człowiek
Autor: Beata Szuflitowska | dodano: 2012-07-05
Dmuchając na zimne

Towarzyszy człowiekowi od zawsze. Do naturalnego nasz organizm się dostosował. A jak sobie poradzi z tym, które sami generujemy? I czy to w ogóle jakiś problem?

Trudno sobie wyobrazić dzisiejszą cywilizację bez energii elektrycznej. Wydaje się dobrodziejstwem, a jest obiektem ataków. Co chwila pojawiają się dowody o jej szkodliwym wpływie na nasze zdrowie, i zwykle, w krótkim czasie, wyniki kontrolnych badań i dementi. Zasada domniemania niewinności nie znajduje tu zastosowania - wręcz przeciwnie - a na szukanie corpus delicti wydaje się miliony dolarów.

Główny podejrzany - promieniowanie radiowe - jak wszystko, czego nie widać (vide energia jądrowa), a jednak działa, budzi obawy.

Pole elektromagnetyczne zawiera dwie składowe - magnetyczną (PM) i elektryczną (PE). W polu magnetycznym siły oddziałują na poruszające się ładunki elektryczne i niekoniecznie będące w ruchu ciała mające moment magnetyczny. Pole magnetyczne powstaje na skutek ruchu ładunków elektrycznych lub jest wytwarzane przez magnesy. Jednym z jego naturalnych źródeł jest Ziemia. Indukcja ziemskiego pola magnetycznego wynosi obecnie (bo pole słabnie) od 0,3 mT (na średnich i małych szerokościach geograficznych) do 0,6 mT (w okolicach biegunów magnetycznych).

Pole elektryczne jest wywoływane przez ładunki elektryczne i wywiera siłę na każde naładowane elektrycznie ciało, które się w nim znajdzie, niezależnie od jego ruchu. To naturalne występuje, w warunkach dobrej pogody, pomiędzy jonosferą (warstwą atmosfery na wysokości 60-80 km zawierającą zjonizowane powietrze) a powierzchnią Ziemi i ma natężenie od 100 do 500 V/m. Powstaje też na skutek tarcia, więc mamy z nim do czynienia na co dzień.

Wpływ pola elektromagnetycznego ma organizm człowieka jest różny - zależny do jego siły i częstotliwości. Promieniowanie o dużych częstotliwościach - którego fotony mają energię większą od energii fotonów światła widzialnego - ma działanie jonizujące. Promieniowaniem jonizującym są promieniowanie rentgenowskie, gamma, kosmiczne. Ich destrukcyjne oddziaływanie na żywe organizmy jest od dawna znane i naukowo potwierdzone, choć już wpływ małych dawek jest dyskusyjny - kontrowersyjna koncepcja ich dobroczynnego wpływu nosi nazwę hormezy radiacyjnej.

Fotony promieniowania o niższych częstotliwościach do 300 GHz - związanego z siecią energetyczną, mikrofalowego i radiowego - mają zbyt małą energię, by wywołać jonizację, nie oznacza to jednak, że ich oddziaływanie jest bezpieczne.

Dostatecznie silne pola elektromagnetyczne o niskich częstotliwościach (do 1-10 MHz) indukują w organizmie prądy elektryczne, których natężenie jest proporcjonalne do ilości zaabsorbowanej energii. Zgodnie z prawem Faradaya im krótszy czas narastania lub zanikania pola, tym większa gęstość indukowanego prądu. Większość indukowanych prądów spływa po powierzchni naszego ciała bezpośrednio do ziemi, a tylko niewielka część przepływa przez wnętrze organizmu i dopiero po pewnym czasie zostaje uziemiona.

Wartości progowe natężenia prądu wewnątrz tkanek wrażliwych na pobudzenie prądami indukowanymi (mięśniowej i nerwowej) są zależne od częstotliwości fali elektromagnetycznej i oscylują w granicach od 0,1-1 A/m dla pól 300 Hz do około 10-100 A/m dla 1-10 kHz. Oznacza to, że nawet pod linią wysokiego napięcia pole elektromagnetyczne jest za słabe, by wywołać jakikolwiek efekt w postaci pobudzenia nerwu czy mięśni.

Energia pól elektromagnetycznych większej częstotliwości - ponad 10 MHz - po wniknięciu do organizmu jest przekształcana w ciepło i może doprowadzić do wzrostu temperatury ciała. Tę absorpcję określa się za pomocą wskaźnika SAR (ang. Specific Absorption Rate) wyrażanego w watach na jednostkę masy ciała w kilogramach, który jest charakterystyczny dla danego urządzenia (telefon komórkowy, aparat MRI) i określa bezpieczeństwo jego użytkowania. Wyznacza się go przy maksymalnej mocy aparatu. Aby się zorientować, jak to przekłada się na praktykę - urządzenie o SAR równym 4 W/kg, działając przez 30 minut w normalnych warunkach atmosferycznych, podgrzeje ciało przeciętnego człowieka o około 1 °C (co stanowi granicę bezpieczeństwa dla mechanizmów termoregulacyjnych organizmu). Absorpcja większych ilości energii (SAR > 4 W/kg) może prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń termicznych komórek i tkanek i tworzenia się tzw. gorących punktów (ang. hot spots) na małych obszarach tkanek i narządów, czego konsekwencją mogą być zmiany w strukturze DNA.

Nie ulega wątpliwości, że niejonizujące promieniowanie, jeśli tylko dostatecznie silne, jest szkodliwe dla organizmów żywych. Problemem, który budzi od lat kontrowersje i znacznie trudniej poddaje się obiektywnej ocenie, jest długotrwałe oddziaływanie słabego promieniowania niejonizującego. Bo wprawdzie nie można od razu stwierdzić jego szkodliwego działania, ale może pewne, niewykrywalne uszkodzenia się kumulują, skutkując po latach na przykład chorobą nowotworową?

Globalna mikrofalówka
Największe obawy budzą telefony komórkowe i to właściwie odkąd trafiły na rynek. Przyczyna jest dość oczywista - z telefonu korzystamy bardzo często i przytykamy go bezpośrednio do ciała, w dodatku do tak ważnej jego części, jaką jest głowa. Skojarzenie z kuchenką mikrofalowa piekącą nasz mózg samo się narzuca.

Podobnie jak w przypadku innych urządzeń wytwarzających pole elektromagnetyczne bezpieczeństwo telefonów komórkowych określa się za pomocą wspomnianego współczynnika SAR. Nie powinien on przekraczać 2 W/kg, normy zależą jednak od państwa i w niektórych (m.in. USA, Korea Południowa, Kanada) limity są niższe. SAR poszczególnych modeli można sprawdzić nas stronie www.emfexplained.info, gdzie można również zobaczyć, jak dokonuje się jego pomiaru. Mimo że współczynniki SAR telefonów mogą się wyraźnie od siebie różnić, wszystkie dopuszczone do sprzedaży aparaty są bezpieczne, a ponadto rzadko emitują maksymalną moc (przeciętnie 0,25 W), przy której dokonuje się pomiaru. Dodatkowo obudowa telefonów jest zwykle tak projektowana, by antena była odsunięta od ciała o 15-25 mm, a natężenie pola maleje szybko wraz odległością.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 12/2010 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2019
06/2019
Kalendarium
Lipiec
17
W 1975 r. na orbicie okołoziemskiej doszło do połączenia amerykańskiego statku kosmicznego Apollo z radzieckim Sojuzem.
Warto przeczytać
Czy wiesz, że istnieje substancja, która zapala dosłownie wszystko, z czym się zetknie? Trifluorek chloru podpali beton, azbest, kevlar, a nawet wodę! Gdy próbowano wykorzystywać go jako paliwo rakietowe - podpalał rakiety, a wlewany do miotaczy płomieni, unicestwiał wszystko dokoła, włącznie z miotaczami.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Beata Szuflitowska | dodano: 2012-07-05
Dmuchając na zimne

Towarzyszy człowiekowi od zawsze. Do naturalnego nasz organizm się dostosował. A jak sobie poradzi z tym, które sami generujemy? I czy to w ogóle jakiś problem?

Trudno sobie wyobrazić dzisiejszą cywilizację bez energii elektrycznej. Wydaje się dobrodziejstwem, a jest obiektem ataków. Co chwila pojawiają się dowody o jej szkodliwym wpływie na nasze zdrowie, i zwykle, w krótkim czasie, wyniki kontrolnych badań i dementi. Zasada domniemania niewinności nie znajduje tu zastosowania - wręcz przeciwnie - a na szukanie corpus delicti wydaje się miliony dolarów.

Główny podejrzany - promieniowanie radiowe - jak wszystko, czego nie widać (vide energia jądrowa), a jednak działa, budzi obawy.

Pole elektromagnetyczne zawiera dwie składowe - magnetyczną (PM) i elektryczną (PE). W polu magnetycznym siły oddziałują na poruszające się ładunki elektryczne i niekoniecznie będące w ruchu ciała mające moment magnetyczny. Pole magnetyczne powstaje na skutek ruchu ładunków elektrycznych lub jest wytwarzane przez magnesy. Jednym z jego naturalnych źródeł jest Ziemia. Indukcja ziemskiego pola magnetycznego wynosi obecnie (bo pole słabnie) od 0,3 mT (na średnich i małych szerokościach geograficznych) do 0,6 mT (w okolicach biegunów magnetycznych).

Pole elektryczne jest wywoływane przez ładunki elektryczne i wywiera siłę na każde naładowane elektrycznie ciało, które się w nim znajdzie, niezależnie od jego ruchu. To naturalne występuje, w warunkach dobrej pogody, pomiędzy jonosferą (warstwą atmosfery na wysokości 60-80 km zawierającą zjonizowane powietrze) a powierzchnią Ziemi i ma natężenie od 100 do 500 V/m. Powstaje też na skutek tarcia, więc mamy z nim do czynienia na co dzień.

Wpływ pola elektromagnetycznego ma organizm człowieka jest różny - zależny do jego siły i częstotliwości. Promieniowanie o dużych częstotliwościach - którego fotony mają energię większą od energii fotonów światła widzialnego - ma działanie jonizujące. Promieniowaniem jonizującym są promieniowanie rentgenowskie, gamma, kosmiczne. Ich destrukcyjne oddziaływanie na żywe organizmy jest od dawna znane i naukowo potwierdzone, choć już wpływ małych dawek jest dyskusyjny - kontrowersyjna koncepcja ich dobroczynnego wpływu nosi nazwę hormezy radiacyjnej.

Fotony promieniowania o niższych częstotliwościach do 300 GHz - związanego z siecią energetyczną, mikrofalowego i radiowego - mają zbyt małą energię, by wywołać jonizację, nie oznacza to jednak, że ich oddziaływanie jest bezpieczne.

Dostatecznie silne pola elektromagnetyczne o niskich częstotliwościach (do 1-10 MHz) indukują w organizmie prądy elektryczne, których natężenie jest proporcjonalne do ilości zaabsorbowanej energii. Zgodnie z prawem Faradaya im krótszy czas narastania lub zanikania pola, tym większa gęstość indukowanego prądu. Większość indukowanych prądów spływa po powierzchni naszego ciała bezpośrednio do ziemi, a tylko niewielka część przepływa przez wnętrze organizmu i dopiero po pewnym czasie zostaje uziemiona.

Wartości progowe natężenia prądu wewnątrz tkanek wrażliwych na pobudzenie prądami indukowanymi (mięśniowej i nerwowej) są zależne od częstotliwości fali elektromagnetycznej i oscylują w granicach od 0,1-1 A/m dla pól 300 Hz do około 10-100 A/m dla 1-10 kHz. Oznacza to, że nawet pod linią wysokiego napięcia pole elektromagnetyczne jest za słabe, by wywołać jakikolwiek efekt w postaci pobudzenia nerwu czy mięśni.

Energia pól elektromagnetycznych większej częstotliwości - ponad 10 MHz - po wniknięciu do organizmu jest przekształcana w ciepło i może doprowadzić do wzrostu temperatury ciała. Tę absorpcję określa się za pomocą wskaźnika SAR (ang. Specific Absorption Rate) wyrażanego w watach na jednostkę masy ciała w kilogramach, który jest charakterystyczny dla danego urządzenia (telefon komórkowy, aparat MRI) i określa bezpieczeństwo jego użytkowania. Wyznacza się go przy maksymalnej mocy aparatu. Aby się zorientować, jak to przekłada się na praktykę - urządzenie o SAR równym 4 W/kg, działając przez 30 minut w normalnych warunkach atmosferycznych, podgrzeje ciało przeciętnego człowieka o około 1 °C (co stanowi granicę bezpieczeństwa dla mechanizmów termoregulacyjnych organizmu). Absorpcja większych ilości energii (SAR > 4 W/kg) może prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń termicznych komórek i tkanek i tworzenia się tzw. gorących punktów (ang. hot spots) na małych obszarach tkanek i narządów, czego konsekwencją mogą być zmiany w strukturze DNA.

Nie ulega wątpliwości, że niejonizujące promieniowanie, jeśli tylko dostatecznie silne, jest szkodliwe dla organizmów żywych. Problemem, który budzi od lat kontrowersje i znacznie trudniej poddaje się obiektywnej ocenie, jest długotrwałe oddziaływanie słabego promieniowania niejonizującego. Bo wprawdzie nie można od razu stwierdzić jego szkodliwego działania, ale może pewne, niewykrywalne uszkodzenia się kumulują, skutkując po latach na przykład chorobą nowotworową?

Globalna mikrofalówka
Największe obawy budzą telefony komórkowe i to właściwie odkąd trafiły na rynek. Przyczyna jest dość oczywista - z telefonu korzystamy bardzo często i przytykamy go bezpośrednio do ciała, w dodatku do tak ważnej jego części, jaką jest głowa. Skojarzenie z kuchenką mikrofalowa piekącą nasz mózg samo się narzuca.

Podobnie jak w przypadku innych urządzeń wytwarzających pole elektromagnetyczne bezpieczeństwo telefonów komórkowych określa się za pomocą wspomnianego współczynnika SAR. Nie powinien on przekraczać 2 W/kg, normy zależą jednak od państwa i w niektórych (m.in. USA, Korea Południowa, Kanada) limity są niższe. SAR poszczególnych modeli można sprawdzić nas stronie www.emfexplained.info, gdzie można również zobaczyć, jak dokonuje się jego pomiaru. Mimo że współczynniki SAR telefonów mogą się wyraźnie od siebie różnić, wszystkie dopuszczone do sprzedaży aparaty są bezpieczne, a ponadto rzadko emitują maksymalną moc (przeciętnie 0,25 W), przy której dokonuje się pomiaru. Dodatkowo obudowa telefonów jest zwykle tak projektowana, by antena była odsunięta od ciała o 15-25 mm, a natężenie pola maleje szybko wraz odległością.