ziemia
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-07-10
Jak surowce pomogły aliantom wygrać wojnę

Wieże naftowe na Morzu Kaspijskim w okolicy Baku.

Amerykański generał Omar Bradley powiedział ponoć: - Amatorzy fascynują się taktyką, ale zawodowców interesuje logistyka. Tę opinię potwierdzają fragmenty opracowania „Changing The Way America Thinks About Energy" naukowców z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, Freda Beacha i Michaela Webbera, oraz ich publikacja w czasopiśmie „Earth", pokazujące, jak ważną rolę odegrały surowce naturalne w pokonaniu III Rzeszy i Japonii, dysponujących u progu II wojny światowej najnowocześniejszymi i najlepszymi armiami.

Druga wojna światowa, w przeciwieństwie do pierwszej, toczyła się rzeczywiście niemal na całym globie. Szlaki zaopatrzeniowe dla armii walczących w Europie, Azji i Afryce liczyły tysiące kilometrów. Potrzebne były olbrzymie ilości ropy - głównego surowca do produkcji paliwa dla środków transportu. Amerykanie mieli jej u siebie pod dostatkiem. Gdy tylko wybuchła wojna, natychmiast skierowali wzrok na wschodni Teksas. Boom naftowy trwał tam od początku XX w. Prawdziwa gorączka zaczęła się jesienią 1930 r. po odkryciu ropy w hrabstwie Rusk leżącym około 150 km na wschód od Dallas. Czarne złoto trysnęło z głębokości ponad kilometra. Tak znaleziono największe wówczas złoże ropy na świecie. Nazywano je Bradford, od nazwiska właścicielki farmy, na której nawiercono pierwszy szyb. W ciągu roku wydrążono w okolicy 1200 otworów, a cena surowca spadła z dolara za baryłkę do kilkunastu centów. Aby powstrzymać dalszy spadek ceny, rząd USA wprowadził limity produkcji.

Mimo to pod koniec 1933 r. pracowało już 12 tys. szybów, a w grudniu 1938 r. naliczono ich 25 tys. Wydobycie wzrosło 30-krotnie w ciągu dekady. Ropę zaczęto też wydobywać w Oklahomie, Luizjanie i Kalifornii, jednak dominującą pozycję utrzymał wschodni Teksas. Do znajdujących się tu rezerw sięgnięto zaraz po wybuchu wojny. Pole Naftowe Wschodniego Teksasu, jak je oficjalnie nazwano, stało się głównym dostawcą surowca dla amerykańskich wojsk. Z warstwy piaskowców kredowych powstałych około 100 mln lat temu, które ciągną się na długości około 70 km i maksymalnej szerokości 8 km, wyciskano podczas wojny prawie miliard baryłek rocznie. Dla porównania, pod koniec lat 20. XX w., czyli zaledwie 15 lat wcześniej, cała produkcja ropy w USA nie przekraczała 30 mln ton rocznie (około 190 tys. baryłek).

U-Booty u wybrzeży 
Wybuch wojny sprawił jednak, że tankowce wożące surowiec między Zatoką Meksykańską a Nowym Jorkiem, Filadelfią i innymi atlantyckimi portami znalazły się w wielkim niebezpieczeństwie. W styczniu 1942 r., kilka tygodni po wypowiedzeniu przez Hitlera wojny Ameryce, w pobliżu wschodnich wybrzeży USA zaczęły grasować U-Booty. Mogły to robić bez przeszkód, jako że wybrzeże nie było praktycznie chronione przez amerykańską marynarkę wojenną. W pół roku niemieckie łodzie podwodne posłały na dno ponad 200 statków transportowych, wśród których przeważały tankowce. Zginęło ponad 5 tys. marynarzy. Rozzuchwalone bezkarnością niemieckie łodzie podwodne wpływały nawet do Zatoki Meksykańskiej i atakowały statki w pobliżu ujścia Missisipi. Rzeź skończyła się dopiero w sierpniu 1942 r., kiedy amerykańskie tankowce zaczęły pływać w konwojach eskortowanych przez okręty wojenne. W tym samym miesiącu rozpoczęto budowę wielkiego rurociągu długości 2300 km, który połączył Teksas z węzłami dystrybucyjnymi w Nowym Jorku i Filadelfii. Układanie rury mającej średnicę 61 cm, którą nazwano Big Inch, trwało zaledwie rok - wyczyn dziś trudny do powtórzenia. W sierpniu 1943 r. popłynęła nią pierwsza ropa do wielkich rafinerii na wschodnim wybrzeżu. Do końca wojny przetransportowano rurociągiem 350 mln baryłek ropy. 

Cudowna broń Niemców 

W przeciwieństwie do Amerykanów, a także Brytyjczyków, którzy mieli dostęp do pól naftowych na Bliskim Wschodzie, zarówno Niemcy, jak i Japonia musiały importować ropę. Lub też o nią walczyć. Po wybuchu wojny Niemcy mogli liczyć przede wszystkim na dostawy z Rumunii i Związku Radzieckiego. Ten drugi kraj dysponował wielkimi złożami ropy w okolicach Baku w Azerbejdżanie. Na początku 1940 r., gdy Francja i Wielka Brytania zorientowały się, że Stalin, zaopatrując nazistów w ropę, jest de facto sojusznikiem Hitlera, przygotowały plan zbombardowania instalacji naftowych nad Morzem Kaspijskim. W ramach przygotowań do operacji nazwanej Pike przetransportowano na Bliski Wschód ponad sto bombowców, które miały uderzyć w maju 1940 r. Zakładano, że pozbawione kaspijskiej ropy Rosja i Niemcy szybko zostaną sparaliżowane. Kres tym planom położyło błyskawiczne zajęcie Francji przez niemieckie dywizje. Ale - podkreślają Beach i Webber - potrzeby niemieckiej machiny wojennej były ogromne - nawet radzieckie i rumuńskie dostawy ropy nie mogły ich zaspokoić. Przed wojną III Rzesza zgromadziła wprawdzie gigantyczne zapasy ropy i paliw, ale w trzecim roku wojny zaczynały się one wyczerpywać. To był jeden z głównych powodów zaatakowania ZSRR w czerwcu 1941 r. 

Latem następnego roku dywizje Wehrmachtu pomaszerowały w kierunku pól naftowych Groznego i Baku. Gdyby tam dotarły, Niemcy mieliby wystarczająco dużo paliwa, aby móc prowadzić długotrwałą wojnę. Tym bardziej, że - jak podkreślają autorzy opracowania - Związek Radziecki, odcięty od głównych złóż najważniejszego surowca, był skazany na klęskę. Jak dobrze wiadomo, Niemcom się nie udało. Porażkę ponieśli również w Iraku i Iranie, gdzie próbowali zjednać sobie rządy. W Iraku skończyło się na zbrojnej interwencji Brytyjczyków, w Iranie - na wspólnej operacji brytyjsko-rosyjskiej. Co ciekawe, alianci nie wyrzucili do kosza planów operacji Pike. Miały zostać znów wprowadzone w życie, gdyby Niemcy zdobyli Baku. Po porażce na froncie wschodnim Niemcom pozostały dostawy ropy z Rumunii oraz z Austrii, zajętej w 1938 r., a także z własnych skromnych złóż. Przede wszystkim jednak mieli swoją cudowną broń - paliwo syntetyczne, które wytwarzali z węgla w kilkunastu fabrykach. Zasoby tej kopaliny były na terenie Niemiec olbrzymie. Większość fabryk wytwarzających syntetyczną benzynę, głównie metodą uwodornienia węgla, wzniesiono w drugiej połowie lat 30., gdy do władzy w Berlinie doszli faszyści. Instalacje cały czas rozbudowywano, pracowano także intensywnie nad zwiększeniem ich wydajności. 

W ciągu pięciu lat - od 1938 do 1943 r. - produkcję syntetycznej benzyny zwiększono z 10 mln do 36 mln baryłek. Plan na 1946 r. zakładał wyprodukowanie 60 mln baryłek. Pokryłoby to trzy czwarte niemieckich potrzeb. Projekty te legły w gruzach, dosłownie, w maju 1944 r., gdy alianci rozpoczęli masowe bombardowania fabryk produkujących paliwo. Zrzucono na nie dziesiątki tysięcy ton bomb. Był to potężny cios zadany nazistowskiej maszynie wojennej - zauważają Beach i Webber. Systematycznie bombardowano też rafinerie w rumuńskim mieście Ploeszti, które były zaciekle bronione przez doskonały system obrony przeciwlotniczej, zbudowany i dowodzony przez Niemców.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 12/2011 »
Drukuj »
Aktualne numery
08/2020
07/2020
Kalendarium
Sierpień
8
W 1900 r. na Międzynarodowym Kongresie Matematycznym w Paryżu David Hilbert przedstawił listę 23 nierozwiązanych problemów matematycznych.
Warto przeczytać
Sztuczna inteligencja to kolejna publikacja wydana wz oksfordzkiej serii „Krótkie Wprowadzenie”, która w zwięzły i przystępny sposób prezentuje wybrane zagadnienia.

WSPÓŁPRACUJEMY
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2012-07-10
Jak surowce pomogły aliantom wygrać wojnę

Wieże naftowe na Morzu Kaspijskim w okolicy Baku.

Amerykański generał Omar Bradley powiedział ponoć: - Amatorzy fascynują się taktyką, ale zawodowców interesuje logistyka. Tę opinię potwierdzają fragmenty opracowania „Changing The Way America Thinks About Energy" naukowców z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, Freda Beacha i Michaela Webbera, oraz ich publikacja w czasopiśmie „Earth", pokazujące, jak ważną rolę odegrały surowce naturalne w pokonaniu III Rzeszy i Japonii, dysponujących u progu II wojny światowej najnowocześniejszymi i najlepszymi armiami.

Druga wojna światowa, w przeciwieństwie do pierwszej, toczyła się rzeczywiście niemal na całym globie. Szlaki zaopatrzeniowe dla armii walczących w Europie, Azji i Afryce liczyły tysiące kilometrów. Potrzebne były olbrzymie ilości ropy - głównego surowca do produkcji paliwa dla środków transportu. Amerykanie mieli jej u siebie pod dostatkiem. Gdy tylko wybuchła wojna, natychmiast skierowali wzrok na wschodni Teksas. Boom naftowy trwał tam od początku XX w. Prawdziwa gorączka zaczęła się jesienią 1930 r. po odkryciu ropy w hrabstwie Rusk leżącym około 150 km na wschód od Dallas. Czarne złoto trysnęło z głębokości ponad kilometra. Tak znaleziono największe wówczas złoże ropy na świecie. Nazywano je Bradford, od nazwiska właścicielki farmy, na której nawiercono pierwszy szyb. W ciągu roku wydrążono w okolicy 1200 otworów, a cena surowca spadła z dolara za baryłkę do kilkunastu centów. Aby powstrzymać dalszy spadek ceny, rząd USA wprowadził limity produkcji.

Mimo to pod koniec 1933 r. pracowało już 12 tys. szybów, a w grudniu 1938 r. naliczono ich 25 tys. Wydobycie wzrosło 30-krotnie w ciągu dekady. Ropę zaczęto też wydobywać w Oklahomie, Luizjanie i Kalifornii, jednak dominującą pozycję utrzymał wschodni Teksas. Do znajdujących się tu rezerw sięgnięto zaraz po wybuchu wojny. Pole Naftowe Wschodniego Teksasu, jak je oficjalnie nazwano, stało się głównym dostawcą surowca dla amerykańskich wojsk. Z warstwy piaskowców kredowych powstałych około 100 mln lat temu, które ciągną się na długości około 70 km i maksymalnej szerokości 8 km, wyciskano podczas wojny prawie miliard baryłek rocznie. Dla porównania, pod koniec lat 20. XX w., czyli zaledwie 15 lat wcześniej, cała produkcja ropy w USA nie przekraczała 30 mln ton rocznie (około 190 tys. baryłek).

U-Booty u wybrzeży 
Wybuch wojny sprawił jednak, że tankowce wożące surowiec między Zatoką Meksykańską a Nowym Jorkiem, Filadelfią i innymi atlantyckimi portami znalazły się w wielkim niebezpieczeństwie. W styczniu 1942 r., kilka tygodni po wypowiedzeniu przez Hitlera wojny Ameryce, w pobliżu wschodnich wybrzeży USA zaczęły grasować U-Booty. Mogły to robić bez przeszkód, jako że wybrzeże nie było praktycznie chronione przez amerykańską marynarkę wojenną. W pół roku niemieckie łodzie podwodne posłały na dno ponad 200 statków transportowych, wśród których przeważały tankowce. Zginęło ponad 5 tys. marynarzy. Rozzuchwalone bezkarnością niemieckie łodzie podwodne wpływały nawet do Zatoki Meksykańskiej i atakowały statki w pobliżu ujścia Missisipi. Rzeź skończyła się dopiero w sierpniu 1942 r., kiedy amerykańskie tankowce zaczęły pływać w konwojach eskortowanych przez okręty wojenne. W tym samym miesiącu rozpoczęto budowę wielkiego rurociągu długości 2300 km, który połączył Teksas z węzłami dystrybucyjnymi w Nowym Jorku i Filadelfii. Układanie rury mającej średnicę 61 cm, którą nazwano Big Inch, trwało zaledwie rok - wyczyn dziś trudny do powtórzenia. W sierpniu 1943 r. popłynęła nią pierwsza ropa do wielkich rafinerii na wschodnim wybrzeżu. Do końca wojny przetransportowano rurociągiem 350 mln baryłek ropy. 

Cudowna broń Niemców 

W przeciwieństwie do Amerykanów, a także Brytyjczyków, którzy mieli dostęp do pól naftowych na Bliskim Wschodzie, zarówno Niemcy, jak i Japonia musiały importować ropę. Lub też o nią walczyć. Po wybuchu wojny Niemcy mogli liczyć przede wszystkim na dostawy z Rumunii i Związku Radzieckiego. Ten drugi kraj dysponował wielkimi złożami ropy w okolicach Baku w Azerbejdżanie. Na początku 1940 r., gdy Francja i Wielka Brytania zorientowały się, że Stalin, zaopatrując nazistów w ropę, jest de facto sojusznikiem Hitlera, przygotowały plan zbombardowania instalacji naftowych nad Morzem Kaspijskim. W ramach przygotowań do operacji nazwanej Pike przetransportowano na Bliski Wschód ponad sto bombowców, które miały uderzyć w maju 1940 r. Zakładano, że pozbawione kaspijskiej ropy Rosja i Niemcy szybko zostaną sparaliżowane. Kres tym planom położyło błyskawiczne zajęcie Francji przez niemieckie dywizje. Ale - podkreślają Beach i Webber - potrzeby niemieckiej machiny wojennej były ogromne - nawet radzieckie i rumuńskie dostawy ropy nie mogły ich zaspokoić. Przed wojną III Rzesza zgromadziła wprawdzie gigantyczne zapasy ropy i paliw, ale w trzecim roku wojny zaczynały się one wyczerpywać. To był jeden z głównych powodów zaatakowania ZSRR w czerwcu 1941 r. 

Latem następnego roku dywizje Wehrmachtu pomaszerowały w kierunku pól naftowych Groznego i Baku. Gdyby tam dotarły, Niemcy mieliby wystarczająco dużo paliwa, aby móc prowadzić długotrwałą wojnę. Tym bardziej, że - jak podkreślają autorzy opracowania - Związek Radziecki, odcięty od głównych złóż najważniejszego surowca, był skazany na klęskę. Jak dobrze wiadomo, Niemcom się nie udało. Porażkę ponieśli również w Iraku i Iranie, gdzie próbowali zjednać sobie rządy. W Iraku skończyło się na zbrojnej interwencji Brytyjczyków, w Iranie - na wspólnej operacji brytyjsko-rosyjskiej. Co ciekawe, alianci nie wyrzucili do kosza planów operacji Pike. Miały zostać znów wprowadzone w życie, gdyby Niemcy zdobyli Baku. Po porażce na froncie wschodnim Niemcom pozostały dostawy ropy z Rumunii oraz z Austrii, zajętej w 1938 r., a także z własnych skromnych złóż. Przede wszystkim jednak mieli swoją cudowną broń - paliwo syntetyczne, które wytwarzali z węgla w kilkunastu fabrykach. Zasoby tej kopaliny były na terenie Niemiec olbrzymie. Większość fabryk wytwarzających syntetyczną benzynę, głównie metodą uwodornienia węgla, wzniesiono w drugiej połowie lat 30., gdy do władzy w Berlinie doszli faszyści. Instalacje cały czas rozbudowywano, pracowano także intensywnie nad zwiększeniem ich wydajności. 

W ciągu pięciu lat - od 1938 do 1943 r. - produkcję syntetycznej benzyny zwiększono z 10 mln do 36 mln baryłek. Plan na 1946 r. zakładał wyprodukowanie 60 mln baryłek. Pokryłoby to trzy czwarte niemieckich potrzeb. Projekty te legły w gruzach, dosłownie, w maju 1944 r., gdy alianci rozpoczęli masowe bombardowania fabryk produkujących paliwo. Zrzucono na nie dziesiątki tysięcy ton bomb. Był to potężny cios zadany nazistowskiej maszynie wojennej - zauważają Beach i Webber. Systematycznie bombardowano też rafinerie w rumuńskim mieście Ploeszti, które były zaciekle bronione przez doskonały system obrony przeciwlotniczej, zbudowany i dowodzony przez Niemców.