ziemia
Autor: Wojciech Pastuszka | dodano: 2015-02-24
Podziemne sekrety Teotihuacán

Fot. INAH

Zamknięty przed wiekami tunel daje nadzieję, że archeolodzy wreszcie znajdą grobowce, w których pochowano władców największego niegdyś miasta Ameryki.

Ponad 600 lat temu lud koczowników z północy przemierzał środkowy Meksyk. Pewnego dnia wędrowcy ujrzeli rozległe opuszczone miasto, w którego centrum stały piramidy wielkie jak góry. Zaskoczeni ogromem napotkanych budowli nazwali odkryte miasto Teotihuacán – co w ich języku oznaczało: „miejsce, w którym narodzili się bogowie”. Zachwyt Azteków, bo to oni byli tymi wędrowcami, był tak wielki, że wprowadzili Teotihuacán do swojej mitologii i historii, wzorując na dawnym mieście także architekturę swojej stolicy – Tenochtitlanu, założonej około 50 km dalej na jednej z wysp jeziora Texcoco. Nie należy się dziwić Aztekom, że napotkane ruiny wywarły na nich wielkie wrażenie. Jeśli porównać największą budowlę Teotihuacán, czyli piramidę Słońca, z grobowcami egipskich władców, to masywniejsza od niej jest tylko piramida Cheopsa.

Piramida Słońca ma boki długości 224 m i wysokość 71 m. Na jej szczycie stała niegdyś świątynia. Drugą co do wielkości budowlą Teotihuacán jest piramida Księżyca, o bokach długości 130 i 156 m oraz wysokości 43 m. Całe miasto, w którym było też wiele mniejszych piramid, zajmowało powierzchnię co najmniej 20 km2. Wedle różnych szacunków w czasach największego rozkwitu żyło w nim 100–200 tys. ludzi, co oznacza, że w pierwszych wiekach naszej ery Teotihuacán było największym miastem Ameryki i jednym z najludniejszych miast świata.

Tunele pod piramidami

Archeolodzy pracują w mieście od ponad wieku, ale do zbadania pozostaje im wciąż… 95% jego powierzchni. Wiele tajemnic kryją nawet te najlepiej poznane budowle. Oprócz dwóch wspomnianych piramid należy do nich tzw. Cytadela, na której terenie znajduje się świątynia Pierzastego Węża – trzecia co do wielkości piramida Teotihuacán. Nazwę Cytadela nadali temu miejscu Hiszpanie, gdyż uznali je za fort. Archeolodzy widzą jednak w tym kompleksie centrum religijno-polityczne Teotihuacán, a nie wojskową twierdzę. To właśnie Cytadela stała się w ostatnim czasie najgorętszym miejscem w całym Teotihuacán. Wszystko zaczęło się od ulewnych opadów w 2003 r., po których na dziedzińcu kompleksu pojawiła się dziura głębokości ponad 80 cm. Okazało się, że jest to początek szybu sięgającego 15 m w głąb ziemi. Na jego dnie zaczynał się zaś tunel biegnący w kierunku świątyni Pierzastego Węża. Meksykańscy badacze długo przygotowywali się do eksploracji tunelu, aż w końcu zaczęli operację w 2009 r. Wpierw przeprowadzili badania geofizyczne, które wykazały, że tunel ma około 120 m długości i wiedzie pod sam środek świątyni. Jego początkowy odcinek był całkowicie zamknięty warstwami ziemi. Badania wykazały, że blokadę stworzyli celowo mieszkańcy Teotihuacán około 250 r. n.e. To rozbudziło nadzieje badaczy, bo stało się w zasadzie pewne, że w tunelu nie było nikogo od blisko 1800 lat i może on kryć nietknięte zabytki, np. grobowce elit miasta, być może nawet władców – gdyż dotąd nie odkryto pochówku, który można by było przypisać królowi Teotihuacán. W efekcie o władzach miasta wciąż wiemy bardzo niewiele.

Do pierwszych badań wnętrza tunelu archeolodzy wykorzystali dwa roboty. Ich eskapady wąską przestrzenią między zasypiskiem a stropem tunelu pozwoliły badaczom zorientować się, co czeka w dalszej części tunelu i na ile ryzykowna będzie jego eksploracja. Przekopanie się przez kilkumetrową blokadę wejścia do tunelu zajęło archeologom wiele miesięcy. Wolne tempo prac wynikało w dużej mierze z tego, że kopano bardzo ostrożnie, aby nie uszkodzić zalegających w ziemi zabytków, a każdą piędź ziemi wydobytej z tunelu dokładnie przesiewano. W ostatnich miesiącach archeolodzy dotarli do 103 m długości tunelu i w miejscu leżącym 18 m pod świątynią Pierzastego Węża natrafili na ogromny depozyt ofiarny ułożony na odcinku o długości 8 m i szerokości 4 m. Mimo że znaleźli już w tunelu kilkadziesiąt depozytów, to żaden nie był tak bogaty.

W skład wielkiej ofiary wchodziły cztery jadeitowe posągi przedstawiające ludzi, dziesiątki dużych muszli pochodzących z Zatoki Meksykańskiej i z Morza Karaibskiego, tysiące paciorków, liczne naczynia, jadeit z Gwatemali, kule gumy, szczątki dużych kotów, dyski z pirytu, a także drewniana skrzynia z dziesiątkami muszli. Lokalizacja depozytu nie była przypadkowa. Właśnie w tej części tunelu znajdują się wejścia do trzech komór, na których istnienie wskazywały już wcześniejsze badania geofizyczne i eksploracja za pomocą robota Tlaloc II. Archeolodzy liczą, że kryją się w nich tak długo poszukiwane groby władców Teotihuacán.

Tunel pod świątynią Pierzastego Węża nie jest pierwszym takim znaleziskiem w Teotihuacán. W latach 70. ub.w. odkryto podziemny korytarz o długości ponad 100 m ciągnący się pod piramidą Słońca. W jego wnętrzu było wiele pozostałości praktyk kultowych z pierwszych wieków naszej ery. Przez długi czas uważano, że to naturalna jaskinia, którą mieszkańcy miasta uznali za święte miejsce i dlatego zbudowali na niej swoją największą świątynię. (Później jednak pojawiły się podejrzenia, że tunel pod ­ piramidą Słońca jest jednak dziełem ludzi).

W ścisłym centrum Teotihuacán archeolodzy znaleźli też sporą liczbę podziemnych grot, wykopanych prawdopodobnie w I w. n.e. podczas wydobywania wulkanicznych skał. W późniejszych czasach miejsca te najwyraźniej nabrały znaczenia religijnego, gdyż znaleziono w nich liczne pozostałości działalności rytualnej. Wszystko to wskazuje na duże znaczenie podziemi w wierzeniach mieszkańców Teotihuacán, co zresztą nie jest niczym wyjątkowym w Ameryce Środkowej. Majowie np. uznawali za święte miejsca liczne naturalne jaskinie na Jukatanie. Podziemne tunele pod piramidami znaleziono też w kilku innych dawnych miastach na tym kontynencie.

Kopalnia informacji

Archeolodzy nie dotarli jeszcze do końca tunelu pod świątynią Pierzastego Węża, ale już teraz liczba znalezionych zabytków jest imponująca. Odkryto tysiące artefaktów, wśród których sporo ma pochodzenie organiczne i które przetrwały aż do dziś dzięki specyficznym, wilgotnym warunkom panującym w tunelu. Archeolodzy znaleźli m.in. ponad 4 tys. świetnie zachowanych drewnianych zabytków i ponad 15 tys. nasion różnych roślin. Wyjątkowo ciekawym znaleziskiem są plecione maty, które zazwyczaj nie zachowują się do naszych czasów. Prócz tego odkryto też sporo przedmiotów z trwalszych materiałów: ceramiczne naczynia, różnorodne paciorki, noże i groty strzał z obsydianu albo krzemienia oraz wiele innych. Wiadomo już, że badania tego materiału potrwają dziesięciolecia, a uzyskane dzięki nim informacje mogą bardzo wzbogacić naszą wiedzę o Teotihuacán, dotychczas bardzo skromną.

Skromną, bowiem mimo ponad stu lat badań wciąż nie wiemy np., jaka była oryginalna nazwa miasta i jaki lud je zbudował. Czy była to stolica wielkiego imperium, czy jedynie miasto-państwo, którego gospodarcze i kulturowe wpływy rozciągały się na znaczną część współczesnego Meksyku? Wiemy tak mało, gdyż ta wspaniała cywilizacja prawdopodobnie w ogóle nie znała pisma. Jedyne wzmianki pisemne o Teotihuacán pochodzą z ziem Majów, ale są nieliczne i nie dostarczają wielu pewnych informacji. Wynika z nich jedynie, że przedstawiciele teotihuacańskich elit mogli dotrzeć do ziem Majów i przejąć władzę w niektórych miastach. Majowie oznaczali Teotihuacán glifem znanym jako Puh, co znaczy Miejsce Trzcin. Była to jednak nazwa o charakterze mitologicznym określająca miejsce stworzenia i używana w późniejszych czasach także w odniesieniu do kilku innych ośrodków.

Naukowcy są więc zmuszeni odtwarzać dzieje miasta na podstawie badań znalezionych na jego terenie przedmiotów. Na szczęście jest to źródło, które w obecnych czasach potrafi zdradzić naprawdę wiele informacji.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 03/2015 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2020
06/2020
Kalendarium
Lipiec
10
W 2008 r. na Politechnice Wrocławskiej uruchomiono polski superkomputer Nova.
Warto przeczytać
W zagubionej w lesie deszczowym Papui Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka 200 osób. Tylko 45 z nich mówi rdzennym językiem tayapu i z roku na rok jest ich coraz mniej. Amerykański antropolog Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Wojciech Pastuszka | dodano: 2015-02-24
Podziemne sekrety Teotihuacán

Fot. INAH

Zamknięty przed wiekami tunel daje nadzieję, że archeolodzy wreszcie znajdą grobowce, w których pochowano władców największego niegdyś miasta Ameryki.

Ponad 600 lat temu lud koczowników z północy przemierzał środkowy Meksyk. Pewnego dnia wędrowcy ujrzeli rozległe opuszczone miasto, w którego centrum stały piramidy wielkie jak góry. Zaskoczeni ogromem napotkanych budowli nazwali odkryte miasto Teotihuacán – co w ich języku oznaczało: „miejsce, w którym narodzili się bogowie”. Zachwyt Azteków, bo to oni byli tymi wędrowcami, był tak wielki, że wprowadzili Teotihuacán do swojej mitologii i historii, wzorując na dawnym mieście także architekturę swojej stolicy – Tenochtitlanu, założonej około 50 km dalej na jednej z wysp jeziora Texcoco. Nie należy się dziwić Aztekom, że napotkane ruiny wywarły na nich wielkie wrażenie. Jeśli porównać największą budowlę Teotihuacán, czyli piramidę Słońca, z grobowcami egipskich władców, to masywniejsza od niej jest tylko piramida Cheopsa.

Piramida Słońca ma boki długości 224 m i wysokość 71 m. Na jej szczycie stała niegdyś świątynia. Drugą co do wielkości budowlą Teotihuacán jest piramida Księżyca, o bokach długości 130 i 156 m oraz wysokości 43 m. Całe miasto, w którym było też wiele mniejszych piramid, zajmowało powierzchnię co najmniej 20 km2. Wedle różnych szacunków w czasach największego rozkwitu żyło w nim 100–200 tys. ludzi, co oznacza, że w pierwszych wiekach naszej ery Teotihuacán było największym miastem Ameryki i jednym z najludniejszych miast świata.

Tunele pod piramidami

Archeolodzy pracują w mieście od ponad wieku, ale do zbadania pozostaje im wciąż… 95% jego powierzchni. Wiele tajemnic kryją nawet te najlepiej poznane budowle. Oprócz dwóch wspomnianych piramid należy do nich tzw. Cytadela, na której terenie znajduje się świątynia Pierzastego Węża – trzecia co do wielkości piramida Teotihuacán. Nazwę Cytadela nadali temu miejscu Hiszpanie, gdyż uznali je za fort. Archeolodzy widzą jednak w tym kompleksie centrum religijno-polityczne Teotihuacán, a nie wojskową twierdzę. To właśnie Cytadela stała się w ostatnim czasie najgorętszym miejscem w całym Teotihuacán. Wszystko zaczęło się od ulewnych opadów w 2003 r., po których na dziedzińcu kompleksu pojawiła się dziura głębokości ponad 80 cm. Okazało się, że jest to początek szybu sięgającego 15 m w głąb ziemi. Na jego dnie zaczynał się zaś tunel biegnący w kierunku świątyni Pierzastego Węża. Meksykańscy badacze długo przygotowywali się do eksploracji tunelu, aż w końcu zaczęli operację w 2009 r. Wpierw przeprowadzili badania geofizyczne, które wykazały, że tunel ma około 120 m długości i wiedzie pod sam środek świątyni. Jego początkowy odcinek był całkowicie zamknięty warstwami ziemi. Badania wykazały, że blokadę stworzyli celowo mieszkańcy Teotihuacán około 250 r. n.e. To rozbudziło nadzieje badaczy, bo stało się w zasadzie pewne, że w tunelu nie było nikogo od blisko 1800 lat i może on kryć nietknięte zabytki, np. grobowce elit miasta, być może nawet władców – gdyż dotąd nie odkryto pochówku, który można by było przypisać królowi Teotihuacán. W efekcie o władzach miasta wciąż wiemy bardzo niewiele.

Do pierwszych badań wnętrza tunelu archeolodzy wykorzystali dwa roboty. Ich eskapady wąską przestrzenią między zasypiskiem a stropem tunelu pozwoliły badaczom zorientować się, co czeka w dalszej części tunelu i na ile ryzykowna będzie jego eksploracja. Przekopanie się przez kilkumetrową blokadę wejścia do tunelu zajęło archeologom wiele miesięcy. Wolne tempo prac wynikało w dużej mierze z tego, że kopano bardzo ostrożnie, aby nie uszkodzić zalegających w ziemi zabytków, a każdą piędź ziemi wydobytej z tunelu dokładnie przesiewano. W ostatnich miesiącach archeolodzy dotarli do 103 m długości tunelu i w miejscu leżącym 18 m pod świątynią Pierzastego Węża natrafili na ogromny depozyt ofiarny ułożony na odcinku o długości 8 m i szerokości 4 m. Mimo że znaleźli już w tunelu kilkadziesiąt depozytów, to żaden nie był tak bogaty.

W skład wielkiej ofiary wchodziły cztery jadeitowe posągi przedstawiające ludzi, dziesiątki dużych muszli pochodzących z Zatoki Meksykańskiej i z Morza Karaibskiego, tysiące paciorków, liczne naczynia, jadeit z Gwatemali, kule gumy, szczątki dużych kotów, dyski z pirytu, a także drewniana skrzynia z dziesiątkami muszli. Lokalizacja depozytu nie była przypadkowa. Właśnie w tej części tunelu znajdują się wejścia do trzech komór, na których istnienie wskazywały już wcześniejsze badania geofizyczne i eksploracja za pomocą robota Tlaloc II. Archeolodzy liczą, że kryją się w nich tak długo poszukiwane groby władców Teotihuacán.

Tunel pod świątynią Pierzastego Węża nie jest pierwszym takim znaleziskiem w Teotihuacán. W latach 70. ub.w. odkryto podziemny korytarz o długości ponad 100 m ciągnący się pod piramidą Słońca. W jego wnętrzu było wiele pozostałości praktyk kultowych z pierwszych wieków naszej ery. Przez długi czas uważano, że to naturalna jaskinia, którą mieszkańcy miasta uznali za święte miejsce i dlatego zbudowali na niej swoją największą świątynię. (Później jednak pojawiły się podejrzenia, że tunel pod ­ piramidą Słońca jest jednak dziełem ludzi).

W ścisłym centrum Teotihuacán archeolodzy znaleźli też sporą liczbę podziemnych grot, wykopanych prawdopodobnie w I w. n.e. podczas wydobywania wulkanicznych skał. W późniejszych czasach miejsca te najwyraźniej nabrały znaczenia religijnego, gdyż znaleziono w nich liczne pozostałości działalności rytualnej. Wszystko to wskazuje na duże znaczenie podziemi w wierzeniach mieszkańców Teotihuacán, co zresztą nie jest niczym wyjątkowym w Ameryce Środkowej. Majowie np. uznawali za święte miejsca liczne naturalne jaskinie na Jukatanie. Podziemne tunele pod piramidami znaleziono też w kilku innych dawnych miastach na tym kontynencie.

Kopalnia informacji

Archeolodzy nie dotarli jeszcze do końca tunelu pod świątynią Pierzastego Węża, ale już teraz liczba znalezionych zabytków jest imponująca. Odkryto tysiące artefaktów, wśród których sporo ma pochodzenie organiczne i które przetrwały aż do dziś dzięki specyficznym, wilgotnym warunkom panującym w tunelu. Archeolodzy znaleźli m.in. ponad 4 tys. świetnie zachowanych drewnianych zabytków i ponad 15 tys. nasion różnych roślin. Wyjątkowo ciekawym znaleziskiem są plecione maty, które zazwyczaj nie zachowują się do naszych czasów. Prócz tego odkryto też sporo przedmiotów z trwalszych materiałów: ceramiczne naczynia, różnorodne paciorki, noże i groty strzał z obsydianu albo krzemienia oraz wiele innych. Wiadomo już, że badania tego materiału potrwają dziesięciolecia, a uzyskane dzięki nim informacje mogą bardzo wzbogacić naszą wiedzę o Teotihuacán, dotychczas bardzo skromną.

Skromną, bowiem mimo ponad stu lat badań wciąż nie wiemy np., jaka była oryginalna nazwa miasta i jaki lud je zbudował. Czy była to stolica wielkiego imperium, czy jedynie miasto-państwo, którego gospodarcze i kulturowe wpływy rozciągały się na znaczną część współczesnego Meksyku? Wiemy tak mało, gdyż ta wspaniała cywilizacja prawdopodobnie w ogóle nie znała pisma. Jedyne wzmianki pisemne o Teotihuacán pochodzą z ziem Majów, ale są nieliczne i nie dostarczają wielu pewnych informacji. Wynika z nich jedynie, że przedstawiciele teotihuacańskich elit mogli dotrzeć do ziem Majów i przejąć władzę w niektórych miastach. Majowie oznaczali Teotihuacán glifem znanym jako Puh, co znaczy Miejsce Trzcin. Była to jednak nazwa o charakterze mitologicznym określająca miejsce stworzenia i używana w późniejszych czasach także w odniesieniu do kilku innych ośrodków.

Naukowcy są więc zmuszeni odtwarzać dzieje miasta na podstawie badań znalezionych na jego terenie przedmiotów. Na szczęście jest to źródło, które w obecnych czasach potrafi zdradzić naprawdę wiele informacji.