ziemia
Autor: Grzegorz Kołnierzak | dodano: 2020-03-25
Radioaktywny śmietnik

Fot. Zoltan Acs/Shutterstock.com

 

Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych (KSOP) w Różanie to jedno z kilkudziesięciu miejsc strategicznych, ważnych dla obronności państwa. To tłumaczy, dlaczego jest o nim tak mało informacji, a pojawiające się w mediach zdjęcia pokazują wyłącznie wysokie zewnętrzne betonowe ogrodzenie najeżone drutem kolczastym oraz oplecione wyjątkową liczbą – nawet w porównaniu z obiektami wojskowymi – kamer.

Składowisko w Różanie (operatorem KSOP jest ZUOP – Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych z siedzibą w Otwocku) uruchomiono w 1961 r. Jest miejscem wyjątkowym dla Polski, bo tylko tam trafiają już na zawsze odpady oraz źródła promieniotwórcze, których eksploatacja się zakończyła, ale ze względu na nadal emitowane promieniowanie muszą być zgromadzone w bezpiecznej dla otoczenia przestrzeni. Wybrano do tego dawny fort wojskowy, wybudowany przez władze rosyjskie w latach 1905–1908, a zdecydowało o tym przede wszystkim uwarunkowanie geologiczne terenu oraz zachowane w bardzo dobrej kondycji obiekty wojskowe. Fort zajmuje 3 ha. Od strony północnej w odległości ok. 400 m znajdują się zabudowania miejskie, a od północno-wschodniej – oddalona o jakieś 800 m Narew. Wody gruntowe pozostają pod warstwą gliny o bardzo małej przepuszczalności i warstwą gleby o właściwościach sorpcyjnych, na głębokości kilkunastu metrów poniżej składowiska. Podczas powodzi w 1997 r. ich poziom podniósł się tylko o 3 m, a więc zapas bezpieczeństwa stanowiło nadal aż 17 m ziemi. Choć Narew płynie tylko 800 m od granicy zabudowań, to leżą one na wyniosłości, co jest kolejną barierą ochronną (składowisko nie zostanie zalane przez rzekę). Teren składowiska jest także wyjątkowo stabilny pod względem sejsmicznym.

KSOP jest według klasyfikacji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej typem składowiska powierzchniowego. W nomenklaturze jądrowej składowisko to obiekt, w którym odpady pozostaną już na zawsze. Po umieszczeniu ich i zabezpieczeniu w przewidziany prawem atomowym sposób nie będzie można już nigdy zmienić miejsca ich magazynowania. Nie oznacza to jednak, że czas aktywnej eksploatacji składowiska jest nieograniczony. To fizyczna pojemność tego terenu lub aktywność promieniotwórcza pierwiastków znajdujących się w odpadach, jakie do niego trafiają, determinuje czas jego czynnego funkcjonowania. Niezależnie od tego, które kryteria zostaną spełnione najpierw, składowisko po zakończeniu eksploatacji jest zamykane. Przekroczenie pojemności terenu można sobie łatwo wyobrazić, w drugim przypadku mówimy o objętości radiacyjnej zgromadzonych w nim materiałów. Oznacza to, że jeżeli na składowisko trafiałyby głównie materiały niskoaktywne, to mogłoby funkcjonować dłużej, niż przyjmując odpady średnioaktywne.

Od momentu zakończenia przyjmowania nowych odpadów obiekt ten będzie nawet do 300 lat pod stałym nadzorem fizycznym i radiologicznym. Należy jednak pamiętać, że w Różanie umieszczane są wyłącznie krajowe odpady względnie bezpieczne, czyli nisko- i średnioaktywne, które w chwili ich wyłączenia z eksploatacji nie stanowią zagrożenia dla ludzi ani, co mogłoby bardziej niepokoić, nie stanowią interesującego surowca dla konstruktorów brudnej bomby.

Destrukcyjna dezinformacja

Co jest największym zagrożeniem dla składowiska? Dezinformacja. W latach 90. zarząd ZUOP borykał się z plotką, że odpady promieniotwórcze przywożone do Różana nie są bezpiecznie magazynowane i składowane, tylko rozsypywane na okolicznych polach. To spowodowało eskalację działań przeciwników składowiska, polegającą na porzucaniu w wybranych miejscach pomalowanych na żółto metalowych pojemników ze znakiem radioaktywności. Niewiele brakowało, żeby ówczesne media zainteresowały się tematem, a samozwańczy specjaliści zaczęli wiązać lokalizację składowiska z rzekomym zwiększonym występowaniem zachorowań na nowotwory wśród miejscowej ludności. Słynne już zdanie „Ludzie umierają jak koty” z reportażu z 1989 r. zostało uznane przez dyrekcję ZUOP za przekroczenie granicy i skłoniło ją do podjęcia decyzji o rozpoczęciu szerokiej akcji informującej o tym, czym dokładnie zajmuje się obiekt. Stąd pomysł m.in. organizacji corocznych dni otwartych, podczas których zwiedzający mogą na własne oczy przekonać się, jak on funkcjonuje.

 

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 04/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2020
09/2020
Kalendarium
Wrzesień
30
W 1846 r. amerykański dentysta William Morton po raz pierwszy użył narkozy do zabiegu usunięcia zęba.
Warto przeczytać
Sztuczna inteligencja to kolejna publikacja wydana wz oksfordzkiej serii „Krótkie Wprowadzenie”, która w zwięzły i przystępny sposób prezentuje wybrane zagadnienia.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Grzegorz Kołnierzak | dodano: 2020-03-25
Radioaktywny śmietnik

Fot. Zoltan Acs/Shutterstock.com

 

Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych (KSOP) w Różanie to jedno z kilkudziesięciu miejsc strategicznych, ważnych dla obronności państwa. To tłumaczy, dlaczego jest o nim tak mało informacji, a pojawiające się w mediach zdjęcia pokazują wyłącznie wysokie zewnętrzne betonowe ogrodzenie najeżone drutem kolczastym oraz oplecione wyjątkową liczbą – nawet w porównaniu z obiektami wojskowymi – kamer.

Składowisko w Różanie (operatorem KSOP jest ZUOP – Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych z siedzibą w Otwocku) uruchomiono w 1961 r. Jest miejscem wyjątkowym dla Polski, bo tylko tam trafiają już na zawsze odpady oraz źródła promieniotwórcze, których eksploatacja się zakończyła, ale ze względu na nadal emitowane promieniowanie muszą być zgromadzone w bezpiecznej dla otoczenia przestrzeni. Wybrano do tego dawny fort wojskowy, wybudowany przez władze rosyjskie w latach 1905–1908, a zdecydowało o tym przede wszystkim uwarunkowanie geologiczne terenu oraz zachowane w bardzo dobrej kondycji obiekty wojskowe. Fort zajmuje 3 ha. Od strony północnej w odległości ok. 400 m znajdują się zabudowania miejskie, a od północno-wschodniej – oddalona o jakieś 800 m Narew. Wody gruntowe pozostają pod warstwą gliny o bardzo małej przepuszczalności i warstwą gleby o właściwościach sorpcyjnych, na głębokości kilkunastu metrów poniżej składowiska. Podczas powodzi w 1997 r. ich poziom podniósł się tylko o 3 m, a więc zapas bezpieczeństwa stanowiło nadal aż 17 m ziemi. Choć Narew płynie tylko 800 m od granicy zabudowań, to leżą one na wyniosłości, co jest kolejną barierą ochronną (składowisko nie zostanie zalane przez rzekę). Teren składowiska jest także wyjątkowo stabilny pod względem sejsmicznym.

KSOP jest według klasyfikacji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej typem składowiska powierzchniowego. W nomenklaturze jądrowej składowisko to obiekt, w którym odpady pozostaną już na zawsze. Po umieszczeniu ich i zabezpieczeniu w przewidziany prawem atomowym sposób nie będzie można już nigdy zmienić miejsca ich magazynowania. Nie oznacza to jednak, że czas aktywnej eksploatacji składowiska jest nieograniczony. To fizyczna pojemność tego terenu lub aktywność promieniotwórcza pierwiastków znajdujących się w odpadach, jakie do niego trafiają, determinuje czas jego czynnego funkcjonowania. Niezależnie od tego, które kryteria zostaną spełnione najpierw, składowisko po zakończeniu eksploatacji jest zamykane. Przekroczenie pojemności terenu można sobie łatwo wyobrazić, w drugim przypadku mówimy o objętości radiacyjnej zgromadzonych w nim materiałów. Oznacza to, że jeżeli na składowisko trafiałyby głównie materiały niskoaktywne, to mogłoby funkcjonować dłużej, niż przyjmując odpady średnioaktywne.

Od momentu zakończenia przyjmowania nowych odpadów obiekt ten będzie nawet do 300 lat pod stałym nadzorem fizycznym i radiologicznym. Należy jednak pamiętać, że w Różanie umieszczane są wyłącznie krajowe odpady względnie bezpieczne, czyli nisko- i średnioaktywne, które w chwili ich wyłączenia z eksploatacji nie stanowią zagrożenia dla ludzi ani, co mogłoby bardziej niepokoić, nie stanowią interesującego surowca dla konstruktorów brudnej bomby.

Destrukcyjna dezinformacja

Co jest największym zagrożeniem dla składowiska? Dezinformacja. W latach 90. zarząd ZUOP borykał się z plotką, że odpady promieniotwórcze przywożone do Różana nie są bezpiecznie magazynowane i składowane, tylko rozsypywane na okolicznych polach. To spowodowało eskalację działań przeciwników składowiska, polegającą na porzucaniu w wybranych miejscach pomalowanych na żółto metalowych pojemników ze znakiem radioaktywności. Niewiele brakowało, żeby ówczesne media zainteresowały się tematem, a samozwańczy specjaliści zaczęli wiązać lokalizację składowiska z rzekomym zwiększonym występowaniem zachorowań na nowotwory wśród miejscowej ludności. Słynne już zdanie „Ludzie umierają jak koty” z reportażu z 1989 r. zostało uznane przez dyrekcję ZUOP za przekroczenie granicy i skłoniło ją do podjęcia decyzji o rozpoczęciu szerokiej akcji informującej o tym, czym dokładnie zajmuje się obiekt. Stąd pomysł m.in. organizacji corocznych dni otwartych, podczas których zwiedzający mogą na własne oczy przekonać się, jak on funkcjonuje.