człowiek
Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-06-12
Kłopoty z duszą

(Fot. Himalayan Academy Publications, Kapaa, Kauai, Hawaii/Wikipedia)

W Europie, gdzie przeważają chrześcijanie, według badań Instytutu Gallupa aż jedna czwarta mieszkańców wierzy zarówno w zmartwychwstanie, jak i w reinkarnację.

W czytanych powszechnie rekolekcjach hinduskiego jezuity Anthony'ego de Mello, obok ewangelicznych nauk Jezusa łatwo dostrzec wpływy religii Wschodu. Zaniepokojona Kongregacja Nauki Wiary na czele z ówczesnym prefektem, kardynałem Josephem Ratzingerem, zbadała poglądy de Mello i w 1998 roku orzekła, że są one nie do pogodzenia z wiarą katolicką. Dotyczyło to również sprawy zmartwychwstania. Według de Mello człowiek po śmierci rozpływa się w nieosobowym Bogu, co jest przyrównywane do rozpuszczenia się soli w wodzie.

Do zamętu wokół zmartwychwstania przyczynił się też ruch New Age. Holistyczna wizja "Nowej Epoki" wskazuje na ogromny potencjał człowieka, jego dążenie do kontaktu z Siłą Wyższą, Bogiem jako kosmiczną Energią i każe wierzyć w reinkarnację, jako wyraz bezustannego rozwoju człowieka. Niektórzy zwolennicy tego ruchu oskarżają wręcz papiestwo o wymazanie prawdy o reinkarnacji (metempsychozie - metempsychos Pitagorasa), głoszonej przez niektórych Ojców Kościoła. Ostrożne tony rewizji pewnych stwierdzeń dają się zauważyć nawet w polskim Kościele.

Kwestie metempsychozy głoszonej przez niektórych myślicieli chrześcijańskich w porównaniu z dogmatem katolickim o zmartwychwstaniu ciała nie są przy tym łatwe do omówienia, ponieważ nauka Kościoła nie zrodziła się w wyniku jednorazowego aktu. Kształtowała się przez wiele wieków, w gorących, a nieraz nawet krwawych sporach.

Na wykształcenie się zrębów teologii największy bodaj wpływ miał Szaweł z Tarsu (święty Paweł), najpierw faryzeusz i zaciekły wróg pierwszych chrześcijan. Gdy wyruszył tępić zwolenników Jezusa, w drodze do Damaszku utracił wzrok. Pojął swój błąd i w wyniku mistycznych doznań stał się najwybitniejszym propagatorem Dobrej Nowiny. Nazywany przez niektórych trzynastym apostołem, "poroniony płód Pański", jak się sam określał, był intelektualistą, poliglotą, a przede wszystkim obywatelem rzymskim, co dawało mu wiele praw, m.in. nietykalność osobistą i możliwość nieograniczonego podróżowania. Paweł dotarł więc z nauką o Jezusie Mesjaszu do Grecji, uważanej wówczas za kraj o przodującej kulturze. Musiał się tam zetknąć z filozofią neoplatońską, pitagoreizmem, misteriami orfickimi, a więc również z pojęciem "wędrówki dusz".

Był to czas nie tylko prześladowań chrześcijan, ale i zamieszania "doktrynalnego" spowodowanego pojawianiem się kolejnych ewangelii. Dopiero w końcu IV i na początku V wieku Kościół ustalił teologiczne fundamenty. Wtedy też wykrystalizował się kanon Starego i Nowego Testamentu. Na synodach nicejskim w 325 roku (kiedy odrzucono arianizm) i kartagińskim w 397 roku ostatecznie zakwestionowano wiarygodność wielu pism, określając je jako apokryfy. Wśród nich znalazły się ewangelie Tomasza, Judasza, Bartłomieja i Apokalipsa Piotra i Pawła. Odrzucono je jako fałszywe, nienapisane pod wpływem Ducha Świętego. Do kanonu biblijnego włączono cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, 13 listów świętego Pawła, siedem listów powszechnych, anonimowy List do Hebrajczyków oraz Apokalipsę przypisywaną świętemu Janowi.

Co teologowie znaleźli w kanonie o zmartwychwstaniu? W Księdze Rodzaju Bóg zapowiada, że wyniszczy, "co istnieje na powierzchni ziemi - cokolwiek stworzyłem". Niektórzy zastanawiali się, dlaczego w takim razie życie wraca z powrotem na ziemię? Czyżby zadziałało tajemnicze prawo reinkarnacji, tak jak na to wskazują cykle przyrody?

Gnoza w kanonie

Wśród pierwszych chrześcijan wyłonili się gnostycy, którzy powoływali się na słowa świętego Pawła: "Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa". Przy czym "Prawo", czyli "Zakon", oznaczał Biblię. Zanim Paweł się nawrócił, był prawowiernym Żydem, dlatego Bazylides, gnostyczny zwolennik reinkarnacji z Syrii, odczytał te słowa jako kolejny dowód, że Apostoł w poprzednim wcieleniu "bez Prawa" był kimś innym, "w ciele zwierzęcia albo ptaka". Podobnie interpretował Bazylides słowa z Księgi Wyjścia, że Bóg zsyła kary za niegodziwość aż do trzeciego i czwartego pokolenia, co tłumaczył tym, że reinkarnacja jest karą za grzechy.

Zwolennicy "wędrówki dusz" znaleźli też dowody w Ewangeliach. W Ewangelii wg świętego Łukasza Jan Chrzciciel jest uznawany za wcielenie proroka: ma przyjść przed Jezusem "w duchu i mocy Eliasza". Król Herod mówi o Jezusie: "To Jan Chrzciciel", a przecież przedtem kazał Jana ściąć. Sam Jezus mówi, że Eliasz, owszem, już przybył, z czego uczniowie zrozumieli, że mówi o Janie Chrzcicielu. Czyż nie oznacza to, że dusza Jana wędrowała, wcielając się w Jezusa? - pytali zwolennicy metempsychozy.

Bazylides, mocno oddziałujący na grupy chrześcijan, sądził, że dusza, przechodząc w inne ciało, przenosi wcześniejsze grzechy. Pogląd ten powziął z obserwacji cierpienia towarzyszącego ludziom już w chwili narodzin - dziecko krzyczy wraz z matką, bo cierpi wcielona dusza, dowodził. Jezus, jak twierdził Bazylides, nie mógł jednak cierpieć, ponieważ zamienił się cielesną powłoką z niosącym krzyż Szymonem Cyrenejczykiem. Chrystus zatem nie musiał zmartwychwstać.

Wielość poglądów wczesnochrześcijańskich powodowała, że kilka fundamentalnych kwestii, w tym sprawa metempsychozy i zmartwychwstania, nurtowało Kościół od zarania. Szczególny niepokój teologów budziły w II wieku spekulacje gnostyczne Marcjona i Walentyna. Doketyści ci sądzili, że cielesność Chrystusa była złudzeniem (grec. dokein). Ich zdaniem wskazywały na to zdarzenia opisane w Ewangelii - przejście zdematerializowanego Jezusa przez tłum, chodzenie po wodzie czy nagłe zniknięcie Zbawiciela w drodze do Emaus. Chrystus nie musiał więc zmartwychwstać, gdyż był rodzajem urojenia Jego uczniów. Ponieważ nie istniały Ciało i Krew Jezusa, doketyści nie uznawali sakramentów.

Orygenes o nieśmiertelności duszy

Ścieranie się poglądów i krytyka gnozy nie były złem samym w sobie, gdyż walka ideowa przyczyniała się do wypracowania teologii Kościoła. W dziele "O zmartwychwstaniu ciał" żarliwy apologeta chrześcijaństwa, Rzymianin i prawnik Tertulian, już w II wieku ostro skrytykował poglądy gnostyków, twierdząc, że ciało zmartwychwstaje; i tak dusza, jak i ciało pochodzą z nasienia ojca. Wywód ten wzbudził jednak poważne zastrzeżenia, bo czy dusza może zrodzić się z nasienia?

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 11/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2020
04/2020
Kalendarium
Maj
31
W 1990 r. został wyniesiony na orbitę moduł naukowy Kristall, część radzieckiej stacji Mir
Warto przeczytać
Ta książka to praktyczny poradnik jak mniej marnować. Możesz wyrzucać aż o 80 procent mniej rzeczy, wydawać mniej pieniędzy - i pełniej żyć! To także refleksja nad tym, w jaki sposób można zacząć działać na rzecz środowiska

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-06-12
Kłopoty z duszą

(Fot. Himalayan Academy Publications, Kapaa, Kauai, Hawaii/Wikipedia)

W Europie, gdzie przeważają chrześcijanie, według badań Instytutu Gallupa aż jedna czwarta mieszkańców wierzy zarówno w zmartwychwstanie, jak i w reinkarnację.

W czytanych powszechnie rekolekcjach hinduskiego jezuity Anthony'ego de Mello, obok ewangelicznych nauk Jezusa łatwo dostrzec wpływy religii Wschodu. Zaniepokojona Kongregacja Nauki Wiary na czele z ówczesnym prefektem, kardynałem Josephem Ratzingerem, zbadała poglądy de Mello i w 1998 roku orzekła, że są one nie do pogodzenia z wiarą katolicką. Dotyczyło to również sprawy zmartwychwstania. Według de Mello człowiek po śmierci rozpływa się w nieosobowym Bogu, co jest przyrównywane do rozpuszczenia się soli w wodzie.

Do zamętu wokół zmartwychwstania przyczynił się też ruch New Age. Holistyczna wizja "Nowej Epoki" wskazuje na ogromny potencjał człowieka, jego dążenie do kontaktu z Siłą Wyższą, Bogiem jako kosmiczną Energią i każe wierzyć w reinkarnację, jako wyraz bezustannego rozwoju człowieka. Niektórzy zwolennicy tego ruchu oskarżają wręcz papiestwo o wymazanie prawdy o reinkarnacji (metempsychozie - metempsychos Pitagorasa), głoszonej przez niektórych Ojców Kościoła. Ostrożne tony rewizji pewnych stwierdzeń dają się zauważyć nawet w polskim Kościele.

Kwestie metempsychozy głoszonej przez niektórych myślicieli chrześcijańskich w porównaniu z dogmatem katolickim o zmartwychwstaniu ciała nie są przy tym łatwe do omówienia, ponieważ nauka Kościoła nie zrodziła się w wyniku jednorazowego aktu. Kształtowała się przez wiele wieków, w gorących, a nieraz nawet krwawych sporach.

Na wykształcenie się zrębów teologii największy bodaj wpływ miał Szaweł z Tarsu (święty Paweł), najpierw faryzeusz i zaciekły wróg pierwszych chrześcijan. Gdy wyruszył tępić zwolenników Jezusa, w drodze do Damaszku utracił wzrok. Pojął swój błąd i w wyniku mistycznych doznań stał się najwybitniejszym propagatorem Dobrej Nowiny. Nazywany przez niektórych trzynastym apostołem, "poroniony płód Pański", jak się sam określał, był intelektualistą, poliglotą, a przede wszystkim obywatelem rzymskim, co dawało mu wiele praw, m.in. nietykalność osobistą i możliwość nieograniczonego podróżowania. Paweł dotarł więc z nauką o Jezusie Mesjaszu do Grecji, uważanej wówczas za kraj o przodującej kulturze. Musiał się tam zetknąć z filozofią neoplatońską, pitagoreizmem, misteriami orfickimi, a więc również z pojęciem "wędrówki dusz".

Był to czas nie tylko prześladowań chrześcijan, ale i zamieszania "doktrynalnego" spowodowanego pojawianiem się kolejnych ewangelii. Dopiero w końcu IV i na początku V wieku Kościół ustalił teologiczne fundamenty. Wtedy też wykrystalizował się kanon Starego i Nowego Testamentu. Na synodach nicejskim w 325 roku (kiedy odrzucono arianizm) i kartagińskim w 397 roku ostatecznie zakwestionowano wiarygodność wielu pism, określając je jako apokryfy. Wśród nich znalazły się ewangelie Tomasza, Judasza, Bartłomieja i Apokalipsa Piotra i Pawła. Odrzucono je jako fałszywe, nienapisane pod wpływem Ducha Świętego. Do kanonu biblijnego włączono cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, 13 listów świętego Pawła, siedem listów powszechnych, anonimowy List do Hebrajczyków oraz Apokalipsę przypisywaną świętemu Janowi.

Co teologowie znaleźli w kanonie o zmartwychwstaniu? W Księdze Rodzaju Bóg zapowiada, że wyniszczy, "co istnieje na powierzchni ziemi - cokolwiek stworzyłem". Niektórzy zastanawiali się, dlaczego w takim razie życie wraca z powrotem na ziemię? Czyżby zadziałało tajemnicze prawo reinkarnacji, tak jak na to wskazują cykle przyrody?

Gnoza w kanonie

Wśród pierwszych chrześcijan wyłonili się gnostycy, którzy powoływali się na słowa świętego Pawła: "Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa". Przy czym "Prawo", czyli "Zakon", oznaczał Biblię. Zanim Paweł się nawrócił, był prawowiernym Żydem, dlatego Bazylides, gnostyczny zwolennik reinkarnacji z Syrii, odczytał te słowa jako kolejny dowód, że Apostoł w poprzednim wcieleniu "bez Prawa" był kimś innym, "w ciele zwierzęcia albo ptaka". Podobnie interpretował Bazylides słowa z Księgi Wyjścia, że Bóg zsyła kary za niegodziwość aż do trzeciego i czwartego pokolenia, co tłumaczył tym, że reinkarnacja jest karą za grzechy.

Zwolennicy "wędrówki dusz" znaleźli też dowody w Ewangeliach. W Ewangelii wg świętego Łukasza Jan Chrzciciel jest uznawany za wcielenie proroka: ma przyjść przed Jezusem "w duchu i mocy Eliasza". Król Herod mówi o Jezusie: "To Jan Chrzciciel", a przecież przedtem kazał Jana ściąć. Sam Jezus mówi, że Eliasz, owszem, już przybył, z czego uczniowie zrozumieli, że mówi o Janie Chrzcicielu. Czyż nie oznacza to, że dusza Jana wędrowała, wcielając się w Jezusa? - pytali zwolennicy metempsychozy.

Bazylides, mocno oddziałujący na grupy chrześcijan, sądził, że dusza, przechodząc w inne ciało, przenosi wcześniejsze grzechy. Pogląd ten powziął z obserwacji cierpienia towarzyszącego ludziom już w chwili narodzin - dziecko krzyczy wraz z matką, bo cierpi wcielona dusza, dowodził. Jezus, jak twierdził Bazylides, nie mógł jednak cierpieć, ponieważ zamienił się cielesną powłoką z niosącym krzyż Szymonem Cyrenejczykiem. Chrystus zatem nie musiał zmartwychwstać.

Wielość poglądów wczesnochrześcijańskich powodowała, że kilka fundamentalnych kwestii, w tym sprawa metempsychozy i zmartwychwstania, nurtowało Kościół od zarania. Szczególny niepokój teologów budziły w II wieku spekulacje gnostyczne Marcjona i Walentyna. Doketyści ci sądzili, że cielesność Chrystusa była złudzeniem (grec. dokein). Ich zdaniem wskazywały na to zdarzenia opisane w Ewangelii - przejście zdematerializowanego Jezusa przez tłum, chodzenie po wodzie czy nagłe zniknięcie Zbawiciela w drodze do Emaus. Chrystus nie musiał więc zmartwychwstać, gdyż był rodzajem urojenia Jego uczniów. Ponieważ nie istniały Ciało i Krew Jezusa, doketyści nie uznawali sakramentów.

Orygenes o nieśmiertelności duszy

Ścieranie się poglądów i krytyka gnozy nie były złem samym w sobie, gdyż walka ideowa przyczyniała się do wypracowania teologii Kościoła. W dziele "O zmartwychwstaniu ciał" żarliwy apologeta chrześcijaństwa, Rzymianin i prawnik Tertulian, już w II wieku ostro skrytykował poglądy gnostyków, twierdząc, że ciało zmartwychwstaje; i tak dusza, jak i ciało pochodzą z nasienia ojca. Wywód ten wzbudził jednak poważne zastrzeżenia, bo czy dusza może zrodzić się z nasienia?