ziemia
Autor: Piotr Ślipiński | dodano: 2012-07-09
Cukier za ochronę

Mrówki z podrodziny Myrmicinae z wielkim oddaniem chronią swoje mszyce, nie dopuszczą w ich pobliże żadnego intruza. (fot. © Piotr Ślipiński)


Od milionów lat niezwykła symbioza łączy dwie odmienne grupy owadów - mrówki i mszyce. Wszystko przez wysokoenergetyczną wydzielinę zawierającą mnóstwo cukrów.

Mrówka niespokojnie porusza czułkami, by złowić rozproszone w powietrzu cząsteczki zapachu. Czuje jeszcze kuszący smak cukrowej wydzieliny, którą podzieliła się z nią towarzyszka. Podbiega do przodu, wraca, zatacza koła i nagle odnajduje ślad zapachowy poprzedniczek przemierzających tę drogę zaledwie minutę temu. Wiedziona nieomylną wonią, rusza w ślad za nimi, starając się pozostać na niewidzialnej dla człowieka autostradzie feromonów. W pewnej chwili wyczuwa, że nie jest sama - na wprost niej stoi obcy, dziwne pachnący obiekt. Ostrożnie podchodzi, uważnie badając otoczenie czułkami. Nagle wszystkie sensilla (włoski czuciowe) błyskawicznie przekazują do jej mózgu ostrzegawczy impuls sprawiający, że żuwaczki rozwierają się gotowe do starcia, odwłok zostaje podwinięty pod ciało, a rozdrażniony owad gwałtownie rusza do ataku na robotnicę z obcej kolonii. Tuż obok świeżo odkryta grupa mszyc leniwie wysysa soki roślinne, nieświadoma, że o „prawo własności" do niej toczy się właśnie zażarty bój między dwiema koloniami mrówek.

Sześcionogie stada
Ponieważ z symbiozy pokarmowej (trofobiozy) mrówek i pluskwiaków, do których należą mszyce, wynika wiele obustronnych korzyści, stała się ona jedną z najskuteczniejszych technik współpracy w historii ekosystemów lądowych. Mrówki są gotowe ginąć w obronie swoich „mlecznych stad", które składają się z mszyc lub czasem z pluskwiaków należących do nadrodziny czerwców. Efektywność ochrony jest na tyle duża, że mszyce pozostające pod opieką mrówek mają o wiele cieńszą woskową warstwę ochronną na powierzchni ciała niż inne ich gatunki.

Mrówki zarządzają swoim inwentarzem aktywnie, niczym ludzie - chronią go przed niebezpieczeństwami i regularnie „doją". Kontrolują też jego liczebność, w razie potrzeby zabijając nadmiar osobników (najczęściej tych, których nie potrzebują lub nie są w stanie dozorować). Czasem przenoszą też stado na nowe miejsce, zwykle w momencie kiedy coś mu zagraża lub kiedy roślina żywicielska jest już osłabiona i nie oferuje owadom odpowiednich warunków. Tak zachowują się np. tropikalne mrówki nomadyczne (Dolichoderus cuspidatus) z Malezji, codziennie transportujące czerwce ze swojego gniazda na najdogodniejsze miejsca wypasu i pokonujące niejednokrotnie nawet kilkadziesiąt metrów. Przenoszone pluskwiaki cierpliwie znoszą cały proces i nie opierają się robotnicom. Czerwce z rodzaju Hippeococcus (żyjące na Jawie) w momencie zagrożenia nie tylko pozwalają się przenosić, ale też same wdrapują się na grzbiety mrówek, przyczepiając się do nich chwytnymi nogami i przyssawkami na stopach. Posiadanie własnego stada ma na tyle istotne znaczenie dla funkcjonowania mrówczej kolonii - szczególnie w początkowym etapie jej rozwoju - że królowe niektórych gatunków transportują czerwce w żuwaczkach już podczas lotu godowego, by natychmiast po wylądowaniu założyć nową hodowlę. (...)

Drink przez rurkę
Słodka wydzielina mszyc stanowi dla mrówek surowiec o znaczeniu „strategicznym". Co ciekawe, jest ona po prostu wydaliną. Powstaje z soku roślinnego, który przechodząc przez przewód pokarmowy mszycy, zmienia swój skład - traci część aminokwasów i cukrów, za to wzbogaca się w inne aminokwasy, sole mineralne, witaminy i kwasy organiczne. Syntetyzowane aminokwasy to produkt endosymbiotycznych bakterii przetwarzających zbędne produkty przemiany materii gospodarza. Mszycom najwyraźniej bardziej się opłaca częściowa ekstrakcja substancji odżywczych z dużych ilości soku niż całkowite strawienie małej porcji pożywienia. Konieczne jednak staje się pozbywanie jego nadmiaru - przez dwa syfony położone na odwłoku - tutaj z pomocą chętnie przychodzą mrówki, które bębnią czułkami po odwłokach mszyc, nakłaniając je do wydzielenia kropelki spadzi. Produkcja może być niezwykle intensywna: masa wytworzonej w ciągu godziny wydzieliny czasami przewyższa o jedną trzecią wagę mszycy. (...)

Mszyca może również sama zachęcać mrówki do „drinka", wypuszczając kropelkę spadzi na zewnątrz. Gdy mrówka się nie pojawia, mszyca potrafi wchłonąć płyn i dalej czekać na wydojenie. Ochlapanie się wydaliną może być dla mszycy groźne, ponieważ spadź stanowi doskonałą pożywkę dla różnego rodzaju grzybów.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 07/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2018
11/2018
Kalendarium
Grudzień
10

W 1901 r. po raz pierwszy przyznano Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Autor bestsellerowej "Przyszłości umysłu" wkracza na niezbadane obszary astrofizyki, sztucznej inteligencji i nowoczesnej techniki, by przedstawić zapierającą dech w piersiach wizję naszej przyszłości w kosmosie i ostatecznego celu ludzkości.

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Piotr Ślipiński | dodano: 2012-07-09
Cukier za ochronę

Mrówki z podrodziny Myrmicinae z wielkim oddaniem chronią swoje mszyce, nie dopuszczą w ich pobliże żadnego intruza. (fot. © Piotr Ślipiński)


Od milionów lat niezwykła symbioza łączy dwie odmienne grupy owadów - mrówki i mszyce. Wszystko przez wysokoenergetyczną wydzielinę zawierającą mnóstwo cukrów.

Mrówka niespokojnie porusza czułkami, by złowić rozproszone w powietrzu cząsteczki zapachu. Czuje jeszcze kuszący smak cukrowej wydzieliny, którą podzieliła się z nią towarzyszka. Podbiega do przodu, wraca, zatacza koła i nagle odnajduje ślad zapachowy poprzedniczek przemierzających tę drogę zaledwie minutę temu. Wiedziona nieomylną wonią, rusza w ślad za nimi, starając się pozostać na niewidzialnej dla człowieka autostradzie feromonów. W pewnej chwili wyczuwa, że nie jest sama - na wprost niej stoi obcy, dziwne pachnący obiekt. Ostrożnie podchodzi, uważnie badając otoczenie czułkami. Nagle wszystkie sensilla (włoski czuciowe) błyskawicznie przekazują do jej mózgu ostrzegawczy impuls sprawiający, że żuwaczki rozwierają się gotowe do starcia, odwłok zostaje podwinięty pod ciało, a rozdrażniony owad gwałtownie rusza do ataku na robotnicę z obcej kolonii. Tuż obok świeżo odkryta grupa mszyc leniwie wysysa soki roślinne, nieświadoma, że o „prawo własności" do niej toczy się właśnie zażarty bój między dwiema koloniami mrówek.

Sześcionogie stada
Ponieważ z symbiozy pokarmowej (trofobiozy) mrówek i pluskwiaków, do których należą mszyce, wynika wiele obustronnych korzyści, stała się ona jedną z najskuteczniejszych technik współpracy w historii ekosystemów lądowych. Mrówki są gotowe ginąć w obronie swoich „mlecznych stad", które składają się z mszyc lub czasem z pluskwiaków należących do nadrodziny czerwców. Efektywność ochrony jest na tyle duża, że mszyce pozostające pod opieką mrówek mają o wiele cieńszą woskową warstwę ochronną na powierzchni ciała niż inne ich gatunki.

Mrówki zarządzają swoim inwentarzem aktywnie, niczym ludzie - chronią go przed niebezpieczeństwami i regularnie „doją". Kontrolują też jego liczebność, w razie potrzeby zabijając nadmiar osobników (najczęściej tych, których nie potrzebują lub nie są w stanie dozorować). Czasem przenoszą też stado na nowe miejsce, zwykle w momencie kiedy coś mu zagraża lub kiedy roślina żywicielska jest już osłabiona i nie oferuje owadom odpowiednich warunków. Tak zachowują się np. tropikalne mrówki nomadyczne (Dolichoderus cuspidatus) z Malezji, codziennie transportujące czerwce ze swojego gniazda na najdogodniejsze miejsca wypasu i pokonujące niejednokrotnie nawet kilkadziesiąt metrów. Przenoszone pluskwiaki cierpliwie znoszą cały proces i nie opierają się robotnicom. Czerwce z rodzaju Hippeococcus (żyjące na Jawie) w momencie zagrożenia nie tylko pozwalają się przenosić, ale też same wdrapują się na grzbiety mrówek, przyczepiając się do nich chwytnymi nogami i przyssawkami na stopach. Posiadanie własnego stada ma na tyle istotne znaczenie dla funkcjonowania mrówczej kolonii - szczególnie w początkowym etapie jej rozwoju - że królowe niektórych gatunków transportują czerwce w żuwaczkach już podczas lotu godowego, by natychmiast po wylądowaniu założyć nową hodowlę. (...)

Drink przez rurkę
Słodka wydzielina mszyc stanowi dla mrówek surowiec o znaczeniu „strategicznym". Co ciekawe, jest ona po prostu wydaliną. Powstaje z soku roślinnego, który przechodząc przez przewód pokarmowy mszycy, zmienia swój skład - traci część aminokwasów i cukrów, za to wzbogaca się w inne aminokwasy, sole mineralne, witaminy i kwasy organiczne. Syntetyzowane aminokwasy to produkt endosymbiotycznych bakterii przetwarzających zbędne produkty przemiany materii gospodarza. Mszycom najwyraźniej bardziej się opłaca częściowa ekstrakcja substancji odżywczych z dużych ilości soku niż całkowite strawienie małej porcji pożywienia. Konieczne jednak staje się pozbywanie jego nadmiaru - przez dwa syfony położone na odwłoku - tutaj z pomocą chętnie przychodzą mrówki, które bębnią czułkami po odwłokach mszyc, nakłaniając je do wydzielenia kropelki spadzi. Produkcja może być niezwykle intensywna: masa wytworzonej w ciągu godziny wydzieliny czasami przewyższa o jedną trzecią wagę mszycy. (...)

Mszyca może również sama zachęcać mrówki do „drinka", wypuszczając kropelkę spadzi na zewnątrz. Gdy mrówka się nie pojawia, mszyca potrafi wchłonąć płyn i dalej czekać na wydojenie. Ochlapanie się wydaliną może być dla mszycy groźne, ponieważ spadź stanowi doskonałą pożywkę dla różnego rodzaju grzybów.