człowiek
Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2015-04-22
Tortury uświęcone tradycją

Fot. Getty Images

Ukamienowanie to jedna z najstarszych i najbardziej okrutnych kar w historii ludzkości. Niestety praktykowana do dzisiaj.

Dół w ziemi ma ponad metr głębokości. Nie zawsze jest taki sam i za każdym razem kopie się go, dostosowując do wzrostu konkretnej osoby. Chodzi o to, by mężczyzna stał w nim do wysokości bioder, kobieta zaś powyżej linii piersi. Zanim do dołu trafi ofiara, trzeba jej związać ręce i okryć ciało całunem. Później przysypać żwirem i ziemią, aby uniemożliwić ucieczkę. Kiedy już zbierze się tłum, można rozpocząć egzekucję. Trzymane w dłoniach kamienie na dany sygnał lecą w stronę zakopanego do połowy nieszczęśnika. Każdy próbuje celować w głowę. Słychać niemiłosierny krzyk. Całun zasłaniający twarz już po chwili robi się czerwony. Nasączony krwią skrywa miazgę, jaka powstaje od uderzeń. Tłum nie widzi wybitych oczu, pękniętej czaszki ani kości policzkowych. Nie widzi też wybitych zębów, którymi dławi się ofiara. Po kilku minutach zapada śmiertelna cisza. Opada wzniecony kurz. Ludzie rozchodzą się do domów.

Tak wygląda kara ukamienowania w Iranie. W XXI w. nadal praktykuje się jedną z najstarszych i najbardziej okrutnych kar w historii ludzkości. W różnych formach dopuszczalna jest na terenie kilkunastu państw na świecie. W niektórych jest usankcjonowana przez prawo, gdzie indziej przez niechlubną tradycję i wykonuje się ją pomimo formalnych zakazów.

Barbarzyński model straceń

– Współcześnie ukamienowanie stosuje się w krajach opierających swoje prawo na najbardziej ortodoksyjnej interpretacji islamu – mówi prof. Katarzyna Pachniak, kierująca Katedrą Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Zwraca jednocześnie uwagę, że w jej orzekaniu i wymierzaniu panuje chaos. – Bywa, że różne instancje sądowe w danym państwie mają odmienne zdanie co do konkretnego przypadku, a kara zostaje wykonana, chociaż sąd kolejnej instancji ją zawiesił. Bywa również i tak, że kara jest wymierzana na zasadzie samosądu, np. w Pakistanie lub Jemenie. Taki samosąd stosuje się w państwach, które oficjalnie nie mają kamienowania w kodeksie, np. w Afganistanie lub Iraku – tłumaczy arabistka.

Bez względu na uwarunkowania kulturowe ukamienowanie jest torturą. Głównym celem kary jest bowiem śmierć, ale zadana w taki sposób, aby nie nastąpiła zbyt szybko. Ma to zresztą odbicie w irańskim kodeksie karnym z 2008 r., który szczegółowo opisuje, w jaki sposób przeprowadzić egzekucję, a nawet jakiej wielkości powinny być kamienie (art. 104 – „wielkość kamienia stosowanego podczas ukamienowania nie może być zbyt duża, aby nie zabić skazańca przez jeden lub dwa rzuty, i jednocześnie zbyt mała, aby nie nazwano go kamykiem”).

Iran ma najwyższy na świecie wskaźnik egzekucji przez ukamienowanie. Do tamtejszego kodeksu karnego wpisano je w 1979 r. po rewolucji, która zradykalizowała życie społeczno-religijne obywateli. Bywało nawet tak, że lokalne media transmitowały publiczne egzekucje. Pojawiały się co prawda próby wprowadzenia moratorium na ich wykonywanie (tak było w 2002 r. dzięki staraniom ajatollaha Mahmuda Hashemiego Shahroudiego), jednak organizacje humanitarne szybko zaczęły donosić o kolejnych egzekucjach. Tym razem bez mediów i zbędnych świadków.

Oficjalnie w ciągu ostatnich 35 lat w Iranie stracono w ten sposób 100 osób. Zdaniem Shadi Sadr, irańskiej obrończyni praw człowieka, to liczba zaniżona, bo wiele wyroków wykonano na poziomie sądów lokalnych, a większość tego typu egzekucji ewidencjuje się jako zabójstwa honorowe, na które jest powszechne przyzwolenie. Liczbę zabójstw honorowych szacuje się w setkach rocznie. Problem dotyczy większości muzułmańskich państw regionu. Jak donosi Human Rights Commission of Pakistan, tylko w 2013 r. ofiarami zabójstw honorowych padło w Pakistanie 869 kobiet. Ile spośród nich zostało ukamienowanych? Tego nie wiadomo.

Jednym z takich honorowych morderstw było zabicie w maju ubiegłego roku 25-letniej Farzany Parveen przez jej własną rodzinę. Do zdarzenia doszło przed budynkiem sądu w pakistańskim mieście Lahaur. Parveen poszła tam poświadczyć, że mężczyzna, z którym się związała, nie zmusił jej do małżeństwa. Taki zarzut wystosowała rodzina, która nie mogła uwierzyć, że kobieta z własnej woli odmówiła poślubienia kuzyna, którego wybrali jej rodzice. Kiedy Parveen wychodziła z budynku sądu, podbiegło do niej kilkunastu mężczyzn, m.in. ojciec, bracia oraz niedoszły mąż, i ukamienowali ją tam. Dramatyczną śmierć spotęgowała informacja, że kobieta była w trzecim miesiącu ciąży. I choć prawo w Pakistanie zakazuje kamienowania (pół roku później oprawcy Farzany zostali za swój czyn skazani na śmierć), nieformalnie nadal jest praktykowane na prowincji jako zabójstwo honorowe. Podobnie jest w Iraku i Afganistanie.

Kamienowanie ­ usankcjonowane prawnie może być przeprowadzone w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Mauretanii, a od kwietnia 2014 r. również w Brunei. Paradoksalnie wcale nie oznacza to, że na potęgę dokonuje się tam straceń. W Królestwie Saudów, aby ukamienować kobietę za cudzołóstwo, potrzeba zeznań co najmniej czterech naocznych świadków. W praktyce jest to trudne, dlatego karę tę stosuje się niezmiernie rzadko – w świetle prawa nie ukamienowano tam nikogo co najmniej od dekady. W Katarze i Mauretanii w ogóle dotychczas nie wykonano tego wyroku. Po co więc utrzymywać niechlubny zapis w kodeksie?

Jako straszak – odpowiada dr Katarzyna Górak-Sosnowska z Instytutu Filozofii, Socjologii i Socjologii Ekonomicznej SGH. – W kilku fundamentalistycznych państwach zapis co prawda istnieje, ale sięga się po niego niezwykle rzadko. Traktowany jest jako wyznacznik muzułmańskości danego państwa, choć jest to wyznacznik wypaczony – wyjaśnia.

Długa tradycja

Mimo że ukamienowanie stosuje się dziś tylko w krajach kultury islamskiej, jego tradycja jest znacznie starsza. Pierwsze wzmianki na ten temat znajdziemy już w starożytnej Grecji. W IX księdze „Dziejów” Herodot opisujący wojny grecko-perskie wspomina o niejakim Lykidasie, Ateńczyku, który pod Salaminą chciał przystać na warunki perskiego wodza i poddać wojsko bez rozlewu krwi. Wzburzeni Ateńczycy uznali to za zdradę i ukamienowali mężczyznę. Mało tego, jak pisze historyk z Halikarnasu: „Gdy na Salaminie powstało zamieszanie z powodu sprawy Lykidasa, dowiedziały się o tym zajściu niewiasty ateńskie; więc zachęcając się nawzajem i zabierając jedna drugą, poszły z własnego popędu do domu Lykidasa i ukamienowały jego żonę i dzieci”. Tego typu karę znajdziemy również w mitologii greckiej (o ukamienowanie prosił Edyp, dowiedziawszy się, że zabił własnego ojca). W kulturze helleńskiej skazywano na nią cudzołożników i morderców.

Grupowy charakter egzekucji chronił uczestniczące w niej osoby przed zemstą ze strony krewnych ofiary. W czasach starożytnych stosowano ją więc wyjątkowo często, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, w kręgu kultury judaistycznej. Zapisy na temat ukamienowania znajdziemy zarówno w Starym Testamencie, jak i w Talmudzie. Najwyższą karę przewidywano za kazirodztwo, pederastię, zoofilię, bluźnierstwo, bałwochwalstwo, czary, a nawet złorzeczenie ojcu lub matce. Jedną z najbardziej znanych ofiar był św. Szczepan, męczennik, który w 36 r. n.e. został ukamienowany przez ludność Jerozolimy za rzekome bluźnierstwo (Dz. 7,58–60). Rodzący się w VII w. islam w naturalny sposób zaadaptował istniejącą na tamtych terenach tradycję kamienowania. I choć w kulturze muzułmańskiej kara ta obecna jest do dzisiaj, nie ma merytorycznego uzasadnienia w Koranie. Islamskie ukamienowanie (radżm) występuje w hadisach, tekstach opisujących zachowania Mahometa lub jego najbliższych towarzyszy w różnych sytuacjach.

– Hadisy traktowane są w islamie jako drugi święty tekst, jednak o statusie niższym niż Koran. Z tego powodu niektórzy, acz nieliczni uczeni muzułmańscy uważali, że skoro kara kamienowania nie pojawia się w Koranie, nie powinna być praktykowana, gdyż jedynie Koran stanowi podstawę szariatu, czyli objawionego prawa Bożego. Jednak większość stała na stanowisku, że hadisy są podstawą szariatu podobnie jak Koran –  tłumaczy prof. Katarzyna Pachniak.

W czasach współczesnych ukamienowanie grozi za cudzołóstwo. Kara ta obowiązuje zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Przynajmniej w teorii, bo praktyka pokazuje, że 90% ofiar to przedstawicielki płci żeńskiej. Jest to związane ze statusem kobiety w islamie. W wielu sądach zeznanie mężczyzny równoważy zeznanie dopiero dwóch kobiet. Patriarchalny system ma przełożenie na wszystkie dziedziny życia. Stosunkowo często dochodzi do nadużyć, a ofiarom odmawia się prawa do obrony. 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 05/2015 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
01/2020
12/2019
Kalendarium
Styczeń
19
W 1965 r. rozpoczęła się bezzałogowa amerykańska misja kosmiczna Gemini 2.
Warto przeczytać
Lubimy myśleć o sobie jako o istotach wyjątkowych - ale czy naprawdę coś różni nas od zwierząt? Przecież nasza biologia jest taka sama. W oryginalnej i intrygującej podróży po świecie ziemskiego życia Adam Rutherford bada rozmaite cechy, które uznawano niegdyś za wyłącznie ludzkie, wykazując, że wcale takimi nie są.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2015-04-22
Tortury uświęcone tradycją

Fot. Getty Images

Ukamienowanie to jedna z najstarszych i najbardziej okrutnych kar w historii ludzkości. Niestety praktykowana do dzisiaj.

Dół w ziemi ma ponad metr głębokości. Nie zawsze jest taki sam i za każdym razem kopie się go, dostosowując do wzrostu konkretnej osoby. Chodzi o to, by mężczyzna stał w nim do wysokości bioder, kobieta zaś powyżej linii piersi. Zanim do dołu trafi ofiara, trzeba jej związać ręce i okryć ciało całunem. Później przysypać żwirem i ziemią, aby uniemożliwić ucieczkę. Kiedy już zbierze się tłum, można rozpocząć egzekucję. Trzymane w dłoniach kamienie na dany sygnał lecą w stronę zakopanego do połowy nieszczęśnika. Każdy próbuje celować w głowę. Słychać niemiłosierny krzyk. Całun zasłaniający twarz już po chwili robi się czerwony. Nasączony krwią skrywa miazgę, jaka powstaje od uderzeń. Tłum nie widzi wybitych oczu, pękniętej czaszki ani kości policzkowych. Nie widzi też wybitych zębów, którymi dławi się ofiara. Po kilku minutach zapada śmiertelna cisza. Opada wzniecony kurz. Ludzie rozchodzą się do domów.

Tak wygląda kara ukamienowania w Iranie. W XXI w. nadal praktykuje się jedną z najstarszych i najbardziej okrutnych kar w historii ludzkości. W różnych formach dopuszczalna jest na terenie kilkunastu państw na świecie. W niektórych jest usankcjonowana przez prawo, gdzie indziej przez niechlubną tradycję i wykonuje się ją pomimo formalnych zakazów.

Barbarzyński model straceń

– Współcześnie ukamienowanie stosuje się w krajach opierających swoje prawo na najbardziej ortodoksyjnej interpretacji islamu – mówi prof. Katarzyna Pachniak, kierująca Katedrą Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Zwraca jednocześnie uwagę, że w jej orzekaniu i wymierzaniu panuje chaos. – Bywa, że różne instancje sądowe w danym państwie mają odmienne zdanie co do konkretnego przypadku, a kara zostaje wykonana, chociaż sąd kolejnej instancji ją zawiesił. Bywa również i tak, że kara jest wymierzana na zasadzie samosądu, np. w Pakistanie lub Jemenie. Taki samosąd stosuje się w państwach, które oficjalnie nie mają kamienowania w kodeksie, np. w Afganistanie lub Iraku – tłumaczy arabistka.

Bez względu na uwarunkowania kulturowe ukamienowanie jest torturą. Głównym celem kary jest bowiem śmierć, ale zadana w taki sposób, aby nie nastąpiła zbyt szybko. Ma to zresztą odbicie w irańskim kodeksie karnym z 2008 r., który szczegółowo opisuje, w jaki sposób przeprowadzić egzekucję, a nawet jakiej wielkości powinny być kamienie (art. 104 – „wielkość kamienia stosowanego podczas ukamienowania nie może być zbyt duża, aby nie zabić skazańca przez jeden lub dwa rzuty, i jednocześnie zbyt mała, aby nie nazwano go kamykiem”).

Iran ma najwyższy na świecie wskaźnik egzekucji przez ukamienowanie. Do tamtejszego kodeksu karnego wpisano je w 1979 r. po rewolucji, która zradykalizowała życie społeczno-religijne obywateli. Bywało nawet tak, że lokalne media transmitowały publiczne egzekucje. Pojawiały się co prawda próby wprowadzenia moratorium na ich wykonywanie (tak było w 2002 r. dzięki staraniom ajatollaha Mahmuda Hashemiego Shahroudiego), jednak organizacje humanitarne szybko zaczęły donosić o kolejnych egzekucjach. Tym razem bez mediów i zbędnych świadków.

Oficjalnie w ciągu ostatnich 35 lat w Iranie stracono w ten sposób 100 osób. Zdaniem Shadi Sadr, irańskiej obrończyni praw człowieka, to liczba zaniżona, bo wiele wyroków wykonano na poziomie sądów lokalnych, a większość tego typu egzekucji ewidencjuje się jako zabójstwa honorowe, na które jest powszechne przyzwolenie. Liczbę zabójstw honorowych szacuje się w setkach rocznie. Problem dotyczy większości muzułmańskich państw regionu. Jak donosi Human Rights Commission of Pakistan, tylko w 2013 r. ofiarami zabójstw honorowych padło w Pakistanie 869 kobiet. Ile spośród nich zostało ukamienowanych? Tego nie wiadomo.

Jednym z takich honorowych morderstw było zabicie w maju ubiegłego roku 25-letniej Farzany Parveen przez jej własną rodzinę. Do zdarzenia doszło przed budynkiem sądu w pakistańskim mieście Lahaur. Parveen poszła tam poświadczyć, że mężczyzna, z którym się związała, nie zmusił jej do małżeństwa. Taki zarzut wystosowała rodzina, która nie mogła uwierzyć, że kobieta z własnej woli odmówiła poślubienia kuzyna, którego wybrali jej rodzice. Kiedy Parveen wychodziła z budynku sądu, podbiegło do niej kilkunastu mężczyzn, m.in. ojciec, bracia oraz niedoszły mąż, i ukamienowali ją tam. Dramatyczną śmierć spotęgowała informacja, że kobieta była w trzecim miesiącu ciąży. I choć prawo w Pakistanie zakazuje kamienowania (pół roku później oprawcy Farzany zostali za swój czyn skazani na śmierć), nieformalnie nadal jest praktykowane na prowincji jako zabójstwo honorowe. Podobnie jest w Iraku i Afganistanie.

Kamienowanie ­ usankcjonowane prawnie może być przeprowadzone w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Mauretanii, a od kwietnia 2014 r. również w Brunei. Paradoksalnie wcale nie oznacza to, że na potęgę dokonuje się tam straceń. W Królestwie Saudów, aby ukamienować kobietę za cudzołóstwo, potrzeba zeznań co najmniej czterech naocznych świadków. W praktyce jest to trudne, dlatego karę tę stosuje się niezmiernie rzadko – w świetle prawa nie ukamienowano tam nikogo co najmniej od dekady. W Katarze i Mauretanii w ogóle dotychczas nie wykonano tego wyroku. Po co więc utrzymywać niechlubny zapis w kodeksie?

Jako straszak – odpowiada dr Katarzyna Górak-Sosnowska z Instytutu Filozofii, Socjologii i Socjologii Ekonomicznej SGH. – W kilku fundamentalistycznych państwach zapis co prawda istnieje, ale sięga się po niego niezwykle rzadko. Traktowany jest jako wyznacznik muzułmańskości danego państwa, choć jest to wyznacznik wypaczony – wyjaśnia.

Długa tradycja

Mimo że ukamienowanie stosuje się dziś tylko w krajach kultury islamskiej, jego tradycja jest znacznie starsza. Pierwsze wzmianki na ten temat znajdziemy już w starożytnej Grecji. W IX księdze „Dziejów” Herodot opisujący wojny grecko-perskie wspomina o niejakim Lykidasie, Ateńczyku, który pod Salaminą chciał przystać na warunki perskiego wodza i poddać wojsko bez rozlewu krwi. Wzburzeni Ateńczycy uznali to za zdradę i ukamienowali mężczyznę. Mało tego, jak pisze historyk z Halikarnasu: „Gdy na Salaminie powstało zamieszanie z powodu sprawy Lykidasa, dowiedziały się o tym zajściu niewiasty ateńskie; więc zachęcając się nawzajem i zabierając jedna drugą, poszły z własnego popędu do domu Lykidasa i ukamienowały jego żonę i dzieci”. Tego typu karę znajdziemy również w mitologii greckiej (o ukamienowanie prosił Edyp, dowiedziawszy się, że zabił własnego ojca). W kulturze helleńskiej skazywano na nią cudzołożników i morderców.

Grupowy charakter egzekucji chronił uczestniczące w niej osoby przed zemstą ze strony krewnych ofiary. W czasach starożytnych stosowano ją więc wyjątkowo często, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, w kręgu kultury judaistycznej. Zapisy na temat ukamienowania znajdziemy zarówno w Starym Testamencie, jak i w Talmudzie. Najwyższą karę przewidywano za kazirodztwo, pederastię, zoofilię, bluźnierstwo, bałwochwalstwo, czary, a nawet złorzeczenie ojcu lub matce. Jedną z najbardziej znanych ofiar był św. Szczepan, męczennik, który w 36 r. n.e. został ukamienowany przez ludność Jerozolimy za rzekome bluźnierstwo (Dz. 7,58–60). Rodzący się w VII w. islam w naturalny sposób zaadaptował istniejącą na tamtych terenach tradycję kamienowania. I choć w kulturze muzułmańskiej kara ta obecna jest do dzisiaj, nie ma merytorycznego uzasadnienia w Koranie. Islamskie ukamienowanie (radżm) występuje w hadisach, tekstach opisujących zachowania Mahometa lub jego najbliższych towarzyszy w różnych sytuacjach.

– Hadisy traktowane są w islamie jako drugi święty tekst, jednak o statusie niższym niż Koran. Z tego powodu niektórzy, acz nieliczni uczeni muzułmańscy uważali, że skoro kara kamienowania nie pojawia się w Koranie, nie powinna być praktykowana, gdyż jedynie Koran stanowi podstawę szariatu, czyli objawionego prawa Bożego. Jednak większość stała na stanowisku, że hadisy są podstawą szariatu podobnie jak Koran –  tłumaczy prof. Katarzyna Pachniak.

W czasach współczesnych ukamienowanie grozi za cudzołóstwo. Kara ta obowiązuje zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Przynajmniej w teorii, bo praktyka pokazuje, że 90% ofiar to przedstawicielki płci żeńskiej. Jest to związane ze statusem kobiety w islamie. W wielu sądach zeznanie mężczyzny równoważy zeznanie dopiero dwóch kobiet. Patriarchalny system ma przełożenie na wszystkie dziedziny życia. Stosunkowo często dochodzi do nadużyć, a ofiarom odmawia się prawa do obrony.