technika
Autor: Paweł Walewski | dodano: 2020-09-25
Doktor algorytm

Fot. Shutterstock

Za pomocą sztucznej inteligencji można przyspieszyć diagnozowanie niektórych chorób: udarów, raka piersi, padaczki. Przy brakach lekarzy i skracaniu czasu na badania oznacza to dla chorych spore korzyści.

Sztuczna inteligencja zdobywa kolejne przyczółki medycyny. Z każdym rokiem jej projekty związane z opieką zdrowotną przyciągają więcej inwestorów niż jakikolwiek inny sektor gospodarki. W badaniach klinicznych, kiedy mnóstwo zebranych informacji trzeba poddać drobiazgowej weryfikacji, maszyny sprawdzają się lepiej niż ludzie, bo są od nich szybsze. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w praktyce klinicznej, kiedy program komputerowy musi ocenić obraz tkanki lub sklasyfikować objawy choroby tak, jak to robią doświadczeni lekarze specjaliści. Czyżby miał być od nich lepszy? Czy bezrozumnemu algorytmowi i automatom można powierzyć los chorych? Podobne wątpliwości trzeba było rozwiać kilkanaście lat temu, gdy na salach operacyjnych pojawiły się roboty chirurgiczne. Dziś posługują się już nimi laryngolodzy, urolodzy, ginekolodzy, kardiochirurdzy i wbrew obawom chorych nie ma niebezpieczeństwa, by taki robot mógł się w pełni usamodzielnić – odsunął jedynie chirurga od stołu operacyjnego, ale to człowiek przeprowadza zabieg, siedząc wygodnie za konsolą aparatu z joystickiem w ręce i zachowując pełną kontrolę nad przebiegiem operacji.

Kogo to zdiagnozuje?

Doktor Adam Hirschfeld pracuje w Oddziale Neurologii i Udarowym Centrum Medycznego HCP w Poznaniu. Pięć lat temu skończył studia, więc patrzy na świat medyczny oczami jeszcze młodego lekarza. Według niego sztuczna inteligencja to dowód triumfu ludzkiej zaradności: – Zastosowanie tego typu rozwiązań nie tylko pozwala skrócić czas potrzebny na uzyskanie wyników, ale w pewnych obszarach wręcz umożliwia do nich dostęp. Przyczyniając się do lepszej rozpoznawalności wielu chorób, redukuje ryzyko błędu ludzkiego. Nie wymaga budowania dodatkowej infrastruktury, a ostatecznie przekłada się na zmniejszenie kosztów ponoszonych przez szpitale.

Neurologia mogłaby na tym szczególnie zyskać, ponieważ zapotrzebowanie na jej świadczenia w starzejącym się społeczeństwie będzie rosło. Istnieje ponad tysiąc chorób układu nerwowego – najbardziej rozpowszechnione to migreny, neuralgie, padaczki, udary, otępienia, choroba Parkinsona – więc fala zmian demograficznych, która dopiero przed nami, będzie stanowiła coraz większe wyzwanie dla służb medycznych i opiekunów domowych.

Już teraz roboty pomagają w opiece nad osobami z chorobą Alzheimera, a dzięki telemedycynie można zdalnie monitorować stan zdrowia. Ale dr Hirschfeld zapowiada rychły przełom w diagnostyce neurologicznej, a konkretnie w rozpoznawaniu padaczek, tętniaków i udarów mózgu. On sam, zakładając ze wspólnikiem start-up br-AI-n (czyli Mózg, wyróżnione AI to z ang. Artificial Intelligence – sztuczna inteligencja), zaczął tworzyć technologię wspomagającą lekarzy przy ocenie udarów niedokrwiennych. – Mamy naprawdę dobre wyniki i trafność diagnoz na poziomie tych dokonywanych przez lekarzy – zachwala swój projekt. A co z tego mogą mieć pacjenci…

Dalej piszemy o tym, jak da się pomóc osobom z udarem mózgu, padaczką czy w diagnostyce raka piersi. Jak przebiega proces uczenia maszyn inspirowanych biologią ludzkiego mózgu? Jak w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji? Czy rozpoznanie patologii wygenerowane przez sztuczną inteligencję jest prawdziwe i nieobarczone większym błędem niż w przypadku ludzkiego oka? Czy polscy lekarze są zainteresowani nowoczesnymi technologiami? Czy można otrzymać na nie dotacje? Czy aplikacje na smartfon są pomocne w przypadku diagnozy udarów mózgu?

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 10/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2020
09/2020
Kalendarium
Październik
24

W 1929 r. tzw. Czarny Czwartek - krach na giełdzie nowojorskiej - zapoczątkował wielki kryzys.
Warto przeczytać
Fizyka kwantowa jest dziwna. Reguły świata kwantowego, według których działa świat na poziomie atomów i cząstek subatomowych, nie są tymi samymi regułami, które obowiązują w dobrze znanym nam świecie codziennych doświadczeń - regułami, które kojarzymy ze zdrowym rozsądkiem.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Paweł Walewski | dodano: 2020-09-25
Doktor algorytm

Fot. Shutterstock

Za pomocą sztucznej inteligencji można przyspieszyć diagnozowanie niektórych chorób: udarów, raka piersi, padaczki. Przy brakach lekarzy i skracaniu czasu na badania oznacza to dla chorych spore korzyści.

Sztuczna inteligencja zdobywa kolejne przyczółki medycyny. Z każdym rokiem jej projekty związane z opieką zdrowotną przyciągają więcej inwestorów niż jakikolwiek inny sektor gospodarki. W badaniach klinicznych, kiedy mnóstwo zebranych informacji trzeba poddać drobiazgowej weryfikacji, maszyny sprawdzają się lepiej niż ludzie, bo są od nich szybsze. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w praktyce klinicznej, kiedy program komputerowy musi ocenić obraz tkanki lub sklasyfikować objawy choroby tak, jak to robią doświadczeni lekarze specjaliści. Czyżby miał być od nich lepszy? Czy bezrozumnemu algorytmowi i automatom można powierzyć los chorych? Podobne wątpliwości trzeba było rozwiać kilkanaście lat temu, gdy na salach operacyjnych pojawiły się roboty chirurgiczne. Dziś posługują się już nimi laryngolodzy, urolodzy, ginekolodzy, kardiochirurdzy i wbrew obawom chorych nie ma niebezpieczeństwa, by taki robot mógł się w pełni usamodzielnić – odsunął jedynie chirurga od stołu operacyjnego, ale to człowiek przeprowadza zabieg, siedząc wygodnie za konsolą aparatu z joystickiem w ręce i zachowując pełną kontrolę nad przebiegiem operacji.

Kogo to zdiagnozuje?

Doktor Adam Hirschfeld pracuje w Oddziale Neurologii i Udarowym Centrum Medycznego HCP w Poznaniu. Pięć lat temu skończył studia, więc patrzy na świat medyczny oczami jeszcze młodego lekarza. Według niego sztuczna inteligencja to dowód triumfu ludzkiej zaradności: – Zastosowanie tego typu rozwiązań nie tylko pozwala skrócić czas potrzebny na uzyskanie wyników, ale w pewnych obszarach wręcz umożliwia do nich dostęp. Przyczyniając się do lepszej rozpoznawalności wielu chorób, redukuje ryzyko błędu ludzkiego. Nie wymaga budowania dodatkowej infrastruktury, a ostatecznie przekłada się na zmniejszenie kosztów ponoszonych przez szpitale.

Neurologia mogłaby na tym szczególnie zyskać, ponieważ zapotrzebowanie na jej świadczenia w starzejącym się społeczeństwie będzie rosło. Istnieje ponad tysiąc chorób układu nerwowego – najbardziej rozpowszechnione to migreny, neuralgie, padaczki, udary, otępienia, choroba Parkinsona – więc fala zmian demograficznych, która dopiero przed nami, będzie stanowiła coraz większe wyzwanie dla służb medycznych i opiekunów domowych.

Już teraz roboty pomagają w opiece nad osobami z chorobą Alzheimera, a dzięki telemedycynie można zdalnie monitorować stan zdrowia. Ale dr Hirschfeld zapowiada rychły przełom w diagnostyce neurologicznej, a konkretnie w rozpoznawaniu padaczek, tętniaków i udarów mózgu. On sam, zakładając ze wspólnikiem start-up br-AI-n (czyli Mózg, wyróżnione AI to z ang. Artificial Intelligence – sztuczna inteligencja), zaczął tworzyć technologię wspomagającą lekarzy przy ocenie udarów niedokrwiennych. – Mamy naprawdę dobre wyniki i trafność diagnoz na poziomie tych dokonywanych przez lekarzy – zachwala swój projekt. A co z tego mogą mieć pacjenci…

Dalej piszemy o tym, jak da się pomóc osobom z udarem mózgu, padaczką czy w diagnostyce raka piersi. Jak przebiega proces uczenia maszyn inspirowanych biologią ludzkiego mózgu? Jak w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji? Czy rozpoznanie patologii wygenerowane przez sztuczną inteligencję jest prawdziwe i nieobarczone większym błędem niż w przypadku ludzkiego oka? Czy polscy lekarze są zainteresowani nowoczesnymi technologiami? Czy można otrzymać na nie dotacje? Czy aplikacje na smartfon są pomocne w przypadku diagnozy udarów mózgu?