człowiek
Autor: Susanne Thiele | dodano: 2020-07-15
Zarazki na stopach i w kawie

Fot. Indigo Images

Wiadomo, że przeróżne mikroorganizmy znajdziemy na deskach klozetowych, smartfonach, pieniądzach, zmywakach kuchennych i na szczotkach do zębów. Jest jednak jeszcze sporo ciekawych miejsc, gdzie czują się świetnie i skąd mogą nas zaatakować.

 

Chodzimy w butach po ptasich odchodach na ulicy, psich kupach, gromadzimy całe mnóstwo podejrzanych pamiątek w publicznych toaletach. Na podeszwach może mieszkać nawet 421 tys. różnych bakterii, podczas gdy w środku obuwia zaledwie ok. 2 tys. Wystarczają tylko 2 tyg., by ta niewiarygodnie duża liczba zarazków zgromadziła się na nowej parze butów. Na niemal wszystkich przebadanych sztukach obuwia znaleziono bakterie E. coli, znane zarazki jelitowe będące wskaźnikiem zanieczyszczenia fekaliami. Cztery osoby na  dziesięć mają te mikroby przyklejone do podeszew butów. Tam pałeczki te mogą przeżyć nawet kilka miesięcy, ponieważ chodząc, wciąż dostarczamy im nowych dawek bakteryjnego pożywienia. Wśród 27 kolejnych stwierdzonych gatunków bakterii znajdowały się także te wywołujące zapalenie dróg moczowych oraz Serratia ficaria, które mogą doprowadzić do infekcji dróg oddechowych. Wszystkie te mikroby nie powinny od razu wzbudzać obaw, jeśli mają państwo zdrowy układ immunologiczny. Bywają jednak wśród nas ludzie nieodporni.

Badaczy zaalarmowały jednak inne bardzo nieprzyjemne mikroby. Na przebadanych butach odkryto takich podróżnych jak Clostridium difficile – co jest nieco dziwne, bo te bakterie w formie laseczek właściwie nie lubią tlenu. Jak wynika z analizy naukowców z uniwersytetu w Houston, było nimi zanieczyszczonych ponad 40% butów. Te właściwie dość niegroźne bakterie jelitowe występują w naszym układzie trawiennym wraz z setką innych gatunków. Mają one jednak swoją ciemną stronę. Należą do najczęściej występujących zarazków szpitalnych, odpornych na liczne antybiotyki. Zdrowi ludzie, którzy zarażą się C. difficile, z reguły nie mają żadnych dolegliwości. Infekcja staje się problemem dopiero wtedy, kiedy flora jelitowa jest zaburzona, np. po długim okresie przyjmowania antybiotyków. Symptomy obejmują dolegliwości od lekkiej biegunki po ciężkie stany zapalne jelit i towarzyszące im komplikacje. Niestety C. difficile są bardzo odpornymi bakteriami. W formie przetrwalników potrafią przetrwać w środowisku bardzo długo, np. na klamkach u drzwi, aparatach telefonicznych czy na butach. Całą tę kolorową zgraję bakterii, które przyczepiają się do butów, bezwiednie roznosimy po domu. Zanosimy je do kuchni, łazienki albo rozprowadzamy po dywanie w salonie. Szczególnie wrażliwe na nie są dzieci w wieku do dwóch lat, bo najczęściej bawią się na podłodze, a ponieważ ok. 80 razy na godzinę wkładają dłonie do ust, to w ten sposób mogą przejąć te zarazki. Zagrożenie jest wyjątkowo wysokie, ponieważ bakterie z parku, sklepu lub z ulicy lądują bezpośrednio w dziecięcych ustach.

Buty są najważniejszymi środkami transportu służącymi do roznoszenia mikroorganizmów. Jak to wygląda z praktycznego punktu widzenia? Dagmar Schoder, badaczka z Uniwersytetu Weterynaryjnego w Wiedniu, z detektywistycznym wyczuciem zbadała, jak zarazki z publicznej toalety za pośrednictwem naszych butów przenoszą się aż do mieszkań. Jako „agentów” wykorzystała do tego bakterie z produktów spożywczych z gatunku Listeria, które śledziła od toalety aż do pokoju. Mikroby trzymały się szczególnie dobrze na butach z wyprofilowaną, bieżnikowaną podeszwą. Około 14% butów zimowych, 13% butów turystycznych i prawie 6% butów sportowych było zasiedlonych przez bakterie Listeria. Aby nieproszeni goście nie dostali się do mieszkania, według ekspertki należy przestrzegać jednego zalecenia: w butach, w których przemierzamy ulice, po prostu nie należy wchodzić do pokoi, kuchni i jadalni. W najlepszym wypadku należałoby je zmieniać na wycieraczce przed drzwiami wejściowymi do mieszkania.

Rada: aby oczyścić obuwie z uporczywych bakterii C. difficile, powinno się je po prostu wrzucić do pralki. Jak stwierdzono podczas starszych badań, przeprowadzonych na Uniwersytecie Arizony, jedno pranie pomaga usunąć 90% zarazków. W przyszłości zachowujmy się zatem jak Japończycy. Proszę zdejmować buty, zanim wejdą państwo do mieszkania. Oczywiste jest, że należy umyć ręce przed jedzeniem albo po skorzystaniu z toalety, i sensowne wydawałoby się także, by nie wnosić brudu z ulic do domu. Być może faktycznie w skarpetkach wyglądamy nieco mniej elegancko, ale przynajmniej pozostaniemy zdrowi.

Więcej w książce Susanne Thiele „Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach”

                        

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 07/2020 »
Drukuj »
Aktualne numery
08/2020
07/2020
Kalendarium
Sierpień
4
W 1818 r. poeta Antoni Malczewski jako pierwszy Polak zdobył Mont Blanc w Alpach.
Warto przeczytać
Sztuczna inteligencja to kolejna publikacja wydana wz oksfordzkiej serii „Krótkie Wprowadzenie”, która w zwięzły i przystępny sposób prezentuje wybrane zagadnienia.

WSPÓŁPRACUJEMY
Autor: Susanne Thiele | dodano: 2020-07-15
Zarazki na stopach i w kawie

Fot. Indigo Images

Wiadomo, że przeróżne mikroorganizmy znajdziemy na deskach klozetowych, smartfonach, pieniądzach, zmywakach kuchennych i na szczotkach do zębów. Jest jednak jeszcze sporo ciekawych miejsc, gdzie czują się świetnie i skąd mogą nas zaatakować.

 

Chodzimy w butach po ptasich odchodach na ulicy, psich kupach, gromadzimy całe mnóstwo podejrzanych pamiątek w publicznych toaletach. Na podeszwach może mieszkać nawet 421 tys. różnych bakterii, podczas gdy w środku obuwia zaledwie ok. 2 tys. Wystarczają tylko 2 tyg., by ta niewiarygodnie duża liczba zarazków zgromadziła się na nowej parze butów. Na niemal wszystkich przebadanych sztukach obuwia znaleziono bakterie E. coli, znane zarazki jelitowe będące wskaźnikiem zanieczyszczenia fekaliami. Cztery osoby na  dziesięć mają te mikroby przyklejone do podeszew butów. Tam pałeczki te mogą przeżyć nawet kilka miesięcy, ponieważ chodząc, wciąż dostarczamy im nowych dawek bakteryjnego pożywienia. Wśród 27 kolejnych stwierdzonych gatunków bakterii znajdowały się także te wywołujące zapalenie dróg moczowych oraz Serratia ficaria, które mogą doprowadzić do infekcji dróg oddechowych. Wszystkie te mikroby nie powinny od razu wzbudzać obaw, jeśli mają państwo zdrowy układ immunologiczny. Bywają jednak wśród nas ludzie nieodporni.

Badaczy zaalarmowały jednak inne bardzo nieprzyjemne mikroby. Na przebadanych butach odkryto takich podróżnych jak Clostridium difficile – co jest nieco dziwne, bo te bakterie w formie laseczek właściwie nie lubią tlenu. Jak wynika z analizy naukowców z uniwersytetu w Houston, było nimi zanieczyszczonych ponad 40% butów. Te właściwie dość niegroźne bakterie jelitowe występują w naszym układzie trawiennym wraz z setką innych gatunków. Mają one jednak swoją ciemną stronę. Należą do najczęściej występujących zarazków szpitalnych, odpornych na liczne antybiotyki. Zdrowi ludzie, którzy zarażą się C. difficile, z reguły nie mają żadnych dolegliwości. Infekcja staje się problemem dopiero wtedy, kiedy flora jelitowa jest zaburzona, np. po długim okresie przyjmowania antybiotyków. Symptomy obejmują dolegliwości od lekkiej biegunki po ciężkie stany zapalne jelit i towarzyszące im komplikacje. Niestety C. difficile są bardzo odpornymi bakteriami. W formie przetrwalników potrafią przetrwać w środowisku bardzo długo, np. na klamkach u drzwi, aparatach telefonicznych czy na butach. Całą tę kolorową zgraję bakterii, które przyczepiają się do butów, bezwiednie roznosimy po domu. Zanosimy je do kuchni, łazienki albo rozprowadzamy po dywanie w salonie. Szczególnie wrażliwe na nie są dzieci w wieku do dwóch lat, bo najczęściej bawią się na podłodze, a ponieważ ok. 80 razy na godzinę wkładają dłonie do ust, to w ten sposób mogą przejąć te zarazki. Zagrożenie jest wyjątkowo wysokie, ponieważ bakterie z parku, sklepu lub z ulicy lądują bezpośrednio w dziecięcych ustach.

Buty są najważniejszymi środkami transportu służącymi do roznoszenia mikroorganizmów. Jak to wygląda z praktycznego punktu widzenia? Dagmar Schoder, badaczka z Uniwersytetu Weterynaryjnego w Wiedniu, z detektywistycznym wyczuciem zbadała, jak zarazki z publicznej toalety za pośrednictwem naszych butów przenoszą się aż do mieszkań. Jako „agentów” wykorzystała do tego bakterie z produktów spożywczych z gatunku Listeria, które śledziła od toalety aż do pokoju. Mikroby trzymały się szczególnie dobrze na butach z wyprofilowaną, bieżnikowaną podeszwą. Około 14% butów zimowych, 13% butów turystycznych i prawie 6% butów sportowych było zasiedlonych przez bakterie Listeria. Aby nieproszeni goście nie dostali się do mieszkania, według ekspertki należy przestrzegać jednego zalecenia: w butach, w których przemierzamy ulice, po prostu nie należy wchodzić do pokoi, kuchni i jadalni. W najlepszym wypadku należałoby je zmieniać na wycieraczce przed drzwiami wejściowymi do mieszkania.

Rada: aby oczyścić obuwie z uporczywych bakterii C. difficile, powinno się je po prostu wrzucić do pralki. Jak stwierdzono podczas starszych badań, przeprowadzonych na Uniwersytecie Arizony, jedno pranie pomaga usunąć 90% zarazków. W przyszłości zachowujmy się zatem jak Japończycy. Proszę zdejmować buty, zanim wejdą państwo do mieszkania. Oczywiste jest, że należy umyć ręce przed jedzeniem albo po skorzystaniu z toalety, i sensowne wydawałoby się także, by nie wnosić brudu z ulic do domu. Być może faktycznie w skarpetkach wyglądamy nieco mniej elegancko, ale przynajmniej pozostaniemy zdrowi.

Więcej w książce Susanne Thiele „Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach”