ziemia
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2020-05-02
Trzęsienie wisi w powietrzu

Fot. ESA/ATG Medialab

Skały mogą nas ostrzegać przed wielkimi trzęsieniami ziemi, inicjując w atmosferze rozmaite zjawiska świetlne i elektryczne, a nawet zmieniając zachowania zwierząt. Te niezwykłe znaki na niebie i ziemi pojawiają się zwykle na kilka dni przed wstrząsem.

Sejsmolodzy wiedzą znacznie więcej o tym, co się dzieje podczas trzęsienia ziemi i zaraz po nim, aniżeli o procesach, które poprzedzają gwałtowne przesunięcie się skał wewnątrz skorupy ziemskiej. A przecież byłoby bardzo dziwne, gdyby koncentracja tak potężnych mocy przebiegała zupełnie bezobjawowo. Cała sztuka polega na tym, jak te objawy w porę rozpoznać i gdzie ich szukać. Najlepiej byłoby mieć taką wiedzę z pierwszej ręki, czyli z miejsc, gdzie dojrzewają trzęsienia.

Kłopot polega na tym, że te miejsca znajdują się na głębokości dziesiątek kilometrów. Nie da się tam umieścić instrumentów obserwacyjnych. Niektórzy badacze uważają jednak, że nie jest to konieczne, ponieważ skały przesyłają sygnały o nadciągającym kataklizmie na powierzchnię planety, skąd docierają one aż do wyższych warstw atmosfery, na wysokość ponad 100 km. Cóż to za sygnały?

Cofnijmy się do listopada 2013 r., ­ kiedy to Europejska Agencja Kosmiczna wysłała na orbitę okołoziemską trzy niewielkie sondy Swarm. Dwie z nich ulokowano w odległości 460 km od Ziemi, a jedną – 70 km dalej. Razem miały obserwować ziemskie pole magnetyczne oraz – ten cel misji szczególnie nas interesuje – zjawiska zachodzące w jonosferze. Jest to ta część ziemskiej atmosfery, w której pod wpływem promieniowania kosmicznego i słonecznego atomy utraciły jeden lub kilka elektronów, stając się jonami. Jonosfera zaczyna się na wysokości 50–60 km i sięga do ponad 1000 km. Odgrywa kluczową rolę w rozchodzeniu się fal radiowych. Jest też niezwykle wrażliwa na zakłócenia. Docierające do niej bodźce są tu silnie wzmacniane. Czy źródłem takich bodźców mogą być również oddalone o setki kilometrów skały, zagrzebane głęboko pod powierzchnią skorupy ziemskiej i poddane rosnącej presji sił tektonicznych?

Odpowiedź udzielona ostatnio przez naukowców dzięki satelitom Swarm brzmi: tak, mogą. „W tygodniach poprzedzających wstrząsy sejsmiczne w jonosferze pojawiają się anomalie magnetyczne i elektryczne” – zakończyli badacze swój artykuł, opublikowany pod koniec 2019 r. w czasopiśmie „Nature Scientific Reports”. Wnioski oparli na danych zbieranych przez kosmiczne trio od 1 stycznia 2014 do 31 sierpnia 2018 r., czyli przez cztery lata i osiem miesięcy. Zespołem kierował Angelo de Santis, geofizyk z ośrodka Istituto Nazionale di Geofisica e Vulcanologia w Rzymie.

Jedno z ustaleń dokonanych przez jego grupę jest szczególnie ciekawe, a wręcz zdumiewające. Otóż badacze uważają, że istnieje związek pomiędzy rozmiarami trzęsienia ziemi a przebiegiem poprzedzających go zaburzeń w jonosferze. Jakby atmosfera była lustrem odbijającym obraz skrytych procesów tektonicznych zachodzących setki kilometrów niżej, we wnętrzu skorupy ziemskiej…

W artykule piszemy też, co niepokoi ropuchy przed wstrząsem, dlaczego niebo świeci nad miejscem, gdzie doszło do silnego trzęsienia ziemi oraz w jaki sposób w skałach, które są przecież dobrym izolatorem, może pojawić się ładunek elektryczny.

 

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 05/2020 »
Drukuj »
Aktualne numery
08/2020
07/2020
Kalendarium
Sierpień
8
W 1900 r. na Międzynarodowym Kongresie Matematycznym w Paryżu David Hilbert przedstawił listę 23 nierozwiązanych problemów matematycznych.
Warto przeczytać
W zagubionej w lesie deszczowym Papui Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka 200 osób. Tylko 45 z nich mówi rdzennym językiem tayapu i z roku na rok jest ich coraz mniej. Amerykański antropolog Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka.

WSPÓŁPRACUJEMY
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2020-05-02
Trzęsienie wisi w powietrzu

Fot. ESA/ATG Medialab

Skały mogą nas ostrzegać przed wielkimi trzęsieniami ziemi, inicjując w atmosferze rozmaite zjawiska świetlne i elektryczne, a nawet zmieniając zachowania zwierząt. Te niezwykłe znaki na niebie i ziemi pojawiają się zwykle na kilka dni przed wstrząsem.

Sejsmolodzy wiedzą znacznie więcej o tym, co się dzieje podczas trzęsienia ziemi i zaraz po nim, aniżeli o procesach, które poprzedzają gwałtowne przesunięcie się skał wewnątrz skorupy ziemskiej. A przecież byłoby bardzo dziwne, gdyby koncentracja tak potężnych mocy przebiegała zupełnie bezobjawowo. Cała sztuka polega na tym, jak te objawy w porę rozpoznać i gdzie ich szukać. Najlepiej byłoby mieć taką wiedzę z pierwszej ręki, czyli z miejsc, gdzie dojrzewają trzęsienia.

Kłopot polega na tym, że te miejsca znajdują się na głębokości dziesiątek kilometrów. Nie da się tam umieścić instrumentów obserwacyjnych. Niektórzy badacze uważają jednak, że nie jest to konieczne, ponieważ skały przesyłają sygnały o nadciągającym kataklizmie na powierzchnię planety, skąd docierają one aż do wyższych warstw atmosfery, na wysokość ponad 100 km. Cóż to za sygnały?

Cofnijmy się do listopada 2013 r., ­ kiedy to Europejska Agencja Kosmiczna wysłała na orbitę okołoziemską trzy niewielkie sondy Swarm. Dwie z nich ulokowano w odległości 460 km od Ziemi, a jedną – 70 km dalej. Razem miały obserwować ziemskie pole magnetyczne oraz – ten cel misji szczególnie nas interesuje – zjawiska zachodzące w jonosferze. Jest to ta część ziemskiej atmosfery, w której pod wpływem promieniowania kosmicznego i słonecznego atomy utraciły jeden lub kilka elektronów, stając się jonami. Jonosfera zaczyna się na wysokości 50–60 km i sięga do ponad 1000 km. Odgrywa kluczową rolę w rozchodzeniu się fal radiowych. Jest też niezwykle wrażliwa na zakłócenia. Docierające do niej bodźce są tu silnie wzmacniane. Czy źródłem takich bodźców mogą być również oddalone o setki kilometrów skały, zagrzebane głęboko pod powierzchnią skorupy ziemskiej i poddane rosnącej presji sił tektonicznych?

Odpowiedź udzielona ostatnio przez naukowców dzięki satelitom Swarm brzmi: tak, mogą. „W tygodniach poprzedzających wstrząsy sejsmiczne w jonosferze pojawiają się anomalie magnetyczne i elektryczne” – zakończyli badacze swój artykuł, opublikowany pod koniec 2019 r. w czasopiśmie „Nature Scientific Reports”. Wnioski oparli na danych zbieranych przez kosmiczne trio od 1 stycznia 2014 do 31 sierpnia 2018 r., czyli przez cztery lata i osiem miesięcy. Zespołem kierował Angelo de Santis, geofizyk z ośrodka Istituto Nazionale di Geofisica e Vulcanologia w Rzymie.

Jedno z ustaleń dokonanych przez jego grupę jest szczególnie ciekawe, a wręcz zdumiewające. Otóż badacze uważają, że istnieje związek pomiędzy rozmiarami trzęsienia ziemi a przebiegiem poprzedzających go zaburzeń w jonosferze. Jakby atmosfera była lustrem odbijającym obraz skrytych procesów tektonicznych zachodzących setki kilometrów niżej, we wnętrzu skorupy ziemskiej…

W artykule piszemy też, co niepokoi ropuchy przed wstrząsem, dlaczego niebo świeci nad miejscem, gdzie doszło do silnego trzęsienia ziemi oraz w jaki sposób w skałach, które są przecież dobrym izolatorem, może pojawić się ładunek elektryczny.