ziemia
Autor: Marcin Machalski | dodano: 2012-07-10
Latający smok z Cambridgeshire

Rybożercy
Ponad 90% dających się zidentyfikować kości pterozaurów z Cambridge Greensand należało do przedstawicieli rodziny Ornithocheiridae - sporych rybożernych pterozaurów żyjących nad brzegami mórz i oceanów w kredzie. Ich szczątki znaleziono m.in. w Wielkiej Brytanii i Brazylii. Ornitocheiridy wyróżniały się długą czaszką z grzebieniem kostnym z przodu oraz krótkim ogonem. Polowały na ryby, o czym świadczą ostre, zakrzywione i wystające na zewnątrz pyska zęby. Prawdopodobnie łapały zdobycz, przelatując nisko nad powierzchnią morza, podobnie jak robi to wiele współczesnych ptaków.


Skamieniały czubek pyska należał do największego uzębionego gada, jaki kiedykolwiek krążył w przestworzach.

W paleontologii, podobnie jak w życiu, liczy się ilość albo jakość. W złożach skamieniałości typu konserwacyjnego, takich jak słynne jurajskie wapienie litograficzne z Bawarii, szczególną rolę odgrywa jakość okazów. Na dnie bawarskiej laguny panowały warunki beztlenowe - które wykluczały pojawianie się tam organizmów żywiących się martwymi zwierzętami - a opadłe na dno szczątki szybko spowijał „całun" z cyjanobakterii. To dzięki temu w wapieniach litograficznych przetrwały wspaniale zachowane skamieniałości, umożliwiające badania najdrobniejszych szczegółów ich budowy. Są wśród nich szkielety ryb opadłych na dno, pancerze wymiecionych przez burze z okolicznych raf skrzypłoczy, a wreszcie szczątki strąconych przez wiatr lotników, w tym gadów latających. Ich okazy, zachowane z odciskami błony lotnej na skrzydłach, są ozdobą wielu muzeów na całym świecie.

Drugi typ złóż skamieniałości - złoża koncentracyjne - powstaje na skutek nagromadzenia szczątków organicznych, na przykład przez prądy morskie. Tu najbardziej liczy się ilość - niektóre złoża tego typu są wprost przepełnione kopalnymi muszlami lub kośćmi. Jednak jakość też się liczy - masywne, odporne na niszczenie pancerze lub muszle mają o wiele większe szanse na skamienienie niż elementy delikatne, podatne na rozkruszenie lub rozpuszczenie.

Szczątki mezozoicznych gadów latających (pterozaurów) należą do najmniej oczekiwanych skamieniałości w złożach typu koncentracyjnego. Powód jest prosty - kości latających istot muszą być lekkie, aby zmniejszyć ciężar zwierzęcia, dlatego są zwykle puste w środku (pneumatyczne), a przez to kruche i podatne na uszkodzenia. Jeśli zachowują się w stanie kopalnym, to najczęściej w postaci mało efektownych ułamków, którym daleko pod względem jakości do okazów ze złóż typu konserwacyjnego. Jednak i takie znaleziska stanowią nadal cenne źródło informacji paleobiologicznej.

Fosforytowy skarbiec
Jednym z najbardziej znanych złóż typu koncentracyjnego z okresu kredowego jest Cambridge Greensand z hrabstwa Cambridgeshire w Wielkiej Brytanii. Ta cienka, mająca najwyżej 60 cm miąższości warstwa zielonej, piaszczystej skały zawiera mnóstwo fosforytów i skamieniałości. Powstała w środkowej kredzie, około 100 mln lat temu, w wyniku działania prądów morskich, które doprowadziły do ekshumacji z nieco starszych osadów szczątków organizmów i skupień fosforytu, a następnie do ich nagromadzenia na morskim dnie. To właśnie ze względu na fosforyty - po zmieleniu wykorzystywane do nawożenia upraw - Cambridge Greensand stał się w XIX w. miejscem intensywnej eksploatacji górniczej.

Przy okazji eksploatacji fosforytów znajdowano skamieniałości zwierząt żyjących w kredzie, m.in. pozostałości bezkręgowców, takich jak gąbki, małże czy amonity, a także zęby rekinów oraz kości i zęby morskich gadów (ichtiozaurów i plezjozaurów). Odwiedzający wyrobiska fosforytów paleontolodzy bardzo szybko zwrócili uwagę na charakterystyczne kości gadów latających. Były to w owym czasie bardzo słabo poznane zwierzęta, dlatego szybko stały się drugim po fosforytach bogactwem Cambridge Greensand. Niektórzy robotnicy wręcz wyspecjalizowali się w wyszukiwaniu kości „latających smoków", by potem sprzedawać je za dobrą cenę odwiedzającym kopalnie wysłannikom brytyjskich muzeów. Okazami tymi interesowali się najsławniejsi brytyjscy paleontolodzy, a wśród nich sir Richard Owen, ten sam, który wymyślił nazwę „dinozaury".

Pterozaurowa gorączka z Cambridgeshire zaowocowała zgromadzeniem w zbiorach muzealnych olbrzymiego, liczącego ponad dwa tysiące okazów zbioru kości tych stworzeń. Dominowały wsród nich odizolowane od siebie fragmenty kości kończyn, kręgi, fragmenty szczęk oraz zęby. Ten zbiór, chociaż mało efektowny, okazał się prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat kredowych pterozaurów. Przyczyniła się do tego jedna ważna cecha - nie uległy one zgnieceniu, tak jak szkielety pterozaurów występujących w złożach typu konserwacyjnego. Dzięki temu udało się odtworzyć kształt powierzchni stawowych oraz sposób poruszania się poszczególnych elementów kośćca.

Ogółem na podstawie okazów z Cambridgeshire ustanowiono 32 gatunki pterozaurów. Jednak brytyjski paleontolog Dawid M. Unwin z University of Leicester - specjalista od gadów latających - sądzi, że tak naprawdę było ich tylko 11. Różnica wynika z niekompletności szczątków, na podstawie których badacze określali obecność kolejnych gatunków. Zdaniem Unwina tylko ustanawianie gatunków na podstawie różnic w budowie czaszki jest wiarygodne, choć i tu tkwi potencjalna pułapka. Zauważono bowiem, że niektóre czaszki różni tylko obecność kostnego grzebienia na przedniej części pyska, co - zdaniem brytyjskiego paleontologa - może wynikać z dymorfizmu płciowego osobników jednego gatunku, a nie różnic międzygatunkowych.

Największy uzębiony pterozaur
Dziś kopalnie fosforytów Cambridgeshire już nie istnieją i nie ma szans na pozyskanie nowych okazów. Jednak stare zbiory wciąż dostarczają kolejnych danych na temat pterozaurów. Tak powstał artykuł autorstwa D.M. Unwina i D.M. Martilla zamieszczony na stronie internetowej renomowanego czasopisma „Cretaceous Research", które specjalizuje się w tematyce paleontologicznej okresu kredowego. Poświęcono go chyba nabrzydszemu i najmniej efektownemu fragmentowi pterozaura, jaki kiedykolwiek był tematem osobnej publikacji naukowej. Chodzi o niewielki, silnie zniszczony czubek pyska, składający się z fragmentów dwóch zrośniętych kości przedszczękowych, gdzie można rozpoznać ślady dołków zębowych - w jednym z nich tkwi podstawa zęba (korona się odłamała). Szerokość zachowanego fragmentu kostnego wynosiła tylko 56 mm, a średnica zęba u podstawy - 13 mm (to bardzo dużo jak na pterozaura). Okaz należał do grupy pterozaurów zwanej ornitocheiridami (patrz ramka), a ściślej mówiąc, do gatunku Coloborhynchus capito. Ten skamieniały fragment pyska znajdował się w zbiorach londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej od 1884 r.

Porównanie pterozaurów z Cambridge Greensand z innymi szczątkami oraz z bardziej kompletnymi pozostałościami tych zwierząt z równowiekowej formacji Santana w Brazylii pozwoliło brytyjskim badaczom oszacować rozmiary gada. Ich zdaniem, długość jego czaszki przekraczała 75 cm, a rozpiętość skrzydeł mogła dochodzić nawet do 7 m! Niepozorny fragment pyska należał więc do największego z dotychczas poznanych, uzębionego pterozaura (a zarazem największego znanego przedstawiciela ornitocheiridów).

Największy środkowokredowy pterozaur był niewiele mniejszy od największych znanych gadów latających - azdarchidów, których rozpiętość skrzydeł przekraczała 10 m. Zdaniem Martilla i Unwina zaprzecza to wysuwanej przez niektórych paleontologów hipotezie, że dopiero pod sam koniec kredy na Ziemi zapanowały odpowiednie warunki do rozwoju gigantycznych pterozaurów. Stopniowe zwiększanie rozmiarów ciała widać w zapisie kopalnym wielu linii ewolucyjnych zwierząt. Wynika ono raczej ze skomplikowanych interakcji biologicznych, takich jak konkurencja o pokarm czy też „ucieczka w rozmiary" przed drapieżnikami. Przyczyny gigantyzmu środkowokredowych ornitocheiridów, takich jak Coloborhynchus capito, pozostają jednak nieznane.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 01/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
05/2020
04/2020
Kalendarium
Maj
25
W 1965 r. został wystrzelony amerykański satelita Pegasus 2.
Warto przeczytać
Sądzisz, że świadomie kierujesz swoim życiem, podejmujesz racjonalne decyzje i z rozwagą kształtujesz swoje relacje z innymi? Jeśli tak, jesteś w błędzie. Słynny naukowiec, Leonard Mlodinow odkrywa przed czytelnikami zaskakujące i egzotyczne siły działające pod powierzchnią naszych umysłów

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Marcin Machalski | dodano: 2012-07-10
Latający smok z Cambridgeshire

Rybożercy
Ponad 90% dających się zidentyfikować kości pterozaurów z Cambridge Greensand należało do przedstawicieli rodziny Ornithocheiridae - sporych rybożernych pterozaurów żyjących nad brzegami mórz i oceanów w kredzie. Ich szczątki znaleziono m.in. w Wielkiej Brytanii i Brazylii. Ornitocheiridy wyróżniały się długą czaszką z grzebieniem kostnym z przodu oraz krótkim ogonem. Polowały na ryby, o czym świadczą ostre, zakrzywione i wystające na zewnątrz pyska zęby. Prawdopodobnie łapały zdobycz, przelatując nisko nad powierzchnią morza, podobnie jak robi to wiele współczesnych ptaków.


Skamieniały czubek pyska należał do największego uzębionego gada, jaki kiedykolwiek krążył w przestworzach.

W paleontologii, podobnie jak w życiu, liczy się ilość albo jakość. W złożach skamieniałości typu konserwacyjnego, takich jak słynne jurajskie wapienie litograficzne z Bawarii, szczególną rolę odgrywa jakość okazów. Na dnie bawarskiej laguny panowały warunki beztlenowe - które wykluczały pojawianie się tam organizmów żywiących się martwymi zwierzętami - a opadłe na dno szczątki szybko spowijał „całun" z cyjanobakterii. To dzięki temu w wapieniach litograficznych przetrwały wspaniale zachowane skamieniałości, umożliwiające badania najdrobniejszych szczegółów ich budowy. Są wśród nich szkielety ryb opadłych na dno, pancerze wymiecionych przez burze z okolicznych raf skrzypłoczy, a wreszcie szczątki strąconych przez wiatr lotników, w tym gadów latających. Ich okazy, zachowane z odciskami błony lotnej na skrzydłach, są ozdobą wielu muzeów na całym świecie.

Drugi typ złóż skamieniałości - złoża koncentracyjne - powstaje na skutek nagromadzenia szczątków organicznych, na przykład przez prądy morskie. Tu najbardziej liczy się ilość - niektóre złoża tego typu są wprost przepełnione kopalnymi muszlami lub kośćmi. Jednak jakość też się liczy - masywne, odporne na niszczenie pancerze lub muszle mają o wiele większe szanse na skamienienie niż elementy delikatne, podatne na rozkruszenie lub rozpuszczenie.

Szczątki mezozoicznych gadów latających (pterozaurów) należą do najmniej oczekiwanych skamieniałości w złożach typu koncentracyjnego. Powód jest prosty - kości latających istot muszą być lekkie, aby zmniejszyć ciężar zwierzęcia, dlatego są zwykle puste w środku (pneumatyczne), a przez to kruche i podatne na uszkodzenia. Jeśli zachowują się w stanie kopalnym, to najczęściej w postaci mało efektownych ułamków, którym daleko pod względem jakości do okazów ze złóż typu konserwacyjnego. Jednak i takie znaleziska stanowią nadal cenne źródło informacji paleobiologicznej.

Fosforytowy skarbiec
Jednym z najbardziej znanych złóż typu koncentracyjnego z okresu kredowego jest Cambridge Greensand z hrabstwa Cambridgeshire w Wielkiej Brytanii. Ta cienka, mająca najwyżej 60 cm miąższości warstwa zielonej, piaszczystej skały zawiera mnóstwo fosforytów i skamieniałości. Powstała w środkowej kredzie, około 100 mln lat temu, w wyniku działania prądów morskich, które doprowadziły do ekshumacji z nieco starszych osadów szczątków organizmów i skupień fosforytu, a następnie do ich nagromadzenia na morskim dnie. To właśnie ze względu na fosforyty - po zmieleniu wykorzystywane do nawożenia upraw - Cambridge Greensand stał się w XIX w. miejscem intensywnej eksploatacji górniczej.

Przy okazji eksploatacji fosforytów znajdowano skamieniałości zwierząt żyjących w kredzie, m.in. pozostałości bezkręgowców, takich jak gąbki, małże czy amonity, a także zęby rekinów oraz kości i zęby morskich gadów (ichtiozaurów i plezjozaurów). Odwiedzający wyrobiska fosforytów paleontolodzy bardzo szybko zwrócili uwagę na charakterystyczne kości gadów latających. Były to w owym czasie bardzo słabo poznane zwierzęta, dlatego szybko stały się drugim po fosforytach bogactwem Cambridge Greensand. Niektórzy robotnicy wręcz wyspecjalizowali się w wyszukiwaniu kości „latających smoków", by potem sprzedawać je za dobrą cenę odwiedzającym kopalnie wysłannikom brytyjskich muzeów. Okazami tymi interesowali się najsławniejsi brytyjscy paleontolodzy, a wśród nich sir Richard Owen, ten sam, który wymyślił nazwę „dinozaury".

Pterozaurowa gorączka z Cambridgeshire zaowocowała zgromadzeniem w zbiorach muzealnych olbrzymiego, liczącego ponad dwa tysiące okazów zbioru kości tych stworzeń. Dominowały wsród nich odizolowane od siebie fragmenty kości kończyn, kręgi, fragmenty szczęk oraz zęby. Ten zbiór, chociaż mało efektowny, okazał się prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat kredowych pterozaurów. Przyczyniła się do tego jedna ważna cecha - nie uległy one zgnieceniu, tak jak szkielety pterozaurów występujących w złożach typu konserwacyjnego. Dzięki temu udało się odtworzyć kształt powierzchni stawowych oraz sposób poruszania się poszczególnych elementów kośćca.

Ogółem na podstawie okazów z Cambridgeshire ustanowiono 32 gatunki pterozaurów. Jednak brytyjski paleontolog Dawid M. Unwin z University of Leicester - specjalista od gadów latających - sądzi, że tak naprawdę było ich tylko 11. Różnica wynika z niekompletności szczątków, na podstawie których badacze określali obecność kolejnych gatunków. Zdaniem Unwina tylko ustanawianie gatunków na podstawie różnic w budowie czaszki jest wiarygodne, choć i tu tkwi potencjalna pułapka. Zauważono bowiem, że niektóre czaszki różni tylko obecność kostnego grzebienia na przedniej części pyska, co - zdaniem brytyjskiego paleontologa - może wynikać z dymorfizmu płciowego osobników jednego gatunku, a nie różnic międzygatunkowych.

Największy uzębiony pterozaur
Dziś kopalnie fosforytów Cambridgeshire już nie istnieją i nie ma szans na pozyskanie nowych okazów. Jednak stare zbiory wciąż dostarczają kolejnych danych na temat pterozaurów. Tak powstał artykuł autorstwa D.M. Unwina i D.M. Martilla zamieszczony na stronie internetowej renomowanego czasopisma „Cretaceous Research", które specjalizuje się w tematyce paleontologicznej okresu kredowego. Poświęcono go chyba nabrzydszemu i najmniej efektownemu fragmentowi pterozaura, jaki kiedykolwiek był tematem osobnej publikacji naukowej. Chodzi o niewielki, silnie zniszczony czubek pyska, składający się z fragmentów dwóch zrośniętych kości przedszczękowych, gdzie można rozpoznać ślady dołków zębowych - w jednym z nich tkwi podstawa zęba (korona się odłamała). Szerokość zachowanego fragmentu kostnego wynosiła tylko 56 mm, a średnica zęba u podstawy - 13 mm (to bardzo dużo jak na pterozaura). Okaz należał do grupy pterozaurów zwanej ornitocheiridami (patrz ramka), a ściślej mówiąc, do gatunku Coloborhynchus capito. Ten skamieniały fragment pyska znajdował się w zbiorach londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej od 1884 r.

Porównanie pterozaurów z Cambridge Greensand z innymi szczątkami oraz z bardziej kompletnymi pozostałościami tych zwierząt z równowiekowej formacji Santana w Brazylii pozwoliło brytyjskim badaczom oszacować rozmiary gada. Ich zdaniem, długość jego czaszki przekraczała 75 cm, a rozpiętość skrzydeł mogła dochodzić nawet do 7 m! Niepozorny fragment pyska należał więc do największego z dotychczas poznanych, uzębionego pterozaura (a zarazem największego znanego przedstawiciela ornitocheiridów).

Największy środkowokredowy pterozaur był niewiele mniejszy od największych znanych gadów latających - azdarchidów, których rozpiętość skrzydeł przekraczała 10 m. Zdaniem Martilla i Unwina zaprzecza to wysuwanej przez niektórych paleontologów hipotezie, że dopiero pod sam koniec kredy na Ziemi zapanowały odpowiednie warunki do rozwoju gigantycznych pterozaurów. Stopniowe zwiększanie rozmiarów ciała widać w zapisie kopalnym wielu linii ewolucyjnych zwierząt. Wynika ono raczej ze skomplikowanych interakcji biologicznych, takich jak konkurencja o pokarm czy też „ucieczka w rozmiary" przed drapieżnikami. Przyczyny gigantyzmu środkowokredowych ornitocheiridów, takich jak Coloborhynchus capito, pozostają jednak nieznane.