ziemia
Autor: Paweł Poprawa | dodano: 2012-07-05
Energetyczna rewolucja

Pierwsze polskie wiercenie w poszukiwaniu gazu ziemnego w łupkach dolnego paleozoiku - Łebień LE-1 na Pomorzu, pomiędzy Łebą a Lęborkiem. (Dzięki uprzejmości Kamlesha Parmara, Lane Energy Poland).


Wszystko wskazuje na to, że za kilkanaście lat rozkład sił na świecie w dziedzinie surowców energetycznych może być zupełnie inny niż obecnie. I to nie za sprawą źródeł odnawialnych, ale nowo odkrywanych źródeł gazu, a nawet ropy naftowej, i rozwoju niezbędnych do ich eksploatacji technik. Ważnym elementem tej nowej układanki może się okazać również Polska.

Gaz ziemny, głównie metan, jest dla światowej gospodarki jednym z najważniejszych źródeł energii. Jego globalna konsumpcja szybko wzrasta, a wraz z nim zapotrzebowanie dla nowych źródeł. Perspektywa rosnącego popytu dotychczas sprawiała, że prognozowano systematyczny wzrost jego cen. Zachęcało to do kosztownych inwestycji w infrastrukturę eksportową, potrzebną do zasilania największych konsumentów gazu - na przykład w udostępnianie złóż w subarktycznych obszarach Rosji i konstruowanie nowych rurociągów z Rosji do Europy czy też budowę instalacji naziemnych i statków dla gazu LNG (gaz transportowany w stanie płynnym tankowcami) z myślą o odbiorcach w USA i wschodniej Azji.

W Stanach Zjednoczonych jednak przez ostatnie 20 lat zachodził niemal niepostrzeżenie proces, który całkowicie zmienił te perspektywy i związane z nimi plany gospodarcze. Zaczęto tam odkrywać i udostępniać niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego, zwłaszcza łupkowego (shale gas), lecz również gazu zamkniętego (tight gas) i tzw. metanu pokładów węgla (coal-bed methane). W kolejnych latach pierwszej dekady XXI wieku udokumentowano w USA, a później również w Kanadzie, kilkadziesiąt indywidualnych regionów geologicznych (tzw. basenów sedymentacyjnych), zawierających złoża gazu łupkowego. Wraz z kolejnymi odkryciami łączne, szacowane zasoby tego gazu w Ameryce Północnej w ostatnich latach błyskawicznie rosły. Podobnie szybko zwiększała się jego produkcja, osiągając obecnie blisko 20% amerykańskiej produkcji gazu.

Pierwszą istotną konsekwencją tego procesu była nadpodaż gazu ziemnego w USA, która przypadła na okres kryzysu ekonomicznego, w wyniku którego zapotrzebowanie na gaz się zmniejszyło. W rezultacie w przełomowym okresie drugiej połowy 2008 roku i pierwszej połowy 2009 cena gazu ziemnego (metanu) w Stanach Zjednoczonych spadła z blisko 14 dolarów za milion BTU (brytyjskich jednostek termicznych) do 3-4 dolarów i na tym poziomie utrzymuje się do dziś. Ocenia się, że nominalna oszczędność dla konsumentów gazu w USA, a w konsekwencji korzyść dla gospodarki tego kraju, wynikła z tego spadku ceny, przewyższa łączne nakłady amerykańskiej administracji federalnej na wspomaganie systemu bankowego i przemysłu oraz na inne formy stymulacji gospodarki USA w czasie ostatniego kryzysu - przemysł produkujący gaz z niekonwencjonalnych złóż tworzy znacznie większą liczbę miejsc pracy, wymaga również dużo większych inwestycji w poszukiwania i produkcję w porównaniu ze złożami konwencjonalnymi.

Pojawienie się nowego źródła gazu ziemnego szybko przyniosło też skutki globalne. Stany Zjednoczone stały się obecnie, dzięki dodatkowej produkcji gazu z łupków, największym na świecie producentem gazu ziemnego, wyprzedzając Rosję. USA, będące wcześniej znaczącym importerem gazu LNG, są dziś nieomal w zakresie gazu ziemnego samowystarczalne, a dotychczasowi eksporterzy musieli się rozejrzeć za nowymi rynkami zbytu. Ta nadpodaż gazu LNG sprawiła, że jego cena na wielu rynkach bardzo spadła. Przykładowo, gaz LNG stał się w Europie tańszy od gazu sprzedawanego przez Rosjan.

Spadek cen i wzrost konkurencji na światowych rynkach przyniósł spore rozczarowanie największym eksporterom gazu ziemnego i krajom inwestującym w przyszłe możliwości jego eksportu, głównie Rosji oraz arabskim krajom rejonu Zatoki Perskiej i północnej Afryki. Skurczyły się przychody producentów gazu ziemnego, a także możliwość ich politycznego oddziaływania na jego odbiorców, głównie kraje wysokorozwinięte, co wpłynęło na globalną geopolitykę.

Te zmiany na północnoamerykańskim i światowym rynku energetycznym były skutkiem odkryć i udostępnienia złóż gazu łupkowego praktycznie w jednym tylko kraju - w USA. A nie ma powodu, by podobne złoża nie występowały gdzie indziej. Istnienie bardzo obfitych złóż gazu łupkowego już udokumentowano i częściowo udostępniono je w Kanadzie. Możliwości ich występowania stwierdzono ponadto w Argentynie, Australii, Chinach, Rosji (głównie w zachodniej Syberii), krajach regionu Zatoki Perskiej, Turcji, północnej Afryce i RPA. Jednak najintensywniejsze prace prowadzi się obecnie w Europie, zwłaszcza w północnej i wschodniej Polsce.

Innymi budzącymi nadzieje obszarami Europy są północno-zachodnie oraz południowo-zachodnie Niemcy, Holandia, południowa Szwecja (Skania), południowo-wschodnia Francja (rejon Marsylii), Austria (basen wiedeński), środkowa Anglia, Rumunia, Bułgaria oraz Ukraina. Prawdopodobnie lista ta jest dalece niepełna, ponieważ skały, które mogą zawierać złoża gazu łupkowego, występują na Ziemi powszechnie.

Jeśli przyjąć, że choćby tylko dla części z tych obszarów prognozy się potwierdzą, światowe rynki energetyczne czeka prawdziwa rewolucja. Zasoby gazu łupkowego w krajach będących tradycyjnymi eksporterami gazu, nie będą wprawdzie miały w najbliższej przyszłości większego znaczenia, ponieważ jego produkcja jest zdecydowania droższa od produkcji gazu konwencjonalnego, jednak wiele basenów sedymentacyjnych, w których może występować gaz łupkowy, znajduje się w krajach wysokorozwiniętych, dotychczas głównych importerów gazu.


Gaz łupkowy - co to takiego?
Gaz ziemny składa się głównie z metanu, z domieszką wyższych gazów węglowodorowych, takich jak etan, propan czy butan, a niekiedy zawiera także domieszki gazów niewęglowodorowych, np. azotu, rzadziej dwutlenku węgla czy siarkowodoru. Gazy te powstają w wyniku rozkładu szczątków organicznych pod wpływem oddziaływania na nie wysokiej temperatury, występującej na dużej głębokości. Znacznie rzadziej powstają płycej pod wpływem bakteryjnego rozkładu substancji organicznej. By utworzyły się geologicznie zauważalne i gospodarczo istotne ilości gazu ziemnego, jej koncentracja w skale musi być znaczna. Zdarza się to najczęściej w niektórych skałach ilasto-mułowcowych, a ponieważ zwykle są one łupliwe, potocznie określa się je łupkami. Skały bogate w substancję organiczną, z których w basenie sedymentacyjnym najpierw przy niższych temperaturach powstaje ropa naftowa, a następnie w wyższych gaz ziemny, określa się w geologii macierzystymi.

W przypadku konwencjonalnych nagromadzeń gazu lub ropy, węglowodory te wydostają się ze skały macierzystej do przewarstwiających się niekiedy z łupkami porowatych skał, takich jak piaskowce czy wapienie, nasyconych zasolonymi i zmineralizowanymi wodami. Gaz ziemny lub ropa naftowa, jako lżejsze od wody, przesączają się przez te porowate skały ku górze. Z powodu często skomplikowanego ułożenia warstw skalnych w górotworze w sprzyjających warunkach droga migracji węglowodorów ku powierzchni się zamyka i zatrzymują się one w tzw. pułapce naftowej, tworząc złoże konwencjonalne. W obrębie pułapki muszą występować porowate skały zbiornikowe, a zamykać ją uszczelniające, które uniemożliwiają migrację węglowodorów - np. pokłady soli i innych ewaporatów lub też większość łupków.

Powierzchnia konwencjonalnych pułapek jest zazwyczaj ograniczona, a w dodatku występują one na głębokości kilku kilometrów, więc wiercenia poszukiwawcze obarczone są wysokim ryzykiem niepowodzenia. Po nawierceniu konwencjonalnego złoża następuje z reguły samoczynny przypływ gazu do wiertniczego otworu produkcyjnego; gaz przesącza się przez skałę zbiornikową ze stosunkowo dużej strefy drenażu.

Gaz łupkowy jest pod względem genezy taki sam jak konwencjonalny i powstaje w tych samych skałach macierzystych, tj. łupkach bogatych w substancję organiczną. Jest to jednak ta część gazu, która nie zdołała wydostać się ze skały macierzystej. Same łupki mają bardzo ograniczoną zdolność do przepuszczania węglowodorów. Zwykle uwalniają się one z nieprzepuszczalnej skały macierzystej systemem naturalnych mikrospękań w strefach brzeżnych warstw bogatych w substancję organiczną łupków. Między innymi dlatego łupki zawierają znaczące ilości gazu wtedy, gdy ich warstwa ma stosunkowo dużą miąższość, przynajmniej około 30-50 m.

Wszystko to sprawia, że systemy węglowodorowe związane z gazem w łupkach są dużo prostsze od konwencjonalnych. Gaz nie przemieszcza się w górotworze, a do jego skumulowania nie jest potrzebna odrębna skała zbiornikowa, pułapka węglowodorowa czy skała uszczelniająca. Strefy nasycone gazem występują w sposób ciągły na rozległych obszarach, obejmujących zazwyczaj dziesiątki lub nawet setki kilometrów. Dzięki temu poszukiwania złóż gazu łupkowego są stosunkowo proste.

Aby powstały złoża gazu w łupkach, skała łupkowa musi być porowata, czyli mieć system mikroskopijnych, rozproszonych pustek, które mogłyby wypełnić węglowodory. Trzymając w ręku kawałek skały łupkowej, trudno sobie wyobrazić, by mogła ona zawierać puste przestrzenie zdolne do akumulowania gazu. W przypadku konwencjonalnych skał zbiornikowych łączna objętość porów skalnych stanowi zazwyczaj 10-20% objętości skały i można je zwykle dostrzec gołym okiem. Większość łupków natomiast charakteryzuje się niewielką porowatością, a objętość porów stanowi w nich mniej niż 1-5% objętości, zbyt mało, by pozyskiwanie gazu było opłacalne.

Wyjątkiem są łupki macierzyste, bogate w substancję organiczną. Rozproszone w skale mikroskopijne konglomeraty szczątków organicznych, przekształcając się w gaz ziemny, niejako „się wypalają", pozostawiając po sobie pustki skalne, zajmowane przez powstający gaz. Te mikroskopijne pory mają najczęściej wielkość 5-50 Å - dla porównania w konwencjonalnym zbiorniku wynosi ona od 1 µm do 1 mm. Im wyższa koncentracja substancji organicznej, tym z jednej strony większa ilość powstałego gazu, z drugiej - większa liczba porów skalnych, które może zapełnić gaz ziemny. Zawartość substancji organicznej jest więc kluczowym parametrem geologicznym, wyróżniającym łupki gazonośne. W rozpoznanych dotychczas formacjach łupków, z których w USA i Kanadzie pozyskuje się gaz ziemny, udział substancji organicznej wynosi objętościowo około 4-10%.

Łupki gazonośne tworzą zazwyczaj bardzo duże złoża - warstwa o miąższości np. 100 m może rozpościerać się w basenie o średnicy np. 50 km, z czego 10% wypełnia gaz, w dodatku sprężony. Nawet gdy uwzględnić, że przy obecnych ograniczeniach technologicznych na powierzchnię można wydobyć jedynie około jego 10-20%, to i tak będą to ilości gigantyczne. (...)

Nasza szansa
Eksploatacja niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego rozpoczęła intrygujący proces globalnej zmiany relacji energetycznych i powstawania nowych gałęzi gospodarki. Na razie jednak jedynymi krajami, gdzie w dużej skali udokumentowano ich istnienie, pozostają Stany Zjednoczone i Kanada. Polska jest natomiast najbardziej aktywnym spośród nowych obszarów poszukiwań tego typu złóż na świecie. Dokładna ocena zasobów gazu łupkowego w naszym kraju jest przedwczesna, ale wstępne, przybliżone oszacowania ilustrują skalę możliwości i wagę zagadnienia. Nie da się obecnie wykluczyć, że w najbliższym czasie nie będzie możliwe komercyjne produkowanie gazu łupkowego w Polsce, ale równie prawdopodobne jest, że nasz kraj będzie w tej dziedzinie samowystarczalny.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 02/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
08/2019
07/2019
Kalendarium
Sierpień
18
W 1868 r. francuski astronom Pierre Janssen, badając widmo korony słonecznej w trakcie zaćmienia, odkrył hel.
Warto przeczytać
Mistrz opowieści o zwierzętach, niemiecki etolog Vitus B. Dröscher powraca. W swojej książce "Ludzkie oblicze zwierząt" pokazuje, że w świecie zwierzęcym istnieją zjawiska, które zwykliśmy uważać za właściwe wyłącznie ludziom.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Paweł Poprawa | dodano: 2012-07-05
Energetyczna rewolucja

Pierwsze polskie wiercenie w poszukiwaniu gazu ziemnego w łupkach dolnego paleozoiku - Łebień LE-1 na Pomorzu, pomiędzy Łebą a Lęborkiem. (Dzięki uprzejmości Kamlesha Parmara, Lane Energy Poland).


Wszystko wskazuje na to, że za kilkanaście lat rozkład sił na świecie w dziedzinie surowców energetycznych może być zupełnie inny niż obecnie. I to nie za sprawą źródeł odnawialnych, ale nowo odkrywanych źródeł gazu, a nawet ropy naftowej, i rozwoju niezbędnych do ich eksploatacji technik. Ważnym elementem tej nowej układanki może się okazać również Polska.

Gaz ziemny, głównie metan, jest dla światowej gospodarki jednym z najważniejszych źródeł energii. Jego globalna konsumpcja szybko wzrasta, a wraz z nim zapotrzebowanie dla nowych źródeł. Perspektywa rosnącego popytu dotychczas sprawiała, że prognozowano systematyczny wzrost jego cen. Zachęcało to do kosztownych inwestycji w infrastrukturę eksportową, potrzebną do zasilania największych konsumentów gazu - na przykład w udostępnianie złóż w subarktycznych obszarach Rosji i konstruowanie nowych rurociągów z Rosji do Europy czy też budowę instalacji naziemnych i statków dla gazu LNG (gaz transportowany w stanie płynnym tankowcami) z myślą o odbiorcach w USA i wschodniej Azji.

W Stanach Zjednoczonych jednak przez ostatnie 20 lat zachodził niemal niepostrzeżenie proces, który całkowicie zmienił te perspektywy i związane z nimi plany gospodarcze. Zaczęto tam odkrywać i udostępniać niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego, zwłaszcza łupkowego (shale gas), lecz również gazu zamkniętego (tight gas) i tzw. metanu pokładów węgla (coal-bed methane). W kolejnych latach pierwszej dekady XXI wieku udokumentowano w USA, a później również w Kanadzie, kilkadziesiąt indywidualnych regionów geologicznych (tzw. basenów sedymentacyjnych), zawierających złoża gazu łupkowego. Wraz z kolejnymi odkryciami łączne, szacowane zasoby tego gazu w Ameryce Północnej w ostatnich latach błyskawicznie rosły. Podobnie szybko zwiększała się jego produkcja, osiągając obecnie blisko 20% amerykańskiej produkcji gazu.

Pierwszą istotną konsekwencją tego procesu była nadpodaż gazu ziemnego w USA, która przypadła na okres kryzysu ekonomicznego, w wyniku którego zapotrzebowanie na gaz się zmniejszyło. W rezultacie w przełomowym okresie drugiej połowy 2008 roku i pierwszej połowy 2009 cena gazu ziemnego (metanu) w Stanach Zjednoczonych spadła z blisko 14 dolarów za milion BTU (brytyjskich jednostek termicznych) do 3-4 dolarów i na tym poziomie utrzymuje się do dziś. Ocenia się, że nominalna oszczędność dla konsumentów gazu w USA, a w konsekwencji korzyść dla gospodarki tego kraju, wynikła z tego spadku ceny, przewyższa łączne nakłady amerykańskiej administracji federalnej na wspomaganie systemu bankowego i przemysłu oraz na inne formy stymulacji gospodarki USA w czasie ostatniego kryzysu - przemysł produkujący gaz z niekonwencjonalnych złóż tworzy znacznie większą liczbę miejsc pracy, wymaga również dużo większych inwestycji w poszukiwania i produkcję w porównaniu ze złożami konwencjonalnymi.

Pojawienie się nowego źródła gazu ziemnego szybko przyniosło też skutki globalne. Stany Zjednoczone stały się obecnie, dzięki dodatkowej produkcji gazu z łupków, największym na świecie producentem gazu ziemnego, wyprzedzając Rosję. USA, będące wcześniej znaczącym importerem gazu LNG, są dziś nieomal w zakresie gazu ziemnego samowystarczalne, a dotychczasowi eksporterzy musieli się rozejrzeć za nowymi rynkami zbytu. Ta nadpodaż gazu LNG sprawiła, że jego cena na wielu rynkach bardzo spadła. Przykładowo, gaz LNG stał się w Europie tańszy od gazu sprzedawanego przez Rosjan.

Spadek cen i wzrost konkurencji na światowych rynkach przyniósł spore rozczarowanie największym eksporterom gazu ziemnego i krajom inwestującym w przyszłe możliwości jego eksportu, głównie Rosji oraz arabskim krajom rejonu Zatoki Perskiej i północnej Afryki. Skurczyły się przychody producentów gazu ziemnego, a także możliwość ich politycznego oddziaływania na jego odbiorców, głównie kraje wysokorozwinięte, co wpłynęło na globalną geopolitykę.

Te zmiany na północnoamerykańskim i światowym rynku energetycznym były skutkiem odkryć i udostępnienia złóż gazu łupkowego praktycznie w jednym tylko kraju - w USA. A nie ma powodu, by podobne złoża nie występowały gdzie indziej. Istnienie bardzo obfitych złóż gazu łupkowego już udokumentowano i częściowo udostępniono je w Kanadzie. Możliwości ich występowania stwierdzono ponadto w Argentynie, Australii, Chinach, Rosji (głównie w zachodniej Syberii), krajach regionu Zatoki Perskiej, Turcji, północnej Afryce i RPA. Jednak najintensywniejsze prace prowadzi się obecnie w Europie, zwłaszcza w północnej i wschodniej Polsce.

Innymi budzącymi nadzieje obszarami Europy są północno-zachodnie oraz południowo-zachodnie Niemcy, Holandia, południowa Szwecja (Skania), południowo-wschodnia Francja (rejon Marsylii), Austria (basen wiedeński), środkowa Anglia, Rumunia, Bułgaria oraz Ukraina. Prawdopodobnie lista ta jest dalece niepełna, ponieważ skały, które mogą zawierać złoża gazu łupkowego, występują na Ziemi powszechnie.

Jeśli przyjąć, że choćby tylko dla części z tych obszarów prognozy się potwierdzą, światowe rynki energetyczne czeka prawdziwa rewolucja. Zasoby gazu łupkowego w krajach będących tradycyjnymi eksporterami gazu, nie będą wprawdzie miały w najbliższej przyszłości większego znaczenia, ponieważ jego produkcja jest zdecydowania droższa od produkcji gazu konwencjonalnego, jednak wiele basenów sedymentacyjnych, w których może występować gaz łupkowy, znajduje się w krajach wysokorozwiniętych, dotychczas głównych importerów gazu.


Gaz łupkowy - co to takiego?
Gaz ziemny składa się głównie z metanu, z domieszką wyższych gazów węglowodorowych, takich jak etan, propan czy butan, a niekiedy zawiera także domieszki gazów niewęglowodorowych, np. azotu, rzadziej dwutlenku węgla czy siarkowodoru. Gazy te powstają w wyniku rozkładu szczątków organicznych pod wpływem oddziaływania na nie wysokiej temperatury, występującej na dużej głębokości. Znacznie rzadziej powstają płycej pod wpływem bakteryjnego rozkładu substancji organicznej. By utworzyły się geologicznie zauważalne i gospodarczo istotne ilości gazu ziemnego, jej koncentracja w skale musi być znaczna. Zdarza się to najczęściej w niektórych skałach ilasto-mułowcowych, a ponieważ zwykle są one łupliwe, potocznie określa się je łupkami. Skały bogate w substancję organiczną, z których w basenie sedymentacyjnym najpierw przy niższych temperaturach powstaje ropa naftowa, a następnie w wyższych gaz ziemny, określa się w geologii macierzystymi.

W przypadku konwencjonalnych nagromadzeń gazu lub ropy, węglowodory te wydostają się ze skały macierzystej do przewarstwiających się niekiedy z łupkami porowatych skał, takich jak piaskowce czy wapienie, nasyconych zasolonymi i zmineralizowanymi wodami. Gaz ziemny lub ropa naftowa, jako lżejsze od wody, przesączają się przez te porowate skały ku górze. Z powodu często skomplikowanego ułożenia warstw skalnych w górotworze w sprzyjających warunkach droga migracji węglowodorów ku powierzchni się zamyka i zatrzymują się one w tzw. pułapce naftowej, tworząc złoże konwencjonalne. W obrębie pułapki muszą występować porowate skały zbiornikowe, a zamykać ją uszczelniające, które uniemożliwiają migrację węglowodorów - np. pokłady soli i innych ewaporatów lub też większość łupków.

Powierzchnia konwencjonalnych pułapek jest zazwyczaj ograniczona, a w dodatku występują one na głębokości kilku kilometrów, więc wiercenia poszukiwawcze obarczone są wysokim ryzykiem niepowodzenia. Po nawierceniu konwencjonalnego złoża następuje z reguły samoczynny przypływ gazu do wiertniczego otworu produkcyjnego; gaz przesącza się przez skałę zbiornikową ze stosunkowo dużej strefy drenażu.

Gaz łupkowy jest pod względem genezy taki sam jak konwencjonalny i powstaje w tych samych skałach macierzystych, tj. łupkach bogatych w substancję organiczną. Jest to jednak ta część gazu, która nie zdołała wydostać się ze skały macierzystej. Same łupki mają bardzo ograniczoną zdolność do przepuszczania węglowodorów. Zwykle uwalniają się one z nieprzepuszczalnej skały macierzystej systemem naturalnych mikrospękań w strefach brzeżnych warstw bogatych w substancję organiczną łupków. Między innymi dlatego łupki zawierają znaczące ilości gazu wtedy, gdy ich warstwa ma stosunkowo dużą miąższość, przynajmniej około 30-50 m.

Wszystko to sprawia, że systemy węglowodorowe związane z gazem w łupkach są dużo prostsze od konwencjonalnych. Gaz nie przemieszcza się w górotworze, a do jego skumulowania nie jest potrzebna odrębna skała zbiornikowa, pułapka węglowodorowa czy skała uszczelniająca. Strefy nasycone gazem występują w sposób ciągły na rozległych obszarach, obejmujących zazwyczaj dziesiątki lub nawet setki kilometrów. Dzięki temu poszukiwania złóż gazu łupkowego są stosunkowo proste.

Aby powstały złoża gazu w łupkach, skała łupkowa musi być porowata, czyli mieć system mikroskopijnych, rozproszonych pustek, które mogłyby wypełnić węglowodory. Trzymając w ręku kawałek skały łupkowej, trudno sobie wyobrazić, by mogła ona zawierać puste przestrzenie zdolne do akumulowania gazu. W przypadku konwencjonalnych skał zbiornikowych łączna objętość porów skalnych stanowi zazwyczaj 10-20% objętości skały i można je zwykle dostrzec gołym okiem. Większość łupków natomiast charakteryzuje się niewielką porowatością, a objętość porów stanowi w nich mniej niż 1-5% objętości, zbyt mało, by pozyskiwanie gazu było opłacalne.

Wyjątkiem są łupki macierzyste, bogate w substancję organiczną. Rozproszone w skale mikroskopijne konglomeraty szczątków organicznych, przekształcając się w gaz ziemny, niejako „się wypalają", pozostawiając po sobie pustki skalne, zajmowane przez powstający gaz. Te mikroskopijne pory mają najczęściej wielkość 5-50 Å - dla porównania w konwencjonalnym zbiorniku wynosi ona od 1 µm do 1 mm. Im wyższa koncentracja substancji organicznej, tym z jednej strony większa ilość powstałego gazu, z drugiej - większa liczba porów skalnych, które może zapełnić gaz ziemny. Zawartość substancji organicznej jest więc kluczowym parametrem geologicznym, wyróżniającym łupki gazonośne. W rozpoznanych dotychczas formacjach łupków, z których w USA i Kanadzie pozyskuje się gaz ziemny, udział substancji organicznej wynosi objętościowo około 4-10%.

Łupki gazonośne tworzą zazwyczaj bardzo duże złoża - warstwa o miąższości np. 100 m może rozpościerać się w basenie o średnicy np. 50 km, z czego 10% wypełnia gaz, w dodatku sprężony. Nawet gdy uwzględnić, że przy obecnych ograniczeniach technologicznych na powierzchnię można wydobyć jedynie około jego 10-20%, to i tak będą to ilości gigantyczne. (...)

Nasza szansa
Eksploatacja niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego rozpoczęła intrygujący proces globalnej zmiany relacji energetycznych i powstawania nowych gałęzi gospodarki. Na razie jednak jedynymi krajami, gdzie w dużej skali udokumentowano ich istnienie, pozostają Stany Zjednoczone i Kanada. Polska jest natomiast najbardziej aktywnym spośród nowych obszarów poszukiwań tego typu złóż na świecie. Dokładna ocena zasobów gazu łupkowego w naszym kraju jest przedwczesna, ale wstępne, przybliżone oszacowania ilustrują skalę możliwości i wagę zagadnienia. Nie da się obecnie wykluczyć, że w najbliższym czasie nie będzie możliwe komercyjne produkowanie gazu łupkowego w Polsce, ale równie prawdopodobne jest, że nasz kraj będzie w tej dziedzinie samowystarczalny.