ziemia
Autor: Marcin Zych | dodano: 2012-06-12
Ile warta jest pszczoła?

Na świecie żyje około 250-300 tys. gatunków roślin okrytonasiennych stanowiących podstawę łańcuchów pokarmowych prawie wszystkich ziemskich ekosystemów lądowych i niektórych wodnych. Wszystkie, które rozmnażają się płciowo (a jest ich większość), wymagają zapylenia.

Rośliny, w porównaniu z mobilnymi zwierzętami, są ubezwłasnowolnione, zdane na zewnętrzne "przenośniki" pyłku - część z nich oddaje pyłek prądom powietrza i wodzie, większość jednak (niektórzy badacze twierdzą, że nawet 90% wszystkich gatunków) wykorzystuje do tego celu zwierzęta, głównie owady, rzadziej ptaki i inne kręgowce.

Rezultatem zapylenia kwiatu i następującego po nim zapłodnienia komórki jajowej, znajdującej się w zalążku rozwijającym się w słupku kwiatu, jest rozwój nasienia, któremu towarzyszy tworzenie się owocu. Brak zapylenia uniemożliwia wytworzenie nasion i owoców. I tu właśnie ten niewinny proces zaczyna mieć znaczenie dla ludzi, bo owoce i nasiona roślin to duża część naszej diety. Rośliny nas też ubierają - przykładem choćby bawełna - oraz leczą i zapewniają materiał budulcowy.

Zapylanie roślin przekłada się więc na konkretne efekty ekonomiczne i można je, szacunkowo, przeliczyć na pieniądze. Taka kalkulacja nie jest łatwa, ponieważ powstawanie nasion i owoców nie zawsze wiąże się z zapyleniem: niektóre rośliny wytwarzają je bez procesu płciowego (takie nasiona są genetycznie identyczne z rośliną rodzicielską, zjawisko to określa się terminem apomiksji), inne z kolei są samopylne, co oznacza, że zapylenie odbywa się w obrębie jednego kwiatu - bez konieczności udziału "sił trzecich".

Praca niewolnicza?

rzyjmując pewne proste założenia, można podać przybliżoną wartość darmowych "usług" zapylaczy. Jest to kwota niebagatelna - w roku 1993 na przykład wynosiła 200 mld dolarów. Nowsze dane są niedostępne, ale należy przypuszczać, że liczba ta raczej się nie zmniejszyła. W samych tylko Stanach Zjednoczonych wartość "usług", jakie oddają rocznie wyłącznie naturalnie występujące tam gatunki zapylaczy (bez pszczoły miodnej Apis mellifera, która jest gatunkiem wprowadzonym z Europy), określa się na ponad 4 mld dolarów, natomiast roczny wkład w gospodarkę narodową USA pszczoły miodnej wyniósł w roku 2000 prawie 15 mld dolarów (o prawie 40% więcej niż w roku 1989).

Dla Polski brak podobnych obliczeń, ale pokusiłem się kiedyś o oszacowanie wartości darmowej pracy naszych rodzimych owadów i okazało się, że kiedy wziąć pod uwagę zaledwie niespełna 20 najpopularniejszych upraw (z wyłączeniem wiatropylnych zbóż), wynik oscyluje w granicach 3 mld złotych rocznie. Dla porównania: tyle mniej więcej kosztowała nasz kraj eskadra 12 myśliwców F16.

Badacze uważają, że globalnie ponad 800 gatunków uprawowych wymaga obecności owadów zapylających kwiaty. W Europie aż 84% roślin uprawnych jest uzależnionych od owadzich zapylaczy, wśród których najważniejsze są pszczoły - nie tylko znana wszystkim i hodowana od tysiącleci pszczoła miodna, ale również (a może zwłaszcza) gatunki dzikie - trzmiele, pszczolinki, murarki, smukliki, miesierki, grzebacze i wiele, wiele innych.

Oczywiście wszystko odbywa się na zasadzie dobrowolności - nikt wszak nie zmusza dzikich pszczół i innych owadów do harówki na naszych polach (no, może z wyjątkiem pszczoły miodnej, której rodziny czasem są dowożone w pobliże sadów i, w pewnym sensie, popychane we "właściwym" kierunku, lub trzmieli hodowanych specjalnie do zapylania upraw szklarniowych, np. pomidorów), trudno więc mówić o jakichś nadzwyczajnych zyskach. Zastanówmy się jednak, co by się stało, gdyby tych owadów zabrakło? Podane wyżej liczby zaczną wyglądać zgoła groźnie, ponieważ oznaczać będą straty. Ta groźba jest coraz bardziej realna.

Zapylacze w odwrocie

d pewnego czasu uczeni obserwują zjawisko określane jako "kryzys" bądź "deficyt zapyleń", objawiający się spadkiem liczebności zapylaczy. Zagrożenia z tym związane dotyczą nie tylko poszczególnych gatunków, ale całych sieci zależności łączących owady zapylające i rośliny. Już obecnie straty spowodowane brakiem zapyleń w przypadku niektórych upraw określa się na 70%. Zjawisko kryzysu zapyleń obserwuje się na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy, gdzie występują zaledwie dwa gatunki roślin kwiatowych.

W 2006 roku w "Science" zamieszczono wyniki pomiarów zmian bogactwa gatunkowego samotnych pszczół i muchówek z rodziny bzygowatych (będących ważnymi zapylaczami roślin w klimacie umiarkowanym - m.in. w Polsce) na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Porównania prowadzono dla Holandii i Wielkiej Brytanii. Autorzy opracowania przeanalizowali ponad milion rekordów z narodowych sieci danych entomologicznych i wykazali, że w ponad połowie brytyjskich i prawie 70% holenderskich "kwadratów badawczych" (obszarów o powierzchni 100 km2 użytych do porównań) nastąpił istotny spadek bogactwa gatunkowego dzikich pszczół.

W przypadku bzygów sytuacja okazała się nieco mniej dramatyczna (spadek w jednej trzeciej i wzrost w jednej czwartej kwadratów brytyjskich, wzrost w jednej trzeciej i spadek w 17% kwadratów holenderskich), co jednak nie powinno napawać nas optymizmem, ponieważ nie działają w tym przypadku mechanizmy kompensacyjne, umożliwiające zastępowanie jednych zapylaczy drugimi.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2008 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2020
06/2020
Kalendarium
Lipiec
14
W 1850 r. w USA po raz pierwszy uruchomiono na skalę przemysłową produkcję sztucznego lodu. Dr John Gorrie wytworzył bloki lodowe o rozmiarach cegły. W 1851 roku opatentował już wdrożony proces.
Warto przeczytać
Fizyka kwantowa jest dziwna. Reguły świata kwantowego, według których działa świat na poziomie atomów i cząstek subatomowych, nie są tymi samymi regułami, które obowiązują w dobrze znanym nam świecie codziennych doświadczeń - regułami, które kojarzymy ze zdrowym rozsądkiem.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Marcin Zych | dodano: 2012-06-12
Ile warta jest pszczoła?

Na świecie żyje około 250-300 tys. gatunków roślin okrytonasiennych stanowiących podstawę łańcuchów pokarmowych prawie wszystkich ziemskich ekosystemów lądowych i niektórych wodnych. Wszystkie, które rozmnażają się płciowo (a jest ich większość), wymagają zapylenia.

Rośliny, w porównaniu z mobilnymi zwierzętami, są ubezwłasnowolnione, zdane na zewnętrzne "przenośniki" pyłku - część z nich oddaje pyłek prądom powietrza i wodzie, większość jednak (niektórzy badacze twierdzą, że nawet 90% wszystkich gatunków) wykorzystuje do tego celu zwierzęta, głównie owady, rzadziej ptaki i inne kręgowce.

Rezultatem zapylenia kwiatu i następującego po nim zapłodnienia komórki jajowej, znajdującej się w zalążku rozwijającym się w słupku kwiatu, jest rozwój nasienia, któremu towarzyszy tworzenie się owocu. Brak zapylenia uniemożliwia wytworzenie nasion i owoców. I tu właśnie ten niewinny proces zaczyna mieć znaczenie dla ludzi, bo owoce i nasiona roślin to duża część naszej diety. Rośliny nas też ubierają - przykładem choćby bawełna - oraz leczą i zapewniają materiał budulcowy.

Zapylanie roślin przekłada się więc na konkretne efekty ekonomiczne i można je, szacunkowo, przeliczyć na pieniądze. Taka kalkulacja nie jest łatwa, ponieważ powstawanie nasion i owoców nie zawsze wiąże się z zapyleniem: niektóre rośliny wytwarzają je bez procesu płciowego (takie nasiona są genetycznie identyczne z rośliną rodzicielską, zjawisko to określa się terminem apomiksji), inne z kolei są samopylne, co oznacza, że zapylenie odbywa się w obrębie jednego kwiatu - bez konieczności udziału "sił trzecich".

Praca niewolnicza?

rzyjmując pewne proste założenia, można podać przybliżoną wartość darmowych "usług" zapylaczy. Jest to kwota niebagatelna - w roku 1993 na przykład wynosiła 200 mld dolarów. Nowsze dane są niedostępne, ale należy przypuszczać, że liczba ta raczej się nie zmniejszyła. W samych tylko Stanach Zjednoczonych wartość "usług", jakie oddają rocznie wyłącznie naturalnie występujące tam gatunki zapylaczy (bez pszczoły miodnej Apis mellifera, która jest gatunkiem wprowadzonym z Europy), określa się na ponad 4 mld dolarów, natomiast roczny wkład w gospodarkę narodową USA pszczoły miodnej wyniósł w roku 2000 prawie 15 mld dolarów (o prawie 40% więcej niż w roku 1989).

Dla Polski brak podobnych obliczeń, ale pokusiłem się kiedyś o oszacowanie wartości darmowej pracy naszych rodzimych owadów i okazało się, że kiedy wziąć pod uwagę zaledwie niespełna 20 najpopularniejszych upraw (z wyłączeniem wiatropylnych zbóż), wynik oscyluje w granicach 3 mld złotych rocznie. Dla porównania: tyle mniej więcej kosztowała nasz kraj eskadra 12 myśliwców F16.

Badacze uważają, że globalnie ponad 800 gatunków uprawowych wymaga obecności owadów zapylających kwiaty. W Europie aż 84% roślin uprawnych jest uzależnionych od owadzich zapylaczy, wśród których najważniejsze są pszczoły - nie tylko znana wszystkim i hodowana od tysiącleci pszczoła miodna, ale również (a może zwłaszcza) gatunki dzikie - trzmiele, pszczolinki, murarki, smukliki, miesierki, grzebacze i wiele, wiele innych.

Oczywiście wszystko odbywa się na zasadzie dobrowolności - nikt wszak nie zmusza dzikich pszczół i innych owadów do harówki na naszych polach (no, może z wyjątkiem pszczoły miodnej, której rodziny czasem są dowożone w pobliże sadów i, w pewnym sensie, popychane we "właściwym" kierunku, lub trzmieli hodowanych specjalnie do zapylania upraw szklarniowych, np. pomidorów), trudno więc mówić o jakichś nadzwyczajnych zyskach. Zastanówmy się jednak, co by się stało, gdyby tych owadów zabrakło? Podane wyżej liczby zaczną wyglądać zgoła groźnie, ponieważ oznaczać będą straty. Ta groźba jest coraz bardziej realna.

Zapylacze w odwrocie

d pewnego czasu uczeni obserwują zjawisko określane jako "kryzys" bądź "deficyt zapyleń", objawiający się spadkiem liczebności zapylaczy. Zagrożenia z tym związane dotyczą nie tylko poszczególnych gatunków, ale całych sieci zależności łączących owady zapylające i rośliny. Już obecnie straty spowodowane brakiem zapyleń w przypadku niektórych upraw określa się na 70%. Zjawisko kryzysu zapyleń obserwuje się na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy, gdzie występują zaledwie dwa gatunki roślin kwiatowych.

W 2006 roku w "Science" zamieszczono wyniki pomiarów zmian bogactwa gatunkowego samotnych pszczół i muchówek z rodziny bzygowatych (będących ważnymi zapylaczami roślin w klimacie umiarkowanym - m.in. w Polsce) na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Porównania prowadzono dla Holandii i Wielkiej Brytanii. Autorzy opracowania przeanalizowali ponad milion rekordów z narodowych sieci danych entomologicznych i wykazali, że w ponad połowie brytyjskich i prawie 70% holenderskich "kwadratów badawczych" (obszarów o powierzchni 100 km2 użytych do porównań) nastąpił istotny spadek bogactwa gatunkowego dzikich pszczół.

W przypadku bzygów sytuacja okazała się nieco mniej dramatyczna (spadek w jednej trzeciej i wzrost w jednej czwartej kwadratów brytyjskich, wzrost w jednej trzeciej i spadek w 17% kwadratów holenderskich), co jednak nie powinno napawać nas optymizmem, ponieważ nie działają w tym przypadku mechanizmy kompensacyjne, umożliwiające zastępowanie jednych zapylaczy drugimi.