ziemia
Autor: Szymon Zdziebłowski | dodano: 2012-07-05
Kreacje czy wizje

Płaskowyż Tasili Wan Ahdżar w Algierii cechuje wielkie bogactwo form sztuki naskalnej.


Czy sztuka naskalna jest sztuką?

W artystyczne umiejętności naszych przodków początkowo nikt nie wierzył. Gdy w 1879 roku w jaskini w hiszpańskiej Altamirze przypadkowo natrafiono na liczne malowidła naskalne, ukazujące dziesiątki bizonów, odkrywcy zarzucono wręcz oszustwo. Po kilku dziesięcioleciach i coraz to nowych znaleziskach w kolejnych europejskich jaskiniach, poddali się nawet najwięksi sceptycy - nasi przodkowie już co najmniej kilkanaście tysięcy lat temu wykonywali dzieła sztuki. Ale czy była to sztuka również w ich własnym mniemaniu?

Pierwsze wnioski europejskich badaczy sprzed 100 lat należy uznać za spontaniczne i pozbawione teoretycznych podstaw. Przyjęto proste interpretacje będące w zasadzie romantycznymi wyobrażeniami o naszych przodkach i zignorowano ustalenia archeologów - ryty i malunki miały być po prostu wykonywane dla przyjemności w wolnym czasie. Pośród innych teorii znalazły się również totemizm: modły do zwierząt ukazanych na skałach, czy magia łowiecka: przedstawienie momentu ugodzenia zwierzyny miało służyć za dobrą wróżbę przed polowaniem.

W latach 50. i 60. XX wieku André Leroi-Gourhan, francuski archeolog, autor wielu publikacji na temat pradziejowych wierzeń, i Annette Laming-Emperaire, archeolog specjalizująca się w sztuce naskalnej, odrzucili te założenia i zaproponowali wyjaśnienia strukturalistyczne - jaskinię z malowidłami potraktowali jako jedną spójną całość. Leroi-Gourhan uznał, że wszystkie znane z paleolitycznych jaskiń przedstawienia zwierząt symbolizują binarny świat damsko-męski. Główną zasługą zastosowania myśli strukturalistycznej było jednak co innego - uporządkowanie i powiązanie ze sobą poszczególnych motywów. Niestety, w pierwszych dekadach drugiej połowy XX wieku badacze sztuki naskalnej nie byli traktowani zbyt serio przez archeologów, co nie przysłużyło się tej dziedzinie. Fachowcy zaczęli się wykruszać, a na ich miejsce pojawiali się entuzjaści i amatorzy pozbawieni wiedzy archeologicznej.

Przez ostatnie półwiecze dokonywano spektakularnych odkryć, które cofnęły datowanie galerii skalnych o tysiąclecia. Przykładowo 18 grudnia 1994 roku grupa speleologów kierowana przez Jeana-Marie Chauveta, francuskiego speleologa, spenetrowała nieznaną jaskinię w Ardèche w południowo-wschodniej Francji. Odkryli olbrzymią podziemną galerię składającą się z malunków przedstawiających niezliczone zwierzęta: lwy, jelenie, bizony, nosorożce. A co najważniejsze udało się ustalić ich wiek na ok. 30 tys. lat - czyli są dwukrotnie starsze od słynnych malowideł z Lascaux czy Altamiry. Mimo tych licznych znalezisk przełom w ich interpretacji nastąpił dopiero niedawno, a analiza wizerunków naskalnych stała się jedną z bardziej twórczych dziedzin archeologii.

Teoria transu
Naukowcy większą uwagę zwrócili na znaki geometryczne, od dawna już intrygujące, mniej jednak niż wizerunki zwierząt i ludzi. Ostatnie analizy wykazały, że liczba form geometrycznych jest nie mniejsza od liczby przedstawień figuralnych. Co ciekawe, najczęściej towarzyszą tym ostatnim, a bywają nawet na nie nałożone, a co jeszcze bardziej interesujące - niektóre z nich znajduje się na skałach na całym świecie. Dr hab. Andrzej Rozwadowski, badacz sztuki naskalnej z Instytutu Wschodniego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, pewne symbole odkrył pośród syberyjskich przedstawień naskalnych. Inni badacze odnotowali podobne motywy w Australii czy Ameryce.

Homogeniczność niektórych wzorów znajdowanych na skałach dała asumpt do stworzenia nowej teorii wyjaśniającej ten fenomen. Jednolitość figur geometrycznych rozsianych na całym globie w czasie i przestrzeni wytłumaczyć można, odwołując się do zjawiska tzw. obrazów entoptycznych. Ten zagadkowy termin określa obrazy powstałe w mózgu człowieka na skutek doświadczeń ekstatyczno-wizyjnych. Osobami, które oddawały się tego typu praktykom, byli w pradziejach szamani. (...)

Znaki - spirale, meandry, okręgi, kratki, zygzaki - obserwowane w czasie transu są i były identyczne dla wszystkich ludzi. Ich znaczenie bywało odmienne w różnych częściach świata. Badaczom udało się odkryć mechanizm powstawania wizerunków, a nie ich znaczenie. W trans wprawiano się na rozmaite sposoby - w przypadku ludzi paleolitycznych wystarczająca mogła być aura ciemnej i wilgotnej jaskini. Być może stosowano środki halucynogenne. W tym kontekście ciekawie prezentują się badania barwników stosowanych do malowania zwierząt w Pech-Merle, jednej z paleolitycznych jaskiń we Francji. Okazało się, że zawierały toksyczny tlenek manganu, który ma właściwości halucynogenne. Tworząc naskalne wizerunki, barwnik brano do ust i wydmuchiwano.

 

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 04/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2020
09/2020
Kalendarium
Wrzesień
27
W 1905 r. Albert Einstein opublikował pracę o równoważności masy i energii.
Warto przeczytać
Natura szaleje. Gdy dojdziemy do podstawowych praw fizyki, do samego fundamentu, znajdziemy się w domenie szaleństwa i chaosu, gdzie wiedza staje się wyobraźnią i odwrotnie. To miejsce, w którym na każdym kroku czają się wszechświaty równoległe i zadziwiające paradoksy, a przedmioty nie muszą zważać na przestrzeń ani czas.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Szymon Zdziebłowski | dodano: 2012-07-05
Kreacje czy wizje

Płaskowyż Tasili Wan Ahdżar w Algierii cechuje wielkie bogactwo form sztuki naskalnej.


Czy sztuka naskalna jest sztuką?

W artystyczne umiejętności naszych przodków początkowo nikt nie wierzył. Gdy w 1879 roku w jaskini w hiszpańskiej Altamirze przypadkowo natrafiono na liczne malowidła naskalne, ukazujące dziesiątki bizonów, odkrywcy zarzucono wręcz oszustwo. Po kilku dziesięcioleciach i coraz to nowych znaleziskach w kolejnych europejskich jaskiniach, poddali się nawet najwięksi sceptycy - nasi przodkowie już co najmniej kilkanaście tysięcy lat temu wykonywali dzieła sztuki. Ale czy była to sztuka również w ich własnym mniemaniu?

Pierwsze wnioski europejskich badaczy sprzed 100 lat należy uznać za spontaniczne i pozbawione teoretycznych podstaw. Przyjęto proste interpretacje będące w zasadzie romantycznymi wyobrażeniami o naszych przodkach i zignorowano ustalenia archeologów - ryty i malunki miały być po prostu wykonywane dla przyjemności w wolnym czasie. Pośród innych teorii znalazły się również totemizm: modły do zwierząt ukazanych na skałach, czy magia łowiecka: przedstawienie momentu ugodzenia zwierzyny miało służyć za dobrą wróżbę przed polowaniem.

W latach 50. i 60. XX wieku André Leroi-Gourhan, francuski archeolog, autor wielu publikacji na temat pradziejowych wierzeń, i Annette Laming-Emperaire, archeolog specjalizująca się w sztuce naskalnej, odrzucili te założenia i zaproponowali wyjaśnienia strukturalistyczne - jaskinię z malowidłami potraktowali jako jedną spójną całość. Leroi-Gourhan uznał, że wszystkie znane z paleolitycznych jaskiń przedstawienia zwierząt symbolizują binarny świat damsko-męski. Główną zasługą zastosowania myśli strukturalistycznej było jednak co innego - uporządkowanie i powiązanie ze sobą poszczególnych motywów. Niestety, w pierwszych dekadach drugiej połowy XX wieku badacze sztuki naskalnej nie byli traktowani zbyt serio przez archeologów, co nie przysłużyło się tej dziedzinie. Fachowcy zaczęli się wykruszać, a na ich miejsce pojawiali się entuzjaści i amatorzy pozbawieni wiedzy archeologicznej.

Przez ostatnie półwiecze dokonywano spektakularnych odkryć, które cofnęły datowanie galerii skalnych o tysiąclecia. Przykładowo 18 grudnia 1994 roku grupa speleologów kierowana przez Jeana-Marie Chauveta, francuskiego speleologa, spenetrowała nieznaną jaskinię w Ardèche w południowo-wschodniej Francji. Odkryli olbrzymią podziemną galerię składającą się z malunków przedstawiających niezliczone zwierzęta: lwy, jelenie, bizony, nosorożce. A co najważniejsze udało się ustalić ich wiek na ok. 30 tys. lat - czyli są dwukrotnie starsze od słynnych malowideł z Lascaux czy Altamiry. Mimo tych licznych znalezisk przełom w ich interpretacji nastąpił dopiero niedawno, a analiza wizerunków naskalnych stała się jedną z bardziej twórczych dziedzin archeologii.

Teoria transu
Naukowcy większą uwagę zwrócili na znaki geometryczne, od dawna już intrygujące, mniej jednak niż wizerunki zwierząt i ludzi. Ostatnie analizy wykazały, że liczba form geometrycznych jest nie mniejsza od liczby przedstawień figuralnych. Co ciekawe, najczęściej towarzyszą tym ostatnim, a bywają nawet na nie nałożone, a co jeszcze bardziej interesujące - niektóre z nich znajduje się na skałach na całym świecie. Dr hab. Andrzej Rozwadowski, badacz sztuki naskalnej z Instytutu Wschodniego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, pewne symbole odkrył pośród syberyjskich przedstawień naskalnych. Inni badacze odnotowali podobne motywy w Australii czy Ameryce.

Homogeniczność niektórych wzorów znajdowanych na skałach dała asumpt do stworzenia nowej teorii wyjaśniającej ten fenomen. Jednolitość figur geometrycznych rozsianych na całym globie w czasie i przestrzeni wytłumaczyć można, odwołując się do zjawiska tzw. obrazów entoptycznych. Ten zagadkowy termin określa obrazy powstałe w mózgu człowieka na skutek doświadczeń ekstatyczno-wizyjnych. Osobami, które oddawały się tego typu praktykom, byli w pradziejach szamani. (...)

Znaki - spirale, meandry, okręgi, kratki, zygzaki - obserwowane w czasie transu są i były identyczne dla wszystkich ludzi. Ich znaczenie bywało odmienne w różnych częściach świata. Badaczom udało się odkryć mechanizm powstawania wizerunków, a nie ich znaczenie. W trans wprawiano się na rozmaite sposoby - w przypadku ludzi paleolitycznych wystarczająca mogła być aura ciemnej i wilgotnej jaskini. Być może stosowano środki halucynogenne. W tym kontekście ciekawie prezentują się badania barwników stosowanych do malowania zwierząt w Pech-Merle, jednej z paleolitycznych jaskiń we Francji. Okazało się, że zawierały toksyczny tlenek manganu, który ma właściwości halucynogenne. Tworząc naskalne wizerunki, barwnik brano do ust i wydmuchiwano.