ziemia
Autor: Mateusz Tabin | dodano: 2012-07-09
Władcy marionetek

Ślimak, ślimak wystaw rogi... Przywry udające gąsienice (widoczne w czułkach ślimaka) przyciągają uwagę ptaków.


Wykorzystują i porzucają, a ich przystosowania mogą zadziwić.

Słowo „pasożyt" u większości z nas budzi skojarzenia z zapamiętanymi z lekcji biologii niezbyt urodziwymi, niemal niezdolnymi do ruchu robakami, takimi jak glista ludzka czy tasiemiec, przebywającymi we wnętrznościach nieświadomych ich obecności stworzeń. Ewolucja - przez setki tysięcy lat trwania tych intymnych relacji - zredukowała ciała pasożytów do minimum, pozostawiając im jedynie niezbędne narządy. Ta sama ewolucja obdarzyła jednak pasożyty niemal perfekcyjnymi umiejętnościami wykorzystywania żywiciela; często niezwykle wyrafinowanymi.

Pasożyty dzieli się zwykle na dwie grupy: obligatoryjne - niebędące w stanie przeżyć poza organizmem gospodarza, oraz fakultatywne - wykorzystujące nosiciela tylko przez pewien okres swojego życia (zazwyczaj larwalny). Cykl życiowy pasożytów często bywa skomplikowany, z wieloma żywicielami pośrednimi i postaciami, pod jakimi powodują kolejne zakażenia. Droga, którą najczęściej pokonują pomiędzy kolejnymi żywicielami, jest zgodna z łańcuchem pokarmowym. Przykładowo, żywicielami bruzdogłowca szerokiego są kolejno: oczlik (niewielki skorupiak), ryba pożerająca oczlika, i wreszcie ssak, który zjadł zarażoną rybę. Zdarza się jednak, że z nieznanych przyczyn ewolucja doprowadza do sytuacji, w której pasożyt musi „kombinować", aby dostać się do żywiciela docelowego.

Jednym z najwcześniej poznanych „kombinujących" pasożytów jest motyliczka wątrobowa (Dicrocoelium dendriticum). Jej pierwszym żywicielem jest ślimak, zjadający wraz z roślinami, którymi się żywi, jaja składane przez motyliczkę. Już w ślimaku motyliczka przechodzi kolejne stadia rozwojowe, by wreszcie wraz z jego śluzem wydostać się na zewnątrz. Kolejnym organizmem, w którym się rozwija, jest mrówka. Nie byłoby może w tych podróżach niczego szczególnie dziwnego, gdyby nie sposób, w jaki motyliczka trafia do swojego żywiciela ostatecznego, czyli bydła.

Zdawałoby się, że jedyna droga, jaką ma do wyboru, wiedzie przez układ pokarmowy mrówki. Przy odrobinie szczęścia mogłaby wtedy zostać połknięta na przykład przez krowę lub owcę wraz z mrówczymi odchodami. Okazuje się jednak, że motyliczka wykorzystuje znacznie bardziej wyrafinowaną strategię. Gdy jej larwa trafi do przewodu pokarmowego owada, natychmiast rozpoczyna wędrówkę do „centrum dowodzenia", umiejscawiając się w pobliżu zwojów nerwowych, a następnie przejmuje władzę nad zachowaniem owada.

W nieustalony jeszcze dokładnie sposób (najprawdopodobniej dzięki produkowanym przez siebie neuroprzekaźnikom, czyli substancjom uczestniczącym w procesie przekazywania informacji między neuronami) motyliczka zamienia mrówkę w zombi. Za dnia owad zachowuje się zupełnie normalnie, wykonując wszystkie mrówcze obowiązki. Kiedy jednak zapada zmierzch, opuszcza bezpieczne mrowisko, wspina się na wysokie źdźbła traw, u szczytu wgryzając się szczękami w soczystą roślinę, i... pozostaje już tam sparaliżowana. Gdy temperatura wzrośnie do ok. 20°C, mrówka odzyskuje władzę nad własnym ciałem i jak gdyby nigdy nic wraca do swoich obowiązków. Jednak kolejną noc ponownie spędzi na szczycie źdźbła. Nietrudno się domyślić, że rytuał trwa do chwili, gdy mrówka zostanie wreszcie zjedzona przez pasące się zwierzę.

nym pasożytem potrafiącym narzucić swoją wolę gospodarzowi jest Leucochloridium paradoxum, również należący do gromady przywr. Jego żywicielem pośrednim są ślimaki, a ostatecznym ptaki. Nie jest to najszczęśliwszy dla pasożyta układ, gdyż wbrew pozorom ślimaki nie należą do ulubionych przez ptaki pokarmów. Przywra potrafi jednak rozegrać i tak rozdane karty.

Gdy wreszcie uda się jej trafić do ciała mięczaka, dojrzewa i zaczyna wędrować do jego czułków. Dotąd unikający światła i drapieżników ślimak, po zarażeniu wędruje dziarsko prosto w kierunku słońca, wchodząc nawet na wysokie rośliny. Tymczasem przywra, która dotarła w międzyczasie do czułka ślimaka, przybiera intensywny jaskrawozielony kolor, zaczynając jednocześnie wykonywać pulsacyjne ruchy. Zachowania te pozwalają upodobnić czułek ślimaka do apetycznej dla ptaków gąsienicy. Taki kąsek bardzo rzadko uchodzi uwadze skrzydlatych łowców, którzy atakując ślimaka, zadowalają się zwykle wyłącznie jego czułkiem (przy okazji zjadając przywrę i dopełniając w ten sposób jej życiowy cykl).

Samobójstwo na rozkaz
Ciężki jest żywot pracowitych mrówek, ponieważ motyliczka to nie jedyny pasożyt, który upatrzył je sobie na ofiarę. Te małe owady są chętnie atakowane także przez grzyby z rodzaju Cordyceps. Zakażona nimi mrówka najpierw obsesyjnie próbuje oczyścić swoją głowę, podczas gdy grzyb rozwija się w jej wnętrzu. Kiedy jego wzrost niemal uniemożliwia już mrówce normalne poruszanie się, ta ostatkiem sił zaczyna morderczą wspinaczkę na szczyt najbliższej rośliny. Podobnie jak w przypadku zarażenia motyliczką, na szczycie nieszczęsny owad wgryza się w roślinę żuwaczkami i umiera. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że mamy tu do czynienia z niezwykłą formą sadyzmu, jednak w przyrodzie wszystko ma swój cel. Po kilku dniach z głowy mrówki wyrasta coś na kształt rogu zbudowanego z grzybni pasożyta. Grzyb rozmnaża się przez zarodniki rozprzestrzeniające się z wiatrem - im wyżej zarażona mrówka się znajdzie, tym większą przestrzeń zarodniki będą miały szansę pokryć.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 08/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2019
08/2019
Kalendarium
Wrzesień
15
W 1682 r. pojawiła się Kometa Halleya. Edmund Halley odkrył jej periodyczność i przewidział powrót w 1758 roku.
Warto przeczytać
Dlaczego pobudka budzikiem szkodzi? Jak tańczą cząsteczki w porannej kawie? Czy smażąc jajecznicę na śniadanie, wzbogacamy ją o fluor? Tyle pytań, a jeszcze nawet nie wyszliśmy z domu!

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Mateusz Tabin | dodano: 2012-07-09
Władcy marionetek

Ślimak, ślimak wystaw rogi... Przywry udające gąsienice (widoczne w czułkach ślimaka) przyciągają uwagę ptaków.


Wykorzystują i porzucają, a ich przystosowania mogą zadziwić.

Słowo „pasożyt" u większości z nas budzi skojarzenia z zapamiętanymi z lekcji biologii niezbyt urodziwymi, niemal niezdolnymi do ruchu robakami, takimi jak glista ludzka czy tasiemiec, przebywającymi we wnętrznościach nieświadomych ich obecności stworzeń. Ewolucja - przez setki tysięcy lat trwania tych intymnych relacji - zredukowała ciała pasożytów do minimum, pozostawiając im jedynie niezbędne narządy. Ta sama ewolucja obdarzyła jednak pasożyty niemal perfekcyjnymi umiejętnościami wykorzystywania żywiciela; często niezwykle wyrafinowanymi.

Pasożyty dzieli się zwykle na dwie grupy: obligatoryjne - niebędące w stanie przeżyć poza organizmem gospodarza, oraz fakultatywne - wykorzystujące nosiciela tylko przez pewien okres swojego życia (zazwyczaj larwalny). Cykl życiowy pasożytów często bywa skomplikowany, z wieloma żywicielami pośrednimi i postaciami, pod jakimi powodują kolejne zakażenia. Droga, którą najczęściej pokonują pomiędzy kolejnymi żywicielami, jest zgodna z łańcuchem pokarmowym. Przykładowo, żywicielami bruzdogłowca szerokiego są kolejno: oczlik (niewielki skorupiak), ryba pożerająca oczlika, i wreszcie ssak, który zjadł zarażoną rybę. Zdarza się jednak, że z nieznanych przyczyn ewolucja doprowadza do sytuacji, w której pasożyt musi „kombinować", aby dostać się do żywiciela docelowego.

Jednym z najwcześniej poznanych „kombinujących" pasożytów jest motyliczka wątrobowa (Dicrocoelium dendriticum). Jej pierwszym żywicielem jest ślimak, zjadający wraz z roślinami, którymi się żywi, jaja składane przez motyliczkę. Już w ślimaku motyliczka przechodzi kolejne stadia rozwojowe, by wreszcie wraz z jego śluzem wydostać się na zewnątrz. Kolejnym organizmem, w którym się rozwija, jest mrówka. Nie byłoby może w tych podróżach niczego szczególnie dziwnego, gdyby nie sposób, w jaki motyliczka trafia do swojego żywiciela ostatecznego, czyli bydła.

Zdawałoby się, że jedyna droga, jaką ma do wyboru, wiedzie przez układ pokarmowy mrówki. Przy odrobinie szczęścia mogłaby wtedy zostać połknięta na przykład przez krowę lub owcę wraz z mrówczymi odchodami. Okazuje się jednak, że motyliczka wykorzystuje znacznie bardziej wyrafinowaną strategię. Gdy jej larwa trafi do przewodu pokarmowego owada, natychmiast rozpoczyna wędrówkę do „centrum dowodzenia", umiejscawiając się w pobliżu zwojów nerwowych, a następnie przejmuje władzę nad zachowaniem owada.

W nieustalony jeszcze dokładnie sposób (najprawdopodobniej dzięki produkowanym przez siebie neuroprzekaźnikom, czyli substancjom uczestniczącym w procesie przekazywania informacji między neuronami) motyliczka zamienia mrówkę w zombi. Za dnia owad zachowuje się zupełnie normalnie, wykonując wszystkie mrówcze obowiązki. Kiedy jednak zapada zmierzch, opuszcza bezpieczne mrowisko, wspina się na wysokie źdźbła traw, u szczytu wgryzając się szczękami w soczystą roślinę, i... pozostaje już tam sparaliżowana. Gdy temperatura wzrośnie do ok. 20°C, mrówka odzyskuje władzę nad własnym ciałem i jak gdyby nigdy nic wraca do swoich obowiązków. Jednak kolejną noc ponownie spędzi na szczycie źdźbła. Nietrudno się domyślić, że rytuał trwa do chwili, gdy mrówka zostanie wreszcie zjedzona przez pasące się zwierzę.

nym pasożytem potrafiącym narzucić swoją wolę gospodarzowi jest Leucochloridium paradoxum, również należący do gromady przywr. Jego żywicielem pośrednim są ślimaki, a ostatecznym ptaki. Nie jest to najszczęśliwszy dla pasożyta układ, gdyż wbrew pozorom ślimaki nie należą do ulubionych przez ptaki pokarmów. Przywra potrafi jednak rozegrać i tak rozdane karty.

Gdy wreszcie uda się jej trafić do ciała mięczaka, dojrzewa i zaczyna wędrować do jego czułków. Dotąd unikający światła i drapieżników ślimak, po zarażeniu wędruje dziarsko prosto w kierunku słońca, wchodząc nawet na wysokie rośliny. Tymczasem przywra, która dotarła w międzyczasie do czułka ślimaka, przybiera intensywny jaskrawozielony kolor, zaczynając jednocześnie wykonywać pulsacyjne ruchy. Zachowania te pozwalają upodobnić czułek ślimaka do apetycznej dla ptaków gąsienicy. Taki kąsek bardzo rzadko uchodzi uwadze skrzydlatych łowców, którzy atakując ślimaka, zadowalają się zwykle wyłącznie jego czułkiem (przy okazji zjadając przywrę i dopełniając w ten sposób jej życiowy cykl).

Samobójstwo na rozkaz
Ciężki jest żywot pracowitych mrówek, ponieważ motyliczka to nie jedyny pasożyt, który upatrzył je sobie na ofiarę. Te małe owady są chętnie atakowane także przez grzyby z rodzaju Cordyceps. Zakażona nimi mrówka najpierw obsesyjnie próbuje oczyścić swoją głowę, podczas gdy grzyb rozwija się w jej wnętrzu. Kiedy jego wzrost niemal uniemożliwia już mrówce normalne poruszanie się, ta ostatkiem sił zaczyna morderczą wspinaczkę na szczyt najbliższej rośliny. Podobnie jak w przypadku zarażenia motyliczką, na szczycie nieszczęsny owad wgryza się w roślinę żuwaczkami i umiera. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że mamy tu do czynienia z niezwykłą formą sadyzmu, jednak w przyrodzie wszystko ma swój cel. Po kilku dniach z głowy mrówki wyrasta coś na kształt rogu zbudowanego z grzybni pasożyta. Grzyb rozmnaża się przez zarodniki rozprzestrzeniające się z wiatrem - im wyżej zarażona mrówka się znajdzie, tym większą przestrzeń zarodniki będą miały szansę pokryć.