człowiek
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-06-12
Obyczajni naczej

Biblia nie pozostawia na nich suchej nitki. W porównaniu z bogobojnymi synami Izraela Egipcjanie jawią się w niej jako utracjusze, okrutnicy i rozpustnicy. Do tego wszystkiego dochodzi kazirodztwo! Czyżby Pan Bóg rzeczywiście miał rację, spuszczając na mieszkańców Doliny Nilu dziesięć plag egipskich?

Oprócz okrucieństwa, jakie okazali synom Izraela bogaci Egipcjanie, ich głównym grzechem była rozpusta i nie- przestrzeganie norm moralnych. Koronnym przykładem była żona Putyfara, która upatrzywszy sobie przystojnego żydowskiego młodzieńca - Józefa - postanowiła za wszelką cenę ściągnąć go do swojej sypialni. Jej wysiłki spełzły na niczym, ale rozwiązłość kobiet znad Nilu stała się wręcz przysłowiowa. Zresztą nie tylko Biblia przyczyniła się do powstania tej złej sławy. Herodot, który w V wieku p.n.e. zwiedzał Egipt, nie mógł się nadziwić, że kobiety w kraju faraonów są tak samodzielne. Handlują, pracują poza domem, a nawet oddają mocz, stojąc, podczas gdy mężczyźni, kucając. Jakież to było inne od tego, co znał z rodzimej Grecji, gdzie mężatki w ogóle nie opuszczały domu męża, a po ulicach chodziły jedynie niewolnice lub prostytutki. Nie tylko Herodot, ale także Diodor (I wiek p.n.e.) czy Plutarch (I wiek n.e.) z lubością opisują egipski nierząd, sodomię czy nekrofilię.

Antyczni dziejopisarze wspominali, że starożytni Egipcjanie w czasie niektórych świąt ku czci bogów bywali bardzo nieobyczajni. Kobiety unosiły spódnice, ukazując łono przed obliczem świętego byka Apisa, podobnie zachowywały się w czasie świąt ku czci kociogłowej bogini Bastet w Bubastis. Równie wiele pozostawiało do życzenia zachowanie pijanych w sztok uczestników obchodów świąt bogini Hathor, patronki pijaństwa i miłości, a Plutarch zapamiętał, że w czasie procesji w święta zwane Pamyliami (ku czci Ozyrysa) noszono posąg boga z ogromnym ruchomym penisem. W jednej z opowieści Herodot wspomina, że budowniczy Wielkiej Piramidy w Gizie - Cheops - kazał swojej córce zarabiać w lupanarze. Ona zaś każdemu klientowi kazała przynosić kamień. W ten sposób miała rzekomo powstać jedna z trzech piramidek, które znajdują się przy piramidzie jej ojca.

Herodot pewnie nie wierzył w te nonsensy, ale jak przystało na dobrego dziejopisarza notował wszystko, co usłyszał. Najbardziej zbulwersowała go nekrofilia. Ponoć ciała młodych kobiet oddawano balsamistom dopiero po kilku dniach, żeby nie bezcześcili zwłok. [Egipcjanie] gżą się w grobach z uszminkowanymi trupami - pisze Tomasz Mann w powieści "Józef i jego bracia", w której ze szczegółami opisany jest również biblijny epizod z żoną Putyfara.

Tymczasem XIX-wieczni odkrywcy cywilizacji staroegipskiej starali się za wszelką cenę stworzyć jak najbardziej aseksualny obraz życia nad Nilem. Według nich Egipcjanie nic tylko pracowali, modlili się, pisali hieroglify i budowali grobowce, w których później miały spocząć ich mumie. Pewną rysą na kryształowym wizerunku pozostawały nieliczne, co prawda, ale jednak występujące zabytki erotyczne, no i kazirodztwo, zdarzające się w rodzinach królewskich.

Erotyczne znaczy kultowe

Na zabytki erotyczne natrafiano nie tylko w warstwach z czasów panowania Ptolemeuszy. Wota falliczne, czyli wykonane z różnych materiałów modele penisów składane w ofierze, znajdowano na stanowiskach wczesno- dynastycznych, w świątyniach Średniego i Nowego Państwa. Zaściełały podłogę kaplicy Hathor w Deir el-Bahari, gdzie wierni musieli przynosić je masowo za czasów panowania XVIII dynastii - miały zapewnić im błogosławieństwo patronki zakochanych i płodności. Jeśli zatem kult fallusa rozumiemy jako kult sił natury symbolizowanej przez ten organ, to był on obecny w religii egipskiej od samego początku. Grupy erotyczne również szybciutko zakwalifikowano jako kultowe i "dla przyzwoitości" odesłano do magazynów. Niektórzy radzili sobie jednak inaczej. W przypadku znalezionej w Deir el-Bahari skóry z przedstawieniem harfistki i mężczyzny z obnażonym fallusem, muzealnicy, chcąc wystawić zabytek, kazali zamalować genitalia.

Erotyka w kontekście kultów płodności nie spędzała pruderyjnym badaczom snu z powiek. Twardszym orzechem do zgryzienia był erotyczno-satyryczny Papirus Turyński, z którego istnienie egiptolodzy "pogodzili się" dopiero w latach 70. XX wieku. Zanim papirus ten został opublikowany, przez wiele lat przeleżał w magazynie. Opracowania zabytku podjął się Joseph Omlin, który z wykształcenia nie był egiptologiem tylko... ginekologiem. Powściągliwość badaczy była uzasadniona, nikt przecież nie chciał zostać posądzony o erotomanię. Otóż na papirusie z jednej strony przedstawiono...

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 06/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
06/2020
05/2020
Kalendarium
Czerwiec
5
W 1866 r. według obliczeń Pluton osiągnął aphelium swojej orbity. Następne takie zdarzenie będzie miało miejsce w sierpniu 2113 roku.
Warto przeczytać
W zagubionej w lesie deszczowym Papui Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka 200 osób. Tylko 45 z nich mówi rdzennym językiem tayapu i z roku na rok jest ich coraz mniej. Amerykański antropolog Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-06-12
Obyczajni naczej

Biblia nie pozostawia na nich suchej nitki. W porównaniu z bogobojnymi synami Izraela Egipcjanie jawią się w niej jako utracjusze, okrutnicy i rozpustnicy. Do tego wszystkiego dochodzi kazirodztwo! Czyżby Pan Bóg rzeczywiście miał rację, spuszczając na mieszkańców Doliny Nilu dziesięć plag egipskich?

Oprócz okrucieństwa, jakie okazali synom Izraela bogaci Egipcjanie, ich głównym grzechem była rozpusta i nie- przestrzeganie norm moralnych. Koronnym przykładem była żona Putyfara, która upatrzywszy sobie przystojnego żydowskiego młodzieńca - Józefa - postanowiła za wszelką cenę ściągnąć go do swojej sypialni. Jej wysiłki spełzły na niczym, ale rozwiązłość kobiet znad Nilu stała się wręcz przysłowiowa. Zresztą nie tylko Biblia przyczyniła się do powstania tej złej sławy. Herodot, który w V wieku p.n.e. zwiedzał Egipt, nie mógł się nadziwić, że kobiety w kraju faraonów są tak samodzielne. Handlują, pracują poza domem, a nawet oddają mocz, stojąc, podczas gdy mężczyźni, kucając. Jakież to było inne od tego, co znał z rodzimej Grecji, gdzie mężatki w ogóle nie opuszczały domu męża, a po ulicach chodziły jedynie niewolnice lub prostytutki. Nie tylko Herodot, ale także Diodor (I wiek p.n.e.) czy Plutarch (I wiek n.e.) z lubością opisują egipski nierząd, sodomię czy nekrofilię.

Antyczni dziejopisarze wspominali, że starożytni Egipcjanie w czasie niektórych świąt ku czci bogów bywali bardzo nieobyczajni. Kobiety unosiły spódnice, ukazując łono przed obliczem świętego byka Apisa, podobnie zachowywały się w czasie świąt ku czci kociogłowej bogini Bastet w Bubastis. Równie wiele pozostawiało do życzenia zachowanie pijanych w sztok uczestników obchodów świąt bogini Hathor, patronki pijaństwa i miłości, a Plutarch zapamiętał, że w czasie procesji w święta zwane Pamyliami (ku czci Ozyrysa) noszono posąg boga z ogromnym ruchomym penisem. W jednej z opowieści Herodot wspomina, że budowniczy Wielkiej Piramidy w Gizie - Cheops - kazał swojej córce zarabiać w lupanarze. Ona zaś każdemu klientowi kazała przynosić kamień. W ten sposób miała rzekomo powstać jedna z trzech piramidek, które znajdują się przy piramidzie jej ojca.

Herodot pewnie nie wierzył w te nonsensy, ale jak przystało na dobrego dziejopisarza notował wszystko, co usłyszał. Najbardziej zbulwersowała go nekrofilia. Ponoć ciała młodych kobiet oddawano balsamistom dopiero po kilku dniach, żeby nie bezcześcili zwłok. [Egipcjanie] gżą się w grobach z uszminkowanymi trupami - pisze Tomasz Mann w powieści "Józef i jego bracia", w której ze szczegółami opisany jest również biblijny epizod z żoną Putyfara.

Tymczasem XIX-wieczni odkrywcy cywilizacji staroegipskiej starali się za wszelką cenę stworzyć jak najbardziej aseksualny obraz życia nad Nilem. Według nich Egipcjanie nic tylko pracowali, modlili się, pisali hieroglify i budowali grobowce, w których później miały spocząć ich mumie. Pewną rysą na kryształowym wizerunku pozostawały nieliczne, co prawda, ale jednak występujące zabytki erotyczne, no i kazirodztwo, zdarzające się w rodzinach królewskich.

Erotyczne znaczy kultowe

Na zabytki erotyczne natrafiano nie tylko w warstwach z czasów panowania Ptolemeuszy. Wota falliczne, czyli wykonane z różnych materiałów modele penisów składane w ofierze, znajdowano na stanowiskach wczesno- dynastycznych, w świątyniach Średniego i Nowego Państwa. Zaściełały podłogę kaplicy Hathor w Deir el-Bahari, gdzie wierni musieli przynosić je masowo za czasów panowania XVIII dynastii - miały zapewnić im błogosławieństwo patronki zakochanych i płodności. Jeśli zatem kult fallusa rozumiemy jako kult sił natury symbolizowanej przez ten organ, to był on obecny w religii egipskiej od samego początku. Grupy erotyczne również szybciutko zakwalifikowano jako kultowe i "dla przyzwoitości" odesłano do magazynów. Niektórzy radzili sobie jednak inaczej. W przypadku znalezionej w Deir el-Bahari skóry z przedstawieniem harfistki i mężczyzny z obnażonym fallusem, muzealnicy, chcąc wystawić zabytek, kazali zamalować genitalia.

Erotyka w kontekście kultów płodności nie spędzała pruderyjnym badaczom snu z powiek. Twardszym orzechem do zgryzienia był erotyczno-satyryczny Papirus Turyński, z którego istnienie egiptolodzy "pogodzili się" dopiero w latach 70. XX wieku. Zanim papirus ten został opublikowany, przez wiele lat przeleżał w magazynie. Opracowania zabytku podjął się Joseph Omlin, który z wykształcenia nie był egiptologiem tylko... ginekologiem. Powściągliwość badaczy była uzasadniona, nikt przecież nie chciał zostać posądzony o erotomanię. Otóż na papirusie z jednej strony przedstawiono...