające pod powierzchnią naszych umysłów

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Anna Pilarska | dodano: 2013-08-26
Najrzadsze orły Europy

Fot. Antoni Kasprzak

Gdzieś w biebrzańskim lesie młody orlik grubodzioby próbuje swoich sił przed pierwszą podróżą na zimowisko. Pomimo iż opuścił już gniazdo, wciąż dokarmiają go troskliwi rodzice. Pod koniec września rodzina się rozstanie i – już każdy oddzielnie – wyruszy na południe. Będzie to niebezpieczna i długa droga.

Rozlewiska Biebrzy są jedyną w Polsce ostoją ostatnich kilkunastu par orlików grubodziobych. To najmniej poznane orły w Polsce i Europie. Są niezwykle wymagające – nie przetrwają bez rozległych podmokłych łąk i niedostępnych lasów. Bagna, które są dla nich odpowiednie, można znaleźć w Polsce już jedynie w dolinie Biebrzy. Każdej wiosny orliki zjawiają się tutaj, aby zająć najlepsze rewiry, znaleźć partnera i wychować młode.

Ustalenie zwyczajów i wymagań siedliskowych orlików jest niezbędne do podjęcia skutecznych działań ochronnych, które mogłyby uratować zagrożony gatunek. To jeden z celów projektu Life ORLIK PTAK JAKICH MAŁO, który ma zabezpieczyć populację orlików grubodziobych w dolinie Biebrzy i zapewnić ptakom odpowiednie warunki do życia. Aby lepiej poznać wymagania i potrzeby orlików grubodziobych – a tym samym skuteczniej je chronić – ornitolodzy wykorzystują telemetrię satelitarną. Wprawdzie badania telemetryczne orlików znad Biebrzy prowadzono już w latach 1992–2001, wtedy jednak rozwój tej dziedziny ograniczały możliwości techniczne urządzeń.

SMS od ptaka

W porównaniu ze zwykłą obserwacją w terenie nadajnik satelitarny dostarcza o wiele dokładniejszych informacji o wielkości terytorium orlików, stosunkach sąsiedzkich czy porach przylotu nad Biebrzę. Zakłada się go jak plecak. Z reguły jego ciężar nie może przekroczyć 5% masy ciała zwierzęcia, chociaż biebrzańskie orliki latają z nieco lżejszym sprzętem, zamocowanym na dwóch „szelkach”, wykonanych z teflonowych lub neoprenowych tasiemek. Kilkadziesiąt lat badań dowiodło, że nie utrudniają one ptakom codziennego życia. Jeden z orlików, imieniem Kolumb, noszący nadajnik od 1999 r., w każdym sezonie lęgowym z powodzeniem odchowuje młode. Lipcowa kontrola gniazd orlików potwierdziła sukces lęgowy Kolumba również w tym roku.

Obecnie stosuje się dwa typy urządzeń: nadajnik GPS i dataloger GPS GSM. Ten pierwszy waży 30 g i jest wyposażony w kolektor słoneczny zasilający baterię. Ma też charakterystyczną antenkę wystającą ponad grzbiet ptaka. Urządzenie kilkakrotnie w ciągu dnia rejestruje położenie zwierzęcia i wysyła te dane do satelity Argos, skąd zostają one przekazane do centrali. Tam są sprawdzane i udostępniane użytkownikom. Używane jest też urządzenie typu data loger, które również określa swoje położenie za pomocą satelitarnego systemu GPS, ale dane przesyła już dzięki telefonii komórkowej. Zastosowane w projekcie logery polskiej firmy sprawdzają się na razie doskonale, a ich koszt jest znacznie niższy niż nadajników satelitarnych.

Nadajniki satelitarne i datalogery dokładnie pokazują, gdzie osiedliły się orliki grubodziobe potrzebujące więcej miejsca niż ich kuzyni – orliki krzykliwe. Jak wynika z badań prowadzonych w ramach projektu, wielkość terytoriów łowieckich wynosiła w przypadku orlików grubodziobych średnio 1760 ha (to około półtora raza więcej niż terytoria orlików krzykliwych). Okazało się także, że ptaki te są zgodnymi sąsiadami, respektującymi wyznaczone terytoria. Spory rozstrzygane są bezkrwawo, system komunikacji i lotów tokowych działa doskonale, a obserwacje potwierdzają, że orliki zaglądają na sąsiedzkie terytoria nie dalej niż na 100–200 m. Dotychczas w ramach wspomnianego wyżej projektu w nadajniki zaopatrzono 22 ptaki. Wśród „śledzonych” są również orliki krzykliwe, ponieważ konieczne jest porównanie biologii obu gatunków. Tereny lęgowe i żerowiska orlików z nadajnikami są obiektem szczególnej troski i uwagi ornitologów i pracowników Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Okrutna śmierć

Zazwyczaj w drugiej połowie września pierwsze dorosłe orliki grubodziobe opuszczają Biebrzę i ruszają na południe. Zimę spędzają w Afryce lub w krajach basenu Morza Śródziemnego. Ta niebezpieczna podróż trwa prawie miesiąc, a ptaki pokonują wówczas od 2,5 do ponad 6 tys. km, przelatując dziennie około 180–200 km. Znamy ich lokalizację właśnie dzięki nadajnikom. Trasę wędrówki można śledzić na stronie internetowej projektu www.orlikgrubodzioby.org.pl w zakładce Wędrówki.

W zeszłym roku w internecie „meldowały” się takie orliki jak Bruzda, Henryk, Kolumb, Nil, Witold i Hubal. Okazało się, że „wypoczywały” w Afryce, na Bałkanach i w Grecji. Ostatecznie, podobnie jak i w poprzednim sezonie, Henryk, Kolumb, Nil i Witold spędziły zimę na pograniczu Sudanu i Sudanu Południowego. Niestety, Bruzda i Hubal tej wiosny nie powróciły nad Biebrzę. Nadajnik Hubala przestał nadawać już w październiku 2012 r. w Turcji. Najprawdopodobniej samiec został zastrzelony. Tak często giną ptaki migrujące przez południową Europę i Bliski Wschód.

Spotkało to, niestety, Bruzdę, dorosłego samca, który latem 2012 r. zajmował najpiękniejszy i najdzikszy rewir w dolinie Biebrzy. Podczas jesiennej wędrówki, w listopadzie 2012 r. jego dataloger nagle zaczął nadawać z prywatnej posesji. Późniejsze odczyty wskazywały, iż ptak przemieszcza się ulicami miasteczka w Czarnogórze. Zaalarmowani tym dziwnym faktem ornitolodzy zwrócili się o pomoc do Czarnogórskiej organizacji Center for Protection and
Research of Birds of Montenegro, dzięki której udało się dotrzeć do właściciela posesji. Okazał się nim dyrektor Narodowego Parku Jezioro Szkoderskie. Badania ciała i znalezione w nim śruciny jednoznacznie potwierdziły zastrzelenie. Sprawcy nie ustalono, lecz wiadomość o śmierci Bruzdy obiegła całą Czarnogórę. W Podgoricy zorganizowano międzynarodowe seminarium poświęcone ochronie orlików grubodziobych i innych ptaków szponiastych. W przyszłości polscy i czarnogórscy ornitolodzy będą wspólnie chronić orliki i inne ptaki szponiaste na trasach ich migracji.

Włóczęgi młodzieży

Chociaż na początku sierpnia młody orlik wylatuje już z gniazda, wciąż jest pod opieką rodziców. Usamodzielnia się w połowie miesiąca, a już we wrześniu wyrusza w swoją pierwszą podróż. Na podstawie dotychczasowych obserwacji orlików grubodziobych doliny Biebrzy wiemy, że członkowie rodziny odlatują na zimowisko osobno. Rozpad więzów rodzinnych następuje w trakcie opuszczania terytorium jesienią. Podczas gdy młode łabędzie, gęsi czy żurawie podróżują w grupie z rodzicami i pozostałymi członkami stada, ptaki szponiaste lecą samotnie.

Ze względu na czyhające na nie niebezpieczeństwa każdej jesieni z obawą żegnamy młode orliki. Na pierwsze zimowisko najczęściej wybierają one bliżej nas położone kraje, np. Grecję, Hiszpanię, Cypr czy Izrael. Tak też postąpiły zeszłej zimy Inka i Hanka, spędzając ją odpowiednio w Izraelu i Grecji. Jedynie Rudy wybrał się aż do Ugandy! Nasze dotychczasowe badania z wykorzystaniem telemetrii satelitarnej wyraźnie pokazują, że młode ptaki, zanim osiądą w jednym miejscu i zbudują pierwsze gniazdo, „zwiedzają” świat.
Pasjonująca była obserwacja Zośki – samicy, która spędziła swoją pierwszą w życiu zimę na Krecie, a potem obleciała całą Europę. Po niepokojących odczytach z nadajnika znaleziono ją osłabioną na Mazurach. Udało się ją złapać, odkarmić, wykonać niezbędne badania, a gdy już zdjęto jej nadajnik na czas rekonwalescencji, wyswobodziła się z transportera i uciekła. Mamy nadzieję, że szczęście jej nie opuści.

To szczęście jest potrzebne wszystkim naszym biebrzańskim orlikom. Gatunek ten znika w miarę kurczenia się bagiennych terenów, wciąż uporczywie osuszanych. Ostatnie kilkanaście par tych bagiennych orłów w dolinie Biebrzy to już i tak ponad połowa całej europejskiej populacji. A chroniąc orlika grubodziobego i jego środowisko, dajemy szansę również innym ptakom podmokłych siedlisk, jak wodniczka, dubelt czy dzięcioł białogrzbiety.