wszechświat
Autor: Marcin Machalski | dodano: 2012-06-12
Halo, czy jest tam życie

(Fot. NASA/JPL-Caltech/University of Arizona)

Dzieje naszej planety sugerują, że na odległych globach jest znacznie łatwiej o drobnoustroje niż o wyższe formy życia. Być może nie wyłapujemy sygnałów od pozaziemskich cywilizacji, bo nikt ich nie wysyła.

Odległe globy zawsze kusiły poszukiwaczy pozaziemskiego życia. W 1877 roku włoski astronom Giovanni Schiaparelli ogłosił, że powierzchnia Marsa jest pokryta siecią regularnych kanałów. Chociaż sam Schiaparelli pisał, że kanały powstały w wyniku ewolucji planety, podobnie jak na Ziemi Kanał La Manche czy Kanał Mozambicki, wielu astronomów uważało je za wytwory istot inteligentnych. Marsjańskie kanały uznano za elementy olbrzymiego systemu nawadniającego, zbudowanego przez ginącą na skutek suszy cywilizację. Wizja była tak przekonująca, że jeszcze na początku XX wieku na łamach gazet całkiem poważnie roztrząsano możliwości nawiązania kontaktu z mieszkańcami Czerwonej Planety.

Dziś wiemy, że zwolennicy marsjańskiej cywilizacji padli ofiarą złudzenia optycznego. Na Marsie nie ma kanałów. Pierwsza dowiodła tego w 1965 roku międzyplanetarna sonda Mariner 4, która wykonała zdjęcia Czerwonej Planety. Kamery marsjańskich próbników utrwaliły jedynie obraz wyschniętych koryt dawnych rzek i strumieni, a także olbrzymich rozpadlin tektonicznych, takich jak Valles Marineris.

Brak kanałów na Marsie nie zniechęcił entuzjastów poszukiwań pozaziemskiego życia. Wielu sądziło, że we Wszechświecie aż się roi od zamieszkałych planet. W 1961 roku amerykański astronom Charles Drake sformułował słynne równanie dla obliczenia ilości rozwiniętych cywilizacji w naszej galaktyce. Równanie Drake'a zawiera wiele niewiadomych. W zależności od tego, co na ich miejsce podstawimy, jego wynik waha się od 1 (nasza ziemska cywilizacja) do wielu milionów.

W latach 60. na fali powszechnego entuzjazmu dla poszukiwań obcych cywilizacji rozpoczęto program SETI. Jego celem było przechwycenie sygnałów radiowych nadawanych przez odległe cywilizacje (SETI to skrót od Search for Extraterrestrial Intelligence, czyli poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji). Niestety, wśród kosmicznego szumu nie zidentyfikowano dotąd żadnego przekazu od istot pozaziemskich.

Celem poszukiwań stały się nie tylko wysoko rozwinięte formy życia. Wysłane w 1975 roku na Marsa sondy Viking 1 i 2 wyposażono w specjalne laboratoria, które miały na celu wykrycie aktywności biologicznej na powierzchni Czerwonej Planety. Żaden z przeprowadzonych przez Vikingi eksperymentów nie dostarczył jednak dowodów na istnienie życia na Marsie. W tamtejszej glebie nie znaleziono też związków organicznych.

Tajemniczy przybysz z Marsa

Temat marsjańskiego życia powrócił na pierwsze strony gazet za sprawą meteorytu ALH 84001 odkrytego na lodowych pustkowiach Antarktydy. Analiza gazów zawartych w porach meteorytu wykazała, że należy on do niezwykle rzadkiej grupy meteorytów, które są fragmentami marsjańskich skał. Do dzisiaj rozpoznano zaledwie 43 takie meteoryty. W 1996 roku grupa badaczy z NASA ogłosiła wiadomość o znalezieniu w ALH 84001 śladów życia sprzed 3,9 mld lat. Wśród przedstawionych dowodów największe wrażenie robił segmentowany pałeczkowaty twór, przypominający kształtem ziemską bakterię - jego fotografia obiegła prasę na całym świecie.

Domniemane ślady życia odkryto w mineralnych wypełnieniach szczelin w meteorycie ALH 84001. Tworząca go skała jest znacznie starsza - uległa ona krystalizacji około 4,5 mld lat temu. Skalny budulec meteorytu ALH 84001 powstał więc wcześniej niż najdawniejsze znane ziemskie skały, datowane na około 4 mld lat. Gwoli uzupełnienia należy dodać, że ALH 84001 został wybity z powierzchni Marsa na skutek uderzenia innego meteorytu około 16 mln lat temu. Na Ziemię ALH 84001 spadł około 13 tys. lat temu, a znaleziony został w 1984 roku, jednak jako przybysza z Marsa zidentyfikowano go dopiero 10 lat później (do tego czasu przeleżał na półce zaklasyfikowany jako "zwyczajny" meteoryt).

Hipoteza o śladach życia w marsjańskim meteorycie wywołała burzę w świecie naukowym. Do gwałtownego ataku ruszył m.in. amerykański paleontolog William Schopf, znawca najstarszych śladów życia na Ziemi. Koronny argument Schopfa dotyczył rozmiarów domniemanej marsjańskiej bakterii - była ona sto razy mniejsza niż najmniejsze mikroby, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi. Cios okazał się celny! Dziś niewielu badaczy popiera biologiczny rodowód znalezionych w meteorycie ALH 84001 tworów.

Pierwsze ślady życia na Ziemi

Mimo usilnych starań nie znaleźliśmy dotąd żadnych bezspornych oznak pozaziemskiego życia. Czy zatem ono w ogóle istnieje? A jeśli tak, to jakich form życia możemy się spodziewać w innych światach? Czy łatwiej tam o organizmy na poziomie ziemskich bakterii, czy też o inteligentne istoty w rodzaju E.T. z filmu Stevena Spielberga? A może dzieje życia na naszej planecie pozwalają na wnioski dotyczące życia pozaziemskiego?

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 05/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2019
08/2019
Kalendarium
Wrzesień
15
W 1857 r. niemiecki astronom Karl Theodor Robert Luther odkrył planetoidę (47) Aglaja.
Warto przeczytać
Dlaczego pobudka budzikiem szkodzi? Jak tańczą cząsteczki w porannej kawie? Czy smażąc jajecznicę na śniadanie, wzbogacamy ją o fluor? Tyle pytań, a jeszcze nawet nie wyszliśmy z domu!

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Marcin Machalski | dodano: 2012-06-12
Halo, czy jest tam życie

(Fot. NASA/JPL-Caltech/University of Arizona)

Dzieje naszej planety sugerują, że na odległych globach jest znacznie łatwiej o drobnoustroje niż o wyższe formy życia. Być może nie wyłapujemy sygnałów od pozaziemskich cywilizacji, bo nikt ich nie wysyła.

Odległe globy zawsze kusiły poszukiwaczy pozaziemskiego życia. W 1877 roku włoski astronom Giovanni Schiaparelli ogłosił, że powierzchnia Marsa jest pokryta siecią regularnych kanałów. Chociaż sam Schiaparelli pisał, że kanały powstały w wyniku ewolucji planety, podobnie jak na Ziemi Kanał La Manche czy Kanał Mozambicki, wielu astronomów uważało je za wytwory istot inteligentnych. Marsjańskie kanały uznano za elementy olbrzymiego systemu nawadniającego, zbudowanego przez ginącą na skutek suszy cywilizację. Wizja była tak przekonująca, że jeszcze na początku XX wieku na łamach gazet całkiem poważnie roztrząsano możliwości nawiązania kontaktu z mieszkańcami Czerwonej Planety.

Dziś wiemy, że zwolennicy marsjańskiej cywilizacji padli ofiarą złudzenia optycznego. Na Marsie nie ma kanałów. Pierwsza dowiodła tego w 1965 roku międzyplanetarna sonda Mariner 4, która wykonała zdjęcia Czerwonej Planety. Kamery marsjańskich próbników utrwaliły jedynie obraz wyschniętych koryt dawnych rzek i strumieni, a także olbrzymich rozpadlin tektonicznych, takich jak Valles Marineris.

Brak kanałów na Marsie nie zniechęcił entuzjastów poszukiwań pozaziemskiego życia. Wielu sądziło, że we Wszechświecie aż się roi od zamieszkałych planet. W 1961 roku amerykański astronom Charles Drake sformułował słynne równanie dla obliczenia ilości rozwiniętych cywilizacji w naszej galaktyce. Równanie Drake'a zawiera wiele niewiadomych. W zależności od tego, co na ich miejsce podstawimy, jego wynik waha się od 1 (nasza ziemska cywilizacja) do wielu milionów.

W latach 60. na fali powszechnego entuzjazmu dla poszukiwań obcych cywilizacji rozpoczęto program SETI. Jego celem było przechwycenie sygnałów radiowych nadawanych przez odległe cywilizacje (SETI to skrót od Search for Extraterrestrial Intelligence, czyli poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji). Niestety, wśród kosmicznego szumu nie zidentyfikowano dotąd żadnego przekazu od istot pozaziemskich.

Celem poszukiwań stały się nie tylko wysoko rozwinięte formy życia. Wysłane w 1975 roku na Marsa sondy Viking 1 i 2 wyposażono w specjalne laboratoria, które miały na celu wykrycie aktywności biologicznej na powierzchni Czerwonej Planety. Żaden z przeprowadzonych przez Vikingi eksperymentów nie dostarczył jednak dowodów na istnienie życia na Marsie. W tamtejszej glebie nie znaleziono też związków organicznych.

Tajemniczy przybysz z Marsa

Temat marsjańskiego życia powrócił na pierwsze strony gazet za sprawą meteorytu ALH 84001 odkrytego na lodowych pustkowiach Antarktydy. Analiza gazów zawartych w porach meteorytu wykazała, że należy on do niezwykle rzadkiej grupy meteorytów, które są fragmentami marsjańskich skał. Do dzisiaj rozpoznano zaledwie 43 takie meteoryty. W 1996 roku grupa badaczy z NASA ogłosiła wiadomość o znalezieniu w ALH 84001 śladów życia sprzed 3,9 mld lat. Wśród przedstawionych dowodów największe wrażenie robił segmentowany pałeczkowaty twór, przypominający kształtem ziemską bakterię - jego fotografia obiegła prasę na całym świecie.

Domniemane ślady życia odkryto w mineralnych wypełnieniach szczelin w meteorycie ALH 84001. Tworząca go skała jest znacznie starsza - uległa ona krystalizacji około 4,5 mld lat temu. Skalny budulec meteorytu ALH 84001 powstał więc wcześniej niż najdawniejsze znane ziemskie skały, datowane na około 4 mld lat. Gwoli uzupełnienia należy dodać, że ALH 84001 został wybity z powierzchni Marsa na skutek uderzenia innego meteorytu około 16 mln lat temu. Na Ziemię ALH 84001 spadł około 13 tys. lat temu, a znaleziony został w 1984 roku, jednak jako przybysza z Marsa zidentyfikowano go dopiero 10 lat później (do tego czasu przeleżał na półce zaklasyfikowany jako "zwyczajny" meteoryt).

Hipoteza o śladach życia w marsjańskim meteorycie wywołała burzę w świecie naukowym. Do gwałtownego ataku ruszył m.in. amerykański paleontolog William Schopf, znawca najstarszych śladów życia na Ziemi. Koronny argument Schopfa dotyczył rozmiarów domniemanej marsjańskiej bakterii - była ona sto razy mniejsza niż najmniejsze mikroby, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi. Cios okazał się celny! Dziś niewielu badaczy popiera biologiczny rodowód znalezionych w meteorycie ALH 84001 tworów.

Pierwsze ślady życia na Ziemi

Mimo usilnych starań nie znaleźliśmy dotąd żadnych bezspornych oznak pozaziemskiego życia. Czy zatem ono w ogóle istnieje? A jeśli tak, to jakich form życia możemy się spodziewać w innych światach? Czy łatwiej tam o organizmy na poziomie ziemskich bakterii, czy też o inteligentne istoty w rodzaju E.T. z filmu Stevena Spielberga? A może dzieje życia na naszej planecie pozwalają na wnioski dotyczące życia pozaziemskiego?