człowiek
Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2020-03-25
Wyroki za niewinność

Fot. Billion Photos/Shutterstock.com

 

Szacuje się, że w amerykańskich więzieniach 2–5% osadzonych odsiaduje wyroki za przestępstwa, których nie popełnili. Pomyłki nie omijają nawet więźniów skazanych na śmierć.

Wieczór 23 czerwca 1984 r. Alan Newton spędził w kinie razem ze swoją narzeczoną, jej ojcem i kuzynami. Po obejrzanym filmie grupa zjadła jeszcze kolację, po czym pożegnała się i para zakochanych wróciła do domu w Queens. Tym większe było zdziwienie mężczyzny, kiedy trzy dni później policja zakuwała go w kajdanki. 25-letnia kobieta, która tamtej nocy została brutalnie zgwałcona i okaleczona, wskazała właśnie na niego, kiedy policjant przedstawił jej kilkadziesiąt zdjęć osób figurujących w policyjnych kartotekach. Swoje rozpoznanie potwierdziła później na żywo. Drobne kradzieże, za które Newton był w przeszłości notowany, zemściły się na nim okrutnie. Nie pomogło nawet mocne alibi, które dawała mu narzeczona i jej rodzina. Wyrok: 40 lat więzienia.

James Tillman wyrok we własnej sprawie usłyszał 19 września 1989 r. 45 lat więzienia było dla niego szokiem. Mężczyzna został oskarżony o porwanie i zgwałcenie 26-letniej kobiety w Hartford (Connecticut), do czego doszło półtora roku wcześniej. Oskarżenie opierało się głównie na zeznaniach przypadkowego świadka i niejednoznacznych badaniach laboratoryjnych. W tym przypadku alibi też nie pomogło. Za gwałt i rozbój w 1980 r. skazano także Corneliusa Dupree, bo – jak się okazało – „pasował do rysopisu podejrzanego”. Zarzucono mu, że wraz z kolegą porwał parę studentów, a następnie groził im pistoletem i dopuścił się gwałtu na 26-letniej dziewczynie. Sędzia nie miał litości. Dupree usłyszał wyrok 75 lat więzienia. Te trzy sprawy łączy fakt, że żaden ze skazanych nie popełnił zarzucanych mu czynów, mimo to trafili za kratki na długie lata. Alan Newton odsiedział 21 lat, James Tillman – 17, Cornelius Dupree – 31. Dziś wszyscy są na wolności i dzięki szczegółowym badaniom DNA zostali oczyszczeni z wszelkich zarzutów. Wolność zawdzięczają działaczom organizacji Innocence Project (Projekt Niewinność), która od blisko 30 lat pomaga wyciągać z więzień niesłusznie skazanych. A pracy ma co niemiara.

Według oficjalnych statystyk od 1989 r. w Stanach Zjednoczonych obalono 2450 niesłusznych wyroków skazujących, a zanim udało się naprawić pomyłki sądowe, niewinni ludzie odsiedzieli łącznie ponad 20 tys. lat więzienia. Absurd? Szacuje się, że 2–5% osób pozbawionych wolności w USA zostało osądzonych za przestępstwa, których nie popełnili.

Dylemat niewinnego więźnia

Organizacja Innocence Project powstała w 1992 r. w Benjamin N. Cardozo School of Law na Yeshiva University w Nowym Jorku. Inicjatorzy przedsięwzięcia, Barry Scheck i Peter Neufeld, z własnej inicjatywy postanowili stworzyć organizację typu non profit, która zrzesza prawników pomagających niewinnie osadzonym. To miała być swego rodzaju misja. – Większość naszych prawników zarabia, reprezentując firmy albo ofiary błędów medycznych w procesach cywilnych. Dzięki temu możemy za darmo bronić osoby niesłusznie oskarżone w procesach karnych – mówi Kathleen Zellner, prawniczka mająca na koncie ponad 20 zakończonych sukcesem procesów uniewinniających. A to tylko mała część zwycięstw społeczników. Według danych z końca 2019 r. organizacja przyczyniła się do uniewinnienia 367 osób skazanych za poważne przestępstwa w Stanach Zjednoczonych, z czego 21 przebywało w celach śmierci. Główną bronią prawników Innocence Project są badania DNA. Wielu więźniów zostało skazanych w czasach, kiedy ta technika nie była jeszcze dostępna lub po prostu w ich przypadku dopuszczono się błędów proceduralnych w śledztwie.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 04/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2020
06/2020
Kalendarium
Lipiec
14
W 1808 r. 30-letnia Marie Paradis jako pierwsza kobieta stanęła na wierzchołku Mont Blanc.
Warto przeczytać
W zagubionej w lesie deszczowym Papui Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka 200 osób. Tylko 45 z nich mówi rdzennym językiem tayapu i z roku na rok jest ich coraz mniej. Amerykański antropolog Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Kamil Nadolski | dodano: 2020-03-25
Wyroki za niewinność

Fot. Billion Photos/Shutterstock.com

 

Szacuje się, że w amerykańskich więzieniach 2–5% osadzonych odsiaduje wyroki za przestępstwa, których nie popełnili. Pomyłki nie omijają nawet więźniów skazanych na śmierć.

Wieczór 23 czerwca 1984 r. Alan Newton spędził w kinie razem ze swoją narzeczoną, jej ojcem i kuzynami. Po obejrzanym filmie grupa zjadła jeszcze kolację, po czym pożegnała się i para zakochanych wróciła do domu w Queens. Tym większe było zdziwienie mężczyzny, kiedy trzy dni później policja zakuwała go w kajdanki. 25-letnia kobieta, która tamtej nocy została brutalnie zgwałcona i okaleczona, wskazała właśnie na niego, kiedy policjant przedstawił jej kilkadziesiąt zdjęć osób figurujących w policyjnych kartotekach. Swoje rozpoznanie potwierdziła później na żywo. Drobne kradzieże, za które Newton był w przeszłości notowany, zemściły się na nim okrutnie. Nie pomogło nawet mocne alibi, które dawała mu narzeczona i jej rodzina. Wyrok: 40 lat więzienia.

James Tillman wyrok we własnej sprawie usłyszał 19 września 1989 r. 45 lat więzienia było dla niego szokiem. Mężczyzna został oskarżony o porwanie i zgwałcenie 26-letniej kobiety w Hartford (Connecticut), do czego doszło półtora roku wcześniej. Oskarżenie opierało się głównie na zeznaniach przypadkowego świadka i niejednoznacznych badaniach laboratoryjnych. W tym przypadku alibi też nie pomogło. Za gwałt i rozbój w 1980 r. skazano także Corneliusa Dupree, bo – jak się okazało – „pasował do rysopisu podejrzanego”. Zarzucono mu, że wraz z kolegą porwał parę studentów, a następnie groził im pistoletem i dopuścił się gwałtu na 26-letniej dziewczynie. Sędzia nie miał litości. Dupree usłyszał wyrok 75 lat więzienia. Te trzy sprawy łączy fakt, że żaden ze skazanych nie popełnił zarzucanych mu czynów, mimo to trafili za kratki na długie lata. Alan Newton odsiedział 21 lat, James Tillman – 17, Cornelius Dupree – 31. Dziś wszyscy są na wolności i dzięki szczegółowym badaniom DNA zostali oczyszczeni z wszelkich zarzutów. Wolność zawdzięczają działaczom organizacji Innocence Project (Projekt Niewinność), która od blisko 30 lat pomaga wyciągać z więzień niesłusznie skazanych. A pracy ma co niemiara.

Według oficjalnych statystyk od 1989 r. w Stanach Zjednoczonych obalono 2450 niesłusznych wyroków skazujących, a zanim udało się naprawić pomyłki sądowe, niewinni ludzie odsiedzieli łącznie ponad 20 tys. lat więzienia. Absurd? Szacuje się, że 2–5% osób pozbawionych wolności w USA zostało osądzonych za przestępstwa, których nie popełnili.

Dylemat niewinnego więźnia

Organizacja Innocence Project powstała w 1992 r. w Benjamin N. Cardozo School of Law na Yeshiva University w Nowym Jorku. Inicjatorzy przedsięwzięcia, Barry Scheck i Peter Neufeld, z własnej inicjatywy postanowili stworzyć organizację typu non profit, która zrzesza prawników pomagających niewinnie osadzonym. To miała być swego rodzaju misja. – Większość naszych prawników zarabia, reprezentując firmy albo ofiary błędów medycznych w procesach cywilnych. Dzięki temu możemy za darmo bronić osoby niesłusznie oskarżone w procesach karnych – mówi Kathleen Zellner, prawniczka mająca na koncie ponad 20 zakończonych sukcesem procesów uniewinniających. A to tylko mała część zwycięstw społeczników. Według danych z końca 2019 r. organizacja przyczyniła się do uniewinnienia 367 osób skazanych za poważne przestępstwa w Stanach Zjednoczonych, z czego 21 przebywało w celach śmierci. Główną bronią prawników Innocence Project są badania DNA. Wielu więźniów zostało skazanych w czasach, kiedy ta technika nie była jeszcze dostępna lub po prostu w ich przypadku dopuszczono się błędów proceduralnych w śledztwie.