człowiek
Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-08-23
Skargi księdza Skargi

Piotr Skarga jako natchniony kaznodzieja w wersji Jana Matejki. Słuchają go kanclerz Jan Zamoyski (na górze), król Zygmunt III (niżej) i późniejsi rokoszanie: katolik Mikołaj Zebrzydowski i kalwinista Janusz Radziwiłł oraz Stanisław Stadnicki (pośrodku).

27 września mija 400 lat od śmierci Piotra Skargi. Z tego względu rok 2012 został ogłoszony przez sejm rokiem słynnego księdza. Uchwała wzbudziła jednak skrajne reakcje i opinie.

Zachwytowi katolików nad takim uhonorowaniem autora „Żywotów świętych”, „Kazań sejmowych” i „Roczników kościelnych” towarzyszyło przypomnienie liberałów, że ksiądz Skarga był przeciwnikiem tolerancji religijnej. Historia jest źródłem refleksji, zatem w działaniach i słowach sportretowanego przez Matejkę kaznodziei znajdują odbicie nasze czasy, gdy konserwatywna postawa „Polak równa się katolik” ściera się ze współczesną kulturą przyzwolenia i tolerancji.

Przyszły „szermierz kontrreformacji”, jak go określił historyk Janusz Tazbir, urodził się 2 lutego 1536 r. w mazowieckiej wsi Kobylin koło Grójca, niespełna 50 km od stolicy. Dotąd nie jesteśmy pewni, czy jego rodzina pochodziła z zagrodowej szlachty, czy też miała plebejskie korzenie. Kronikarz ks. Jan Wielewicki sądził, że dziad Piotra, Jan Powęski ze wsi Powązki, tak często nachodził księcia mazowieckiego Konrada III Rudego z żalami, że zyskał przydomek Skargi. Wygląda to jednak na anegdotę. Bardziej prawdopodobne jest, że ojciec Piotra, Michał, zajmował się w Grójcu sprawami sądowymi i dlatego do tej gałęzi Powęskich przylgnęło nazwisko Skarga.

Gdy dzieła ks. Piotra stały się głośne w Rzeczypospolitej, herbowi protestanci szydzili, że jako plebejusz powinien on „w Grójcu pasać świnie”. Aby ukrócić te pomówienia, brat Piotra, Franciszek, uzyskał w 1591 r. od Zygmunta III Wazy dyplom poświadczający szlachectwo Skargów. W tym dokumencie zmieniono też nazwisko matki Skargi ze Świętek na bardziej szlacheckie – Świętkowska.

Młody Piotr musiał wykazywać się nie lada zdolnościami, skoro bracia, już po śmierci rodziców, wysłali go do Akademii Krakowskiej. Po dwóch latach na wydziale filozoficznym otrzymał w 1555 r. stopień bakałarza, a znani „pogromcy herezji” – profesorowie i kaznodzieje Marcin Glicjusz i Jan Leopolita – zaszczepili w nim niezłomną wiarę, że nauki Lutra i Kalwina są największym zagrożeniem dla bożej prawdy, a więc i dla Polski. Utrwaleniu tego przekonania sprzyjało wychowanie Piotra na Mazowszu, uważanym za ostoję katolicyzmu.

Zapewne brak środków na dalsze studia spowodował, że młody Skarga z chęcią przyjął propozycję pokierowania szkołą kolegiacką w Warszawie. Niebawem dostał jeszcze lepszą posadę – guwernera Jana Tęczyńskiego, syna wojewody lubelskiego Andrzeja. Dzięki temu podczas peregrynacji do Wiednia w 1560 r. poznał wielki świat. Po powrocie, w 1564 r., otrzymał z rąk arcybiskupa lwowskiego Jana Tarły święcenia kapłańskie. Błyskotliwe kazania Skargi we Lwowie wyniosły go do godności kaznodziei katedralnego, którą dzierżył obok innych urzędów i powinności duszpasterskich.

Ks. Piotr trzy lata męczył się z decyzją, czy nadal obrastać w beneficja, co rokowało dostatnie życie i wpływy, czy dać się ponieść powołaniu, co mogło owocować tylko trudem i niepewnością? Głos serca zwyciężył i w końcu października 1568 r. Skarga opuścił bezpieczny Lwów. Udał się w drogę do Kolegium Rzymskiego, które „mocne i potrzebne na heretyki żołnierze rodzi i wypuszcza”.

Owi „żołnierze na heretyki” to jezuici. Towarzystwo Jezusowe powołane zostało jako zakon przez byłego żołnierza Ignacego Loyolę i jego wewnętrzna struktura zbudowana była na wzór wojskowy. Przełożeni zakonu do dziś nazywani są generałami. By stać się rycerzem kontrreformacji zwalczającym „herezje”, trzeba było przejść bardzo ostrą selekcję. Kandydat o „przyzwoitej powierzchowności” i żelaznym zdrowiu przechodził dwuletni nowicjat, a po ślubach zakonnych przez cztery lub pięć lat studiował humanistykę i filozofię, po czym przez kolejne cztery lata teologię. Dopiero więc po 10–12 latach nowicjusz stawał się rzeczywistym członkiem zakonu, czyli profesem.

Tak długi okres intelektualnego i duchowego formowania zakonnika wynikał z konieczności prowadzenia przez niego walki kaznodziejskiej z wykształconymi teologami protestanckimi. Dlatego jezuici mogli się swobodnie ubierać i poruszać w świeckim społeczeństwie, jednocześnie będąc bezwzględnie posłuszni papieżowi, swojemu generałowi i prowincjałom zakonu. Ich najskuteczniejszą bronią stało się zakładanie kolegiów w miastach zagrożonych przewagą protestantów. Szkoły te miały charakter otwartych kolegiów, gdzie płacono dobrowolne składki i gdzie jezuici prowadzili dialog, kierując wiernych na drogę katolicyzmu.

W Rzymie Skarga najpierw musiał sporo pracować nad własną porywczością. Generał zakonu Franciszek Borgia, obawiając się o losy Kościoła w Rzeczypospolitej, nie czekał jednak na ostateczne uformowanie się Skargi i po złożeniu przezeń wstępnych ślubów zakonnych już po trzech latach, w kwietniu 1571 r., odesłał go do kraju. Ks. Piotr miał powstrzymywać rodzimą falę kontrreformacji wraz z takim szermierzem postanowień soboru trydenckiego jak Jakub Wujek – pierwszy tłumacz Biblii na język polski.

Skarga wiedział, że jezuici nie są dobrze przyjmowani w Rzeczypospolitej. Pierwsi „rycerze kontrreformacji” byli na ogół plebejuszami i pochodzili najczęściej z krajów niemieckich. Jednakże rodzina Skargów podawała się za herbową, co zmieniało na korzyść postrzeganie Piotra przez rodaków. Ks. Piotr wracał przy tym do kraju pogrążonego w żałobie po zgonie w lipcu 1572 r. króla Zygmunta Augusta, ostatniego Jagiellona. W kręgach katolickich obawiano się, że innowiercy powołają na tron protestanta.

W marcu 1573 r. Skarga znalazł się w Wilnie. Nie bez powodu. „Nie szukajmy Indii Wschodnich i Zachodnich, tutaj mamy Indie prawdziwe – Litwę i północ”, tak porównywał mieszkańców puszczańskiej krainy z amerykańskimi „dzikusami”. Wedle władz zakonu stolica litewska potrzebowała jezuickiej szkoły, gdyż właśnie tam pleniło się wyznanie kalwińskie, które przyjęli Radziwiłłowie i Sapiehowie.

Umiejętności kaznodziejskie Skargi rychło ściągnęły do katedry wileńskiej rzesze wiernych. Dramatyczny ton jego kazań, gromy rzucane na głowy katolików wydających córki za ministrów kalwińskich, wreszcie „sprawa o plucie” za „kacerzami” wywoływały niemały ferment. O co chodziło w tym ostatnim?

W 1574 r. Skarga miał splunąć za szlachcicem Wojciechem Sablewskim, na co ten konno przyparł go do muru i zagroził cięciem szabli. Oddany przez księcia Mikołaja „Rudego” Radziwiłła pod sąd biskupi Sablewski został skazany na ucięcie ręki. Przed karą uchroniło go jednak wybaczenie poszkodowanego Skargi, co znów pozyskało serca tłumu dla jezuity. Trudno powiedzieć, jaki był rzeczywisty wpływ ks. Piotra na decyzję Krzysztofa „Sierotki” Radziwiłła, ale w 1574 r. on, jego trzej bracia oraz Lew Sapieha wrócili na łono Kościoła rzymskokatolickiego. 

Oprócz kazań i nawracania innowierców jezuita organizował bractwa miłosierdzia i prowadził polemikę z wybitnym publicystą kalwińskim Andrzejem Wolanem na temat obecności Chrystusa w Eucharystii. Kolejnym mistrzowskim posunięciem pozyskującym dla Kościoła katolickiego wielu „chwiejnych” było założenie Banku Pobożnego, udzielającego bezprocentowych pożyczek.

Jednocześnie w 1577 r. Piotr Skarga zdał ostatni egzamin i złożył śluby posłuszeństwa Ojcu Świętemu, zyskując tytuł profesa.

W 1575 r., po trudnym okresie bezkrólewia, na tron polski został wybrany Stefan Batory z Siedmiogrodu – księstwa opanowanego przez reformację. Władze kościelne obawiały się, czy przypadkiem elekt nie jest kryptoewangelikiem. Jednakże nowy król okazał się katolikiem, który w 1579 r. zezwolił Piotrowi Skardze na przekształcenie kolegium wileńskiego w Akademię. Jednocześnie Batory przestrzegał artykułów konfederacji warszawskiej z 1573 r., gwarantującej tolerancję religijną w Rzeczypospolitej. Gdy młodzież kolegium jezuickiego, podburzana kazaniami Skargi, obrzuciła kamieniami kalwiński orszak pogrzebowy i zapowiedziała atak na zbór, król Stefan 26 września 1581 r. ostro upomniał biskupa wileńskiego i studentów. Tymczasem Skarga nadal potępiał różnice w wierze, które wedle jego profetycznych kazań miały prowadzić do upadku państwa. Aby pozyskać kolejnych niezdecydowanych, od przedwiośnia do jesieni 1577 r. pisał w Wilnie „Żywoty świętych”, które wydrukowano w 1579 r. Jednak, jak sądzi Janusz Tazbir, było raczej niemożliwe, by w pół roku Skarga napisał samodzielnie aż tysiąc stron.

Jezuita skompilował je zapewne z innych dzieł, korzystając z sześciotomowej hagiografii pióra kartuza Wawrzyńca Suriusa z Kolonii. Powstałe w ten sposób dwa wolumeny Skargi o świętych światowych i polskich napisane były, jak głosił tytuł, „przeciw kacerstwu”, które nie uznawało kultu świętych.

„Żywoty świętych” wznawiano w Polsce ponad 40 razy i kolejne pokolenia zaczytywały się nimi aż po wiek XX. W liczbie wznowień ustępowały tylko wydanemu w 1614 r. dziełu „Monita sekreta” eks-jezuity Hieronima Zahorowskiego. Wznawiane ono było około 300 razy w całej Europie, a były rycerz zakonu Loyoli przypisał jezuitom dążenie do panowania nad światem.

Odpowiedź na pytanie o fenomen popularności dzieła Skargi nie jest trudna. Była to lektura napisana przystępnie i po polsku, mogli ją zatem pojąć magnaci, mieszczanie, prostaczkowie i dzieci. Boże dobro przezwyciężało w niej czyhające zewsząd piekielne moce i pokusy. W postaciach świętych ludzie znajdowali też nadzieję i pociechę, gdyż poprzez naukę moralną („obrok duchowy”) „Żywoty” ukazywały wątpiącym, że zarzucenie grzesznego życia prowadzi do zbawienia i szczęścia. O sukcesie prostych opowiadań zadecydował też fakt, że społeczeństwo było zmęczone kompletnie dlań niezrozumiałymi uczonymi polemikami między katolikami a protestantami.

Ludzie zawsze lubili historie z jasnym moralistycznym przesłaniem: dobro zawsze zwycięskie – zło przykładnie ukarane. Jak zauważył historyk literatury Juliusz Nowak-Dłużewski, w przypadku dzieła Skargi zwyciężył rodzaj „beletrystyki religijnej, zaspokajającej głód książki” pośród ludzi nieznających ani teologii, ani łaciny. „Żywoty świętych” miały w dodatku ambicję bycia bezstronnymi: ks. Skarga powoływał się obficie na źródła, np. materiały kanonizacyjne, co miało podnosić wiarygodność dzieła w oczach bardziej wyrobionych czytelników. Jednakże kiedy „Żywoty” dostały się pod lupę protestanckich badaczy, nie omieszkali oni wytknąć jezuicie wielu nieścisłości. 

Po odzyskaniu Inflant przez Batorego w 1581 r. ks. Skarga działał w odzyskanych miastach. W Połocku, Dorpacie i w Rydze założył kolejne kolegia jezuickie, zgodnie z wolą króla usiłującego rekatolicyzować Inflanty. Na awans w kościelnej hierarchii Skarga nie czekał długo. Władze wezwały ks. Piotra do Krakowa, powierzając mu funkcję superiora (czyli przełożonego) kościoła zakonnego św. Barbary. Oprócz kazań w Krakowie, a potem w Warszawie tworzył on kolejny Bank Pobożny w ramach Bractwa Miłosierdzia, usiłując zwrócić uwagę na nędzę chłopów i biedoty oraz im pomagać. „Pożyczyć darmo bez lichwy Pan Bóg rozkazał, i jest wielkie miłosierdzie, i między najprzedniejszymi czynnościami pobożnego Chrześcijanina ten się dobry uczynek kładzie”, pisał.

Dworski kaznodzieja
W 1588 r. spotkał ks. Piotra wielki zaszczyt. Nowy król, Zygmunt III Waza, po kądzieli Jagiellon, katolik wychowany w luterańskiej Szwecji, powołał Skargę na kaznodzieję królewskiego. Nie było wtedy mediów, więc tym chętniej słuchano natchnionych i długich kazań ks. Piotra. Prawdopodobnie to dzięki skierowanej do Zygmunta III żarliwej mowie Skargi w Rewlu król nie opuścił Polski w 1589 r. Jezuita łagodził też ostre spory między kanclerzem Janem Zamoyskim a Wazą, ale jako przeciwnik pacyfizmu wyznawanego przez arian podsycał wojennego ducha wśród szlachty, łącząc nienawiść do inności z postawą patriotyczną. Za każde zwycięstwo składał też „Pokłon Panu Bogu”, jak zatytułował jedno z kazań opiewających wiktorię nad „szwedzkimi heretykami” pod Kircholmem w 1605 r.

Siła perswazji Skargi najpełniej objawiła się na „pamiętnym sejmie” w kwietniu 1606 r. i podczas rokoszu sandomierskiego w tymże roku. W długiej nocnej rozmowie przekonał króla Zygmunta III, by nie podpisywał aktu konfederacji warszawskiej. Wywołało to dodatkowy ferment w i tak niespokojnej Polsce. A przez wojujących kalwinistów, takich jak Stanisław „Diabeł” Stadnicki, Skarga został uznany za przywódcę „jezuickiego spisku” dążącego do ograniczenia „złotej wolności” i wprowadzenia absolutum dominium. Wskutek takiej postawy Skargi rokoszanie domagali się m.in. wydalenia jezuitów z Polski.

Skarga odpowiedział stosownym kazaniem, a przywódcę rokoszu, katolika Mikołaja Zebrzydowskiego, oskarżył o prywatę i wywołanie wojny domowej. Cios okazał się celny: Zebrzydowski ukorzył się przed królem i zbudował słynną Kalwarię Zebrzydowską. Nastąpiło to jednak dopiero po tym, gdy król i jego hetmani – Jan Karol Chodkiewicz i Stanisław Żółkiewski – pokonali rokoszan pod Guzowem w 1607 r.

Tradycją stało się, że od około 1597 r. Piotr Skarga wygłaszał kazania na inaugurację sejmu. Zwane były sejmowymi, choć nigdy w sejmie głoszone nie były, lecz w katedrze wawelskiej lub kolegiacie warszawskiej. Jezuita dostrzegał wady trapiące polski system ustrojowy, ale wyolbrzymiał je do hiobowych rozmiarów, uderzając w tony wieszcza. „Nikt z serca Rzeczypospolitej nie miłuje” – dowodził. Innym razem zżymał się w „Kazaniach”: „Ustawicznie się mury Rzeczypospolitej waszej rysują, a wy mówicie: Nic, nic! Nierządem stoi Polska! Lecz gdy się nie spodziejecie, upadnie i was wszystkich potłucze!”.

Wedle księdza katolicka moralność w polityce miała przezwyciężyć brak miłości do ojczyzny, swary wewnętrzne, tolerowanie herezji, osłabienie władzy króla i „grzechy jawne i niekarności”. Receptą na uzdrowienie Rzeczypospolitej miała być silna władza monarchy w sprawach świeckich, a Kościoła (jednego i niepodzielnego) w duchowych. Ks. Skarga chciał ograniczenia przywilejów szlacheckich, był przeciwny „złotej wolności”, której fundamentem było, jak to określił, „krew abo pot żywych poddanych i kmiotków”. Żądał także osłabienia władzy sejmu, dowodząc, że wielu różnowierczych posłów ma „mądrość bydlęcą” albo „diabelską”, a nie polityczną.

Osiem kazań sejmowych ogłoszonych drukiem w trzech wydaniach od 1597 r. zostało jednak po śmierci autora zapomnianych. Odkryto je na nowo w czasach Targowicy i rozbiorów jako trafną i profetyczną diagnozę chorób, które doprowadziły Rzeczypospolitą do upadku. Skargę wywyższył w swych obrazach nie tylko Jan Matejko, ale w wykładach także Adam Mickiewicz, uznając go za obdarzonego „szczególnym darem niebios, darem proroczym”, którego „rodziną jest Polska”.

Patrząc obecnie chłodnym okiem historyka na postać zmarłego 400 lat temu jezuity, wypada się zastanowić, czy tacy ludzie jak ks. Skarga nie mieli racji, przestrzegając przed rozpasaną wolnością (w tym wyznaniową) w Polsce? Nie sposób bowiem nie zauważyć, że w niecałe pół wieku po śmierci natchnionego jezuity Rzeczpospolita zachwiała się pod uderzeniami luterańskiej Szwecji i Prus, prawosławnej Moskwy i Kozaków oraz kalwińskiego Siedmiogrodu. I że znaczącą rolę w sprowadzeniu tej nawały odegrali polscy innowiercy.

Błąd wybitnego jezuity polegał jednak na tym, że wierzył on w sens nawracania pod przymusem i siłowe wzmocnienie władzy królewskiej. W Polsce jego czasów nie było to możliwe, co udowodniło ścięcie Samuela Zborowskiego i rokosz sandomierski. W kraju nie udało się to co w ościennych państwach, gdzie konsolidacja władzy i religii jako absolutum dominium się powiodła. Szlachta polska do wzmocnienia władzy nie dopuściła, jak się okazało z fatalnym dla Rzeczypospolitej skutkiem.

W tym sensie kazania Skargi okazały się prorocze. Oby nie dla dzisiejszych czasów przepełnionych gorszącymi swarami.

Więcej w miesięczniku „Wiedza i Życie" nr 09/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2018
10/2018
Kalendarium
Listopad
18
W 1934 r. amerykański lotnik Richard Byrd odkrył wulkan Mount Sidley na Antarktydzie.
Warto przeczytać
Czy można badać kosmos zwykłym kijem? Jaki kolor ma wszechświat? Czy stojąc na szczycie Mount Everestu, jesteśmy najdalej od środka Ziemi?

WSPÓŁPRACUJEMY
Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jerzy Besala | dodano: 2012-08-23
Skargi księdza Skargi

Piotr Skarga jako natchniony kaznodzieja w wersji Jana Matejki. Słuchają go kanclerz Jan Zamoyski (na górze), król Zygmunt III (niżej) i późniejsi rokoszanie: katolik Mikołaj Zebrzydowski i kalwinista Janusz Radziwiłł oraz Stanisław Stadnicki (pośrodku).

27 września mija 400 lat od śmierci Piotra Skargi. Z tego względu rok 2012 został ogłoszony przez sejm rokiem słynnego księdza. Uchwała wzbudziła jednak skrajne reakcje i opinie.

Zachwytowi katolików nad takim uhonorowaniem autora „Żywotów świętych”, „Kazań sejmowych” i „Roczników kościelnych” towarzyszyło przypomnienie liberałów, że ksiądz Skarga był przeciwnikiem tolerancji religijnej. Historia jest źródłem refleksji, zatem w działaniach i słowach sportretowanego przez Matejkę kaznodziei znajdują odbicie nasze czasy, gdy konserwatywna postawa „Polak równa się katolik” ściera się ze współczesną kulturą przyzwolenia i tolerancji.

Przyszły „szermierz kontrreformacji”, jak go określił historyk Janusz Tazbir, urodził się 2 lutego 1536 r. w mazowieckiej wsi Kobylin koło Grójca, niespełna 50 km od stolicy. Dotąd nie jesteśmy pewni, czy jego rodzina pochodziła z zagrodowej szlachty, czy też miała plebejskie korzenie. Kronikarz ks. Jan Wielewicki sądził, że dziad Piotra, Jan Powęski ze wsi Powązki, tak często nachodził księcia mazowieckiego Konrada III Rudego z żalami, że zyskał przydomek Skargi. Wygląda to jednak na anegdotę. Bardziej prawdopodobne jest, że ojciec Piotra, Michał, zajmował się w Grójcu sprawami sądowymi i dlatego do tej gałęzi Powęskich przylgnęło nazwisko Skarga.

Gdy dzieła ks. Piotra stały się głośne w Rzeczypospolitej, herbowi protestanci szydzili, że jako plebejusz powinien on „w Grójcu pasać świnie”. Aby ukrócić te pomówienia, brat Piotra, Franciszek, uzyskał w 1591 r. od Zygmunta III Wazy dyplom poświadczający szlachectwo Skargów. W tym dokumencie zmieniono też nazwisko matki Skargi ze Świętek na bardziej szlacheckie – Świętkowska.

Młody Piotr musiał wykazywać się nie lada zdolnościami, skoro bracia, już po śmierci rodziców, wysłali go do Akademii Krakowskiej. Po dwóch latach na wydziale filozoficznym otrzymał w 1555 r. stopień bakałarza, a znani „pogromcy herezji” – profesorowie i kaznodzieje Marcin Glicjusz i Jan Leopolita – zaszczepili w nim niezłomną wiarę, że nauki Lutra i Kalwina są największym zagrożeniem dla bożej prawdy, a więc i dla Polski. Utrwaleniu tego przekonania sprzyjało wychowanie Piotra na Mazowszu, uważanym za ostoję katolicyzmu.

Zapewne brak środków na dalsze studia spowodował, że młody Skarga z chęcią przyjął propozycję pokierowania szkołą kolegiacką w Warszawie. Niebawem dostał jeszcze lepszą posadę – guwernera Jana Tęczyńskiego, syna wojewody lubelskiego Andrzeja. Dzięki temu podczas peregrynacji do Wiednia w 1560 r. poznał wielki świat. Po powrocie, w 1564 r., otrzymał z rąk arcybiskupa lwowskiego Jana Tarły święcenia kapłańskie. Błyskotliwe kazania Skargi we Lwowie wyniosły go do godności kaznodziei katedralnego, którą dzierżył obok innych urzędów i powinności duszpasterskich.

Ks. Piotr trzy lata męczył się z decyzją, czy nadal obrastać w beneficja, co rokowało dostatnie życie i wpływy, czy dać się ponieść powołaniu, co mogło owocować tylko trudem i niepewnością? Głos serca zwyciężył i w końcu października 1568 r. Skarga opuścił bezpieczny Lwów. Udał się w drogę do Kolegium Rzymskiego, które „mocne i potrzebne na heretyki żołnierze rodzi i wypuszcza”.

Owi „żołnierze na heretyki” to jezuici. Towarzystwo Jezusowe powołane zostało jako zakon przez byłego żołnierza Ignacego Loyolę i jego wewnętrzna struktura zbudowana była na wzór wojskowy. Przełożeni zakonu do dziś nazywani są generałami. By stać się rycerzem kontrreformacji zwalczającym „herezje”, trzeba było przejść bardzo ostrą selekcję. Kandydat o „przyzwoitej powierzchowności” i żelaznym zdrowiu przechodził dwuletni nowicjat, a po ślubach zakonnych przez cztery lub pięć lat studiował humanistykę i filozofię, po czym przez kolejne cztery lata teologię. Dopiero więc po 10–12 latach nowicjusz stawał się rzeczywistym członkiem zakonu, czyli profesem.

Tak długi okres intelektualnego i duchowego formowania zakonnika wynikał z konieczności prowadzenia przez niego walki kaznodziejskiej z wykształconymi teologami protestanckimi. Dlatego jezuici mogli się swobodnie ubierać i poruszać w świeckim społeczeństwie, jednocześnie będąc bezwzględnie posłuszni papieżowi, swojemu generałowi i prowincjałom zakonu. Ich najskuteczniejszą bronią stało się zakładanie kolegiów w miastach zagrożonych przewagą protestantów. Szkoły te miały charakter otwartych kolegiów, gdzie płacono dobrowolne składki i gdzie jezuici prowadzili dialog, kierując wiernych na drogę katolicyzmu.

W Rzymie Skarga najpierw musiał sporo pracować nad własną porywczością. Generał zakonu Franciszek Borgia, obawiając się o losy Kościoła w Rzeczypospolitej, nie czekał jednak na ostateczne uformowanie się Skargi i po złożeniu przezeń wstępnych ślubów zakonnych już po trzech latach, w kwietniu 1571 r., odesłał go do kraju. Ks. Piotr miał powstrzymywać rodzimą falę kontrreformacji wraz z takim szermierzem postanowień soboru trydenckiego jak Jakub Wujek – pierwszy tłumacz Biblii na język polski.

Skarga wiedział, że jezuici nie są dobrze przyjmowani w Rzeczypospolitej. Pierwsi „rycerze kontrreformacji” byli na ogół plebejuszami i pochodzili najczęściej z krajów niemieckich. Jednakże rodzina Skargów podawała się za herbową, co zmieniało na korzyść postrzeganie Piotra przez rodaków. Ks. Piotr wracał przy tym do kraju pogrążonego w żałobie po zgonie w lipcu 1572 r. króla Zygmunta Augusta, ostatniego Jagiellona. W kręgach katolickich obawiano się, że innowiercy powołają na tron protestanta.

W marcu 1573 r. Skarga znalazł się w Wilnie. Nie bez powodu. „Nie szukajmy Indii Wschodnich i Zachodnich, tutaj mamy Indie prawdziwe – Litwę i północ”, tak porównywał mieszkańców puszczańskiej krainy z amerykańskimi „dzikusami”. Wedle władz zakonu stolica litewska potrzebowała jezuickiej szkoły, gdyż właśnie tam pleniło się wyznanie kalwińskie, które przyjęli Radziwiłłowie i Sapiehowie.

Umiejętności kaznodziejskie Skargi rychło ściągnęły do katedry wileńskiej rzesze wiernych. Dramatyczny ton jego kazań, gromy rzucane na głowy katolików wydających córki za ministrów kalwińskich, wreszcie „sprawa o plucie” za „kacerzami” wywoływały niemały ferment. O co chodziło w tym ostatnim?

W 1574 r. Skarga miał splunąć za szlachcicem Wojciechem Sablewskim, na co ten konno przyparł go do muru i zagroził cięciem szabli. Oddany przez księcia Mikołaja „Rudego” Radziwiłła pod sąd biskupi Sablewski został skazany na ucięcie ręki. Przed karą uchroniło go jednak wybaczenie poszkodowanego Skargi, co znów pozyskało serca tłumu dla jezuity. Trudno powiedzieć, jaki był rzeczywisty wpływ ks. Piotra na decyzję Krzysztofa „Sierotki” Radziwiłła, ale w 1574 r. on, jego trzej bracia oraz Lew Sapieha wrócili na łono Kościoła rzymskokatolickiego. 

Oprócz kazań i nawracania innowierców jezuita organizował bractwa miłosierdzia i prowadził polemikę z wybitnym publicystą kalwińskim Andrzejem Wolanem na temat obecności Chrystusa w Eucharystii. Kolejnym mistrzowskim posunięciem pozyskującym dla Kościoła katolickiego wielu „chwiejnych” było założenie Banku Pobożnego, udzielającego bezprocentowych pożyczek.

Jednocześnie w 1577 r. Piotr Skarga zdał ostatni egzamin i złożył śluby posłuszeństwa Ojcu Świętemu, zyskując tytuł profesa.

W 1575 r., po trudnym okresie bezkrólewia, na tron polski został wybrany Stefan Batory z Siedmiogrodu – księstwa opanowanego przez reformację. Władze kościelne obawiały się, czy przypadkiem elekt nie jest kryptoewangelikiem. Jednakże nowy król okazał się katolikiem, który w 1579 r. zezwolił Piotrowi Skardze na przekształcenie kolegium wileńskiego w Akademię. Jednocześnie Batory przestrzegał artykułów konfederacji warszawskiej z 1573 r., gwarantującej tolerancję religijną w Rzeczypospolitej. Gdy młodzież kolegium jezuickiego, podburzana kazaniami Skargi, obrzuciła kamieniami kalwiński orszak pogrzebowy i zapowiedziała atak na zbór, król Stefan 26 września 1581 r. ostro upomniał biskupa wileńskiego i studentów. Tymczasem Skarga nadal potępiał różnice w wierze, które wedle jego profetycznych kazań miały prowadzić do upadku państwa. Aby pozyskać kolejnych niezdecydowanych, od przedwiośnia do jesieni 1577 r. pisał w Wilnie „Żywoty świętych”, które wydrukowano w 1579 r. Jednak, jak sądzi Janusz Tazbir, było raczej niemożliwe, by w pół roku Skarga napisał samodzielnie aż tysiąc stron.

Jezuita skompilował je zapewne z innych dzieł, korzystając z sześciotomowej hagiografii pióra kartuza Wawrzyńca Suriusa z Kolonii. Powstałe w ten sposób dwa wolumeny Skargi o świętych światowych i polskich napisane były, jak głosił tytuł, „przeciw kacerstwu”, które nie uznawało kultu świętych.

„Żywoty świętych” wznawiano w Polsce ponad 40 razy i kolejne pokolenia zaczytywały się nimi aż po wiek XX. W liczbie wznowień ustępowały tylko wydanemu w 1614 r. dziełu „Monita sekreta” eks-jezuity Hieronima Zahorowskiego. Wznawiane ono było około 300 razy w całej Europie, a były rycerz zakonu Loyoli przypisał jezuitom dążenie do panowania nad światem.

Odpowiedź na pytanie o fenomen popularności dzieła Skargi nie jest trudna. Była to lektura napisana przystępnie i po polsku, mogli ją zatem pojąć magnaci, mieszczanie, prostaczkowie i dzieci. Boże dobro przezwyciężało w niej czyhające zewsząd piekielne moce i pokusy. W postaciach świętych ludzie znajdowali też nadzieję i pociechę, gdyż poprzez naukę moralną („obrok duchowy”) „Żywoty” ukazywały wątpiącym, że zarzucenie grzesznego życia prowadzi do zbawienia i szczęścia. O sukcesie prostych opowiadań zadecydował też fakt, że społeczeństwo było zmęczone kompletnie dlań niezrozumiałymi uczonymi polemikami między katolikami a protestantami.

Ludzie zawsze lubili historie z jasnym moralistycznym przesłaniem: dobro zawsze zwycięskie – zło przykładnie ukarane. Jak zauważył historyk literatury Juliusz Nowak-Dłużewski, w przypadku dzieła Skargi zwyciężył rodzaj „beletrystyki religijnej, zaspokajającej głód książki” pośród ludzi nieznających ani teologii, ani łaciny. „Żywoty świętych” miały w dodatku ambicję bycia bezstronnymi: ks. Skarga powoływał się obficie na źródła, np. materiały kanonizacyjne, co miało podnosić wiarygodność dzieła w oczach bardziej wyrobionych czytelników. Jednakże kiedy „Żywoty” dostały się pod lupę protestanckich badaczy, nie omieszkali oni wytknąć jezuicie wielu nieścisłości. 

Po odzyskaniu Inflant przez Batorego w 1581 r. ks. Skarga działał w odzyskanych miastach. W Połocku, Dorpacie i w Rydze założył kolejne kolegia jezuickie, zgodnie z wolą króla usiłującego rekatolicyzować Inflanty. Na awans w kościelnej hierarchii Skarga nie czekał długo. Władze wezwały ks. Piotra do Krakowa, powierzając mu funkcję superiora (czyli przełożonego) kościoła zakonnego św. Barbary. Oprócz kazań w Krakowie, a potem w Warszawie tworzył on kolejny Bank Pobożny w ramach Bractwa Miłosierdzia, usiłując zwrócić uwagę na nędzę chłopów i biedoty oraz im pomagać. „Pożyczyć darmo bez lichwy Pan Bóg rozkazał, i jest wielkie miłosierdzie, i między najprzedniejszymi czynnościami pobożnego Chrześcijanina ten się dobry uczynek kładzie”, pisał.

Dworski kaznodzieja
W 1588 r. spotkał ks. Piotra wielki zaszczyt. Nowy król, Zygmunt III Waza, po kądzieli Jagiellon, katolik wychowany w luterańskiej Szwecji, powołał Skargę na kaznodzieję królewskiego. Nie było wtedy mediów, więc tym chętniej słuchano natchnionych i długich kazań ks. Piotra. Prawdopodobnie to dzięki skierowanej do Zygmunta III żarliwej mowie Skargi w Rewlu król nie opuścił Polski w 1589 r. Jezuita łagodził też ostre spory między kanclerzem Janem Zamoyskim a Wazą, ale jako przeciwnik pacyfizmu wyznawanego przez arian podsycał wojennego ducha wśród szlachty, łącząc nienawiść do inności z postawą patriotyczną. Za każde zwycięstwo składał też „Pokłon Panu Bogu”, jak zatytułował jedno z kazań opiewających wiktorię nad „szwedzkimi heretykami” pod Kircholmem w 1605 r.

Siła perswazji Skargi najpełniej objawiła się na „pamiętnym sejmie” w kwietniu 1606 r. i podczas rokoszu sandomierskiego w tymże roku. W długiej nocnej rozmowie przekonał króla Zygmunta III, by nie podpisywał aktu konfederacji warszawskiej. Wywołało to dodatkowy ferment w i tak niespokojnej Polsce. A przez wojujących kalwinistów, takich jak Stanisław „Diabeł” Stadnicki, Skarga został uznany za przywódcę „jezuickiego spisku” dążącego do ograniczenia „złotej wolności” i wprowadzenia absolutum dominium. Wskutek takiej postawy Skargi rokoszanie domagali się m.in. wydalenia jezuitów z Polski.

Skarga odpowiedział stosownym kazaniem, a przywódcę rokoszu, katolika Mikołaja Zebrzydowskiego, oskarżył o prywatę i wywołanie wojny domowej. Cios okazał się celny: Zebrzydowski ukorzył się przed królem i zbudował słynną Kalwarię Zebrzydowską. Nastąpiło to jednak dopiero po tym, gdy król i jego hetmani – Jan Karol Chodkiewicz i Stanisław Żółkiewski – pokonali rokoszan pod Guzowem w 1607 r.

Tradycją stało się, że od około 1597 r. Piotr Skarga wygłaszał kazania na inaugurację sejmu. Zwane były sejmowymi, choć nigdy w sejmie głoszone nie były, lecz w katedrze wawelskiej lub kolegiacie warszawskiej. Jezuita dostrzegał wady trapiące polski system ustrojowy, ale wyolbrzymiał je do hiobowych rozmiarów, uderzając w tony wieszcza. „Nikt z serca Rzeczypospolitej nie miłuje” – dowodził. Innym razem zżymał się w „Kazaniach”: „Ustawicznie się mury Rzeczypospolitej waszej rysują, a wy mówicie: Nic, nic! Nierządem stoi Polska! Lecz gdy się nie spodziejecie, upadnie i was wszystkich potłucze!”.

Wedle księdza katolicka moralność w polityce miała przezwyciężyć brak miłości do ojczyzny, swary wewnętrzne, tolerowanie herezji, osłabienie władzy króla i „grzechy jawne i niekarności”. Receptą na uzdrowienie Rzeczypospolitej miała być silna władza monarchy w sprawach świeckich, a Kościoła (jednego i niepodzielnego) w duchowych. Ks. Skarga chciał ograniczenia przywilejów szlacheckich, był przeciwny „złotej wolności”, której fundamentem było, jak to określił, „krew abo pot żywych poddanych i kmiotków”. Żądał także osłabienia władzy sejmu, dowodząc, że wielu różnowierczych posłów ma „mądrość bydlęcą” albo „diabelską”, a nie polityczną.

Osiem kazań sejmowych ogłoszonych drukiem w trzech wydaniach od 1597 r. zostało jednak po śmierci autora zapomnianych. Odkryto je na nowo w czasach Targowicy i rozbiorów jako trafną i profetyczną diagnozę chorób, które doprowadziły Rzeczypospolitą do upadku. Skargę wywyższył w swych obrazach nie tylko Jan Matejko, ale w wykładach także Adam Mickiewicz, uznając go za obdarzonego „szczególnym darem niebios, darem proroczym”, którego „rodziną jest Polska”.

Patrząc obecnie chłodnym okiem historyka na postać zmarłego 400 lat temu jezuity, wypada się zastanowić, czy tacy ludzie jak ks. Skarga nie mieli racji, przestrzegając przed rozpasaną wolnością (w tym wyznaniową) w Polsce? Nie sposób bowiem nie zauważyć, że w niecałe pół wieku po śmierci natchnionego jezuity Rzeczpospolita zachwiała się pod uderzeniami luterańskiej Szwecji i Prus, prawosławnej Moskwy i Kozaków oraz kalwińskiego Siedmiogrodu. I że znaczącą rolę w sprowadzeniu tej nawały odegrali polscy innowiercy.

Błąd wybitnego jezuity polegał jednak na tym, że wierzył on w sens nawracania pod przymusem i siłowe wzmocnienie władzy królewskiej. W Polsce jego czasów nie było to możliwe, co udowodniło ścięcie Samuela Zborowskiego i rokosz sandomierski. W kraju nie udało się to co w ościennych państwach, gdzie konsolidacja władzy i religii jako absolutum dominium się powiodła. Szlachta polska do wzmocnienia władzy nie dopuściła, jak się okazało z fatalnym dla Rzeczypospolitej skutkiem.

W tym sensie kazania Skargi okazały się prorocze. Oby nie dla dzisiejszych czasów przepełnionych gorszącymi swarami.