ziemia
Autor: Darek Karp | dodano: 2015-06-24
Prawda o dzikach

Fot. Darek Karp

„Dzik jest dziki, dzik jest zły…”. Na hasło „dzik” niemal każdemu z nas nasuwa się ten cytat. Niestety, w ten właśnie sposób większość ludzi ocenia to zwierzę.

Nie wiem, czym kierował się Jan Brzechwa, wydając tak negatywną i przechodzącą z pokolenia na pokolenie opinię o tym zwierzęciu. Od kilkudziesięciu lat przemierzam leśno-bagienne ostępy Biebrzańskiego Parku Narodowego, niemal każdego dnia na swoich ścieżkach spotykam dziki i śmiało mogę stwierdzić, że prawda o dziku jest zupełnie inna!

Dzik nie jest bardziej dziki niż inne zwierzęta zamieszkujące las. Co więcej, jego dzikość traci na aktualności, bowiem coraz częściej całe watahy dzików pojawiają się w miastach, blisko człowieka. Od wielu lat dziki widuje się w Trójmieście, Wrocławiu, Katowicach, Krakowie, a nawet w stolicy. Spacerują po parkach, między blokami, a nawet zbliżają się do centrum miast. Zwierzęta te są niezwykle inteligentne. Zauważyły, że w miastach żyje się bezpieczniej. Nie ma myśliwych, nikt do dzików nie strzela, można znaleźć dużo pożywienia. Przetrząsają śmietniki, a ludzie z dobroci serca, choć to bardzo zły pomysł, dokarmiają te zwierzęta. Dzięki temu dzikom żyje się tu łatwiej i coraz lepiej aklimatyzują się w nowych warunkach bytowych. Lochy rodzą już nawet młode na obrzeżach miast, co w ich naturalnym środowisku odbywa się w najdzikszych zakątkach lasów. Nie jest to dobra tendencja ani dla tych zwierząt, ani dla ludzi, ale nie jest ona niczym dziwnym. Miasta się rozrastają, zabierając tereny dzikiej zwierzynie.

Spotkania z dzikami w miastach przy pierwszym zetknięciu wyzwalają uśmiech i sympatię. Na dłuższą metę może jednak stać się to uciążliwe i stanowić obustronne zagrożenie, choćby ze względu na wypadki samochodowe (znacznie mniej prawdopodobne są agresywne zachowania dzików). Dlatego nie dokarmiajmy tych zwierząt w mieście. Zabezpieczmy śmietniki, aby dziki nie miały łatwego dostępu do resztek pożywienia. Powinniśmy zmuszać je do powrotu do ich naturalnego środowiska – lasu. Zapewniam, że obserwacje tych zwierząt w ich prawdziwym biotopie dają dużo większą przyjemność niż oglądanie ich w mieście.

Nie zadzieraj z lochą

Dzik ma w lesie ważną rolę. Buchtując i ryjąc głęboko w glebie, niszczy i zjada mnóstwo poczwarek oraz larwy wielu gatunków owadów niebezpiecznych dla drzewostanu, co w dużej mierze ogranicza dalszy rozwój masowo pojawiającego się szkodnika. Zjada też wiele drobnych gryzoni i jest świetnym sanitariuszem lasu, oczyszczającym go z padliny.

Jak każde dzikie zwierzę w swoim naturalnym biotopie dzik nie jest agresywny wobec ludzi. Unika ich i przy spotkaniu ratuje się ucieczką. Wyjątek stanowić może locha prowadząca malutkie warchlaki, gdy odetnie się jej drogę ucieczki, lub taka tuż po porodzie. Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że w ciągu wieloletniego, codziennego obcowania z dziką naturą tylko dwukrotnie musiałem ratować się przed atakiem lochy. W jednym przypadku nierozważnie wkroczyłem na obszar pobytu nowo narodzonych prosiaczków. Przestraszona dzicza mama zareagowała wtedy atakiem, a gruba gałąź pozwoliła mi uniknąć bezpośredniego starcia. W drugim przypadku trafiłem na lochę prowadzącą pasiaki, która – co stwierdziłem po fakcie – nie miała jak przede mną uciec. Ponieważ znalazła się w trójkącie pomiędzy rzeką a starą jeziedrą (ślepe koryto rzeki), postanowiła zmusić mnie do usunięcia się z drogi. Mogłem uciekać tylko przez starorzecze, w którym skąpałem się w zimnej wodzie po szyję. Gdyby prosięta były starsze, bez wahania uciekłaby z nimi przez wodę, co miałem przyjemność obserwować kilkakrotnie. W przypadku jednak tak młodych warchlaczków nie chciała ryzykować ich życia. Świadczy to nie o jej agresji, lecz o matczynej troskliwości i gotowości do obrony potomstwa w razie niebezpieczeństwa.

Także i samiec woli zejść nam z drogi w lesie niż stawać do walki. Niebezpieczeństwo z jego strony może nam grozić jedynie wtedy, gdy zwierzę jest zdesperowane, rozdrażnione, ranne lub postrzelone i nie widzi możliwości ucieczki. Do naturalnych wrogów dzików należą jedynie wilk i ryś, które zresztą czują respekt przed ich siłą i atakują zwykle słabe lub chore osobniki.

Mądry jak dzik

Obserwując te zwierzęta w naturze, niejednokrotnie stwierdziłem, jak bardzo są inteligentne. Prowadzą życie towarzyskie w grupach, tzw. watahach. Samotnie wałęsają się jedynie stare odyńce, które na czas rui, zwanej huczką (późna jesień i zima), dołączają do watah. W grupach tych panuje ład i porządek. Odyńce dominują nad lochami, zeszłoroczne dziki, tzw. przelatki, podporządkowują się lochom, a najniżej w hierarchii lokują się warchlaki. Także watahy ze starymi lochami mają zdecydowanie wyższą pozycję od tych, którymi przewodzą młodsze zwierzęta.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 07/2015 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2019
04/2019
Kalendarium
Kwiecień
26
W 1803 r. we Francji spadł meteoryt L’Aigle, pierwszy o potwierdzonym pochodzeniu pozaziemskim.
Warto przeczytać
To on odkrył adrenalinę, hormon strachu, walki i ucieczki – Napoleon Cybulski, jeden z największych fizjologów w dziejach medycyny. Gdyby zamiast na Uniwersytecie Jagiellońskim pracował na niemieckiej czy francuskiej uczelni...

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Darek Karp | dodano: 2015-06-24
Prawda o dzikach

Fot. Darek Karp

„Dzik jest dziki, dzik jest zły…”. Na hasło „dzik” niemal każdemu z nas nasuwa się ten cytat. Niestety, w ten właśnie sposób większość ludzi ocenia to zwierzę.

Nie wiem, czym kierował się Jan Brzechwa, wydając tak negatywną i przechodzącą z pokolenia na pokolenie opinię o tym zwierzęciu. Od kilkudziesięciu lat przemierzam leśno-bagienne ostępy Biebrzańskiego Parku Narodowego, niemal każdego dnia na swoich ścieżkach spotykam dziki i śmiało mogę stwierdzić, że prawda o dziku jest zupełnie inna!

Dzik nie jest bardziej dziki niż inne zwierzęta zamieszkujące las. Co więcej, jego dzikość traci na aktualności, bowiem coraz częściej całe watahy dzików pojawiają się w miastach, blisko człowieka. Od wielu lat dziki widuje się w Trójmieście, Wrocławiu, Katowicach, Krakowie, a nawet w stolicy. Spacerują po parkach, między blokami, a nawet zbliżają się do centrum miast. Zwierzęta te są niezwykle inteligentne. Zauważyły, że w miastach żyje się bezpieczniej. Nie ma myśliwych, nikt do dzików nie strzela, można znaleźć dużo pożywienia. Przetrząsają śmietniki, a ludzie z dobroci serca, choć to bardzo zły pomysł, dokarmiają te zwierzęta. Dzięki temu dzikom żyje się tu łatwiej i coraz lepiej aklimatyzują się w nowych warunkach bytowych. Lochy rodzą już nawet młode na obrzeżach miast, co w ich naturalnym środowisku odbywa się w najdzikszych zakątkach lasów. Nie jest to dobra tendencja ani dla tych zwierząt, ani dla ludzi, ale nie jest ona niczym dziwnym. Miasta się rozrastają, zabierając tereny dzikiej zwierzynie.

Spotkania z dzikami w miastach przy pierwszym zetknięciu wyzwalają uśmiech i sympatię. Na dłuższą metę może jednak stać się to uciążliwe i stanowić obustronne zagrożenie, choćby ze względu na wypadki samochodowe (znacznie mniej prawdopodobne są agresywne zachowania dzików). Dlatego nie dokarmiajmy tych zwierząt w mieście. Zabezpieczmy śmietniki, aby dziki nie miały łatwego dostępu do resztek pożywienia. Powinniśmy zmuszać je do powrotu do ich naturalnego środowiska – lasu. Zapewniam, że obserwacje tych zwierząt w ich prawdziwym biotopie dają dużo większą przyjemność niż oglądanie ich w mieście.

Nie zadzieraj z lochą

Dzik ma w lesie ważną rolę. Buchtując i ryjąc głęboko w glebie, niszczy i zjada mnóstwo poczwarek oraz larwy wielu gatunków owadów niebezpiecznych dla drzewostanu, co w dużej mierze ogranicza dalszy rozwój masowo pojawiającego się szkodnika. Zjada też wiele drobnych gryzoni i jest świetnym sanitariuszem lasu, oczyszczającym go z padliny.

Jak każde dzikie zwierzę w swoim naturalnym biotopie dzik nie jest agresywny wobec ludzi. Unika ich i przy spotkaniu ratuje się ucieczką. Wyjątek stanowić może locha prowadząca malutkie warchlaki, gdy odetnie się jej drogę ucieczki, lub taka tuż po porodzie. Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że w ciągu wieloletniego, codziennego obcowania z dziką naturą tylko dwukrotnie musiałem ratować się przed atakiem lochy. W jednym przypadku nierozważnie wkroczyłem na obszar pobytu nowo narodzonych prosiaczków. Przestraszona dzicza mama zareagowała wtedy atakiem, a gruba gałąź pozwoliła mi uniknąć bezpośredniego starcia. W drugim przypadku trafiłem na lochę prowadzącą pasiaki, która – co stwierdziłem po fakcie – nie miała jak przede mną uciec. Ponieważ znalazła się w trójkącie pomiędzy rzeką a starą jeziedrą (ślepe koryto rzeki), postanowiła zmusić mnie do usunięcia się z drogi. Mogłem uciekać tylko przez starorzecze, w którym skąpałem się w zimnej wodzie po szyję. Gdyby prosięta były starsze, bez wahania uciekłaby z nimi przez wodę, co miałem przyjemność obserwować kilkakrotnie. W przypadku jednak tak młodych warchlaczków nie chciała ryzykować ich życia. Świadczy to nie o jej agresji, lecz o matczynej troskliwości i gotowości do obrony potomstwa w razie niebezpieczeństwa.

Także i samiec woli zejść nam z drogi w lesie niż stawać do walki. Niebezpieczeństwo z jego strony może nam grozić jedynie wtedy, gdy zwierzę jest zdesperowane, rozdrażnione, ranne lub postrzelone i nie widzi możliwości ucieczki. Do naturalnych wrogów dzików należą jedynie wilk i ryś, które zresztą czują respekt przed ich siłą i atakują zwykle słabe lub chore osobniki.

Mądry jak dzik

Obserwując te zwierzęta w naturze, niejednokrotnie stwierdziłem, jak bardzo są inteligentne. Prowadzą życie towarzyskie w grupach, tzw. watahach. Samotnie wałęsają się jedynie stare odyńce, które na czas rui, zwanej huczką (późna jesień i zima), dołączają do watah. W grupach tych panuje ład i porządek. Odyńce dominują nad lochami, zeszłoroczne dziki, tzw. przelatki, podporządkowują się lochom, a najniżej w hierarchii lokują się warchlaki. Także watahy ze starymi lochami mają zdecydowanie wyższą pozycję od tych, którymi przewodzą młodsze zwierzęta.