człowiek
Autor: Tomasz Wojciechowski | dodano: 2020-10-27
Umrzeć naprawdę

Fot. BE&W


Myśl o własnej śmierci jest dla człowieka czymś przerażającym. Tymczasem może być jeszcze coś o wiele gorszego. To obudzenie się we własnej trumnie w kostnicy czy podczas pogrzebu.


Od zawsze zdarzało się, że ludzie uznani za zmarłych wcale nimi nie byli. Brzmi to jak fantazja, opowieść rodem z horroru, lecz jest to prawda. Pochowania żywcem obawiał się np. George Waszyngton, a Piotra Skargę złożono w trumnie, bo jego śpiączkę omyłkowo wzięto za zgon. Aby uchronić się przed pogrzebaniem za życia, ludzie imali się wielu dziwnych wynalazków – dzwoneczków, trumien z przewodami wentylacyjnymi czy nawet pochowania z własnym telefonem komórkowym, by zaalarmować kogoś na wypadek nagłego obudzenia się. Ci, którym na czas udzielono pomocy, mogli mówić o wielkim szczęściu. Inni w szale i beznadziei mogli tylko ryć paznokciami w drewniane wieko trumny...

Życie i niejeden pogrzeb

Śmierć dotyczy wszystkich żyjących organizmów i w ujęciu biologicznym to całkowite zakończenie procesów życiowych. Wyróżniamy dwa etapy śmierci. Pierwsza to kliniczna, w której ustaje czynność układów krążenia i oddechowego, lecz komórki, tkanki i narządy zachowują przez pewien czas zdolność działania. Druga to śmierć biologiczna, jednoznaczna z ustaniem czynności mózgu. Kiedy medycyna nie stała na tak wysokim poziomie jak obecnie, nie było specjalistów, patologów czy biegłych z zakresu medycyny sądowej, by odróżnić zmarłego od osoby, która zapadła np. w śpiączkę czy omdlała. Dziś zgon ma prawo stwierdzić wyłącznie praktykujący lekarz. Do wczesnych znamion śmierci należą plamy opadowe (wynik braku krążenia krwi), stężenie ciała, oziębienie i bladość pośmiertna oraz pośmiertne wysychanie. Natomiast zdiagnozowanie śmierci mózgu to dwuetapowa procedura przeprowadzana w szpitalu, w którą zaangażowana jest trzyosobowa komisja lekarska. W Polsce zwłoki chowa się na ogół po upływie 72 godz. od chwili zgonu, chociaż zdarzają się pochówki późniejsze – jak ten w Gdańsku, który odbył się po upływie 7 mies.
Możemy się oczywiście domyślać, co czuje osoba, która budzi się w ciasnej trumnie pod ziemią…


Dalej w artykule: Kto wybudził się z letargu i uniknął pogrzebania żywcem, a komu się to nie udało? Po czym poznajemy, że ktoś obudził się w trumnie? Kiedy organizm zmarłego rzeczywiście zaczyna normalnie funkcjonować? W jaki sposób budowano trumny, aby pogrzebani pod ziemią mogli przeżyć i mogli dać sygnał na zewnątrz, że są żywi? Czym są narkolepsja i syndrom Łazarza? O co chodzi z tym, że nieprzytomny człowiek podnosi górne kończyny i krzyżuje je na klatce piersiowej niczym mumia egipska? Dlaczego istniało coś takiego jak pochówki wampiryczne?






Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 11/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2020
11/2020
Kalendarium
Listopad
29
W 1951 r. na Poligonie Nevada przeprowadzono pierwszą amerykańską podziemną próbę jądrową.
Warto przeczytać
Sztuczna inteligencja to kolejna publikacja wydana wz oksfordzkiej serii „Krótkie Wprowadzenie”, która w zwięzły i przystępny sposób prezentuje wybrane zagadnienia.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Tomasz Wojciechowski | dodano: 2020-10-27
Umrzeć naprawdę

Fot. BE&W


Myśl o własnej śmierci jest dla człowieka czymś przerażającym. Tymczasem może być jeszcze coś o wiele gorszego. To obudzenie się we własnej trumnie w kostnicy czy podczas pogrzebu.


Od zawsze zdarzało się, że ludzie uznani za zmarłych wcale nimi nie byli. Brzmi to jak fantazja, opowieść rodem z horroru, lecz jest to prawda. Pochowania żywcem obawiał się np. George Waszyngton, a Piotra Skargę złożono w trumnie, bo jego śpiączkę omyłkowo wzięto za zgon. Aby uchronić się przed pogrzebaniem za życia, ludzie imali się wielu dziwnych wynalazków – dzwoneczków, trumien z przewodami wentylacyjnymi czy nawet pochowania z własnym telefonem komórkowym, by zaalarmować kogoś na wypadek nagłego obudzenia się. Ci, którym na czas udzielono pomocy, mogli mówić o wielkim szczęściu. Inni w szale i beznadziei mogli tylko ryć paznokciami w drewniane wieko trumny...

Życie i niejeden pogrzeb

Śmierć dotyczy wszystkich żyjących organizmów i w ujęciu biologicznym to całkowite zakończenie procesów życiowych. Wyróżniamy dwa etapy śmierci. Pierwsza to kliniczna, w której ustaje czynność układów krążenia i oddechowego, lecz komórki, tkanki i narządy zachowują przez pewien czas zdolność działania. Druga to śmierć biologiczna, jednoznaczna z ustaniem czynności mózgu. Kiedy medycyna nie stała na tak wysokim poziomie jak obecnie, nie było specjalistów, patologów czy biegłych z zakresu medycyny sądowej, by odróżnić zmarłego od osoby, która zapadła np. w śpiączkę czy omdlała. Dziś zgon ma prawo stwierdzić wyłącznie praktykujący lekarz. Do wczesnych znamion śmierci należą plamy opadowe (wynik braku krążenia krwi), stężenie ciała, oziębienie i bladość pośmiertna oraz pośmiertne wysychanie. Natomiast zdiagnozowanie śmierci mózgu to dwuetapowa procedura przeprowadzana w szpitalu, w którą zaangażowana jest trzyosobowa komisja lekarska. W Polsce zwłoki chowa się na ogół po upływie 72 godz. od chwili zgonu, chociaż zdarzają się pochówki późniejsze – jak ten w Gdańsku, który odbył się po upływie 7 mies.
Możemy się oczywiście domyślać, co czuje osoba, która budzi się w ciasnej trumnie pod ziemią…


Dalej w artykule: Kto wybudził się z letargu i uniknął pogrzebania żywcem, a komu się to nie udało? Po czym poznajemy, że ktoś obudził się w trumnie? Kiedy organizm zmarłego rzeczywiście zaczyna normalnie funkcjonować? W jaki sposób budowano trumny, aby pogrzebani pod ziemią mogli przeżyć i mogli dać sygnał na zewnątrz, że są żywi? Czym są narkolepsja i syndrom Łazarza? O co chodzi z tym, że nieprzytomny człowiek podnosi górne kończyny i krzyżuje je na klatce piersiowej niczym mumia egipska? Dlaczego istniało coś takiego jak pochówki wampiryczne?