wszechświat
Autor: Weronika Śliwa | dodano: 2012-06-12
Galaktyczna kolizja?

(Na zdjęciu: symulacje zderzenia Galaktyki Andromedy i Drogi Mlecznej sugerują, że po stosunkowo krótkim okresie łączenia się obu gwiezdnych systemów powstanie olbrzymia galaktyka eliptyczna. Świadkiem jej narodzin może być Słońce, które będzie w tym czasie zapewne czerwonym olbrzymem)

Jak odwiedzić inną galaktykę? Być może wystarczy poczekać. Niewykluczone, że już za trzy miliardy lat Słońce dołączy do Galaktyki Andromedy.

Ku Drodze Mlecznej z prędkością 120 km/s zbliża się półtorakrotnie cięższa Galaktyka Andromedy, znana też jako M31. Czy oba gwiezdne układy się zderzą? Tego nie jesteśmy pewni, nie znamy bowiem prędkości poprzecznej M31. Być może ta największa galaktyka spiralna Grupy Lokalnej minie nas w bezpiecznej odległości. Najprawdopodobniej do kosmicznej kolizji jednak dojdzie. T. J. Cox i Avi Loeb z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics opisali w tym roku wyniki symulacji komputerowych tego megazderzenia.

Astronomowie stworzyli komputerowy model cząstek, tworzących obie galaktyki, a także ich kosmiczne otoczenie, aby odpowiedzieć na pytanie: kiedy nastąpi zderzenie i jak będzie przebiegało? Uwzględnili przy tym obecność ciemnej materii - wypełniającego kosmos składnika o nieznanej naturze. Ciemna materia oddziałuje ze zwykłą tylko przez grawitację. Jej ilość wielokrotnie przekracza zawartość materii widocznej. Z obserwacji ruchu gazu i gwiazd w Drodze Mlecznej i Galaktyce Andromedy wiemy, że są one zanurzone w obłokach ciemnej materii 20-krotnie przerastających je masą.

Łączna masa Drogi Mlecznej wyniosła w symulacji aż tysiąc miliardów (1012) mas Słońca. Galaktyka Andromedy była od niej 1,6 razy cięższa. Obie symulowane galaktyki "zanurzono" w przestrzeni wypełnionej cząsteczkami reprezentującymi znacznie rzadszą materię międzygalaktyczną. Łączny obszar objęty symulacją miał kształt sześcianu o boku długości niemal 5 mln lat świetlnych.

Symulację rozpoczęto w chwili przed 5 mld lat, w czasie gdy właśnie tworzyło się Słońce. Jak się okazało, uwzględniona w symulacji obecność ciemnej materii znacznie przyspieszyła sam proces zderzenia i łączenia się obu galaktyk. Zgodnie z obliczeniami dojdzie do niego w ciągu najbliższych 5 mld lat, jeszcze za życia Słońca.

Już za dwa miliardy lat

Być może ludzkość będzie wówczas podziwiała ten kosmiczny spektakl, jednak z pewnością nie z powierzchni Ziemi. Choć na zamianę Słońca w stygnącego białego karła poczekamy jeszcze około 6-7 mld lat, nasza gwiazda już wcześniej zniszczy życie na Ziemi. Słońce staje się stopniowo coraz jaśniejsze i już za nieco ponad miliard lat może odparować ziemskie oceany i pozostawić tylko spaloną, skalistą kulę. Jeśli Ziemianie nie przeniosą się wcześniej na inne globy lub nie przesuną Ziemi na dalszą od Słońca orbitę, utrata szansy na obserwacje zderzenia z Galaktyką Andromedy nie będzie naszym największym zmartwieniem.

Jeśli jednak przetrwamy, już za 2 mld lat obejrzymy początek zderzenia. Pierwsze istotne zmiany nasi ewentualni potomkowie zauważą, gdy obie galaktyki po raz pierwszy zaczną się mijać. Zamiast wąskiego pasa Drogi Mlecznej na niebie zobaczymy wtedy mrowie gwiazd wytrąconych ze swych dotychczasowych orbit. Czy niebo rozświetlą wówczas miliardy zderzających się gwiazd? Raczej nie, gdyż na szczęście takie kolizje będą niezwykle rzadkie. Odległości między gwiazdami w galaktyce są, z wyjątkiem jej ścisłego centrum, tak wielkie, że szanse na zderzenie z gwiazdami drugiej galaktyki będą wręcz minimalne. Zderzą się jednak ze sobą obłoki międzygwiezdnego gazu i pyłu, a oddziałanie grawitacyjne między obiema galaktykami wyrwie część gwiazd z ich dotychczasowych orbit, a nawet wyrzuci je w międzygalaktyczną pustkę. Taki los może również spotkać Słońce.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 09/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2020
11/2020
Kalendarium
Grudzień
1
W 2008 r. nastąpiło zakrycie Wenus przez Księżyc. Następne takie zjawisko będziemy mogli obserwować dopiero 1 kwietnia 2044 r.
Warto przeczytać
W zagubionej w lesie deszczowym Papui Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka 200 osób. Tylko 45 z nich mówi rdzennym językiem tayapu i z roku na rok jest ich coraz mniej. Amerykański antropolog Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Weronika Śliwa | dodano: 2012-06-12
Galaktyczna kolizja?

(Na zdjęciu: symulacje zderzenia Galaktyki Andromedy i Drogi Mlecznej sugerują, że po stosunkowo krótkim okresie łączenia się obu gwiezdnych systemów powstanie olbrzymia galaktyka eliptyczna. Świadkiem jej narodzin może być Słońce, które będzie w tym czasie zapewne czerwonym olbrzymem)

Jak odwiedzić inną galaktykę? Być może wystarczy poczekać. Niewykluczone, że już za trzy miliardy lat Słońce dołączy do Galaktyki Andromedy.

Ku Drodze Mlecznej z prędkością 120 km/s zbliża się półtorakrotnie cięższa Galaktyka Andromedy, znana też jako M31. Czy oba gwiezdne układy się zderzą? Tego nie jesteśmy pewni, nie znamy bowiem prędkości poprzecznej M31. Być może ta największa galaktyka spiralna Grupy Lokalnej minie nas w bezpiecznej odległości. Najprawdopodobniej do kosmicznej kolizji jednak dojdzie. T. J. Cox i Avi Loeb z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics opisali w tym roku wyniki symulacji komputerowych tego megazderzenia.

Astronomowie stworzyli komputerowy model cząstek, tworzących obie galaktyki, a także ich kosmiczne otoczenie, aby odpowiedzieć na pytanie: kiedy nastąpi zderzenie i jak będzie przebiegało? Uwzględnili przy tym obecność ciemnej materii - wypełniającego kosmos składnika o nieznanej naturze. Ciemna materia oddziałuje ze zwykłą tylko przez grawitację. Jej ilość wielokrotnie przekracza zawartość materii widocznej. Z obserwacji ruchu gazu i gwiazd w Drodze Mlecznej i Galaktyce Andromedy wiemy, że są one zanurzone w obłokach ciemnej materii 20-krotnie przerastających je masą.

Łączna masa Drogi Mlecznej wyniosła w symulacji aż tysiąc miliardów (1012) mas Słońca. Galaktyka Andromedy była od niej 1,6 razy cięższa. Obie symulowane galaktyki "zanurzono" w przestrzeni wypełnionej cząsteczkami reprezentującymi znacznie rzadszą materię międzygalaktyczną. Łączny obszar objęty symulacją miał kształt sześcianu o boku długości niemal 5 mln lat świetlnych.

Symulację rozpoczęto w chwili przed 5 mld lat, w czasie gdy właśnie tworzyło się Słońce. Jak się okazało, uwzględniona w symulacji obecność ciemnej materii znacznie przyspieszyła sam proces zderzenia i łączenia się obu galaktyk. Zgodnie z obliczeniami dojdzie do niego w ciągu najbliższych 5 mld lat, jeszcze za życia Słońca.

Już za dwa miliardy lat

Być może ludzkość będzie wówczas podziwiała ten kosmiczny spektakl, jednak z pewnością nie z powierzchni Ziemi. Choć na zamianę Słońca w stygnącego białego karła poczekamy jeszcze około 6-7 mld lat, nasza gwiazda już wcześniej zniszczy życie na Ziemi. Słońce staje się stopniowo coraz jaśniejsze i już za nieco ponad miliard lat może odparować ziemskie oceany i pozostawić tylko spaloną, skalistą kulę. Jeśli Ziemianie nie przeniosą się wcześniej na inne globy lub nie przesuną Ziemi na dalszą od Słońca orbitę, utrata szansy na obserwacje zderzenia z Galaktyką Andromedy nie będzie naszym największym zmartwieniem.

Jeśli jednak przetrwamy, już za 2 mld lat obejrzymy początek zderzenia. Pierwsze istotne zmiany nasi ewentualni potomkowie zauważą, gdy obie galaktyki po raz pierwszy zaczną się mijać. Zamiast wąskiego pasa Drogi Mlecznej na niebie zobaczymy wtedy mrowie gwiazd wytrąconych ze swych dotychczasowych orbit. Czy niebo rozświetlą wówczas miliardy zderzających się gwiazd? Raczej nie, gdyż na szczęście takie kolizje będą niezwykle rzadkie. Odległości między gwiazdami w galaktyce są, z wyjątkiem jej ścisłego centrum, tak wielkie, że szanse na zderzenie z gwiazdami drugiej galaktyki będą wręcz minimalne. Zderzą się jednak ze sobą obłoki międzygwiezdnego gazu i pyłu, a oddziałanie grawitacyjne między obiema galaktykami wyrwie część gwiazd z ich dotychczasowych orbit, a nawet wyrzuci je w międzygalaktyczną pustkę. Taki los może również spotkać Słońce.