człowiek
dodano: 2019-05-22
Szansa na rodzicielstwo

Fot. nobeastsofierce/Shutterstock.com

Wywiad z dr Katarzyną Kozioł, ginekologiem, embriologiem, dyrektorem do spraw medycznych w przychodni nOvum, przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii.

Czym dokładnie zajmuje się embriolog?

Komórkami rozrodczymi, czyli komórkami jajowymi i plemnikami oraz zarodkami, innymi słowy wszystkim tym, co się dzieje po zapłodnieniu pozaustrojowym w laboratorium embriologicznym. Gdy para przystępuje do procedury in vitro, najpierw jest pod opieką lekarza, który prowadzi stymulację. Lekarz ginekolog albo lekarz specjalista medycyny rozrodu diagnozuje, a potem wskazuje, czy w danej sytuacji konieczne jest zastosowanie tej metody. Prowadzi stymulację hormonalną, czyli podaje kobiecie leki hormonalne, by w jajnikach powstało więcej pęcherzyków i komórek jajowych. Większa liczba tych komórek to większa szansa na to, że powstanie przynajmniej jeden zarodek, który zapoczątkuje ciążę, i dojdzie do urodzenia dziecka.

Kiedy stosuje się zapłodnienie pozaustrojowe i jakie są jego odmiany?

Jeśli nie może dojść do zapłodnienia wewnątrzustrojowego, z pomocą przychodzi zapłodnienie pozaustrojowe. Pobiera się komórki jajowe z jajnika kobiety, a od mężczyzny nasienie (na ogół sam je oddaje), następnie łączy się w laboratorium wybrany plemnik z komórką jajową. Tradycyjne zapłodnienie pozaustrojowe (IVF) przeprowadza się wtedy, kiedy parametry nasienia są prawidłowe: jest w nim wystarczająca liczba plemników i są one prawidłowo ruchome, czyli mają szansę samodzielnie dotrzeć do komórki jajowej i ją zapłodnić. Odbywa się to na laboratoryjnej szalce z kroplami odżywki o składzie naśladującym naturalne płyny ustrojowe organizmu. W kroplach umieszcza się komórki jajowe i do nich dodaje plemniki, które same docierają do komórek i samodzielnie je zapładniają.

Jeśli istnieje ryzyko, że plemniki samodzielnie nie dotrą do komórki jajowej i jej nie zapłodnią, embriolog wstrzykuje plemnik bezpośrednio do wnętrza komórki jajowej. Jest to odmiana zapłodnienia pozaustrojowego – IVF-ICSI. Jest to tzw. mikroiniekcja plemnika do komórki jajowej, w skrócie ICSI, od angielskiej nazwy intracytoplasmic sperm injection. Ten rodzaj zapłodnienia stosuje się wtedy, kiedy plemników jest mało, są słabe, mało ruchliwe i obawiamy się, że samodzielnie nie dadzą rady dotrzeć do komórki, przedostać się przez jej osłonki i zapłodnić. Wtedy pojedynczy plemnik nabiera się do szklanej mikropipetki i wstrzykuje do wnętrza komórki jajowej. Tę metodę stosuje się coraz częściej, nawet jeśli parametry nasienia są prawidłowe, ponieważ jej skuteczność jest wysoka. To wszystko dzieje się w laboratorium. W szklanych naczyniach laboratoryjnych, od których pochodzi nazwa in vitro. Obecnie używa się plastikowych szalek, właściwie nie ma już nic szklanego. Kiedyś naczynia laboratoryjne rzeczywiście były szklane, stąd nazwa in vitro (łac. w szkle).

Co dzieje się dalej w laboratorium?

Po zapłodnieniu zmienia się płyny hodowlane – odżywki. Komórki trafiają do szalki hodowlanej. Obecna tam nowa odżywka jest właściwa dla dalszego rozwoju zapłodnionej komórki i zarodka. Wreszcie trafiają do inkubatora. Inkubator to taka specjalistyczna cieplarka, która ma odpowiednią temperaturę, zbliżoną do temperatury ludzkiego ciała, czyli 37°C, i odpowiednie stężenie dwutlenku węgla – chodzi o to, by w pożywce było odpowiednie pH, takie jak w ustroju ludzkim.

Inkubator imituje macicę?

Tak, imituje wnętrze ludzkiego organizmu: jajowody, w których w naturze dochodzi do zapłodnienia, i macicę. Kiedy następuje implantacja? W naturze, podobnie jak w in vitro, zapłodnienie komórki odbywa się poza macicą. Dopiero zapłodniona komórka jajowa – a potem już tworzący się zarodek – przesuwa się wzdłuż jajowodu i mniej więcej w piątej dobie rozwoju dociera do macicy, a więc implantacja, czyli zagnieżdżenie, zaczyna się właśnie w tym czasie. Zarodek osiąga wtedy stadium blastocysty, czyli jest już zróżnicowany na część, z której powstanie łożysko – trofoblast, a także część, z której rozwija się przyszły organizm dziecka – węzeł zarodkowy. Wtedy „wykluwa” się z otoczki, która go otulała, traci kulisty kształt i zaczyna się zagnieżdżać, czyli przykleja się do ściany macicy. Trofoblast „wgryza się” w śluzówkę macicy, a w kolejnych etapach utworzy łożysko, system naczyń krwionośnych, które zapewnią zarodkowi, a potem dziecku, możliwość odżywiania się i rozwoju.

Jak się przenosi powstałe w laboratorium zarodki do macicy?

Embriolog monitoruje rozwój zarodków i ten, który najlepiej rokuje, jest transferowany do macicy. Tam zaczyna się kolejny etap rozwoju – wewnątrzustrojowy. Transfer odbywa się za pomocą cewnika, długiej plastikowej cienkiej rurki, którą od strony pochwy wprowadza się przez szyjkę macicy do wnętrza macicy. Zarodek podaje się wraz z płynem, w którym przebywał. Ten etap można porównać do drogi, jaką przebywa zarodek przez jajowód. Najczęściej podaje się go między drugą a piątą dobą jego rozwoju. Czyli dwa do pięciu dni po pobraniu komórek z jajników (punkcji) i po zapłodnieniu.

Co to znaczy: najlepiej rokuje?

 Wyróżniamy klasy zarodków. To pomocniczy system, którym posługuje się embriolog, aby ustalić, które zarodki mają największe szanse na zagnieżdżenie się i na rozwój ciąży. Można to porównać do skali Apgar, według której ocenia się stan noworodka po porodzie. Zarodki klasyfikuje się również w celach obserwacji naukowych – na całym świecie zbieramy i analizujemy dane dotyczące ich wczesnego rozwoju, a także tego, czy i jak rozwijają się po transferze do macicy. Dzięki temu wiemy o nich coraz więcej.

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 6/2019 oraz w książce Małgorzaty Rozenek-Majdan „In vitro. Rozmowy intymne”, zawierającej 13 rozmów o in vitro z: lekarzem, embriologiem, położną, seksuologiem, matką pierwszej Polki z in vitro, duchownym i parami po procedurze albo w jej trakcie.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 06/2019 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
06/2019
05/2019
Kalendarium
Czerwiec
16
W 1965 r. wystrzelono pierwszą polską rakietę meteorologiczną Meteor.
Warto przeczytać
To on odkrył adrenalinę, hormon strachu, walki i ucieczki – Napoleon Cybulski, jeden z największych fizjologów w dziejach medycyny. Gdyby zamiast na Uniwersytecie Jagiellońskim pracował na niemieckiej czy francuskiej uczelni...

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2019-05-22
Szansa na rodzicielstwo

Fot. nobeastsofierce/Shutterstock.com

Wywiad z dr Katarzyną Kozioł, ginekologiem, embriologiem, dyrektorem do spraw medycznych w przychodni nOvum, przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii.

Czym dokładnie zajmuje się embriolog?

Komórkami rozrodczymi, czyli komórkami jajowymi i plemnikami oraz zarodkami, innymi słowy wszystkim tym, co się dzieje po zapłodnieniu pozaustrojowym w laboratorium embriologicznym. Gdy para przystępuje do procedury in vitro, najpierw jest pod opieką lekarza, który prowadzi stymulację. Lekarz ginekolog albo lekarz specjalista medycyny rozrodu diagnozuje, a potem wskazuje, czy w danej sytuacji konieczne jest zastosowanie tej metody. Prowadzi stymulację hormonalną, czyli podaje kobiecie leki hormonalne, by w jajnikach powstało więcej pęcherzyków i komórek jajowych. Większa liczba tych komórek to większa szansa na to, że powstanie przynajmniej jeden zarodek, który zapoczątkuje ciążę, i dojdzie do urodzenia dziecka.

Kiedy stosuje się zapłodnienie pozaustrojowe i jakie są jego odmiany?

Jeśli nie może dojść do zapłodnienia wewnątrzustrojowego, z pomocą przychodzi zapłodnienie pozaustrojowe. Pobiera się komórki jajowe z jajnika kobiety, a od mężczyzny nasienie (na ogół sam je oddaje), następnie łączy się w laboratorium wybrany plemnik z komórką jajową. Tradycyjne zapłodnienie pozaustrojowe (IVF) przeprowadza się wtedy, kiedy parametry nasienia są prawidłowe: jest w nim wystarczająca liczba plemników i są one prawidłowo ruchome, czyli mają szansę samodzielnie dotrzeć do komórki jajowej i ją zapłodnić. Odbywa się to na laboratoryjnej szalce z kroplami odżywki o składzie naśladującym naturalne płyny ustrojowe organizmu. W kroplach umieszcza się komórki jajowe i do nich dodaje plemniki, które same docierają do komórek i samodzielnie je zapładniają.

Jeśli istnieje ryzyko, że plemniki samodzielnie nie dotrą do komórki jajowej i jej nie zapłodnią, embriolog wstrzykuje plemnik bezpośrednio do wnętrza komórki jajowej. Jest to odmiana zapłodnienia pozaustrojowego – IVF-ICSI. Jest to tzw. mikroiniekcja plemnika do komórki jajowej, w skrócie ICSI, od angielskiej nazwy intracytoplasmic sperm injection. Ten rodzaj zapłodnienia stosuje się wtedy, kiedy plemników jest mało, są słabe, mało ruchliwe i obawiamy się, że samodzielnie nie dadzą rady dotrzeć do komórki, przedostać się przez jej osłonki i zapłodnić. Wtedy pojedynczy plemnik nabiera się do szklanej mikropipetki i wstrzykuje do wnętrza komórki jajowej. Tę metodę stosuje się coraz częściej, nawet jeśli parametry nasienia są prawidłowe, ponieważ jej skuteczność jest wysoka. To wszystko dzieje się w laboratorium. W szklanych naczyniach laboratoryjnych, od których pochodzi nazwa in vitro. Obecnie używa się plastikowych szalek, właściwie nie ma już nic szklanego. Kiedyś naczynia laboratoryjne rzeczywiście były szklane, stąd nazwa in vitro (łac. w szkle).

Co dzieje się dalej w laboratorium?

Po zapłodnieniu zmienia się płyny hodowlane – odżywki. Komórki trafiają do szalki hodowlanej. Obecna tam nowa odżywka jest właściwa dla dalszego rozwoju zapłodnionej komórki i zarodka. Wreszcie trafiają do inkubatora. Inkubator to taka specjalistyczna cieplarka, która ma odpowiednią temperaturę, zbliżoną do temperatury ludzkiego ciała, czyli 37°C, i odpowiednie stężenie dwutlenku węgla – chodzi o to, by w pożywce było odpowiednie pH, takie jak w ustroju ludzkim.

Inkubator imituje macicę?

Tak, imituje wnętrze ludzkiego organizmu: jajowody, w których w naturze dochodzi do zapłodnienia, i macicę. Kiedy następuje implantacja? W naturze, podobnie jak w in vitro, zapłodnienie komórki odbywa się poza macicą. Dopiero zapłodniona komórka jajowa – a potem już tworzący się zarodek – przesuwa się wzdłuż jajowodu i mniej więcej w piątej dobie rozwoju dociera do macicy, a więc implantacja, czyli zagnieżdżenie, zaczyna się właśnie w tym czasie. Zarodek osiąga wtedy stadium blastocysty, czyli jest już zróżnicowany na część, z której powstanie łożysko – trofoblast, a także część, z której rozwija się przyszły organizm dziecka – węzeł zarodkowy. Wtedy „wykluwa” się z otoczki, która go otulała, traci kulisty kształt i zaczyna się zagnieżdżać, czyli przykleja się do ściany macicy. Trofoblast „wgryza się” w śluzówkę macicy, a w kolejnych etapach utworzy łożysko, system naczyń krwionośnych, które zapewnią zarodkowi, a potem dziecku, możliwość odżywiania się i rozwoju.

Jak się przenosi powstałe w laboratorium zarodki do macicy?

Embriolog monitoruje rozwój zarodków i ten, który najlepiej rokuje, jest transferowany do macicy. Tam zaczyna się kolejny etap rozwoju – wewnątrzustrojowy. Transfer odbywa się za pomocą cewnika, długiej plastikowej cienkiej rurki, którą od strony pochwy wprowadza się przez szyjkę macicy do wnętrza macicy. Zarodek podaje się wraz z płynem, w którym przebywał. Ten etap można porównać do drogi, jaką przebywa zarodek przez jajowód. Najczęściej podaje się go między drugą a piątą dobą jego rozwoju. Czyli dwa do pięciu dni po pobraniu komórek z jajników (punkcji) i po zapłodnieniu.

Co to znaczy: najlepiej rokuje?

 Wyróżniamy klasy zarodków. To pomocniczy system, którym posługuje się embriolog, aby ustalić, które zarodki mają największe szanse na zagnieżdżenie się i na rozwój ciąży. Można to porównać do skali Apgar, według której ocenia się stan noworodka po porodzie. Zarodki klasyfikuje się również w celach obserwacji naukowych – na całym świecie zbieramy i analizujemy dane dotyczące ich wczesnego rozwoju, a także tego, czy i jak rozwijają się po transferze do macicy. Dzięki temu wiemy o nich coraz więcej.

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie” 6/2019 oraz w książce Małgorzaty Rozenek-Majdan „In vitro. Rozmowy intymne”, zawierającej 13 rozmów o in vitro z: lekarzem, embriologiem, położną, seksuologiem, matką pierwszej Polki z in vitro, duchownym i parami po procedurze albo w jej trakcie.