..."/>..." />
człowiek
Autor: Magdalena Nowicka | dodano: 2012-07-05
Nowy (prawie) wspaniały świat

Mimo porażki komunizmu i New Age utopie społeczne mają się dobrze. Czy uda się zmienić nasz świat w „kosmiczną rodzinę" lub w system działań non profit?

W 1516 roku sir Thomas More nazwał utopią miejsce, które nie istnieje, i uczynił z niej metaforę wyidealizowanego społeczeństwa rządzącego się zasadami egalitaryzmu i wspólnotowości (ale dopuszczającego niewolnictwo). W samej Anglii More znalazł kilkudziesięciu znanych do dziś z nazwiska naśladowców w wymyślaniu perfekcyjnych zbiorowości. Zdecydowanie krytyczniej patrzył na ten fenomen Karl Mannheim, autor „Ideologii i utopii", opus magnum socjologii wiedzy. W jego optyce utopia co do swej istoty różni się od ideologii, pozostając jednocześnie ściśle z nią związana. O ile ideologią byłyby „nierzeczywiste" wyobrażenia o świecie, które stanowią dla ludzi rezerwuar idei, ale nigdy nie osiągają realizacji, o tyle utopia zawierałaby rewolucyjny potencjał dążący do zburzenia zastanego ładu. Jednak zarówno ideologia, jak i utopia wytwarzają u swoich zwolenników fałszywą świadomość, czyli jednostronne, manichejskie widzenie świata.

Mimo złej sławy utopii moda na nią trwa - również wśród naukowców. Od 2006 roku wydawany jest w Madrycie międzynarodowy periodyk naukowy „Utopia and Utopianism", a przy największych instytutach badań społecznych istnieją think-tanki powołane do projektowania idealnego społeczeństwa. Zgodnie odżegnują się od etykiety utopistów.

Odmieniony system-świat
Problem najkorzystniejszej drogi dla globalnego społeczeństwa leży na sercu jednemu z najbardziej znanych socjologów Immanuelowi Wallersteinowi. Profesor Uniwersytetu Yale, a w latach 1994-1998 przewodniczący Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego, nie kryje swoich lewicowych poglądów, w tym poparcia dla ruchu zapatystów. Uważa, że zamiast na utopiach powinniśmy pilnie skupić się na eutopiach, czyli przedsięwzięciach możliwych do zrealizowania. Dla naukowców ma przesłanie nowej interdyscyplinarności, a więc uwolnienia struktur wiedzy od arbitralnych podziałów na naukę przyrodniczą oraz ideograficzną humanistykę i nomotetyczne nauki społeczne. Dopiero holistyczny namysł nad światem pozwoliłby na rozwój utopistyki. Jest to, w optyce Wallersteina, „poważna ocena alternatyw historycznych, ocena według materialnej racjonalności alternatywnych i możliwych systemów historycznych". Projekty utopistyczne nie mają zatem służyć religijnemu podporządkowaniu wiernych czy politycznej mobilizacji za pomocą populistycznych haseł, lecz refleksyjnej ludzkiej kreatywności. „Świat w 2050 roku będzie taki, jakim go stworzymy" - pisze w książce „Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku".

Punktem wyjścia dla Wallersteina jest jego słynna teoria systemów-światów. Tytułowe pojęcie oznacza największą samowystarczalną ekonomicznie strukturę na globie. Socjolog wyróżnia w historii społecznej dwa typy systemów-światów: imperia światy (np. Cesarstwo Rzymskie lub państwo Karola V Habsburga), posiadające centralną władzę polityczną, i gospodarki-światy (np. średniowieczna feudalna Europa), gromadzące podmioty zależne od siebie w sferze handlowej. Natomiast nowoczesny system-świat, którego krystalizowanie Wallerstein datuje na lata 1450-1640, opiera się na logice kapitalizmu, strategii akumulacji kapitału i utowarowieniu wszelkich dóbr, także wiedzy. Od drugiej połowy XX wieku struktura powiązań obejmuje całą Ziemię i wytwarza geopolityczną hierarchię regionów, dzieląc je na centra, półperyferia i peryferia. Stadium globalizacji to jednak łabędzi śpiew naszego systemu. Według socjologa od ponad dekady znajdujemy się w stanie kryzysu i przejścia między starym a nowym systemem-światem.

Na zasadzie dialektyki łączącej ład i chaos, odmieniony system-świat ma się wyłonić za ok. 40 lat. Czy będzie lepszy od dawnego? Poprzedni się rozpada, jak twierdzi teoretyk, gdyż umacnia się siła przetargowa pracowników, pracodawcy nie ustępują we własnych roszczeniach, państwa tracą swoje kompetencje, a nad wszystkimi wisi gilotyna wydatków na ekologię. Koszty pracy i podatki zwiększają się, prowadząc do upadku haseł neoliberalizmu. Musimy uświadomić sobie, że choć dalszy postęp społeczny wydaje się możliwy, nie jest on nieuchronny - odpowiedzialność za nowy system-świat spoczywa na naszych barkach. Autor „Utopistyki" postuluje zmianę priorytetów społecznych z akumulacji kapitału na „duchową" satysfakcję z wykonywanej pracy. Jako przykład podaje istniejące w USA szpitale non profit, przyjmujące bezpłatnie lub za stosunkowo niską opłatą m.in. osoby nieubezpieczone. Czy nie można by stworzyć firmy energetycznej na wzór takich szpitali? - Wallerstein sugeruje powstanie sieci podmiotów nienastawionych na zysk i wymieniających się swoimi produktami. W ich wartość należy wliczyć koszty regeneracji biosfery. W ten sposób mogłaby się rozwijać indywidualna kreatywność, spokojna o materialny byt i zachowanie środowiska naturalnego dla potomnych.

Sęk w tym, że aby tę wizję wprowadzić w życie, grupy dziś uprzywilejowane musiały dobrowolnie zrzec się swojej pozycji w hierarchii społecznej. Natomiast zadaniem pokrzywdzonych byłoby zbudowanie spójnej i bardzo szerokiej koalicji. Jednak utopia? Socjolog utrzymuje, że za 75 lat kapitalizm zostanie ostatecznie wyrugowany z real politik. Tak samo koncepcja globalizacji, ufundowana na haśle There is no alternative Margaret Thatcher. „To stwierdzenie zawsze było absurdalne - mówi Wallerstein w rozmowie dla forum Theory Talks - bo zawsze są alternatywy".

Taktyka znikania
Religijnie motywowane utopie też przeżywają rozkwit. Twórcą koncepcji wpływowej w Ameryce Łacińskiej jest Leonardo Boff, profesor etyki, filozofii religii i ekologii na Państwowym Uniwersytecie w Rio de Janeiro. W młodości wstąpił do zakonu franciszkanów, ale jego idea teologii wyzwolenia doprowadziła go na proces przed watykańską Kongregacją Nauki Wiary. W 1992 roku wystąpił ze wspólnoty zakonnej i kapłańskiej, lecz nie odrzucił Nowego Testamentu. W ramach teologii wyzwolenia agituje za synergią chrześcijaństwa, ekologii i... marksizmu. Jego zdaniem dzięki temu połączeniu zasady chrześcijańskie zyskałyby materialny wymiar, a marksizm i ekologia przekroczyłyby granicę doczesności. Za to całościowe spojrzenie został w 2001 roku nagrodzony Right Livelihood Award, ekologicznym Noblem.

Postteologicznym terminem proponowanym przez Boffa jest „główny grzech ekologiczny". Polega on na upartym trwaniu przy antropocentrycznej wizji rzeczywistości, podczas gdy trzeba zrozumieć, że wraz ze zwierzętami, bakteriami, galaktykami i każdym kwarkiem jesteśmy kosmiczną rodziną. Zamiast prowadzić wojny domowe, winniśmy zawrzeć pakt społeczny z wszechświatem na zasadach relacji braterskich i siostrzanych (nie tylko braterskich, gdyż Boff podziela światopogląd ekofeminizmu, upatrując w kobietach strażniczek Ziemi Gai). „Czas na początek nowego etapu w historii, ery Ziemi zjednoczonej z ludzkością" - pisał po szczycie klimatycznym w Kopenhadze. Proponuje chronologię dziejów kosmosu zawrzeć w czterech procesach: kosmogenezy, biogenezy, antropogenezy i noogenezy (od gr. noos - ład). W tę ostatnią możemy wkroczyć dopiero wtedy, gdy uznamy podmiotowość całej Natury. W efekcie pojęcie demokracji zostanie rozszerzone do biokracji czy wręcz kosmokracji.

Brazylijski teolog ma też bardziej przyziemne pasje, chociażby futbol. Jego zdaniem w mundialowych emocjach, kiedy piłkarzy utożsamia się z całymi narodami i państwami, kiełkuje ziarno noosfery. Świętujemy bowiem kolektywistyczną wolność pozytywną, wyrażającą się w zbiorowej ekspresji emocji i pragnień. „Boff, nie zapominając o ciemnej stronie ludzkości (homo demens), wierzy w triumf homo sapiens - rozumnej, dobrej i społecznej natury człowieka, w symboliczny triumf Boga życia nad bogiem śmierci" - tłumaczy popierający ten rodzaj utopii Piotr Bielski z Fundacji „Białe Gawrony".

W innym kierunku idzie autor manifestu „Tymczasowa Strefa Autonomiczna" (w tym roku wydanego w nowej wersji przez Korporację Ha!art) Hakim Bey. Naprawdę nazywa się Peter Lamborn Wilson, jest amerykańskim eseistą i poetą, łączącym elementy sufizmu, tantryzmu, chrześcijaństwa i mistyki celtyckiej. Budzi skrajne emocje - jedni uważają go za intelektualnego szarlatana, inni za bezkompromisowego anarchistę. Bey przekonuje, że na nadejście społecznej utopii nie musimy czekać, ona już się dzieje w Tymczasowych Strefach Autonomicznych (w skrócie TSA).

TSA to przestrzeń, gdzie...

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 12/2010 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2019
09/2019
Kalendarium
Październik
16
W 1978 r. Wanda Rutkiewicz jako trzecia kobieta na świecie oraz pierwsza Europejka weszła na szczyt Mount Everestu (8848 m n.p.m.)
Warto przeczytać
14 września 2015 roku zaczęła się era nowej astronomii, która przez najbliższe stulecia kształtować będzie naszą wizję świata, opartą na obserwacji nie światła, lecz fal grawitacyjnych emitowanych przez ruchy i drgania ciał niebieskich.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Magdalena Nowicka | dodano: 2012-07-05
Nowy (prawie) wspaniały świat

Mimo porażki komunizmu i New Age utopie społeczne mają się dobrze. Czy uda się zmienić nasz świat w „kosmiczną rodzinę" lub w system działań non profit?

W 1516 roku sir Thomas More nazwał utopią miejsce, które nie istnieje, i uczynił z niej metaforę wyidealizowanego społeczeństwa rządzącego się zasadami egalitaryzmu i wspólnotowości (ale dopuszczającego niewolnictwo). W samej Anglii More znalazł kilkudziesięciu znanych do dziś z nazwiska naśladowców w wymyślaniu perfekcyjnych zbiorowości. Zdecydowanie krytyczniej patrzył na ten fenomen Karl Mannheim, autor „Ideologii i utopii", opus magnum socjologii wiedzy. W jego optyce utopia co do swej istoty różni się od ideologii, pozostając jednocześnie ściśle z nią związana. O ile ideologią byłyby „nierzeczywiste" wyobrażenia o świecie, które stanowią dla ludzi rezerwuar idei, ale nigdy nie osiągają realizacji, o tyle utopia zawierałaby rewolucyjny potencjał dążący do zburzenia zastanego ładu. Jednak zarówno ideologia, jak i utopia wytwarzają u swoich zwolenników fałszywą świadomość, czyli jednostronne, manichejskie widzenie świata.

Mimo złej sławy utopii moda na nią trwa - również wśród naukowców. Od 2006 roku wydawany jest w Madrycie międzynarodowy periodyk naukowy „Utopia and Utopianism", a przy największych instytutach badań społecznych istnieją think-tanki powołane do projektowania idealnego społeczeństwa. Zgodnie odżegnują się od etykiety utopistów.

Odmieniony system-świat
Problem najkorzystniejszej drogi dla globalnego społeczeństwa leży na sercu jednemu z najbardziej znanych socjologów Immanuelowi Wallersteinowi. Profesor Uniwersytetu Yale, a w latach 1994-1998 przewodniczący Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego, nie kryje swoich lewicowych poglądów, w tym poparcia dla ruchu zapatystów. Uważa, że zamiast na utopiach powinniśmy pilnie skupić się na eutopiach, czyli przedsięwzięciach możliwych do zrealizowania. Dla naukowców ma przesłanie nowej interdyscyplinarności, a więc uwolnienia struktur wiedzy od arbitralnych podziałów na naukę przyrodniczą oraz ideograficzną humanistykę i nomotetyczne nauki społeczne. Dopiero holistyczny namysł nad światem pozwoliłby na rozwój utopistyki. Jest to, w optyce Wallersteina, „poważna ocena alternatyw historycznych, ocena według materialnej racjonalności alternatywnych i możliwych systemów historycznych". Projekty utopistyczne nie mają zatem służyć religijnemu podporządkowaniu wiernych czy politycznej mobilizacji za pomocą populistycznych haseł, lecz refleksyjnej ludzkiej kreatywności. „Świat w 2050 roku będzie taki, jakim go stworzymy" - pisze w książce „Utopistyka. Alternatywy historyczne dla XXI wieku".

Punktem wyjścia dla Wallersteina jest jego słynna teoria systemów-światów. Tytułowe pojęcie oznacza największą samowystarczalną ekonomicznie strukturę na globie. Socjolog wyróżnia w historii społecznej dwa typy systemów-światów: imperia światy (np. Cesarstwo Rzymskie lub państwo Karola V Habsburga), posiadające centralną władzę polityczną, i gospodarki-światy (np. średniowieczna feudalna Europa), gromadzące podmioty zależne od siebie w sferze handlowej. Natomiast nowoczesny system-świat, którego krystalizowanie Wallerstein datuje na lata 1450-1640, opiera się na logice kapitalizmu, strategii akumulacji kapitału i utowarowieniu wszelkich dóbr, także wiedzy. Od drugiej połowy XX wieku struktura powiązań obejmuje całą Ziemię i wytwarza geopolityczną hierarchię regionów, dzieląc je na centra, półperyferia i peryferia. Stadium globalizacji to jednak łabędzi śpiew naszego systemu. Według socjologa od ponad dekady znajdujemy się w stanie kryzysu i przejścia między starym a nowym systemem-światem.

Na zasadzie dialektyki łączącej ład i chaos, odmieniony system-świat ma się wyłonić za ok. 40 lat. Czy będzie lepszy od dawnego? Poprzedni się rozpada, jak twierdzi teoretyk, gdyż umacnia się siła przetargowa pracowników, pracodawcy nie ustępują we własnych roszczeniach, państwa tracą swoje kompetencje, a nad wszystkimi wisi gilotyna wydatków na ekologię. Koszty pracy i podatki zwiększają się, prowadząc do upadku haseł neoliberalizmu. Musimy uświadomić sobie, że choć dalszy postęp społeczny wydaje się możliwy, nie jest on nieuchronny - odpowiedzialność za nowy system-świat spoczywa na naszych barkach. Autor „Utopistyki" postuluje zmianę priorytetów społecznych z akumulacji kapitału na „duchową" satysfakcję z wykonywanej pracy. Jako przykład podaje istniejące w USA szpitale non profit, przyjmujące bezpłatnie lub za stosunkowo niską opłatą m.in. osoby nieubezpieczone. Czy nie można by stworzyć firmy energetycznej na wzór takich szpitali? - Wallerstein sugeruje powstanie sieci podmiotów nienastawionych na zysk i wymieniających się swoimi produktami. W ich wartość należy wliczyć koszty regeneracji biosfery. W ten sposób mogłaby się rozwijać indywidualna kreatywność, spokojna o materialny byt i zachowanie środowiska naturalnego dla potomnych.

Sęk w tym, że aby tę wizję wprowadzić w życie, grupy dziś uprzywilejowane musiały dobrowolnie zrzec się swojej pozycji w hierarchii społecznej. Natomiast zadaniem pokrzywdzonych byłoby zbudowanie spójnej i bardzo szerokiej koalicji. Jednak utopia? Socjolog utrzymuje, że za 75 lat kapitalizm zostanie ostatecznie wyrugowany z real politik. Tak samo koncepcja globalizacji, ufundowana na haśle There is no alternative Margaret Thatcher. „To stwierdzenie zawsze było absurdalne - mówi Wallerstein w rozmowie dla forum Theory Talks - bo zawsze są alternatywy".

Taktyka znikania
Religijnie motywowane utopie też przeżywają rozkwit. Twórcą koncepcji wpływowej w Ameryce Łacińskiej jest Leonardo Boff, profesor etyki, filozofii religii i ekologii na Państwowym Uniwersytecie w Rio de Janeiro. W młodości wstąpił do zakonu franciszkanów, ale jego idea teologii wyzwolenia doprowadziła go na proces przed watykańską Kongregacją Nauki Wiary. W 1992 roku wystąpił ze wspólnoty zakonnej i kapłańskiej, lecz nie odrzucił Nowego Testamentu. W ramach teologii wyzwolenia agituje za synergią chrześcijaństwa, ekologii i... marksizmu. Jego zdaniem dzięki temu połączeniu zasady chrześcijańskie zyskałyby materialny wymiar, a marksizm i ekologia przekroczyłyby granicę doczesności. Za to całościowe spojrzenie został w 2001 roku nagrodzony Right Livelihood Award, ekologicznym Noblem.

Postteologicznym terminem proponowanym przez Boffa jest „główny grzech ekologiczny". Polega on na upartym trwaniu przy antropocentrycznej wizji rzeczywistości, podczas gdy trzeba zrozumieć, że wraz ze zwierzętami, bakteriami, galaktykami i każdym kwarkiem jesteśmy kosmiczną rodziną. Zamiast prowadzić wojny domowe, winniśmy zawrzeć pakt społeczny z wszechświatem na zasadach relacji braterskich i siostrzanych (nie tylko braterskich, gdyż Boff podziela światopogląd ekofeminizmu, upatrując w kobietach strażniczek Ziemi Gai). „Czas na początek nowego etapu w historii, ery Ziemi zjednoczonej z ludzkością" - pisał po szczycie klimatycznym w Kopenhadze. Proponuje chronologię dziejów kosmosu zawrzeć w czterech procesach: kosmogenezy, biogenezy, antropogenezy i noogenezy (od gr. noos - ład). W tę ostatnią możemy wkroczyć dopiero wtedy, gdy uznamy podmiotowość całej Natury. W efekcie pojęcie demokracji zostanie rozszerzone do biokracji czy wręcz kosmokracji.

Brazylijski teolog ma też bardziej przyziemne pasje, chociażby futbol. Jego zdaniem w mundialowych emocjach, kiedy piłkarzy utożsamia się z całymi narodami i państwami, kiełkuje ziarno noosfery. Świętujemy bowiem kolektywistyczną wolność pozytywną, wyrażającą się w zbiorowej ekspresji emocji i pragnień. „Boff, nie zapominając o ciemnej stronie ludzkości (homo demens), wierzy w triumf homo sapiens - rozumnej, dobrej i społecznej natury człowieka, w symboliczny triumf Boga życia nad bogiem śmierci" - tłumaczy popierający ten rodzaj utopii Piotr Bielski z Fundacji „Białe Gawrony".

W innym kierunku idzie autor manifestu „Tymczasowa Strefa Autonomiczna" (w tym roku wydanego w nowej wersji przez Korporację Ha!art) Hakim Bey. Naprawdę nazywa się Peter Lamborn Wilson, jest amerykańskim eseistą i poetą, łączącym elementy sufizmu, tantryzmu, chrześcijaństwa i mistyki celtyckiej. Budzi skrajne emocje - jedni uważają go za intelektualnego szarlatana, inni za bezkompromisowego anarchistę. Bey przekonuje, że na nadejście społecznej utopii nie musimy czekać, ona już się dzieje w Tymczasowych Strefach Autonomicznych (w skrócie TSA).

TSA to przestrzeń, gdzie...