technika
Autor: Justyna Jońca | dodano: 2019-02-25
Nienarodzeni pacjenci

Fot. Indigo Images

Chociaż medycyna dysponuje dzisiaj całym arsenałem badań do weryfikacji stanu zdrowia płodu, niewiele może zrobić, by w razie choroby wyleczyć go jeszcze przed narodzinami. Ostatnie osiągnięcia medycyny dają jednak odrobinę nadziei.

Czy nasze dziecko urodzi się zdrowe? – dawniej pytanie to dręczyło rodziców przez 9 miesięcy ciąży i dopiero w chwili narodzin potomka mogli odetchnąć (lub nie) z ulgą. Dzisiaj dzięki badaniom prenatalnym da się zareagować o wiele wcześniej. Niewątpliwie najprostszym i najczęściej wykonywanym badaniem w ciąży jest obrazowanie ultrasonograficzne (USG). Pierwsze obrazy USG płodu zrobiono w latach 50. XX w. Pozwalają one wykryć takie choroby wrodzone i genetyczne jak zespół Downa, wady cewy nerwowej czy rozszczep podniebienia. Badanie obejmuje ocenę wszystkich narządów płodu, ale lekarz sprawdza przede wszystkim przezierność fałdu karkowego oraz obecność kości nosowej. Poszerzenie fałdu karkowego powyżej 2,5 mm wskazuje, że płód może być obarczony jakąś chorobą: aberracją chromosomową albo wadą serca czy innego narządu. W razie nieprawidłowości lekarz zaleca dodatkowe mniej (np. test PAPP-A, czyli ocenę specyficznych białek we krwi ciężarnej) lub bardziej (np. amniopunkcja – wprowadzenie przez powłoki brzuszne cienkiej igły i pobranie z jamy macicy płynu owodniowego) inwazyjne badania prenatalne.

Aż 80% nieprawidłowości objawia się w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Płód rozwija się bardzo szybko i wszelkie wady, nawet te wyglądające na minimalne na początku, z czasem zazwyczaj się pogłębiają. Bardzo duże zniekształcenia płodu mogą skłonić rodziców do podjęcia decyzji o interwencji chirurgicznej krótko po narodzinach dziecka, która nie zawsze kończy się sukcesem. Dlatego pojawiła się idea, by zacząć działać jeszcze przed narodzinami.

Mali złodzieje krwi

Chirurgia płodu narodziła się w latach 80. ub.w., kiedy to chirurdzy (tacy jak Michael Harrison, który dokonał pierwszej operacji niedrożności dróg moczowych) wykonywali cztero-, pięciocentymetrowe nacięcia macicy. Jak łatwo się domyślić, zabiegi te obarczone były dużym ryzykiem zgonu zarówno płodu, jak i matki. Jednak już dekadę później zaczęto używać fetoskopu, czyli cienkiej długiej igły wyposażonej w tor wizyjny i narzędzia chirurgiczne. Urządzenie wprowadza się do macicy poprzez małe nacięcie na brzuchu ciężarnej (ok. 3 mm). Zmniejsza to stopień interwencji chirurgicznej oraz ryzyko przedwczesnego porodu i zgonu dziecka, a także minimalizuje zagrożenie infekcji czy krwotoku i –  co za tym idzie – śmierci matki.

Jednym z pierwszych zabiegów dokonanych za pomocą fetoskopu było rozdzielenie krwiobiegów płodów z ciąży bliźniaczej jednokosmówkowej (ze wspólnym łożyskiem). Powikłanie to, zwane zespołem przetoczenia krwi między płodami, polega na tym, że przepływa ona od jednego dziecka do drugiego, co sprawia, że rozwijają się one nierównomiernie. Aby bliźniaki mogły przeżyć, trzeba zamknąć nieprawidłowe połączenia naczyniowe w łożysku. Do macicy wprowadza się wówczas fetoskop i wykonuje koagulację naczyń za pomocą lasera. Zabieg trwa 30–60 min i daje 70% szans na przeżycie obu płodów (bez interwencji szanse te spadają do 10%). Zabieg ten po raz pierwszy wykonano w Anglii w 1992 r. i jest typowym przykładem tzw. operacji przed dziurkę od klucza (więcej na ten temat w „WiŻ” 09/2018). Za pomocą tej metody wykonuje się wiele innych interwencji chirurgicznych na nienarodzonych pacjentach.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 3/2019. Piszemy tam m.in. o trudnych operacjach u płodu z użyciem balonika. Dlaczego talidomid wywoływał u nienarodzonych dzieci niedorozwój rąk i nóg. Jak leczyć zespół Downa w życiu płodowym. Jak działa sztuczna macica.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 03/2019 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
04/2019
03/2019
Kalendarium
Marzec
27
W 1899 r. w Warszawie założono pierwsze stowarzyszenie elektrotechniczne.
Warto przeczytać
To on odkrył adrenalinę, hormon strachu, walki i ucieczki – Napoleon Cybulski, jeden z największych fizjologów w dziejach medycyny. Gdyby zamiast na Uniwersytecie Jagiellońskim pracował na niemieckiej czy francuskiej uczelni...

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Justyna Jońca | dodano: 2019-02-25
Nienarodzeni pacjenci

Fot. Indigo Images

Chociaż medycyna dysponuje dzisiaj całym arsenałem badań do weryfikacji stanu zdrowia płodu, niewiele może zrobić, by w razie choroby wyleczyć go jeszcze przed narodzinami. Ostatnie osiągnięcia medycyny dają jednak odrobinę nadziei.

Czy nasze dziecko urodzi się zdrowe? – dawniej pytanie to dręczyło rodziców przez 9 miesięcy ciąży i dopiero w chwili narodzin potomka mogli odetchnąć (lub nie) z ulgą. Dzisiaj dzięki badaniom prenatalnym da się zareagować o wiele wcześniej. Niewątpliwie najprostszym i najczęściej wykonywanym badaniem w ciąży jest obrazowanie ultrasonograficzne (USG). Pierwsze obrazy USG płodu zrobiono w latach 50. XX w. Pozwalają one wykryć takie choroby wrodzone i genetyczne jak zespół Downa, wady cewy nerwowej czy rozszczep podniebienia. Badanie obejmuje ocenę wszystkich narządów płodu, ale lekarz sprawdza przede wszystkim przezierność fałdu karkowego oraz obecność kości nosowej. Poszerzenie fałdu karkowego powyżej 2,5 mm wskazuje, że płód może być obarczony jakąś chorobą: aberracją chromosomową albo wadą serca czy innego narządu. W razie nieprawidłowości lekarz zaleca dodatkowe mniej (np. test PAPP-A, czyli ocenę specyficznych białek we krwi ciężarnej) lub bardziej (np. amniopunkcja – wprowadzenie przez powłoki brzuszne cienkiej igły i pobranie z jamy macicy płynu owodniowego) inwazyjne badania prenatalne.

Aż 80% nieprawidłowości objawia się w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Płód rozwija się bardzo szybko i wszelkie wady, nawet te wyglądające na minimalne na początku, z czasem zazwyczaj się pogłębiają. Bardzo duże zniekształcenia płodu mogą skłonić rodziców do podjęcia decyzji o interwencji chirurgicznej krótko po narodzinach dziecka, która nie zawsze kończy się sukcesem. Dlatego pojawiła się idea, by zacząć działać jeszcze przed narodzinami.

Mali złodzieje krwi

Chirurgia płodu narodziła się w latach 80. ub.w., kiedy to chirurdzy (tacy jak Michael Harrison, który dokonał pierwszej operacji niedrożności dróg moczowych) wykonywali cztero-, pięciocentymetrowe nacięcia macicy. Jak łatwo się domyślić, zabiegi te obarczone były dużym ryzykiem zgonu zarówno płodu, jak i matki. Jednak już dekadę później zaczęto używać fetoskopu, czyli cienkiej długiej igły wyposażonej w tor wizyjny i narzędzia chirurgiczne. Urządzenie wprowadza się do macicy poprzez małe nacięcie na brzuchu ciężarnej (ok. 3 mm). Zmniejsza to stopień interwencji chirurgicznej oraz ryzyko przedwczesnego porodu i zgonu dziecka, a także minimalizuje zagrożenie infekcji czy krwotoku i –  co za tym idzie – śmierci matki.

Jednym z pierwszych zabiegów dokonanych za pomocą fetoskopu było rozdzielenie krwiobiegów płodów z ciąży bliźniaczej jednokosmówkowej (ze wspólnym łożyskiem). Powikłanie to, zwane zespołem przetoczenia krwi między płodami, polega na tym, że przepływa ona od jednego dziecka do drugiego, co sprawia, że rozwijają się one nierównomiernie. Aby bliźniaki mogły przeżyć, trzeba zamknąć nieprawidłowe połączenia naczyniowe w łożysku. Do macicy wprowadza się wówczas fetoskop i wykonuje koagulację naczyń za pomocą lasera. Zabieg trwa 30–60 min i daje 70% szans na przeżycie obu płodów (bez interwencji szanse te spadają do 10%). Zabieg ten po raz pierwszy wykonano w Anglii w 1992 r. i jest typowym przykładem tzw. operacji przed dziurkę od klucza (więcej na ten temat w „WiŻ” 09/2018). Za pomocą tej metody wykonuje się wiele innych interwencji chirurgicznych na nienarodzonych pacjentach.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 3/2019. Piszemy tam m.in. o trudnych operacjach u płodu z użyciem balonika. Dlaczego talidomid wywoływał u nienarodzonych dzieci niedorozwój rąk i nóg. Jak leczyć zespół Downa w życiu płodowym. Jak działa sztuczna macica.