wszechświat
Autor: Anna Badurska | dodano: 2012-06-12
Wakacyjny wypad za granicę (atmosfery)

W świecie, w którym rutynowo przekracza się wszelkie granice, wycieczka w kosmos wydaje się jedną z ostatnich barier, której pokonanie jeszcze nam nie spowszedniało.

Co tak naprawdę gna turystę w kosmos? Żądza przygód, potrzeba ekstremalnych doznań czy pragnienie estetycznych przeżyć? A może chodzi o rozgłos i swoje pięć minut w historii? W jednej z ankiet przeprowadzonych na początku lat 90. aż 70% zapytanych o chęć spędzenia wakacji w kosmosie wypowiedziało się entuzjastycznie. Aby znaleźć się w kosmosie, połowa respondentów chętnie poświęciłaby trzy miesięczne pensje. Z kolei większość czytelników japońskiego magazynu "New Type" wskazała lot w kosmos jako ostatnie, co chciałaby zrobić przed śmiercią (z uwagi na wciąż dużą zawodność rakiet, rzeczywiście mogłaby to być rzecz ostatnia).

Zainteresowanie rynku nie mogło pozostać bez odpowiedzi. Jak z rękawa posypały się projekty komercyjnych lotów w kosmos, poczynając od wycieczki na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), a kończąc na... igrzyskach olimpijskich w warunkach nieważkości. Rosyjski Sojuz, wciąż jeszcze monopolista na rynku, zabrał w podróż już pięciu "kosmoturystów". Oferta nie była skierowana do zwykłych ludzi - cena biletu na jeden lot wynosiła 20-25 mln dolarów. Mimo to organizująca loty rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos i współpracująca z nią Space Adventures nie skarżą się na brak klientów. Terminarz lotów na ISS jest zapełniony do 2009 roku, nawet mimo podniesienia ceny do - bagatela! - 40 mln dolarów.

Na zajęty dotąd wyłącznie przez Space Adventures rynek wkraczają kolejne firmy, pojawiają się nowe rodzaje wycieczek. Najbardziej zaawansowane prace są prowadzone nad lotami suborbitalnymi - inauguracja ma nastąpić już w 2008 roku. SpaceShipTwo, kosmiczny samolot finansowany przez firmę Virgin Galactic oraz Richarda Bransona (znanego brytyjskiego producenta płytowego i sponsora najbardziej szalonych przedsięwzięć), ma rozpocząć regularne loty od początku 2009 roku. Statek, który wzbije się na wysokość przekraczającą umowną granicę kosmosu (100 km nad ziemią), zabierze pasażerów na kilka minut w stan nieważkości. Za tę przyjemność przyjdzie im zapłacić około 200 tys. dolarów. Nadal sporo, ale i tak w stosunku do lotu na ISS mniej o dwa zera.

Hotel z widokiem na Ziemię

Szacunki ekonomiczne mówią o 15 tys. suborbitalnych i 60 orbitalnych pasażerach do 2020 roku.
Na razie wśród entuzjastów kosmicznej turystyki przeważają Anglosasi. Spośród pierwszych 100 osób, dla których zarezerwowano miejsca na pokładzie SpaceShipTwo, 55% to Amerykanie. Z 60 tys. zgłoszeń na lot, 30% pochodzi z USA, 15% z Wielkiej Brytanii i 10% z Australii. Ale tematem interesują się również Japończycy. Na uniwersytecie w Jokohamie uruchomiono jedyny na świecie kurs turystyki kosmicznej, a nieco ekscentryczna japońska topprojektantka mody Eri Matsui wymyśliła nawet specjalną suknię ślubną, która - cytat za stylistką - równie szałowo prezentuje się w warunkach ziemskich i w nieważkości (projekt sfinansowała... Japońska Agencja Kosmiczna JAXA).

Rynkowi turystyki kosmicznej do wolnej konkurencji jeszcze daleko, ale perspektywy są coraz ciekawsze. Bigelow Aerospace testuje prototyp nadmuchiwanego modułu stacji kosmicznej Nautilus, którą firma chciałaby oddać do komercyjnego użytku w 2010 roku. Kilkanaście tygodni temu wystrzelono już drugi testowy moduł Genesis II (pomysł nadmuchiwanych modułów skopiowano z zaniechanego projektu NASA). Ewentualnym zainteresowanym donosimy, że Bigelow oferuje 50 mln dolarów nagrody za najlepszy pomysł na pojazd wielokrotnego użytku zdolny transportować pasażerów do i z Nautiliusa.

Ciekawie zapowiadają się także kosmiczne hotele. Firm zainteresowanych stworzeniem na orbicie własnych sieci hotelowych jest coraz więcej. Są wśród nich: Excalibur Almaz, planująca modernizację i wystrzelenie starej sowieckiej stacji Almaz, wspomniana Virgin Galactic, sieć hoteli Hilton, a ostatnio nawet British Airways.

Więcej w specjalnym wydaniu miesięcznika „Wiedza i Życie" nr 03/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2020
04/2020
Kalendarium
Maj
26
W 1761 r. Michaił Łomonosow podczas obserwacji przejścia Wenus na tle tarczy Słońca odkrył jej atmosferę.
Warto przeczytać
Co by było, gdyby twój poziom inteligencji okazał się wyższy, niż ci się wydaje? Czy w twojej głowie kryje się geniusz, który tylko czeka, żeby się ujawnić? A może chciałbyś zażyć pigułkę, która zwiększy twój potencjał intelektualny?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Anna Badurska | dodano: 2012-06-12
Wakacyjny wypad za granicę (atmosfery)

W świecie, w którym rutynowo przekracza się wszelkie granice, wycieczka w kosmos wydaje się jedną z ostatnich barier, której pokonanie jeszcze nam nie spowszedniało.

Co tak naprawdę gna turystę w kosmos? Żądza przygód, potrzeba ekstremalnych doznań czy pragnienie estetycznych przeżyć? A może chodzi o rozgłos i swoje pięć minut w historii? W jednej z ankiet przeprowadzonych na początku lat 90. aż 70% zapytanych o chęć spędzenia wakacji w kosmosie wypowiedziało się entuzjastycznie. Aby znaleźć się w kosmosie, połowa respondentów chętnie poświęciłaby trzy miesięczne pensje. Z kolei większość czytelników japońskiego magazynu "New Type" wskazała lot w kosmos jako ostatnie, co chciałaby zrobić przed śmiercią (z uwagi na wciąż dużą zawodność rakiet, rzeczywiście mogłaby to być rzecz ostatnia).

Zainteresowanie rynku nie mogło pozostać bez odpowiedzi. Jak z rękawa posypały się projekty komercyjnych lotów w kosmos, poczynając od wycieczki na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), a kończąc na... igrzyskach olimpijskich w warunkach nieważkości. Rosyjski Sojuz, wciąż jeszcze monopolista na rynku, zabrał w podróż już pięciu "kosmoturystów". Oferta nie była skierowana do zwykłych ludzi - cena biletu na jeden lot wynosiła 20-25 mln dolarów. Mimo to organizująca loty rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos i współpracująca z nią Space Adventures nie skarżą się na brak klientów. Terminarz lotów na ISS jest zapełniony do 2009 roku, nawet mimo podniesienia ceny do - bagatela! - 40 mln dolarów.

Na zajęty dotąd wyłącznie przez Space Adventures rynek wkraczają kolejne firmy, pojawiają się nowe rodzaje wycieczek. Najbardziej zaawansowane prace są prowadzone nad lotami suborbitalnymi - inauguracja ma nastąpić już w 2008 roku. SpaceShipTwo, kosmiczny samolot finansowany przez firmę Virgin Galactic oraz Richarda Bransona (znanego brytyjskiego producenta płytowego i sponsora najbardziej szalonych przedsięwzięć), ma rozpocząć regularne loty od początku 2009 roku. Statek, który wzbije się na wysokość przekraczającą umowną granicę kosmosu (100 km nad ziemią), zabierze pasażerów na kilka minut w stan nieważkości. Za tę przyjemność przyjdzie im zapłacić około 200 tys. dolarów. Nadal sporo, ale i tak w stosunku do lotu na ISS mniej o dwa zera.

Hotel z widokiem na Ziemię

Szacunki ekonomiczne mówią o 15 tys. suborbitalnych i 60 orbitalnych pasażerach do 2020 roku.
Na razie wśród entuzjastów kosmicznej turystyki przeważają Anglosasi. Spośród pierwszych 100 osób, dla których zarezerwowano miejsca na pokładzie SpaceShipTwo, 55% to Amerykanie. Z 60 tys. zgłoszeń na lot, 30% pochodzi z USA, 15% z Wielkiej Brytanii i 10% z Australii. Ale tematem interesują się również Japończycy. Na uniwersytecie w Jokohamie uruchomiono jedyny na świecie kurs turystyki kosmicznej, a nieco ekscentryczna japońska topprojektantka mody Eri Matsui wymyśliła nawet specjalną suknię ślubną, która - cytat za stylistką - równie szałowo prezentuje się w warunkach ziemskich i w nieważkości (projekt sfinansowała... Japońska Agencja Kosmiczna JAXA).

Rynkowi turystyki kosmicznej do wolnej konkurencji jeszcze daleko, ale perspektywy są coraz ciekawsze. Bigelow Aerospace testuje prototyp nadmuchiwanego modułu stacji kosmicznej Nautilus, którą firma chciałaby oddać do komercyjnego użytku w 2010 roku. Kilkanaście tygodni temu wystrzelono już drugi testowy moduł Genesis II (pomysł nadmuchiwanych modułów skopiowano z zaniechanego projektu NASA). Ewentualnym zainteresowanym donosimy, że Bigelow oferuje 50 mln dolarów nagrody za najlepszy pomysł na pojazd wielokrotnego użytku zdolny transportować pasażerów do i z Nautiliusa.

Ciekawie zapowiadają się także kosmiczne hotele. Firm zainteresowanych stworzeniem na orbicie własnych sieci hotelowych jest coraz więcej. Są wśród nich: Excalibur Almaz, planująca modernizację i wystrzelenie starej sowieckiej stacji Almaz, wspomniana Virgin Galactic, sieć hoteli Hilton, a ostatnio nawet British Airways.