człowiek
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2019-12-23
Kosmiczna gra pozorów

Fot. Viacheslav Lopatin/Shutterstock.com

Znaki zodiaku już od dawna nie mają nic wspólnego z roczną wędrówką Słońca przez zodiakalne konstelacje. W Strzelcu zjawiło się ono dopiero w połowie grudnia, a do Koziorożca przeniesie się w połowie stycznia. Względem znaków zodiaku jest spóźnione o miesiąc i spóźnienie to będzie się powiększało.

Był taki czas, gdy astrologia i astronomia znaczyły praktycznie to samo. Ci, którzy wpatrywali się w niebo, byli nie tylko jego uważnymi obserwatorami, ale też wierzyli, że zachowania i pewne cechy charakteru człowieka zależą od tego, jaki układ gwiazd, planet, Słońca i Księżyca towarzyszył mu podczas narodzin. Nasze życie miało być, przynajmniej częściowo, zapisane w gwiazdach. Słynny grecki astronom, matematyk i kartograf Ptolemeusz, żyjący w II w. w Aleksandrii, w naukowym dziele „Almagest” opisał 48 znanych mu gwiazdozbiorów. Przez ponad 1000 lat stanowiło to podstawę wiedzy europejskich i arabskich astronomów. Ten sam wielki uczony czasów starożytnych był także autorem czterotomowej księgi astrologicznej znanej pod grecką nazwą „Tetrabiblos” lub jej łacińskim odpowiednikiem „Quadripartitum”. Jedno i drugie oznacza po prostu „Czteroksiąg”. To dzieło także czytano z uwagą przez kilkanaście stuleci. Należało do kanonu wiedzy astrologicznej. Musiał je znać każdy adept trudnej sztuki układania horoskopów.

Starożytni astronomowie, którzy równocześnie byli astrologami, od początku szczególne znaczenie przypisywali 12 gwiazdozbiorom, które nazwali zodiakiem. Były to te konstelacje, przez które w ciągu roku wędrowało Słońce. To Babilończycy tysiąc lat przed Ptolemeuszem podzielili zodiak na 12 znaków odpowiadających kolejnym gwiazdozbiorom. W każdym z nich Słońce miało przebywać około miesiąca. Odliczali je od punktu równonocy wiosennej. Były to zatem po kolei konstelacje: Barana (Aries), Byka (Taurus), Bliźniąt (Gemini), Raka (Cancer), Lwa (Leo), Panny (Virgo), Wagi (Libra), Skorpiona (Scorpio), Strzelca (Sagittarius), Koziorożca (Capricorn), Wodnika (Aquarius) i Ryb (Pisces). Twój znak zodiaku zależy od tego, w jakim gwiazdozbiorze znajdowało się Słońce w chwili twoich narodzin. Jeśli akurat gościło w Strzelcu, jesteś Strzelcem, jeśli w Byku – jesteś Bykiem.

Pechowa trzynastka

Tak mówili i w to wierzyli astrolodzy z Babilonu. Co ciekawe, prawdopodobnie już oni wiedzieli, że w gruncie rzeczy Słońce w czasie swojej wędrówki odwiedza nie 12, ale 13 gwiazdozbiorów, a trzynastką jest Wężownik (Ophiuchus), rozległa konstelacja wciskająca się pomiędzy Skorpiona a Strzelca. Mimo to z nieznanych nam powodów nie zaliczyli go do gwiazdozbiorów zodiakalnych. Dlaczego go zignorowali? Może uważali trzynastkę za liczbę pechową, a może dlatego, że rok dzielili na dwanaście miesięcy księżycowych i wprowadzenie trzynastego znaku znacznie skomplikowałoby im obliczenia astrologiczne. Na niekorzyść Wężownika przemawia też to, że pomimo sporych rozmiarów jest dość niepozorny w porównaniu ze swoimi sąsiadami, którzy przyciągają uwagę jasnymi gwiazdami, migoczącymi niczym brylanty.

Dziś oczywiście wiemy, że wędrówka Słońca po sferze niebieskiej jest pozorna. To nie ono krąży wokół Ziemi, ale na odwrót – to nasza planeta obiega Słońce. Ale wiedza ta liczy mniej niż 500 lat. Dopiero Mikołaj Kopernik zaproponował heliocentryczny model Układu Słonecznego, który usuwał Ziemię z centrum kosmosu. Stała się ona tylko jedną z planet zataczających kręgi wokół gwiazdy centralnej. To był także moment, w którym astronomia zaczęła się uwalniać od astrologii. Kto jednak żył wcześniej, ten był święcie przekonany, że to my, mieszkańcy Ziemi, jesteśmy nieruchomymi obserwatorami kosmosu, który przesuwa się przed nami. Czuliśmy się jak osoby siedzące w teatrze, a okazało się, że siedzimy na szybko kręcącej się karuzeli.

Przykład z karuzelą przyda się do wyjaśnienia, skąd naprawdę wziął się zodiak i składające się na niego gwiazdozbiory. Karuzela rusza, a ty zaczynasz zataczać kolejne kręgi. Obrazy przed twoimi oczami zmieniają się co chwila, ale jest jeden niezmienny punkt, na którym możesz oprzeć wzrok, gdy twój narząd równowagi – błędnik w uchu wewnętrznym – oszaleje. Tym niezmiennym punktem jest kolumna karuzeli. Kiedy tak będziesz wpatrywał się w nieruchomą kolumnę, kątem oka ujrzysz, że widok za nią powtarza się cyklicznie. Po każdym kolejnym okrążeniu znów zobaczysz kasę biletową albo – to będzie lepsze dla naszego przykładu – rozstawionych wokół karuzeli twoich przyjaciół, którzy czekają na swoją kolej. Załóżmy, że tych przyjaciół jest dwunastu, a nazywają się tak jak znaki zodiaku. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak i kolejni znajomi pojawiają się na tle kolumny karuzeli, a po wykonaniu przez ciebie jednego koła korowód postaci rusza od początku.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 01/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
02/2020
01/2020
Kalendarium
Styczeń
29
W 1984 r. wystrzelono pierwszego satelitę z Kosmodromu Xichang w chińskiej prowincji Syczuan
Warto przeczytać
Jedząc mięso i jeżdżąc samochodem, też możesz uratować świat. Pożegnaj się tylko z każdorazowym spuszczaniem wody w toalecie. Dobra wiadomość: żeby ratować świat, wcale nie musisz zostać weganinem-cyklistą, myjącym się dwa razy w tygodniu.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2019-12-23
Kosmiczna gra pozorów

Fot. Viacheslav Lopatin/Shutterstock.com

Znaki zodiaku już od dawna nie mają nic wspólnego z roczną wędrówką Słońca przez zodiakalne konstelacje. W Strzelcu zjawiło się ono dopiero w połowie grudnia, a do Koziorożca przeniesie się w połowie stycznia. Względem znaków zodiaku jest spóźnione o miesiąc i spóźnienie to będzie się powiększało.

Był taki czas, gdy astrologia i astronomia znaczyły praktycznie to samo. Ci, którzy wpatrywali się w niebo, byli nie tylko jego uważnymi obserwatorami, ale też wierzyli, że zachowania i pewne cechy charakteru człowieka zależą od tego, jaki układ gwiazd, planet, Słońca i Księżyca towarzyszył mu podczas narodzin. Nasze życie miało być, przynajmniej częściowo, zapisane w gwiazdach. Słynny grecki astronom, matematyk i kartograf Ptolemeusz, żyjący w II w. w Aleksandrii, w naukowym dziele „Almagest” opisał 48 znanych mu gwiazdozbiorów. Przez ponad 1000 lat stanowiło to podstawę wiedzy europejskich i arabskich astronomów. Ten sam wielki uczony czasów starożytnych był także autorem czterotomowej księgi astrologicznej znanej pod grecką nazwą „Tetrabiblos” lub jej łacińskim odpowiednikiem „Quadripartitum”. Jedno i drugie oznacza po prostu „Czteroksiąg”. To dzieło także czytano z uwagą przez kilkanaście stuleci. Należało do kanonu wiedzy astrologicznej. Musiał je znać każdy adept trudnej sztuki układania horoskopów.

Starożytni astronomowie, którzy równocześnie byli astrologami, od początku szczególne znaczenie przypisywali 12 gwiazdozbiorom, które nazwali zodiakiem. Były to te konstelacje, przez które w ciągu roku wędrowało Słońce. To Babilończycy tysiąc lat przed Ptolemeuszem podzielili zodiak na 12 znaków odpowiadających kolejnym gwiazdozbiorom. W każdym z nich Słońce miało przebywać około miesiąca. Odliczali je od punktu równonocy wiosennej. Były to zatem po kolei konstelacje: Barana (Aries), Byka (Taurus), Bliźniąt (Gemini), Raka (Cancer), Lwa (Leo), Panny (Virgo), Wagi (Libra), Skorpiona (Scorpio), Strzelca (Sagittarius), Koziorożca (Capricorn), Wodnika (Aquarius) i Ryb (Pisces). Twój znak zodiaku zależy od tego, w jakim gwiazdozbiorze znajdowało się Słońce w chwili twoich narodzin. Jeśli akurat gościło w Strzelcu, jesteś Strzelcem, jeśli w Byku – jesteś Bykiem.

Pechowa trzynastka

Tak mówili i w to wierzyli astrolodzy z Babilonu. Co ciekawe, prawdopodobnie już oni wiedzieli, że w gruncie rzeczy Słońce w czasie swojej wędrówki odwiedza nie 12, ale 13 gwiazdozbiorów, a trzynastką jest Wężownik (Ophiuchus), rozległa konstelacja wciskająca się pomiędzy Skorpiona a Strzelca. Mimo to z nieznanych nam powodów nie zaliczyli go do gwiazdozbiorów zodiakalnych. Dlaczego go zignorowali? Może uważali trzynastkę za liczbę pechową, a może dlatego, że rok dzielili na dwanaście miesięcy księżycowych i wprowadzenie trzynastego znaku znacznie skomplikowałoby im obliczenia astrologiczne. Na niekorzyść Wężownika przemawia też to, że pomimo sporych rozmiarów jest dość niepozorny w porównaniu ze swoimi sąsiadami, którzy przyciągają uwagę jasnymi gwiazdami, migoczącymi niczym brylanty.

Dziś oczywiście wiemy, że wędrówka Słońca po sferze niebieskiej jest pozorna. To nie ono krąży wokół Ziemi, ale na odwrót – to nasza planeta obiega Słońce. Ale wiedza ta liczy mniej niż 500 lat. Dopiero Mikołaj Kopernik zaproponował heliocentryczny model Układu Słonecznego, który usuwał Ziemię z centrum kosmosu. Stała się ona tylko jedną z planet zataczających kręgi wokół gwiazdy centralnej. To był także moment, w którym astronomia zaczęła się uwalniać od astrologii. Kto jednak żył wcześniej, ten był święcie przekonany, że to my, mieszkańcy Ziemi, jesteśmy nieruchomymi obserwatorami kosmosu, który przesuwa się przed nami. Czuliśmy się jak osoby siedzące w teatrze, a okazało się, że siedzimy na szybko kręcącej się karuzeli.

Przykład z karuzelą przyda się do wyjaśnienia, skąd naprawdę wziął się zodiak i składające się na niego gwiazdozbiory. Karuzela rusza, a ty zaczynasz zataczać kolejne kręgi. Obrazy przed twoimi oczami zmieniają się co chwila, ale jest jeden niezmienny punkt, na którym możesz oprzeć wzrok, gdy twój narząd równowagi – błędnik w uchu wewnętrznym – oszaleje. Tym niezmiennym punktem jest kolumna karuzeli. Kiedy tak będziesz wpatrywał się w nieruchomą kolumnę, kątem oka ujrzysz, że widok za nią powtarza się cyklicznie. Po każdym kolejnym okrążeniu znów zobaczysz kasę biletową albo – to będzie lepsze dla naszego przykładu – rozstawionych wokół karuzeli twoich przyjaciół, którzy czekają na swoją kolej. Załóżmy, że tych przyjaciół jest dwunastu, a nazywają się tak jak znaki zodiaku. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak i kolejni znajomi pojawiają się na tle kolumny karuzeli, a po wykonaniu przez ciebie jednego koła korowód postaci rusza od początku.