człowiek
Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2018-11-21
Małolaty za kraty

Fot. Jan H Andersen/Shutterstock.com

Amerykańscy sędziowie bez skrupułów skazują niepełnoletnich przestępców na dożywocie, i to bez prawa do warunkowego zwolnienia. To ewenement na skalę światową.

Joe Sullivan miał 13 lat, kiedy dowiedział się, że resztę życia spędzi w więziennej celi. W 1989 r. wraz z dwoma kolegami włamał się do domu 72-letniej kobiety, z którego ukradli kilka wartościowych rzeczy. Dzień później banda wyrostków wróciła w to samo miejsce, tym razem dopuszczając się gwałtu na ofierze. Sullivan przyznał się do włamania, choć zapewniał, że nie miał pojęcia, iż koledzy wrócili tam dzień później, a już tym bardziej nic nie wiedział o żadnym gwałcie. Sędziego z Florydy tłumaczenia nie przekonały i skazał nastolatka na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Okrzyknięto go wówczas najmłodszym przestępcą w USA, co do którego orzeczono tak wysoką karę.

Sullivan z sali rozpraw trafił prosto do więzienia, gdzie umieszczono go razem z dorosłymi. Spędził tam większą część swojego 42-letniego życia. Przez  cały ten okres kilka razy go pobito, padł ofiarą gwałtu, a wreszcie stwardnienie rozsiane przykuło go na stałe do wózka. I mimo że wiele organizacji pozarządowych apeluje o złagodzenie jego wyroku, sędziowie nadal pozostają niewzruszeni. Zresztą nie tylko w przypadku Sullivana. W amerykańskich zakładach karnych ponad 2,5 tys. więźniów odsiaduje wyroki dożywocia, na które zostali skazani jako niepełnoletni. Społeczeństwo nie bardzo wie, jak postępować wobec tych, którzy okazali się wystarczająco dojrzali, by zabijać i gwałcić, ale niedostatecznie dojrzali, by odpowiadać za swoje czyny jak dorośli. Spór o to, w jaki sposób karać młodocianych przestępców, trwa od lat.

System pełen wad

Amerykański wymiar sprawiedliwości znany jest ze swojej surowości. W więzieniach za oceanem przebywa obecnie ponad 2,3 mln osadzonych, czyli 25% wszystkich więźniów na świecie. Nawet w Chinach jest ich o pół miliona mniej, choć populacja Państwa Środka pięciokrotnie przewyższa amerykańską. Skąd te dysproporcje, i to w kraju uchodzącym za ostoję światowej demokracji? – To wynik wadliwego systemu – mówi Jaron Browne z organizacji pozarządowej POWER (People Organized to Win Employment Rights), która zajmuje się obroną praw obywatelskich. Jego konsekwencją jest drakońska penalizacja młodocianych przestępców. Raport ONZ, dotyczący dożywotniego więzienia, krytykuje wprost Stany Zjednoczone za najwyższy na świecie odsetek skazanych, którym zasądzono dożywocie, nim ukończyli 18. rok życia. I to bez możliwości skrócenia wyroku. W USA jest ponad 2,5 tys. takich osób: najwięcej w Pensylwanii (472), Michigan (356), na Florydzie (355), w Kalifornii (293) i Luizjanie (228). „Szkody psychiczne i fizyczne, jakie wywołuje taka kara u dzieci, powodują, że trzeba ją uznać za okrutną, nieludzką i poniżającą” – czytamy w raporcie.

Stany Zjednoczone jako jedno z nielicznych państw nie ratyfikowały do tej pory konwencji Narodów Zjednoczonych dotyczącej praw dziecka z 1989 r. Dokument zakazujący m.in. odbierania prawa łaski nieletnim dożywotnim skazańcom został wprawdzie podpisany przez amerykańskie władze 23 lata temu, ale do dziś nie został ratyfikowany. „Żadne ponadnarodowe organizacje nie będą nam narzucać, jak mamy wychowywać dzieci i jak wymierzać sprawiedliwość” – grzmi wpływowa wśród republikanów Heritage Foundation, która uważa konwencję za próbę odebrania Ameryce kontroli nad jej wewnętrznymi sprawami. Konwencję ratyfikowały 194 kraje, a USA stanęły u boku takich państw jak Somalia i Sudan Południowy, które tego nie zrobiły.

Amerykańskie prawo nie jest jednolite pod względem orzekania kar. Organizacja Equal Justice Initiative zwraca uwagę, że zaledwie kilka stanów zakazuje skazywania nieletnich na karę dożywocia bez możliwości redukcji wyroku za dobre sprawowanie (wśród nich Alaska, Kolorado, Kansas, Nowy Meksyk i Oregon). Pozostałe nie mają w tym względzie ograniczeń, choć przyznać trzeba, że wiele dobrego zrobiło orzeczenie Sądu Najwyższego z 2012 r.: skazywanie dzieci na dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia za czyn inny niż morderstwo jest niezgodne z VIII Poprawką do konstytucji. W następstwie decyzji sądu 24 stany wprowadziły obowiązkowy okres, po którym musi nastąpić rewizja wyroku. Jedne umożliwiają ponowny powrót do sprawy już po 15 latach, inne, jak choćby Tennessee, dopiero po 51 latach odsiadki. Oznacza to, że takie osoby jak Cyntoia Brown będą mogły ubiegać się o zwolnienie warunkowe dopiero po 69. urodzinach. Nastolatka trafiła za kratki w wieku 16 lat za zabójstwo. Była prostytutką, a zabity przez nią mężczyzna jej klientem. Przyznała się do winy, ale twierdziła, że działała w samoobronie. Sąd nie uznał żadnych okoliczności łagodzących i wymierzył jej karę dożywotniego pozbawienia wolności. Dziś gwiazdy z całego świata za pomocą mediów społecznościowych domagają się jej uwolnienia. „Coś jest okropnie nie w porządku, gdy system ułaskawia gwałcicieli, a ich ofiary dostają dożywocie” – napisała na Instagramie Rihanna. Akcja #FreeCyntoiaBrown (uwolnić Cyntoię Brown) ma dziś kilkaset tysięcy zwolenników. Internauci postulują o prawo łaski dla 29-letniej obecnie kobiety, która kończy w więzieniu studia licencjackie i wykazuje się wzorowym zachowaniem.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 12/2018 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2018
11/2018
Kalendarium
Grudzień
13

W 1962 r. NASA wystrzeliła pierwszego satelitę telekomunikacyjnego Relay 1.
Warto przeczytać
Czy można badać kosmos zwykłym kijem? Jaki kolor ma wszechświat? Czy stojąc na szczycie Mount Everestu, jesteśmy najdalej od środka Ziemi?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2018-11-21
Małolaty za kraty

Fot. Jan H Andersen/Shutterstock.com

Amerykańscy sędziowie bez skrupułów skazują niepełnoletnich przestępców na dożywocie, i to bez prawa do warunkowego zwolnienia. To ewenement na skalę światową.

Joe Sullivan miał 13 lat, kiedy dowiedział się, że resztę życia spędzi w więziennej celi. W 1989 r. wraz z dwoma kolegami włamał się do domu 72-letniej kobiety, z którego ukradli kilka wartościowych rzeczy. Dzień później banda wyrostków wróciła w to samo miejsce, tym razem dopuszczając się gwałtu na ofierze. Sullivan przyznał się do włamania, choć zapewniał, że nie miał pojęcia, iż koledzy wrócili tam dzień później, a już tym bardziej nic nie wiedział o żadnym gwałcie. Sędziego z Florydy tłumaczenia nie przekonały i skazał nastolatka na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Okrzyknięto go wówczas najmłodszym przestępcą w USA, co do którego orzeczono tak wysoką karę.

Sullivan z sali rozpraw trafił prosto do więzienia, gdzie umieszczono go razem z dorosłymi. Spędził tam większą część swojego 42-letniego życia. Przez  cały ten okres kilka razy go pobito, padł ofiarą gwałtu, a wreszcie stwardnienie rozsiane przykuło go na stałe do wózka. I mimo że wiele organizacji pozarządowych apeluje o złagodzenie jego wyroku, sędziowie nadal pozostają niewzruszeni. Zresztą nie tylko w przypadku Sullivana. W amerykańskich zakładach karnych ponad 2,5 tys. więźniów odsiaduje wyroki dożywocia, na które zostali skazani jako niepełnoletni. Społeczeństwo nie bardzo wie, jak postępować wobec tych, którzy okazali się wystarczająco dojrzali, by zabijać i gwałcić, ale niedostatecznie dojrzali, by odpowiadać za swoje czyny jak dorośli. Spór o to, w jaki sposób karać młodocianych przestępców, trwa od lat.

System pełen wad

Amerykański wymiar sprawiedliwości znany jest ze swojej surowości. W więzieniach za oceanem przebywa obecnie ponad 2,3 mln osadzonych, czyli 25% wszystkich więźniów na świecie. Nawet w Chinach jest ich o pół miliona mniej, choć populacja Państwa Środka pięciokrotnie przewyższa amerykańską. Skąd te dysproporcje, i to w kraju uchodzącym za ostoję światowej demokracji? – To wynik wadliwego systemu – mówi Jaron Browne z organizacji pozarządowej POWER (People Organized to Win Employment Rights), która zajmuje się obroną praw obywatelskich. Jego konsekwencją jest drakońska penalizacja młodocianych przestępców. Raport ONZ, dotyczący dożywotniego więzienia, krytykuje wprost Stany Zjednoczone za najwyższy na świecie odsetek skazanych, którym zasądzono dożywocie, nim ukończyli 18. rok życia. I to bez możliwości skrócenia wyroku. W USA jest ponad 2,5 tys. takich osób: najwięcej w Pensylwanii (472), Michigan (356), na Florydzie (355), w Kalifornii (293) i Luizjanie (228). „Szkody psychiczne i fizyczne, jakie wywołuje taka kara u dzieci, powodują, że trzeba ją uznać za okrutną, nieludzką i poniżającą” – czytamy w raporcie.

Stany Zjednoczone jako jedno z nielicznych państw nie ratyfikowały do tej pory konwencji Narodów Zjednoczonych dotyczącej praw dziecka z 1989 r. Dokument zakazujący m.in. odbierania prawa łaski nieletnim dożywotnim skazańcom został wprawdzie podpisany przez amerykańskie władze 23 lata temu, ale do dziś nie został ratyfikowany. „Żadne ponadnarodowe organizacje nie będą nam narzucać, jak mamy wychowywać dzieci i jak wymierzać sprawiedliwość” – grzmi wpływowa wśród republikanów Heritage Foundation, która uważa konwencję za próbę odebrania Ameryce kontroli nad jej wewnętrznymi sprawami. Konwencję ratyfikowały 194 kraje, a USA stanęły u boku takich państw jak Somalia i Sudan Południowy, które tego nie zrobiły.

Amerykańskie prawo nie jest jednolite pod względem orzekania kar. Organizacja Equal Justice Initiative zwraca uwagę, że zaledwie kilka stanów zakazuje skazywania nieletnich na karę dożywocia bez możliwości redukcji wyroku za dobre sprawowanie (wśród nich Alaska, Kolorado, Kansas, Nowy Meksyk i Oregon). Pozostałe nie mają w tym względzie ograniczeń, choć przyznać trzeba, że wiele dobrego zrobiło orzeczenie Sądu Najwyższego z 2012 r.: skazywanie dzieci na dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia za czyn inny niż morderstwo jest niezgodne z VIII Poprawką do konstytucji. W następstwie decyzji sądu 24 stany wprowadziły obowiązkowy okres, po którym musi nastąpić rewizja wyroku. Jedne umożliwiają ponowny powrót do sprawy już po 15 latach, inne, jak choćby Tennessee, dopiero po 51 latach odsiadki. Oznacza to, że takie osoby jak Cyntoia Brown będą mogły ubiegać się o zwolnienie warunkowe dopiero po 69. urodzinach. Nastolatka trafiła za kratki w wieku 16 lat za zabójstwo. Była prostytutką, a zabity przez nią mężczyzna jej klientem. Przyznała się do winy, ale twierdziła, że działała w samoobronie. Sąd nie uznał żadnych okoliczności łagodzących i wymierzył jej karę dożywotniego pozbawienia wolności. Dziś gwiazdy z całego świata za pomocą mediów społecznościowych domagają się jej uwolnienia. „Coś jest okropnie nie w porządku, gdy system ułaskawia gwałcicieli, a ich ofiary dostają dożywocie” – napisała na Instagramie Rihanna. Akcja #FreeCyntoiaBrown (uwolnić Cyntoię Brown) ma dziś kilkaset tysięcy zwolenników. Internauci postulują o prawo łaski dla 29-letniej obecnie kobiety, która kończy w więzieniu studia licencjackie i wykazuje się wzorowym zachowaniem.