człowiek
Autor: Jerzy Grundkowski | dodano: 2012-07-10
Z Amerykanami pokój trzeba zawierać w Waszyngtonie

Japoński bombowiec nurkujący Aichi D3A w udanym ataku.

Amerykański pisarz W. Manchester nazwał autora pomysłu ataku na Pearl Harbor „najlepszym admirałem od czasów Nelsona". Przesłanki do takiej opinii istnieją. Zniszczenie za jednym zamachem większości sił amerykańskiej Floty Pacyfiku to wyczyn nie lada!

Admirał Isoroku Yamamoto był z natury hazardzistą. Namiętnie grał w pokera, kochał jeździć do Monte Carlo. Skoro już musi dojść do wojny - rozumował - to dlaczego nie spróbować rozstrzygnąć jej przez zadanie nokautującego ciosu? O skomplikowanej naturze przyszłego zwycięzcy z Pearl Harbor świadczą m.in. jego układy erotyczne. Żonę odwiedzał rzadko, nocował u niej jeszcze rzadziej, i to nawet wtedy, gdy schodził na ląd. Miał za to swoje ulubione kochanki. Uwielbiał chodzić do dzielnicy gejsz, gdzie m.in. poddawany był zabiegowi zwanemu manicure. Zwyczajowa opłata wynosiła jeden jen. Ponieważ Yamamoto nie miał dwóch palców, które stracił w 1905 r. w bitwie pod Cuszimą, utargował dwudziestoprocentową zniżkę. Gejsze nazywały go „panem 80 senów". Zanim wybuchła wojna na Pacyfiku, Japończycy zaatakowali rozdarte wojną domową Chiny, gdzie komuniści pod wodzą towarzysza Mao dzielnie walczyli z Kuomintangiem Czang Kaj-szeka. Działania wojenne toczyły się głównie na lądzie, ale pewną rolę odegrało też lotnictwo morskie, atakujące chińskie bazy na Tajwanie. Jeden z japońskich pilotów został zestrzelony. Ciało przewieziono do domu rodzinnego, aby je godnie pochować. Na pogrzebie stawił się też Yamamoto, wtedy dowódca korpusu lotniczego. Matka pilota nie rozpaczała. Przeciwnie, demonstrowała radość, której źródłem było powołanie na świat bohaterskiego syna. Syn na pewno - umierając za cesarza, za Japonię, za naród - także czuł się szczęśliwy. Tak twierdziła. O zachowaniu ojca kroniki milczą. A jak się zachował Yamamoto? Tragicznie pobladł, jego ciałem wstrząsnęły drgawki, następnie rzucił się na ziemię i zaczął okrutnie zawodzić, wzywając zmarłego do powrotu. W ten sposób nie postępuje dowódca opłakujący zgon choćby najbardziej utalentowanego podwładnego. Wyglądało to na reakcję zbolałego kochanka, na żal z utraty umiłowanego przyjaciela. Byłbyż więc triumfator spod Pearl Harbor osobnikiem biseksualnym?

Okręty zamiast masła
Militaryzacja Kraju Kwitnącej Wiśni nasiliła się na kilka lat przed złowrogą dla Europy datą 1 września 1939 r. Już w 1934 r. wydatki zbrojeniowe przekroczyły 40% budżetu, a po rozpoczęciu wojny z Chinami wzrosły tak bardzo, że rozpoczęła się totalna reglamentacja towarów przeznaczonych dla ludności cywilnej. Japoński premier mógłby powtórzyć za kanclerzem III Rzeszy: armaty zamiast masła. Zniesiono wolność prasy oraz zlikwidowano (w 1940 r.) partie polityczne. W ich miejsce powołano Stowarzyszenie Wspierania Rządu Cesarskiego. Większość społeczeństwa uwierzyła propagandzie rządowej; trzeba walczyć, bo inaczej się zginie. Pozbawiona naturalnych surowców Japonia pożądliwym okiem spoglądała na bogactwa Azji Południowo-Wschodniej. 

Tora, Tora, Tora!
 Główną siłę japońskiego zespołu uderzeniowego płynącego na Hawaje stanowiło sześć lotniskowców eskortowanych przez dwa pancerniki oraz kilkadziesiąt krążowników i niszczycieli, a ponadto flotylla 27 okrętów podwodnych. Jednak nie odegrała swojej roli, ponieważ samoloty torpedowe oraz bombowce nurkujące załatwiły sprawę. Do historii przeszedł komunikat radiowy nadany przez kontradmirała Patricka Bellingera: - Nalot na Pearl Harbor. To nie ćwiczenia. Do historii przeszedł również - spopularyzowany przez film fabularny - japoński okrzyk: „Tora! Tora! Tora!". Tora, czyli tygrys, lecz słowa nie użyto w tym znaczeniu. Był to kryptonim. Powstał z połączenia pierwszych sylab dwóch terminów: totsugeki oraz raigeki. Pierwszy oznacza nagły atak, drugi - atak torpedowy. Japońscy lotnicy upewniali się w ten sposób, że udało się im zaskoczyć Amerykanów, cieszyli się jak dzieci. W Pearl Harbor zginęło 2,5 tys. żołnierzy i marynarzy. W zatoce stało osiem pancerników, mniejszych jednostek nie licząc. Pięć pancerników poszło na dno, trzy zostały poważnie uszkodzone. Z tych pięciu okrętów liniowych, które japońscy piloci zatopili, aż trzy Amerykanie podnieśli, i to w krótkim czasie, zaledwie w kilka miesięcy. Dokonała tego formacja zwana „pszczołami morskimi" - tak potocznie określano wojska inżynieryjne marynarki. Podczas ataku Japończykom udało się zniszczyć 150 samolotów amerykańskich. I to był już prawdziwy cios. Nie trafili ani jednego lotniskowca, gdyż te... wcześniej opuściły port w Pearl Harbor, wypływając na ćwiczenia. Ponieważ dość pechowo dla Yamamoto lotniskowce przebywały akurat na pełnym morzu, daleko od bazy, różni komentatorzy uznali ten fakt za przejaw wyrafinowanego jankeskiego spisku: że niby Roosevelt specjalnie wyprowadził najbardziej wartościową część floty, aby nie uległa zagładzie; że w istocie japoński zdradziecki atak był mu na rękę, gdyż potrzebował pretekstu do wciągnięcia Ameryki w wojnę.

Błędem Yamamoto było wysłanie samolotów tylko przeciw amerykańskim okrętom; Japończycy nie zniszczyli magazynów z paliwem. W grudniu 1941 r. w Pearl Harbor znajdowało się prawie pięć milionów baryłek ropy naftowej, absolutnie niezbędnej dla floty. W czerwcu następnego roku wojenne szczęście odwróciło się od Japończyków. Jednak zanim do tego doszło, ich wojska opanowały obszar 4 mln kilometrów kwadratowych, zamieszkały przez 160 mln ludzi. Żołnierze cesarza zajęli Filipiny, Malaje, Singapur, część Brimy oraz Holenderskie Indie Wschodnie. Straty agresora były minimalne; 20 tys. żołnierzy, 100 samolotów, trzy niszczyciele. Dla porównania - alianci stracili 300 tys.żołnierzy, 600 samolotów, dziewięć pancerników, jeden lotniskowiec, o mniejszych jednostkach nawodnych i podwodnych nie wspominając. Upojeni sukcesami japońscy sztabowcy zaczęli rozmyślać, w jaki sposób poprowadzić dalej tak pięknie zaczętą wojnę. Planów mieli aż trzy; zwyciężyła koncepcja triumfatora spod Pearl Harbor, który chciał zadać amerykańskiej Flocie Pacyfiku decydujący cios.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 12/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2020
08/2020
Kalendarium
Wrzesień
20
W 1966 r. wystrzelono amerykańską sondę księżycową Surveyor 2.
Warto przeczytać
Co wspólnego mają suknia ślubna i kombinezon sapera?    
Dlaczego dla marynarzy bardziej niebezpieczne od rekinów są krewetki?
Kiedy kurczak najlepiej sprawdza się jako broń artyleryjska?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jerzy Grundkowski | dodano: 2012-07-10
Z Amerykanami pokój trzeba zawierać w Waszyngtonie

Japoński bombowiec nurkujący Aichi D3A w udanym ataku.

Amerykański pisarz W. Manchester nazwał autora pomysłu ataku na Pearl Harbor „najlepszym admirałem od czasów Nelsona". Przesłanki do takiej opinii istnieją. Zniszczenie za jednym zamachem większości sił amerykańskiej Floty Pacyfiku to wyczyn nie lada!

Admirał Isoroku Yamamoto był z natury hazardzistą. Namiętnie grał w pokera, kochał jeździć do Monte Carlo. Skoro już musi dojść do wojny - rozumował - to dlaczego nie spróbować rozstrzygnąć jej przez zadanie nokautującego ciosu? O skomplikowanej naturze przyszłego zwycięzcy z Pearl Harbor świadczą m.in. jego układy erotyczne. Żonę odwiedzał rzadko, nocował u niej jeszcze rzadziej, i to nawet wtedy, gdy schodził na ląd. Miał za to swoje ulubione kochanki. Uwielbiał chodzić do dzielnicy gejsz, gdzie m.in. poddawany był zabiegowi zwanemu manicure. Zwyczajowa opłata wynosiła jeden jen. Ponieważ Yamamoto nie miał dwóch palców, które stracił w 1905 r. w bitwie pod Cuszimą, utargował dwudziestoprocentową zniżkę. Gejsze nazywały go „panem 80 senów". Zanim wybuchła wojna na Pacyfiku, Japończycy zaatakowali rozdarte wojną domową Chiny, gdzie komuniści pod wodzą towarzysza Mao dzielnie walczyli z Kuomintangiem Czang Kaj-szeka. Działania wojenne toczyły się głównie na lądzie, ale pewną rolę odegrało też lotnictwo morskie, atakujące chińskie bazy na Tajwanie. Jeden z japońskich pilotów został zestrzelony. Ciało przewieziono do domu rodzinnego, aby je godnie pochować. Na pogrzebie stawił się też Yamamoto, wtedy dowódca korpusu lotniczego. Matka pilota nie rozpaczała. Przeciwnie, demonstrowała radość, której źródłem było powołanie na świat bohaterskiego syna. Syn na pewno - umierając za cesarza, za Japonię, za naród - także czuł się szczęśliwy. Tak twierdziła. O zachowaniu ojca kroniki milczą. A jak się zachował Yamamoto? Tragicznie pobladł, jego ciałem wstrząsnęły drgawki, następnie rzucił się na ziemię i zaczął okrutnie zawodzić, wzywając zmarłego do powrotu. W ten sposób nie postępuje dowódca opłakujący zgon choćby najbardziej utalentowanego podwładnego. Wyglądało to na reakcję zbolałego kochanka, na żal z utraty umiłowanego przyjaciela. Byłbyż więc triumfator spod Pearl Harbor osobnikiem biseksualnym?

Okręty zamiast masła
Militaryzacja Kraju Kwitnącej Wiśni nasiliła się na kilka lat przed złowrogą dla Europy datą 1 września 1939 r. Już w 1934 r. wydatki zbrojeniowe przekroczyły 40% budżetu, a po rozpoczęciu wojny z Chinami wzrosły tak bardzo, że rozpoczęła się totalna reglamentacja towarów przeznaczonych dla ludności cywilnej. Japoński premier mógłby powtórzyć za kanclerzem III Rzeszy: armaty zamiast masła. Zniesiono wolność prasy oraz zlikwidowano (w 1940 r.) partie polityczne. W ich miejsce powołano Stowarzyszenie Wspierania Rządu Cesarskiego. Większość społeczeństwa uwierzyła propagandzie rządowej; trzeba walczyć, bo inaczej się zginie. Pozbawiona naturalnych surowców Japonia pożądliwym okiem spoglądała na bogactwa Azji Południowo-Wschodniej. 

Tora, Tora, Tora!
 Główną siłę japońskiego zespołu uderzeniowego płynącego na Hawaje stanowiło sześć lotniskowców eskortowanych przez dwa pancerniki oraz kilkadziesiąt krążowników i niszczycieli, a ponadto flotylla 27 okrętów podwodnych. Jednak nie odegrała swojej roli, ponieważ samoloty torpedowe oraz bombowce nurkujące załatwiły sprawę. Do historii przeszedł komunikat radiowy nadany przez kontradmirała Patricka Bellingera: - Nalot na Pearl Harbor. To nie ćwiczenia. Do historii przeszedł również - spopularyzowany przez film fabularny - japoński okrzyk: „Tora! Tora! Tora!". Tora, czyli tygrys, lecz słowa nie użyto w tym znaczeniu. Był to kryptonim. Powstał z połączenia pierwszych sylab dwóch terminów: totsugeki oraz raigeki. Pierwszy oznacza nagły atak, drugi - atak torpedowy. Japońscy lotnicy upewniali się w ten sposób, że udało się im zaskoczyć Amerykanów, cieszyli się jak dzieci. W Pearl Harbor zginęło 2,5 tys. żołnierzy i marynarzy. W zatoce stało osiem pancerników, mniejszych jednostek nie licząc. Pięć pancerników poszło na dno, trzy zostały poważnie uszkodzone. Z tych pięciu okrętów liniowych, które japońscy piloci zatopili, aż trzy Amerykanie podnieśli, i to w krótkim czasie, zaledwie w kilka miesięcy. Dokonała tego formacja zwana „pszczołami morskimi" - tak potocznie określano wojska inżynieryjne marynarki. Podczas ataku Japończykom udało się zniszczyć 150 samolotów amerykańskich. I to był już prawdziwy cios. Nie trafili ani jednego lotniskowca, gdyż te... wcześniej opuściły port w Pearl Harbor, wypływając na ćwiczenia. Ponieważ dość pechowo dla Yamamoto lotniskowce przebywały akurat na pełnym morzu, daleko od bazy, różni komentatorzy uznali ten fakt za przejaw wyrafinowanego jankeskiego spisku: że niby Roosevelt specjalnie wyprowadził najbardziej wartościową część floty, aby nie uległa zagładzie; że w istocie japoński zdradziecki atak był mu na rękę, gdyż potrzebował pretekstu do wciągnięcia Ameryki w wojnę.

Błędem Yamamoto było wysłanie samolotów tylko przeciw amerykańskim okrętom; Japończycy nie zniszczyli magazynów z paliwem. W grudniu 1941 r. w Pearl Harbor znajdowało się prawie pięć milionów baryłek ropy naftowej, absolutnie niezbędnej dla floty. W czerwcu następnego roku wojenne szczęście odwróciło się od Japończyków. Jednak zanim do tego doszło, ich wojska opanowały obszar 4 mln kilometrów kwadratowych, zamieszkały przez 160 mln ludzi. Żołnierze cesarza zajęli Filipiny, Malaje, Singapur, część Brimy oraz Holenderskie Indie Wschodnie. Straty agresora były minimalne; 20 tys. żołnierzy, 100 samolotów, trzy niszczyciele. Dla porównania - alianci stracili 300 tys.żołnierzy, 600 samolotów, dziewięć pancerników, jeden lotniskowiec, o mniejszych jednostkach nawodnych i podwodnych nie wspominając. Upojeni sukcesami japońscy sztabowcy zaczęli rozmyślać, w jaki sposób poprowadzić dalej tak pięknie zaczętą wojnę. Planów mieli aż trzy; zwyciężyła koncepcja triumfatora spod Pearl Harbor, który chciał zadać amerykańskiej Flocie Pacyfiku decydujący cios.