człowiek
Autor: Krzysztof Pyzia | dodano: 2018-12-20
Ile oni wiedzą o Tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce

Fot. ImageFlow/Shutterstock.com

Krzysztof Pyzia rozmawia z agentem szkolonym przez najlepsze wywiady, „Brunonem Kowalskym”, który funkcjonował na różnych szpiegowskich frontach, prowadząc często podwójne życie, bez czego tajność i skuteczność operacji nie byłyby możliwe.

 – Wieść niesie, że „Echelon” to superszpieg, który podsłuchuje każdego z nas, choć większość Polaków nic o tym nie wie. Co to jest „Echelon”.

– Najprościej tłumacząc, „Echelon” jest najpotężniejszym systemem podsłuchowym, obejmującym swoim zasięgiem cały świat. To amerykański superszpieg, który analizuje rozmowy telefoniczne, SMS-y, maile, billingi, wypłaty z bankomatów, cały ruch internetowy, wszystko to, co przeglądamy w sieci. Według moich informacji, „Echelon” analizuje ok. 3 mld tego typu komunikatów na dobę! Superwydajne komputery mają zainstalowane słowniki, by na bieżąco tłumaczyć podsłuchiwane wiadomości, dokonywać selekcji i wyłapywać to, co wydaje się najciekawsze. Wyłapują komunikaty, które mogą być powiązane z organizacją zamachów terrorystycznych, politycznych morderstw, wielkoskalowej korupcji, działań karteli narkotykowych itp. Później te dane biorą pod obróbkę analitycy i dopiero oni wybierają to, co ich zdaniem jest najcenniejsze. Wstępu do siedziby „Echelonu” położonej w USA – nieprzypadkowo nazywanej Kryptocity – strzegą groźne psy, zasieki z drutu kolczastego i najwymyślniejsze zabezpieczenia, m.in. system rozpoznawania twarzy i odcisku palca.

– Gdybyśmy mieli rozłożyć na czynniki pierwsze tego superszpiega, to co jest jego okiem i uchem?

– W skład „Echelonu” ma wchodzić około dziesięciu stacji nasłuchowych, rozsianych po całym świecie. Do tego dochodzi sześć satelitów telekomunikacyjnych i kilka satelitów szpiegowskich. To wszystko tworzy największego szpiega na świecie, który działa, by wiedzieć wszystko o wszystkich, i który, niczym stuoki smok pilnujący jabłek Hesperyd, nigdy nie zasypia. Największa stacja nasłuchowa znajduje się w północnej Anglii, niedaleko miejscowości Harrogate. Oficjalnie leży na terenie bazy wojskowej Wielkiej Brytanii, ale część terenu jest dzierżawiona stronie amerykańskiej. Dzięki niej można szpiegować wszystkich w Unii Europejskiej.

– Czyli Polaków również.

– Nie mam co do tego większych wątpliwości. Ten system szpieguje wszystkich, prawdopodobnie również Polaków. Zresztą potwierdziły to tajne dokumenty ujawnione przez Edwarda Snowdena, z których wynikało, że tylko w 2012 r. kontrolowano przez ten system od 2 do 4 mln komunikatów dziennie z samej tylko Polski!

– Jak twoim zdaniem będzie wyglądało szpiegowanie w przyszłości?

– Na początku 2018 r. w mieście Zhengzou w środkowych Chinach policjanci na dworcu szybkiej kolei dostali specjalne okulary produkcji pekińskiej LLVision. Z pozoru wyglądały jak okulary przeciwsłoneczne, ale w rzeczywistości okulary miały schowaną kamerę, były połączone ze smartfonami i miały wbudowany wyświetlacz. Według informacji, którymi pochwaliła się sama chińska policja, kiedy policjant tak uzbrojonym okiem patrzy na twarz obywatela Państwa Środka, system rozpoznaje tożsamość. Dalej, jeśli ktoś jest poszukiwany, policjantowi na wyświetlaczu w okularach zapali się światełko alarmowe. Chińska propaganda już zdążyła odtrąbić, że sprzęt jest tak skuteczny, że wkrótce dostaną go policjanci z innych miast. Co prawda baza elementów aspołecznych i kryminalnych opiewa na zaledwie 10 tys. rekordów, ale wkrótce ma się to zmienić. I to nie jest opowiadanie science fiction. To dzieje się naprawdę!

– Pytanie tylko, czy rzeczywiście te gogle są skuteczne, czy to tylko propaganda.

– Nawet jeśli to propaganda, to sama inwigilacja nie powinna dziwić Chińczyków. Od dawna tamtejsi obywatele są śledzeni przez miliony kamer, odbierają od państwa jasny komunikat, że żadne przestępstwo nie ujdzie płazem. Słyszałem, że mowa nawet o 200 mln kamer! A w ciągu dwóch lat ponoć chcą doinstalować kolejne 400 mln. Już teraz identyfikacja danej osoby to kwestia kilku, może kilkudziesięciu sekund. Zapewne w niedługim czasie ten wynik zostanie jeszcze poprawiony.

– Niektórzy pewnie chcieliby kupić takie okularki, ale nie są ponoć na sprzedaż…

– Nawet jeśli ta informacja była jedną wielką bujdą na resorach, to powstanie takich okularów to niezbyt odległa przyszłość. Wierz mi, że dzisiaj każdy z nas ma swojego osobistego szpiega. No bo kto dzisiaj nie ma przy sobie smartfona? A to w zupełności wystarczy, by skutecznie szpiegować. Wcale nie są potrzebne supertajne okulary, by rozpoznać czyjąś twarz. Do tego w zupełności wystarczy strona internetowa, którą przeglądasz, ciasteczka, IP twojego komputera…

– Zapotrzebowanie na szpiegów będzie malało.

– Racja. Skoro każdy z nas ma osobistego szpiega, to po co produkować armię wywiadowczych aniołków stróżów, których niełatwo kontrolować i którzy podatni są na chorobę samodzielności? Lepiej skupić się na skutecznym odsiewaniu masy informacji. Takie czasy, dzisiaj nic się darmo nie dostanie. A skoro tak, to czy aplikacje, które rzekomo są bezpłatne, rzeczywiście nie chcą nic w zamian? Facebook niby jest darmowy, ale godząc się na użytkowanie, płacimy cenę w postaci oglądania reklam. Tak samo ma się sprawa z niby-bezpłatnymi aplikacjami na telefony. Poza tym często wyrażamy zgodę na dostęp do danych szczególnie wrażliwych. Na przykład popularny program na smartfony WhatsApp wymaga zgody na dostęp do naszej książki telefonicznej. Oczywiście rzekomo jest to tylko potrzebne do sprawnego działania aplikacji.

– Jaka rzeczywiście jest prawda, tego już się nie dowiemy…

– Otóż to. Albo popularna sieć dyskontów. Wymyślili sobie karty lojalnościowe, dzięki którym dają rabaty, a do tego podrzucają ich posiadaczom specjalne promocje. Warunek jest jeden. Kartę możesz zarejestrować tylko wtedy, gdy podasz numer telefonu. Świetny pomysł na zdobywanie wrażliwych danych. Później nie ma się co dziwić, kiedy dostajemy obspamione SMS-y. Sami się na to godziliśmy. Ludzie zresztą bardzo łatwo godzą się na udostępnianie swoich danych w zamian za coś. Są już w Polsce nawet tacy przedstawiciele ubezpieczeniowi, którzy w zamian za zniżki chcą, byśmy godzili się na śledzenie, z jaką prędkością jeździmy i gdzie. Bywają kupony na darmowe żarcie. Wypełniasz ankietę, wysypujesz się ze wszystkich swoich danych i dostajesz nafaszerowanego polepszaczami burgera gratis. Samo zdrówko! Powtarzam, nic nie ma za darmo! Tak jak wcześniej mówiliśmy o darmowej nawigacji. Zresztą Google to jest temat na osobną książkę. Włącz tylko nawigację. Wówczas widzisz komunikat: „Powiedz Google, czy trasa jest OK”. Możesz to powiedzieć w dowolnej chwili, również w trakcie jazdy. Jaki z tego wniosek? Telefon lubi podsłuchiwać nasze rozmowy.

– Jechałem na ważne spotkanie, włączyłem nawigację i akurat zadzwonił drugi telefon. Odebrałem, zacząłem rozmawiać, w tej samej chwili z pierwszej komórki usłyszałem komunikat Google: „Nie jestem w stanie ci pomóc. Pogadamy wieczorem”. Zamurowało mnie.

– No tak. Już teraz wiesz, dlaczego stanowczo zabroniłem ci zabierać na nasze spotkania jakąkolwiek elektronikę. Nie po to jedziemy tyle godzin za miasto, żeby dać się namierzyć za sprawą głupiego telefonu. Albo inny przykład. Dlaczego jeśli rozmawiasz o tym, że chciałbyś pójść do restauracji na kolację, za chwilę na Facebooku wyskakują ci reklamy pobliskich knajp? Przypadek? Nie sądzę.

Cały wywiad rzeka zamieszczony jest w książce „Ile oni wiedzą o tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce” Krzysztofa Pyzi, która ukaże się 15 stycznia 2019.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 01/2019 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
06/2019
05/2019
Kalendarium
Maj
22
W 1980 r. wydano grę komputerową Pac-Man.
Warto przeczytać
Poznaj sekrety płuc i dowiedz się, jak oddychać, żeby żyć dłużej. Czy wiejskie powietrze na pewno jest zdrowe? Jak kasłać, żeby żyć dłużej?W jaki sposób kontrolować astmę i jaki sport może w tym pomóc?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Krzysztof Pyzia | dodano: 2018-12-20
Ile oni wiedzą o Tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce

Fot. ImageFlow/Shutterstock.com

Krzysztof Pyzia rozmawia z agentem szkolonym przez najlepsze wywiady, „Brunonem Kowalskym”, który funkcjonował na różnych szpiegowskich frontach, prowadząc często podwójne życie, bez czego tajność i skuteczność operacji nie byłyby możliwe.

 – Wieść niesie, że „Echelon” to superszpieg, który podsłuchuje każdego z nas, choć większość Polaków nic o tym nie wie. Co to jest „Echelon”.

– Najprościej tłumacząc, „Echelon” jest najpotężniejszym systemem podsłuchowym, obejmującym swoim zasięgiem cały świat. To amerykański superszpieg, który analizuje rozmowy telefoniczne, SMS-y, maile, billingi, wypłaty z bankomatów, cały ruch internetowy, wszystko to, co przeglądamy w sieci. Według moich informacji, „Echelon” analizuje ok. 3 mld tego typu komunikatów na dobę! Superwydajne komputery mają zainstalowane słowniki, by na bieżąco tłumaczyć podsłuchiwane wiadomości, dokonywać selekcji i wyłapywać to, co wydaje się najciekawsze. Wyłapują komunikaty, które mogą być powiązane z organizacją zamachów terrorystycznych, politycznych morderstw, wielkoskalowej korupcji, działań karteli narkotykowych itp. Później te dane biorą pod obróbkę analitycy i dopiero oni wybierają to, co ich zdaniem jest najcenniejsze. Wstępu do siedziby „Echelonu” położonej w USA – nieprzypadkowo nazywanej Kryptocity – strzegą groźne psy, zasieki z drutu kolczastego i najwymyślniejsze zabezpieczenia, m.in. system rozpoznawania twarzy i odcisku palca.

– Gdybyśmy mieli rozłożyć na czynniki pierwsze tego superszpiega, to co jest jego okiem i uchem?

– W skład „Echelonu” ma wchodzić około dziesięciu stacji nasłuchowych, rozsianych po całym świecie. Do tego dochodzi sześć satelitów telekomunikacyjnych i kilka satelitów szpiegowskich. To wszystko tworzy największego szpiega na świecie, który działa, by wiedzieć wszystko o wszystkich, i który, niczym stuoki smok pilnujący jabłek Hesperyd, nigdy nie zasypia. Największa stacja nasłuchowa znajduje się w północnej Anglii, niedaleko miejscowości Harrogate. Oficjalnie leży na terenie bazy wojskowej Wielkiej Brytanii, ale część terenu jest dzierżawiona stronie amerykańskiej. Dzięki niej można szpiegować wszystkich w Unii Europejskiej.

– Czyli Polaków również.

– Nie mam co do tego większych wątpliwości. Ten system szpieguje wszystkich, prawdopodobnie również Polaków. Zresztą potwierdziły to tajne dokumenty ujawnione przez Edwarda Snowdena, z których wynikało, że tylko w 2012 r. kontrolowano przez ten system od 2 do 4 mln komunikatów dziennie z samej tylko Polski!

– Jak twoim zdaniem będzie wyglądało szpiegowanie w przyszłości?

– Na początku 2018 r. w mieście Zhengzou w środkowych Chinach policjanci na dworcu szybkiej kolei dostali specjalne okulary produkcji pekińskiej LLVision. Z pozoru wyglądały jak okulary przeciwsłoneczne, ale w rzeczywistości okulary miały schowaną kamerę, były połączone ze smartfonami i miały wbudowany wyświetlacz. Według informacji, którymi pochwaliła się sama chińska policja, kiedy policjant tak uzbrojonym okiem patrzy na twarz obywatela Państwa Środka, system rozpoznaje tożsamość. Dalej, jeśli ktoś jest poszukiwany, policjantowi na wyświetlaczu w okularach zapali się światełko alarmowe. Chińska propaganda już zdążyła odtrąbić, że sprzęt jest tak skuteczny, że wkrótce dostaną go policjanci z innych miast. Co prawda baza elementów aspołecznych i kryminalnych opiewa na zaledwie 10 tys. rekordów, ale wkrótce ma się to zmienić. I to nie jest opowiadanie science fiction. To dzieje się naprawdę!

– Pytanie tylko, czy rzeczywiście te gogle są skuteczne, czy to tylko propaganda.

– Nawet jeśli to propaganda, to sama inwigilacja nie powinna dziwić Chińczyków. Od dawna tamtejsi obywatele są śledzeni przez miliony kamer, odbierają od państwa jasny komunikat, że żadne przestępstwo nie ujdzie płazem. Słyszałem, że mowa nawet o 200 mln kamer! A w ciągu dwóch lat ponoć chcą doinstalować kolejne 400 mln. Już teraz identyfikacja danej osoby to kwestia kilku, może kilkudziesięciu sekund. Zapewne w niedługim czasie ten wynik zostanie jeszcze poprawiony.

– Niektórzy pewnie chcieliby kupić takie okularki, ale nie są ponoć na sprzedaż…

– Nawet jeśli ta informacja była jedną wielką bujdą na resorach, to powstanie takich okularów to niezbyt odległa przyszłość. Wierz mi, że dzisiaj każdy z nas ma swojego osobistego szpiega. No bo kto dzisiaj nie ma przy sobie smartfona? A to w zupełności wystarczy, by skutecznie szpiegować. Wcale nie są potrzebne supertajne okulary, by rozpoznać czyjąś twarz. Do tego w zupełności wystarczy strona internetowa, którą przeglądasz, ciasteczka, IP twojego komputera…

– Zapotrzebowanie na szpiegów będzie malało.

– Racja. Skoro każdy z nas ma osobistego szpiega, to po co produkować armię wywiadowczych aniołków stróżów, których niełatwo kontrolować i którzy podatni są na chorobę samodzielności? Lepiej skupić się na skutecznym odsiewaniu masy informacji. Takie czasy, dzisiaj nic się darmo nie dostanie. A skoro tak, to czy aplikacje, które rzekomo są bezpłatne, rzeczywiście nie chcą nic w zamian? Facebook niby jest darmowy, ale godząc się na użytkowanie, płacimy cenę w postaci oglądania reklam. Tak samo ma się sprawa z niby-bezpłatnymi aplikacjami na telefony. Poza tym często wyrażamy zgodę na dostęp do danych szczególnie wrażliwych. Na przykład popularny program na smartfony WhatsApp wymaga zgody na dostęp do naszej książki telefonicznej. Oczywiście rzekomo jest to tylko potrzebne do sprawnego działania aplikacji.

– Jaka rzeczywiście jest prawda, tego już się nie dowiemy…

– Otóż to. Albo popularna sieć dyskontów. Wymyślili sobie karty lojalnościowe, dzięki którym dają rabaty, a do tego podrzucają ich posiadaczom specjalne promocje. Warunek jest jeden. Kartę możesz zarejestrować tylko wtedy, gdy podasz numer telefonu. Świetny pomysł na zdobywanie wrażliwych danych. Później nie ma się co dziwić, kiedy dostajemy obspamione SMS-y. Sami się na to godziliśmy. Ludzie zresztą bardzo łatwo godzą się na udostępnianie swoich danych w zamian za coś. Są już w Polsce nawet tacy przedstawiciele ubezpieczeniowi, którzy w zamian za zniżki chcą, byśmy godzili się na śledzenie, z jaką prędkością jeździmy i gdzie. Bywają kupony na darmowe żarcie. Wypełniasz ankietę, wysypujesz się ze wszystkich swoich danych i dostajesz nafaszerowanego polepszaczami burgera gratis. Samo zdrówko! Powtarzam, nic nie ma za darmo! Tak jak wcześniej mówiliśmy o darmowej nawigacji. Zresztą Google to jest temat na osobną książkę. Włącz tylko nawigację. Wówczas widzisz komunikat: „Powiedz Google, czy trasa jest OK”. Możesz to powiedzieć w dowolnej chwili, również w trakcie jazdy. Jaki z tego wniosek? Telefon lubi podsłuchiwać nasze rozmowy.

– Jechałem na ważne spotkanie, włączyłem nawigację i akurat zadzwonił drugi telefon. Odebrałem, zacząłem rozmawiać, w tej samej chwili z pierwszej komórki usłyszałem komunikat Google: „Nie jestem w stanie ci pomóc. Pogadamy wieczorem”. Zamurowało mnie.

– No tak. Już teraz wiesz, dlaczego stanowczo zabroniłem ci zabierać na nasze spotkania jakąkolwiek elektronikę. Nie po to jedziemy tyle godzin za miasto, żeby dać się namierzyć za sprawą głupiego telefonu. Albo inny przykład. Dlaczego jeśli rozmawiasz o tym, że chciałbyś pójść do restauracji na kolację, za chwilę na Facebooku wyskakują ci reklamy pobliskich knajp? Przypadek? Nie sądzę.

Cały wywiad rzeka zamieszczony jest w książce „Ile oni wiedzą o tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce” Krzysztofa Pyzi, która ukaże się 15 stycznia 2019.